Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Elex 2 Przed premierą

Przed premierą 6 grudnia 2021, 17:00

autor: Draug

Gracz, fantasta, bibliotekarz. Entuzjasta dobrych opowieści, intensywnych strzelanin i samochodówek.

Grałem 10 godzin w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie

Spędziwszy ok. 10 godzin z Elexem 2, stawiam wniosek, który nikogo nie zaskoczy: wielbicieli wszystkiego, pod czym jest podpisane Piranha Bytes, czeka kolejna przygoda. A resztę? Reszta znów sobie poużywa, odmieniając „drewno” przez przypadki.

Zapowiadana premiera gry: 1 marca 2022.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Studio Piranha Bytes pobiło rekord Gothica 3. Jeszcze się dotąd nie zdarzyło, by między premierami kolejnych jego dzieł minęły więcej niż cztery lata – tymczasem Elex 2 ukaże się prawie cztery i pół roku po debiucie pierwszej części. Zaostrzyło to Wam apetyt? Na Waszym miejscu nie zacierałbym jeszcze rąk... chyba że w pierwszym Elexie jesteście zakochani na zabój i zagranie ponownie w tę samą (prawie) grę sprawiłoby Wam ogromną radość.

Nie zanosi się na Zajdla za opowieść

Spędziłem z „dwójką” niemal 10 godzin i – szczerze mówiąc – mam kłopot z zajęciem konkretnego stanowiska wobec tej pozycji. Czuję się trochę tak, jakbym został cofnięty w czasie o ponad cztery lata i posadzony raz jeszcze przed „jedynką”, gdy poleciałem do Londynu na jej zamknięty pokaz. Tyle że moja jaźń została w teraźniejszości i podczas gry „gliczowała się”, doznając ciągle wrażenia deja vu – nie tylko w odniesieniu do pierwszej odsłony cyklu, ale i wcześniejszego dorobku studia Piranha Bytes, z Gothikiem II na czele.

Analogii występuje tu aż nadto. Wielki wróg pokonany w „jedynce” znów okazał się tylko heroldem znacznie większego zagrożenia, które gotowe jest lada chwila spustoszyć cały świat, a protagonista to jedyna szansa ludzkości na ratunek. Sęk jednak w tym, że między wydarzeniami z pierwszej i drugiej części protagonista z herosa na powrót zmienił się w chuchro i nie poradzi sobie bez wsparcia frakcji trzęsących Magalanem – a te zajęte są własnymi problemami i gwiżdżą na wielkie niebezpieczeństwo. Na szczęście Jax może liczyć na pomoc ze strony pewnego kontrowersyjnego nekroman... przepraszam, naukowca, który wskaże mu następne kroki do wykonania.

Graliśmy w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie - ilustracja #1
Grafika nie olśniewa (właściwie nie zmieniło się w niej za wiele względem pierwszego Elexa), ale Magalan potrafi cieszyć oko.

Brzmi znajomo, prawda? Nie będę wdawał się w fabularne szczegóły, by nie zepsuć zbyt wielu niespodzianek tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z pierwszym Elexem – ale pewnych faktów nie sposób pominąć, mówiąc o bezpośredniej kontynuacji. Nie odmówię sobie też wyrażenia opinii o tym kawałku opowieści, który było mi dane poznać – historia jest, niestety, mało porywająca.

Nie zamierzam owijać w bawełnę: Elex 2 to fabularna sztampa. Byłem otwarty na cokolwiek, czym „Piranie” mogłyby mnie zaskoczyć (i nie wykluczam, że dalsza część scenariusza przewiduje jakieś ekscytujące zwroty akcji), ale przez te niecałe 10 godzin spędzonych z grą brnąłem przez schemat wałkowany już zbyt wiele razy. Kosmiczny najeźdźca jest niewątpliwie zły i wysłał jako forpocztę potwory z „transformatorami” planety, więc lud Magalana powinien się zjednoczyć pod sztandarem wielkiego bohatera Jaxa, by odeprzeć zagrożenie. Wielki bohater musi jednak najpierw ponownie odnaleźć swoją wielkość, służąc – tradycyjnie – jako chłopiec na posyłki i popychadło w szeregach wybranego stronnictwa.

Graliśmy w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie - ilustracja #2
Kosmiczna inwazja musi poczekać, dopóki Jax nie wymyśli, jak dostać się do górnego miasta (skojarzenie z Gothikiem II).

Co gorsza, tym razem wyświechtany schemat nawet nie jest przekonujący. Między pierwszym a drugim Elexem nie wydarzyło się nic, co tłumaczyłoby, dlaczego Jax znów jest tak słaby, że musi minąć wiele awansów na kolejne poziomy, nim przestanie uciekać przed byle raptorami. Postacie zresztą gubią się w zeznaniach i przekazują sprzeczne informacje na temat tego, co działo się z bohaterem przez kilka minionych lat. Spotkanie z Kają, dawną miłością Jaxa, przebiega tak, jakby ten spędził długi czas na wygnaniu, tymczasem Dex, syn protagonisty, zachowuje się, jak gdyby tatuś co rano wychodził do pracy i wracał po południu do domu.

