Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Elden Ring

10 listopada 2021, 16:47

autor: Hed

Spędziłem 18 godzin w grze Elden Ring - i odpowiadam na różne pytania

Kiedy zaoferowano mi dostęp do wersji testowej Elden Ringa, oczywiście zgodziłem się od razu, spodziewając się przyjemnego dema na kilka godzin. Tymczasem spędziłem w tej grze 18 godzin rozłożonych na jakieś 3 dni życia.

Zapowiadana premiera gry: luty 2022.

Artykuł powstał na bazie wersji PS5.

Z całą świadomością mogę powiedzieć, że zobaczyłem praktycznie wszystko, co tylko się dało. Odwiedziłem kilka podziemi i jaskiń, przemierzyłem kilometry na moim wierzchowcu, wreszcie przedarłem się przez armię żołdaków do zamku i – wierzcie lub nie – zabiłem ponad 10 bossów. Firma FromSoftware testuje tu nowe pomysły i choć nie wszystkie muszą każdemu przypaść do gustu, szykuje się najbardziej obszerny i zróżnicowany soulslike w historii.

Jak otwarty świat zmienia Elden Ringa?

Co uważasz za najbardziej doniosłą zmianę w grze?

Zdecydowanie będzie to mieszanka otwartego świata ze swobodą eksploracji. Oczywiście w Sekiro otrzymaliśmy już element skakania, ale teraz poszerzono to jeszcze bardziej, bo dostajemy wierzchowca, a sam świat nie składa się tylko z zamkniętych, mocno wyreżyserowanych architektonicznie przestrzeni. Wyznam, że gdy otworzyłem drzwi startowej krypty i zobaczyłem ogrom świata oraz brak typowych ograniczeń w zwiedzaniu go, mój mózg delikatnie się zawiesił i zacząłem krążyć w amoku. Na szczęście to uczucie szybko minęło i niedługo potem poczułem się w tym świecie dużo swobodniej.

Czy Elden Ring będzie większy od Skyrima?

To na razie jeszcze trudno oszacować, bo otrzymaliśmy do testów jedynie fragment mapy, na którym dodatkowo pojawiały się pewne ograniczenia w postaci niewidzialnych ścian.

Czy w grze są loadingi?

Oczywiście, że są loadingi, choć głównie wtedy, gdy korzystamy z szybkiej podróży lub giniemy. Nie ma tu więc efektu remake’u Demon’s Souls, kiedy to gracz powracał do zabawy w ułamku sekundy. Samo wczytywanie na PlayStation 5 było jednak bardzo szybkie.

Rozumiem, że pytanie można też potraktować w kontekście spójności i płynności przechodzenia między lokacjami. Tu muszę przyznać, że żadnych ekranów ładowania nie było, co kreuje świetną wizję świata, bo możemy swobodnie przemierzyć stepy i dotrzeć do zamkowych bram.

„Widzę górę – czy mogę na nią wejść?”

Pytanie sponsorowane przez Todda Howarda. Odpowiedź najwyraźniej jest twierdząca, bo chociaż nie mam pewności, czy da się wejść na dosłownie każde wzniesienie w grze, wydaje mi się to wielce prawdopodobne. Jedną z obsesji, jaką FromSoftware przejawia w swoich dziełach, jest próba zbudowania spójnego świata, w którym na horyzoncie widać zamek, do którego można dotrzeć po kilku godzinach gry. Muszę powiedzieć, że Elden Ring wreszcie spełnia to w stu procentach, bo widnokrąg cały czas zdobią twierdze, ruiny czy majestatyczne drzewa.

Po jakimś czasie wspinamy się na taki zamek, by za plecami zobaczyć kilometry drogi, którą przebyliśmy. Zresztą za tą twierdzą dało się w oddali ujrzeć trzy absurdalnie strzeliste skały, na których wznosiła się katedra i inne budynki. Wszystko to było połączone przesadnie długimi wiszącymi setki metrów nad ziemią mostami zwodzonymi. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w pewnym momencie gry tam dotrzemy.

Jak wygląda eksploracja? Czy da się zgubić?

Raczej nie da się zgubić, ponieważ FromSoftware wprowadziło tym razem sporo ułatwień. Po pierwsze, mamy mapę, na której oznaczane są odwiedzone miejsca, a nawet spotkane postacie niezależne. Mapa wizualnie wskazuje też potencjalnie ciekawe kierunki trasy. Z jej poziomu możemy nawet nanosić znaczniki, by łatwiej zapamiętać, gdzie znajdziemy ciekawe elementy, i dodać marker nawigacyjny (podobny do tego z najnowszej Zeldy), ułatwiający dotarcie do konkretnego miejsca.

Pomocą nawigacyjną służą także tzw. „miejsca chwały”, czyli tutejszy odpowiednik ognisk – z nich rozchodzą się smugi świetlistego pyłu, wskazującego potencjalnie ciekawe punkty i kierunek do głównej lokacji. Trafiłem również na posągi, które po aktywowaniu zdawały się kierować do ukrytych jaskiń i katakumb.

Sama eksploracja jest bardzo swobodna i dzięki temu radosna – widzimy coś interesującego i jedziemy sprawdzić, czy da się tam coś zrobić. W bardzo wielu takich punktach odkrywamy jakieś pomniejsze przedmioty, grupki wrogów albo wejście do jaskini.

Czy w grze dalej są ogniska?

Tak, chociaż teraz noszą nazwę „miejsca łaski”. Na mapie głównej gry jest ich zaskakująco dużo, co bardzo ułatwia eksplorację – możemy bowiem teleportować się między nimi z poziomu mapy. Przy „ogniskach” możemy wykonać szereg czynności: „podlevelować” postać, porozmawiać z Meliną, czyli naszą opiekunką, skorzystać ze schowka, zmienić ustawienia butelek many i HP czy dostosować umiejętności bojowe broni („popioły wojny”).

E3 2021
Elden Ring za bardzo trąci Dark Souls, ale FromSoftware i tak ma moje pieniądze
Elden Ring za bardzo trąci Dark Souls, ale FromSoftware i tak ma moje pieniądze

Przed premierą

Miłośnicy FromSoftware szaleją z powodu masy drobnych smaczków w zwiastunie, laicy zastanawiają się, dlaczego nowe Dark Souls nazywa się Elden Ring. Japońskie studio zdaje się w swoim nadchodzącym projekcie popadać w lekką artystyczną stagnację.

Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno
Lost Ark może dokopać Diablo 4, ale nie wiem, czy nie zjawiło się za późno

Przed premierą

Różne gry wskazywano jako pogromców Diablo. Obecnie mamy remis z Path of Exile. Tyle, że na ring wszedł nowy (a zarazem nienowy) zawodnik, Lost Ark. Gra, która nie jest do końca hack'n'slashem, może zdewastować obu konkurentów.

Darkest Dungeon 2 może być rewelacyjną grą RPG, ale kiepską kontynuacją
Darkest Dungeon 2 może być rewelacyjną grą RPG, ale kiepską kontynuacją

Przed premierą

Choć Darkest Dungeon 2 znajduje się dopiero w fazie wczesnego dostępu, widać, że twórcy postanowili wzbogacić system znany z oryginału o wiele elementów. Jednocześnie jednak pokusili się o rezygnację z wielu ważnych mechanik.