Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Tom Clancy's Ghost Recon: Frontline

5 października 2021, 19:30

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Ghost Recon: Frontline - Ubisoft chce mieć swoje Warzone

Ghost Recon: Frontline to nowa, bardziej „taktyczna” wersja battle royale od Ubisoftu. Zapowiada się równie interesująco, co odtwórczo. Czy więc na rynku jest jeszcze miejsce na kolejną darmową strzelankę PvP dla 100 graczy?

Zapowiadana premiera gry: 2022.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Jeszcze niedawno wydawało się, że w świecie gier opanowanym przez Fortnite’a i Playerunknown’s Battlegrounds nie ma miejsca na kolejne battle royale. Gracze stawali się coraz bardziej znudzeni następnymi marnymi klonami tych gier, a nawet pomysłami największych wydawców, czego przykładem jest porażka trybu Firestorm w Battlefieldzie. Tymczasem okazało się, że wystarczy dopracowany tytuł lub uznana marka dostępna za darmo, by złapać i utrzymać kolejne miliony fanów. Do grona największych dołączyły więc Apex Legends i Call of Duty: Warzone.

Posiadanie w swoim portfolio darmowej gry z opcjonalnymi mikrotransakcjami to dziś marzenie chyba każdego dużego wydawcy. Wystarczy wymyślić parę skórek, kostiumów, opakować to w marketingowe slogany kolejnego eventu, by małym kosztem, bez robienia całej gry od nowa, złowić kolejnych klientów na przepustki sezonowe i inne zakupy. Skoro więc Electronic Arts ma swoją grę tego typu, Epic ma swoją grę i Activision ma swoją grę, nie dziwi fakt, że i Ubisoft planuje zadziałać na tym polu.

GHOST RECON: FRONTLINE – FAQ

Co to w ogóle za gra? Ghost Recon: Frontline to darmowa strzelanka sieciowa PvP z bitwami na wielką skalę – ponad 100 graczy rywalizuje tu ze sobą na jednej mapie w 3-osobowych zespołach. Dostępne będą też inne tryby, z krótszymi starciami i mniejszą liczbą graczy.

Kiedy Frontline wyjdzie? Data premiery nie jest jeszcze znana. Gra ma powstawać w oparciu o komentarze i sugestie społeczności graczy.

Pierwsze zamknięte testy dla graczy pecetowych rozpoczną się 14 października. Można się na nie zapisywać na stronie www.ghostreconfrontline.com.

Na jakie platformy Frontline wyjdzie? Gra ma ukazać się na sprzęcie poprzedniej i obecnej generacji, czyli konsolach: PS4, PS5, Xbox One, Xbox Series X/S, komputerach PC i w usłudze Google Stadia.

Co cieszy w grze? Dobrze zapowiada się nieco bardziej taktyczny wymiar rozgrywki, bez zawężania mapy w sztuczny sposób. Póki co gra ma bardzo surowy, militarny klimat, bez dziwnych dodatków.

A co martwi w grze? To kolejne battle royale na rynku i mimo paru zmian w rozgrywce wydaje się dość odtwórcze. Mapa nie wzbudza żadnych emocji, no i nie wiadomo, jak naprawdę będzie wyglądać końcowa faza bitwy z losowo dobieranymi graczami.

Ghost Recon: Frontline - Ubisoft chce mieć swoje Warzone - ilustracja #1
We flagowym trybie zagramy w 3-osobowych zespołach.

O Hyper Scapie z zeszłego roku chyba nikt już dziś nie pamięta, dlatego Francuzi wytaczają kolejne działo w postaci nowej odsłony Ghost Recona o podtytule Frontline. Jak można się domyślać, będzie to tytuł z rozgrywką wyłącznie PvP, darmowy, na dużej mapie dla ponad 100 graczy jednocześnie. Ubisoft unika tu jak ognia terminu „battle royale”, bo nieco zmienił zasady na takie bardziej „ghostreconowe”. Czy to jednak wystarczy, by zachęcić i utrzymać rzesze fanów przy kolejnym darmowym PvP na rynku?