Ach, właśnie, syn... Studio Piranha Bytes mogło się wykazać, dokonując metamorfozy protagonisty i przedstawiając go od bardziej dojrzałej strony – jako ojca. Mogło. Jednak relacja Jaxa i Dexa wzbudza – ujmę to dyplomatycznie – mieszane uczucia. Dzieciak włóczy się za tatą w okolicach Bastionu (to centralny hub, który gracz ma stopniowo ulepszać jako swoją bazę wypadową) i zasypuje go pytaniami, na które ten nieporadnie próbuje odpowiadać – ku naszemu zażenowaniu. Gdy zaś zanadto oddalimy się od miasta, chłopiec automatycznie odłącza się od „drużyny” i już nam nie przeszkadza w bieganiu na posyłki (czyt. wykonywaniu questów).

Graliśmy w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie - ilustracja #3
Po cutscenkach (również CG) widać, że Piranha Bytes miało nieco większy budżet na drugiego Elexa niż na pierwszego. Gdyby jeszcze tylko to, co widać na filmikach, nie rozjeżdżało się z gameplayem...

Widać, że „Piranie” są świadome postępu, jaki dokonał się w dziedzinie narracji w grach wideo przez minione cztery lata, i chciały w jakiś sposób się do niego odnieść – ale nie bardzo wiedziały, od której strony to ugryźć. Niestety, w wiarygodnym budowaniu relacji między Jaxem i Dexem przeszkadza... polska wersja językowa. Możecie spalić mnie na stosie, lecz błędy w przekładzie w połączeniu z nadmierną egzaltacją naszych aktorów – którzy wciąż mogliby porządnie wykonać swoją pracę, gdyby nie czytali poszczególnych kwestii dialogowych w oderwaniu od siebie, będąc w stanie tylko zgadywać ich kontekst, tak samo jak wcześniej przekładający je tłumacze – jeszcze bardziej pogrążają i tak lichą narrację.

FRAKCJE

Nastąpiły tu pewne przetasowania względem pierwszego Elexa, ale zachowano swoisty trójpodział frakcji – gracz może wybierać między stronnictwem rodem ze świata fantasy (magiczni Berserkowie), wyjętym z konwencji postapo (fanatyczni Morkoni) i takim, które reprezentuje nurt science fiction (zreformowani Albowie). Znani z „jedynki” Banici i Klerycy nadal są obecni, ale tym razem pełnią funkcję drugorzędnych ugrupowań.

Twarde, mocne, solidne drewno

Przerwijmy na chwilę ten lament, zanim odniesiecie mylne wrażenie, że omawiany tytuł zapowiada się na wielki niewypał. Chciałbym też zapewnić Was, iż nie jestem aż takim ignorantem, by twierdzić, że pierwszy i drugi Elex absolutnie niczym się nie różnią. Studio Piranha Bytes nie zmarnowało tych czterech lat i wprowadziło do rozgrywki odczuwalne udoskonalenia. Przede wszystkim strzelanie już nie jest tak przykrym doświadczeniem jak w „jedynce” – z łuków czy broni palnej można teraz korzystać bez lęku, nawet jeśli grze wciąż daleko do shootera z prawdziwego zdarzenia (czy nawet Fallouta 4).

Graliśmy w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie - ilustracja #4
Walka została nieco uproszczona względem pierwszego Elexa - i wyszło jej to na dobre.

System walki, choć niezmiennie toporny, stał się bardziej intuicyjny dzięki znacznej redukcji wpływu, jaki ma na możliwości bohatera stamina. „Piranie” dały sobie spokój z uporczywym naśladowaniem Dark Souls i postawiły na mechanikę względnie nieskomplikowaną, ale działającą dość sprawnie (zazwyczaj). Na pochwałę zasługuje również przemodelowany interfejs – bardziej czytelny, funkcjonalny i responsywny.

Najjaśniejszym punktem Elexa 2 pozostaje natomiast eksploracja. Mimo fabularnej miałkości gry i jej mechanicznego „zdrewnienia” nadal można czerpać niekłamaną przyjemność ze zwiedzania Magalana, odkrywania co krok ciekawych lokacji i dostawania się w trudno dostępne zakamarki. Mapa wydaje się mieć jeszcze bardziej wertykalny charakter niż w „jedynce” – teraz możliwość dotarcia w poszczególne miejsca warunkują odblokowywane ulepszenia plecaka odrzutowego. Poza tym przemierzanie świata, w którym trzeba mieć się na baczności, bo na każdym kroku można natknąć się na śmiertelne niebezpieczeństwo, wciąż ma swój urok (przynajmniej w pierwszych godzinach rozgrywki).

Graliśmy w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie - ilustracja #5
Magalan to wciąż świat kontrastów.

