Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Gears Tactics Przed premierą

Przed premierą 27 marca 2020, 14:00

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Gears Tactics to najbardziej brutalny XCOM, jaki znacie

Gears Tactics to niby spin-off. Turowa, strategiczna wersja serii Gears of War w stylu XCOM-a. Z paru powodów robi jednak wrażenie pełnoprawnej odsłony cyklu, tyle że nieco bardziej… taktycznej.

Przeczytaj recenzję Recenzja Gears Tactics - gra taktyczna dla tych, którzy boją się gier taktycznych

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Niezwykłe czasy wymagają specjalnych działań – dlatego prezentację Gears Tactics oglądałem na dostępnym jedynie dla prasy specjalnym streamie. Taki kompletnie bierny odbiór to nie do końca to samo, co możliwość zadania deweloperom paru pytań w wywiadzie twarzą w twarz czy zagrania samemu w demo, ale nawet w takiej formie nowe, X-COM-owe, podejście do znanej serii zdołało mnie zaciekawić. A wszystko dzięki temu, że twórcom udało się przenieść do strategii turowej mięsistą brutalność walk z Gears of War, którą widać tu niemal równie dobrze jak przy perspektywie TPP.

Nie ma znaczenia, że turówka to w sumie takie bardziej złożone szachy, w których mamy nieograniczony czas na swoje decyzje, a później możemy tylko obserwować posunięcia przeciwnika. Po taktycznych roszadach kamera niemal za każdym razem płynnie i naturalnie schodzi tuż za aktywnego bohatera, pokazując w całej okazałości skuteczność wystrzelonej salwy lub widowiskowego finiszera. A że postacie, jak na Gears of War przystało, cały czas kryją się za jakimiś przeszkodami, wrażenie obcowania z rasowym cover shooterem TPP jest naprawdę duże. Efekt ten wzmacnia świetna i niezwykle szczegółowa oprawa graficzna. Jest taktycznie i turowo, ale czuć, że nadal są to Gearsy, a nie całkowity spin-off, jak było chociażby w przypadku izometrycznej gry Lara Croft and the Temple of Osiris.

GEARS TACTICS W SKRÓCIE

  1. turowa strategia w stylu X-COM-a;
  2. 40-godzinna kampania fabularna dla pojedynczego gracza;
  3. brak trybu multiplayer;
  4. 5 klas postaci, 30 umiejętności, modyfikacje broni;
  5. pełna swoboda ruchu i wyboru czynności;
  6. bardziej agresywne starcia z dużą liczbą przeciwników;
  7. długie i ciężkie potyczki z bossami;
  8. duże możliwości personalizacji wyglądu drużyny;
  9. przedstawia wydarzenia mające miejsce 10 lat przed pierwszą częścią Gears of War.
Gears Tactics to najbardziej brutalny XCOM, jaki znacie - ilustracja #1
Przerywniki filmowe zacierają granicę pomiędzy spin-offem i pełnoprawną odsłoną serii.

Kanoniczny prequel Gearsów

Gearsowy klimat budują także wykonane bez żadnej drogi na skróty najwyższej jakości przerywniki filmowe – jakby wprost wyjęte z głównego cyklu. Gears Tactics składa się zresztą wyłącznie z kampanii fabularnej dla pojedynczego gracza, która ma wystarczyć na minimum 40 godzin i jest swego rodzaju prequelem całej sagi. Akcja toczy się dziesięć lat przed wydarzeniami z pierwszej części Gears of War, a my wcielamy się w postać Gabe’a Diaza – stratega i taktyka, który został zmuszony do powrotu na pole bitwy przez rozpoczętą niedawno inwazję Szarańczy.

Naszym głównym celem będzie pokonanie Ukkona – również stratega, tyle że po stronie Locustów i w dziedzinie genetyki. Ukkon jest „potworem, który tworzy potwory”. To właśnie dzięki niemu powstali najpotężniejsi przeciwnicy, jakich spotkaliśmy w serii Gears of War. Diaz do walki nie wyruszy sam – towarzyszyć mu będzie niezwykle barwna ekipa zakutych w pancerze wojaków. A jeśli nazwisko bohatera wydaje się Wam znajome, to tak – dobrze kojarzycie (patrz ramka). Całość ma tworzyć niezwykle immersyjną, w pełni kanoniczną historię dopełniającą uniwersum Gearsów.