Ghost Recon w trybie FPP

Ghost Recon: Frontline powstał na bazie trybów PvP w GR: Breakpoincie, ale niektóre pomysły sięgają jeszcze pierwszej części The Division i rozgrywek w Strefie Mroku. Nie znajdziemy tu sztucznego zawężania mapy przez trujące gazy, pożary czy magiczne bariery energetyczne. We flagowym trybie Expedition ponad setka graczy w 3-osobowych drużynach rywalizuje ze sobą o rozrzucone na mapie dane wywiadowcze. W odpowiednim momencie ekipa decyduje się na przywołanie śmigłowca, by ewakuować siebie i ładunek, tworząc w ten sposób „gorącą strefę” widoczną dla wszystkich na mapie. To właśnie tam będą koncentrować się największe wymiany ognia, podobnie jak miało to miejsce w The Division podczas odsyłania zdobytego sprzętu w Strefie Mroku oraz w dodatku Przetrwanie.

Ghost Recon: Frontline - Ubisoft chce mieć swoje Warzone - ilustracja #2
Frontline ma zdecydowanie bardziej militarny klimat niż konkurencja.

Alternatywą dla głównej formy zabawy będzie o wiele krótsza i bardziej dynamiczna rozgrywka w trybie Control dla dwóch zespołów 9-osobowych, z klasycznym przejmowaniem i utrzymywaniem punktów na mapie. Różnice dotyczą tylko skali potyczek i rodzaju celów do osiągnięcia – wszelkie zasady i gadżety pozostają takie same jak w Expedition.

Cechą odróżniającą Frontline’a od poprzednich odsłon Ghost Recona jest przejście wyłącznie na widok z perspektywy pierwszej osoby. Do tej pory włączał się on podczas celowania przez przyrządy, tworząc swego rodzaju hybrydę TPP i FPP. Teraz, podobnie jak Warzone, będzie to typowy first person shooter. Autorzy podkreślają, że dzięki temu chcą pogłębić immersję i dać lepsze wyczucie broni. Podczas bitew działać będzie pewien system ekonomii, pozwalający wymieniać zdobyte za wykonywanie zadań punkty na liczne gadżety – zależnie od klasy operatora. Przykładowo wsparcie będzie mogło stawiać różne barykady, wieżyczki strzelnicze, a zwiadowcy ambony obserwacyjne dla snajperów.

Ghost Recon: Frontline - Ubisoft chce mieć swoje Warzone - ilustracja #3
Mapa wygląda dość standardowo, by nie powiedzieć: nudno.

Jest taktycznie i militarnie, ale czy na długo?

Na krótkiej prezentacji Ghost Recona: Frontline’a najbardziej spodobał mi się militarny klimat całości. Malowania broni, mundury i wyposażenie operatorów wyglądają dość surowo, realistycznie i utrzymane są w wojskowym stylu. Nie ma tu dawania po oczach kolorami i błyskotkami. Oczywiście tak może być tylko na początku i z dalszymi sezonami gra może zmienić się w następny odpustowy festyn karnawałowych kostiumów. Póki co jednak zapowiada się całkiem „taktycznie”.

Mapa za to prezentuje się dość nijako i standardowo. Przeważające leśne rejony zostały nieco urozmaicone o inne biomy. Liczący 16 km2 obszar zawiera różne opuszczone budynki i lokacje, jak choćby widziany na zwiastunie wielki namiot cyrkowy. Wygląda na to, że zabraknie terenów stricte miejskich i walk w budynkach, a dominować będzie taktyka zielona. Twórcy generalnie bardzo podkreślali „taktyczność” rozgrywki i przeróżne sposoby osiągania celów. Umożliwią to odrębne klasy operatorów z własnym zestawem gadżetów i zdolności – ich liczba ma wzrosnąć z czasem. Ogólnie Frontline praktycznie niczym nie zaskakuje, nie wprowadza nic, czego byśmy już nie widzieli, co może być zarówno jego wadą, jak i zaletą.