Szkoda tylko, że deweloper, przypatrując się przez ostatnie cztery lata zmianom i trendom w branży gier, doszedł do wniosku, iż niezbędnym rozwiązaniem jest konieczność przytrzymywania przycisku do wchodzenia we wszelkie interakcje. Podnoszenie licznych porozrzucanych tu i tam przedmiotów stało się przez to zaskakująco uciążliwe. Dziwnym i niekomfortowym przejawem „modernizacji” Elexa jest też zmienne pole widzenia – zwęża się, gdy przystajemy, i rozszerza, kiedy zaczynamy biec. Jeszcze dziwniejszy wydaje się zaś fakt, że podczas ruchu kamera powoli, płynnie i bez wyraźnego powodu przesuwa się znad lewego nad prawe ramię Jaxa, a potem w drugą stronę. Mam nadzieję, że Piranha Bytes jeszcze przemyśli te „innowacje” i doda chociaż opcję ich wyłączenia.

Wypada też wspomnieć o bugach. Nie ma sensu ich skrupulatnie wypunktowywać, skoro obcowałem z wersją beta, którą czekają jeszcze dobre trzy miesiące łatania, ale zaznaczam, że są – i stawiam, że część z nich w dniu premiery nadal będzie w grze obecna. Niemniej program działał stabilnie i w ogólnym rozrachunku lepiej, niż można by się spodziewać po tak wczesnej wersji. Nie przyłapałem go też na żadnym krytycznym błędzie, nie licząc jednego wypadnięcia Jaxa przez tekstury. Zatem Piranha Bytes może skupić się na optymalizacji, którą typuję na największą techniczną bolączkę Elexa 2. Grałem na komputerze wyposażonym w Core i5-9400, 16 GB RAM-u i GeForce’a RTX 2080 w najwyższych ustawieniach w rozdzielczości 1080p i regularnie „gubiłem” klatki na sekundę, zwłaszcza w miastach (miałem w nich ok. 40 FPS-ów).

Graliśmy w Elexa 2 - prawie jak powtórka z Gothica 2. Prawie - ilustracja #6
Morkoni to nowa frakcja "postapo", która niejako zastępuje Banitów - ale ma swój własny klimat.

MAPA

Skojarzenia z Gothikiem II nasuwa także konstrukcja mapy Elexa 2. Udostępniony teren częściowo pokrywa się z tym, który zwiedzaliśmy w „jedynce”, ale zaszły na nim znaczące zmiany. Nastąpiło przesunięcie grywalnego obszaru na wschód, jego zachodnią granicę wyznacza teraz skraj niegdyś pustynnego Tavaru. Co ciekawe, w ogólnym zarysie mapa robi wrażenie mniej rozległej niż w pierwszej części.

Tylko dla fanów

Podsumowanie nie będzie zbyt błyskotliwe. Kto już był zakochany w pierwszym Elexie, ten niechybnie zakocha się i w drugim, witając z otwartymi ramionami małe wielkie zmiany w wypróbowanej formule. Kto zaś się od Elexa odbił, według wszelkiego prawdopodobieństwa odbije się również od jego kontynuacji. A co z osobami, które siedzą okrakiem na płocie i jeszcze nie próbowały wyrobić sobie własnego zdania na ten temat? Cóż, dla nich lepiej by może było, gdyby w ogóle nie czytały tego tekstu ze względu na spoilery – ale jeśli przypadkiem już tak się stało, powiem im tyle: zacząć i tak należy od „jedynki”. Bez niej możecie się nawet nie połapać, o co chodzi w „dwójce”. Sam miałem z tym problem po czteroletniej przerwie...

O AUTORZE

Choć nie zaliczam się do zagorzałych miłośników twórczości studia Piranha Bytes, miałem styczność ze wszystkimi jego grami – i szanuję je za wiele osiągnięć, zwłaszcza w dziedzinie symulacji życia w wirtualnym świecie (szkoda, że ostatnie produkcje tego dewelopera wypadają pod tym względem znacznie bardziej prymitywnie niż Gothic). Pierwszego Elexa recenzowałem i wystawiłem mu notę 7,5/10.

ZASTRZEŻENIE

Dostęp do wersji beta gry otrzymaliśmy od firmy Koch Media.

Krzysztof Draug Mysiak | GRYOnline.pl

E3 2021
Widzieliśmy Elexa 2 - u twórców Gothica bez (większych) zmian
Widzieliśmy Elexa 2 - u twórców Gothica bez (większych) zmian

Przed premierą

Nadciąga drugi Elex, czyli kolejne dzieło kultowych twórców kultowego Gothica. Jak bardzo Elex 2 różni się od pierwszej części? Mieliśmy okazję się przekonać.

Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania
Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania

Przed premierą

Kiedy zaoferowano mi dostęp do wersji testowej Elden Ringa, oczywiście zgodziłem się od razu, spodziewając się przyjemnego dema na kilka godzin. Tymczasem spędziłem w tej grze 18 godzin rozłożonych na jakieś 3 dni życia.

Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno
Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno

Przed premierą

Różne gry wskazywano jako pogromców Diablo. Obecnie mamy remis z Path of Exile. Tyle, że na ring wszedł nowy (a zarazem nienowy) zawodnik, Lost Ark. Gra, która nie jest do końca hack'n'slashem, może zdewastować obu konkurentów.