Gears Tactics to najbardziej brutalny XCOM, jaki znacie - ilustracja #2
Kampania w grze to prequel całej historii. W grze pokierujemy drużyną pod dowództwem Gabe’a Diaza.
Gears Tactics to najbardziej brutalny XCOM, jaki znacie - ilustracja #3

DIAZ & DIAZ

Gabe Diaz to nikt inny, tylko Gabriel Diaz – ojciec głównej bohaterki z ostatniej odsłony Gears 5, czyli Kait Diaz. Tam słyszymy jedynie wzmiankę o nim, tak samo jak w Gears of War 4, gdzie wspomniany jest po raz pierwszy. Gabe pojawia się także w retrospekcjach w Ascendance i Bloodlines – powieściach opartych na serii Gears of War.

Turowo, ale i dynamicznie

Trzon gry to jednak nie śledzenie widowiskowych cutscenek, tylko brutalna wojna z Szarańczą, podczas której większość czasu spędzimy, oglądając wydarzenia z góry. Choć akcja zatrzymuje się po każdej turze, autorzy starali się zachować jak największą dynamikę starć. Da się to odczuć za sprawą wspomnianych już przybliżeń kamery i pokazywanej ze szczegółami brutalności, ale również dzięki konkretnym mechanikom rozgrywki. Mowa chociażby o totalnej swobodzie poruszania się w terenie, bez wyznaczonej planszy z polami, oraz o wolności w dysponowaniu pulą punktów na każdą turę. Nie ma tu podziałów na ruch i atak – sami decydujemy, czy postać ma strzelać, zmienić pozycję lub skorzystać ze zdolności specjalnej.

Gears Tactics to najbardziej brutalny XCOM, jaki znacie - ilustracja #4
Pomimo turowych przerw, autorzy starali się oddać dynamikę walk z Szarańczą za pomocą różnych sztuczek i mechanik.

W porównaniu z innymi grami podobnymi do X-COM-a w Gears Tactics zobaczymy na mapach o wiele większą liczbę przeciwników. Konieczność stosowania nieco bardziej agresywnej strategii i o wiele częstsze wymiany ognia mają właśnie pomagać w stwarzaniu wrażenia dość dynamicznej rozgrywki. Opcjonalnie będzie można wyłączyć nawet część interfejsu ekranu TAC-COM z wszelkimi wyliczeniami szans na trafienia i „krytyki” przy każdej akcji. Ważnym elementem strategii będzie też tworzenie buildów postaci przed wyruszeniem z misją. Do dyspozycji otrzymamy pięć klas, z których każda ma posiadać swoją specjalistyczną broń oraz drzewko trzydziestu zdolności do odblokowania, trzy elementy pancerza o przeróżnych statystykach i wymienne mody do karabinów. Całość ma dawać naprawdę ogromną liczbę kombinacji do sprawdzenia w boju.

MOJE „GIRSY”

W parze z dobieraniem wyposażenia i zdolności postaci idzie też personalizacja wszystkiego z wykorzystaniem dodatków kosmetycznych. Każdą broń i elementy pancerza będzie można dostosować do własnego gustu, wybierając nie tylko wzory i skórki, ale także wizualny stopień zużycia (postarzenia) tych przedmiotów.

Gears Tactics to najbardziej brutalny XCOM, jaki znacie - ilustracja #5
W tworzeniu odpowiedniej drużyny na misję pomoże drzewko z 30 umiejętnościami oraz możliwość modyfikowania uzbrojenia.

Taktyką w Szarańczę

W zaprezentowanych fragmentach rozgrywki spodobało mi się płynne i bardzo naturalne połączenie filmowych scen, części taktycznej i zbliżeń kamery na sekwencje walki. Czuć, że tworzy to wszystko przemyślaną całość i nie jest zwykłym odcinaniem kuponów od popularnej marki. Rozgrywka wydaje się dość bogata w różne niespodzianki i rzeczywiście wymaga sporo taktycznego myślenia – zlekceważenie słabego przeciwnika, by posłać kuszący strzał w stronę bossa, może mieć poważne konsekwencje. Nasza drużyna, oprócz lancerów i innej broni palnej, ma do dyspozycji granaty, miny oraz przeróżne zdolności specjalne wymagające odnawiania czasowego, np. dodatkowy punkt akcji.