Ghost Recon: Frontline - Ubisoft chce mieć swoje Warzone - ilustracja #4
Tylko od graczy zależy, jaką taktykę przyjmą.

Mieszane uczucia budzi też zapowiedź, że nowy Ghost Recon ma być grą uwzględniającą oczekiwania graczy, dlatego większość elementów będzie dodawana z czasem, na podstawie opinii testerów. Oznacza to, że na start dostaniemy produkcję z prawdopodobnie niedużą zawartością, jeśli chodzi np. o liczbę klas postaci czy trybów rozgrywki. I nie wiadomo, jak długo potrwa balansowanie i uzupełnianie gry. A to rodzi pytanie, czy Frontline zdoła utrzymać bazę graczy aż do momentu, kiedy faktycznie się rozkręci?

Interesująco, ale czy będzie uzależniająco?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Z jednej strony mamy nieudanego Hyper Scape’a i porażkę przy GR: Breakpoincie, z drugiej – przykład niezwykłego uporu w naprawianiu i rozwijaniu Rainbow Six: Siege, które stało się jedną z popularniejszych strzelanin sieciowych. Ghost Recon: Frontline jako kolejny tytuł spod znaku Tom Clancy’s, a także ze względu na przeszłość marki, ma już o wiele więcej własnego charakteru na start w porównaniu z nijakim Hyper Space’em.

Ghost Recon: Frontline - Ubisoft chce mieć swoje Warzone - ilustracja #5
Wezwanie śmigłowca na miejsce ewakuacji to najgorętszy fragment rozgrywki.

Mnie osobiście brakuje w tym projekcie czegoś naprawdę wyróżniającego rozgrywkę wśród innych tego typu produkcji. Takim pomysłem mogłoby być stworzenie mapy nocnej i granie z noktowizorami albo występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych, które ma zaserwować Battlefield 2042, co w zasadzie Ubisoft już kiedyś oferował w Przetrwaniu do The Division. Trochę niepokoi mnie fakt, że zwykłe DLC sprzed 5 lat nadal wydaje mi się bardziej oryginalne i interesujące niż najnowsza gra, tworzona w czasach następnej generacji sprzętu. Frontline będzie militarny, taktyczny i na pewno będę chciał go przetestować, tylko czy przekona mnie do siebie na dłużej? Na razie nie jestem tego pewien, ale życzę Ubisoftowi, by udało mu się stworzyć „swojego Warzone’a”.

O AUTORZE

Lubię wszelkie strzelaniny w militarnym klimacie, ale niekoniecznie, gdy rozgrywają się na zasadach w stylu battle royale. W Call of Duty: Warzone grałem na początku, gdy nie miała jeszcze za dużo dziwnej zawartości. Na nowe Ghost Recon czekam bardzo, ale w postaci gry singlowej i najlepiej bez otwartego świata. Zapowiedź Frontline wywołała we mnie umiarkowany entuzjazm. Sprawdzę z ciekawości na pewno, ale na wiele się nie nastawiam.

Dariusz DM Matusiak | GRYOnline.pl

TWOIM ZDANIEM

Grywasz jeszcze w gry battle royale?

Nigdy nie grałem
50,7%
Nie
35,5%
Tak
13,8%
Zobacz inne ankiety
Battlefield 2042 to powrót starego, dobrego BF-a!
Battlefield 2042 to powrót starego, dobrego BF-a!

Przed premierą

Klimat współczesnego pola walki był chyba tym, czego seria Battlefield potrzebowała najbardziej. Pierwsze godziny z wersją beta Batlefield 2042 udowadniają, że klimaty z „trójki” i „czwórki” powróciły z pełną mocą!

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro
Graliśmy w tryb multiplayer Call of Duty: Vanguard - Modern Warfare w skórce retro

Przed premierą

Multiplayerowe starcia w Call of Duty: Vanguard przynoszą znajome odczucia z ostatniej odsłony Modern Warfare. Czuć, że mamy do czynienia z tym samym, tylko w stylistyce II wojny światowej, a podobieństwa są zarówno wadą, jak i zaletą nowej części CoD-a.