Bardzo wygodna jest funkcja „overwatch” – dzięki niej możemy nakazać wybranemu żołnierzowi pilnować określonego perymetru z celnością ostrzału zależną od rozmiaru obserwowanego terenu. Trudno jeszcze silić się na jakieś oceny, ale byłem pod wrażeniem zachowania sztucznej inteligencji. Jeden z najbardziej podstawowych przeciwników, zamiast poruszać się oczywistą drogą (z ukrytą miną zbliżeniową), zaczął kluczyć jakimiś wąskimi przesmykami w kierunku jednego z członków drużyny.

Mieszane uczucia miałem za to, oglądając starcie z jednym z bossów. Choć był on rzeczywiście imponujący wizualnie, miał unikatowe formy ataku i momenty, kiedy stawał się wrażliwy na obrażenia, sama potyczka wyglądała na mocno męczącą. W ciągu jakichś 15 minut prowadzący pokaz zdołał oddać w kierunku przeciwnika zaledwie jeden strzał, zadając mu minimalne obrażenia na pasku zdrowia. Przez cały ten czas zaangażowany był w walkę z kilkoma pojawiającymi się wokół bossa pomniejszymi stworami, które wydawały się bardziej dawać w kość niż obszarowe ataki „szefa”. Mam nadzieję, że w grze znajdzie się dopasowany do takich sytuacji system save’ów lub checkpointów, by rozgrywka była rzeczywiście trudna, ale nie frustrująca.

Gears Tactics to najbardziej brutalny XCOM, jaki znacie - ilustracja #6
Bossowie budzą respekt wyglądem, a walka z nimi może trwać całkiem długo.
Gears Tactics to najbardziej brutalny XCOM, jaki znacie - ilustracja #7
Oprócz głównego celu, misje mogą posiadać także różne zadania poboczne, np. Konieczność przeżycia konkretnych członków oddziału.

Pełnoprawny spin-off

Spin-offy generalnie dzielą się na dwa rodzaje: te, które udały się wyjątkowo dobrze, i te, które na zawsze pozostaną w cieniu głównej serii. Patrząc na Gears Tactics, miałem jeszcze inne wrażenie – widziałem po prostu kolejną odsłonę Gearsów! Taką z dodatkową perspektywą, bardziej wzbogaconą o moduł taktyczny niż w niego zmienioną. Albo to kwestia dość krótkiego czasu obcowania z grą na pokazie, albo kapitalne przerywniki filmowe i praca kamery podczas sekwencji akcji rzeczywiście robią aż tak dużo dla odbioru całości. Trzymam kciuki, żeby chodziło o to drugie, a rozgrywka odkrywała karty do samego końca 40-godzinnej kampanii – aby nie pojawiło się uczucie znużenia. Póki co jedno jest pewne – Gearsy wracają pod koniec kwietnia.

Dariusz DM Matusiak | GRYOnline.pl

TWOIM ZDANIEM

Zagrasz w Gears Tactics?

92,5%
Pewnie, zawsze to nowe doświadczenie
7,5%
Nie, wolę gry akcji.
Zobacz inne ankiety
Grałem w Port Royale 4 i czuję się jak 15 lat temu
Grałem w Port Royale 4 i czuję się jak 15 lat temu

Przed premierą

Po dziesięciu godzinach z betą Port Royale 4 już wiem, jaki kurs obrała nowa odsłona klasycznej serii - w stronę przeszłości.

Crusader Kings 3 to gra, w której kot zabił moją żonę – a ja byłem zachwycony
Crusader Kings 3 to gra, w której kot zabił moją żonę – a ja byłem zachwycony

Przed premierą

Spędziłem 10 godzin z najnowszym Crusader Kings, mającym trafić do osób, dla których „dwójka” nie była dość przystępna. Czy jest łatwiej? To trudne pytanie.

Desperados 3 to mocny kandydat na najlepszą strategię 2020 roku
Desperados 3 to mocny kandydat na najlepszą strategię 2020 roku

Przed premierą

Pograłem pięć godzin w Desperados 3 i jestem przekonany, że to kandydat do tytułu strategicznego króla 2020 roku. Nowa gra twórców Shadow Tactics nie rewolucjonizuje sprawdzonej formuły – po prostu ją ulepsza. I to świetna wiadomość!