Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Fear the Wolves Przed premierą

Przed premierą 12 lipca 2018, 15:00

autor: Marcin Strzyżewski

Gracz od czasów pierwszego Prince of Persia. Omal nie zawalił szkoły przez Settlersy II.

Graliśmy w Fear the Wolves – oto pięć największych zagrożeń w zonie

Własne battle royale zaczęła tworzyć na oko jedna trzecia branży. Moda nie ominęła także twórców Survarium. Akcja ich gry toczyć się będzie w czarnobylskiej zonie. Miałem okazję ją odwiedzić i mogę Wam powiedzieć, że bać się można w niej nie tylko wilków.

Zapowiadana premiera gry: 2019.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Fear the Wolves na pierwszy rzut oka nie zmienia zasad gry. Duży radziecki śmigłowiec wlatuje nad teren zmagań i zaczynamy się zastanawiać, czy lepiej skoczyć od razu, czy może poczekać, żeby nie trafić na tłum. Potem, już na ziemi, gorączkowo biegamy od chaty do chaty, żeby znaleźć jakąkolwiek broń i zgodnie z zasadami gatunku, uświęconymi przez kasowy sukces PUBG, staramy się przeżyć. To oczywiście oznacza, że muszą istnieć jakieś zagrożenia. Wypada więc zadać pytanie: czego trzeba się bać w cyfrowej zonie?

1. Mutanty, czyli bój się wilka

Tytułowe czworonożne bestie widujemy na mapie stosunkowo rzadko, co sprawia, że ich pojawienie się czasem wręcz zaskakuje: „A tak, przecież tutaj grasują wilki!”. Zwierzaki nie szwendają się jednak tak zupełnie swobodnie, tylko trzymają wyznaczonych stref. To oznacza, że kontaktu z nimi da się dość łatwo uniknąć. Ich zabijanie także nie jest szczególnie trudne, i to niezależnie od tego, czy do walki z nimi używamy siekiery, pistoletu, czy też strzelby. Zdarzało się także, że wystraszony wystrzałem mutant po prostu uciekał.

Przez parę godziny zabawy ani razu nie widziałem, żeby wilk kogoś faktycznie zagryzł. Obecnie są one bardziej natrętną przeszkodą i elementem budującym klimat niż prawdziwym zagrożeniem. Mimo to lepiej ich unikać. Odgłosy walki mogą ściągnąć nam na głowę kogoś znacznie gorszego, a uciekanie przed watahą zajmuje czas, który można przecież poświęcić chociażby na plądrowanie.

Graliśmy w Fear the Wolves – oto pięć największych zagrożeń w zonie - ilustracja #3

WILK POWINIEN BYĆ GROŹNY?

Zarówno pomiędzy meczami, jak i po pokazach prasowych mieliśmy sporo okazji, żeby porozmawiać z twórcami – i my, i zachodni youtuberzy, sugerowaliśmy, że wilki powinny być bardziej groźne. To wywierałoby większą presję, by pozostawać w ruchu i faktycznie omijać niebezpieczne strefy. Nie wiem jednak, czy Vostok nas posłucha i wprowadzi zmiany w balansie.

P.S. Na fotografii widzicie liska Siemiona, którego spotkaliśmy w prawdziwej zonie. Zwierzak jest bardzo przyjacielski i ma nawet własny fanpage na Facebooku.

2. Ludzie, bo człowiek człowiekowi wilkiem

FEAR THE WOLVES W SKRÓCIE
  1. FPS w konwencji battle royale ze 100 graczami na mapie.
  2. Ostateczny cel rozgrywki to ucieczka śmigłowcem, który zabiera tylko jednego pasażera.
  3. Teren gry podzielony jest na kwadraty, które stopniowo stają się coraz bardziej zagrożone przez mutanty, anomalie i radiację.
  4. Akcja toczy się w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia.
  5. Oprócz innych graczy na mapie spotykamy agresywne, zmutowane wilki.
  6. 18 lipca tytuł debiutuje w programie Steam Early Access.

Battle royale to po prostu strzelanka sieciowa z kilkoma udziwnieniami i Fear the Wolves nie jest tu wyjątkiem. Dlatego rdzeń gry stanowią wymiany ognia z innymi graczami i to ich trzeba bać się najbardziej. Wybór broni wydaje się niezły, ale raczej klasyczny – kilka rodzajów pistoletów, pistolety maszynowe, karabiny szturmowe, strzelba, karabin snajperski. Znajdzie się także siekiera, ale ona nadaje się raczej do eliminowania wilków bez czynienia hałasu niż do walki z ludźmi.

Arsenał urozmaicają ulepszenia w stylu celowników, powiększonych magazynków czy tłumików. Całość w założeniach bardzo przypomina PUBG i same starcia są przynajmniej równie przyjemne. Strzelanie ma kopa i czuć różnicę między odmiennymi modelami uzbrojenia. Czasem jednak przeciwnik wytrzymuje dziwnie dużo trafień, co bywa frustrujące.

Tak samo jak w przypadku bardziej popularnego konkurenta strzelaniny jeszcze zyskują, gdy spotkają się dwie czteroosobowe drużyny. Zwłaszcza że na mapie znajdziemy sporo obiektów – od wysokich zarośli, przez płoty, po wraki i budynki – które pozwalają kryć się przed wzrokiem i kulami wroga. To ułatwia flankowanie i inne zagrania taktyczne.

Graliśmy w Fear the Wolves – oto pięć największych zagrożeń w zonie - ilustracja #5

GDZIE ZNALEŹĆ BROŃ?

Oręż i ekwipunek w FTW pochowano w budynkach, a te stoją w mniejszych i większych skupiskach. Na mapie występują lokacje pomarańczowe, w których mamy największe szanse na najlepszy sprzęt, duże szare, w których jest trochę gorzej, i najbiedniejsze małe ciemnoszare strefy. Te ostatnie mogą składać się z kilku domków albo raptem paru namiotów i nie zawsze natrafimy tam na jakąkolwiek broń.

Najbardziej intensywne momenty meczu to sam początek, gdy wszyscy biegają w poszukiwaniu broni, oraz końcówka. Obszar gry z każdą minutą się zawęża, a ostatecznie przylatuje śmigłowiec, by ewakuować zwycięzcę. To właśnie wówczas, na utworzonej przez granaty dymne „arenie”, dochodzi do najbardziej krwawych i emocjonujących starć.

Mniej intensywny, a chwilami wręcz nudnawy okazuje się środek gry. Zazwyczaj szybko zdobywamy dość sprzętu, żeby uznać, iż nie warto dalej eksplorować mapy. W tym momencie wielu graczy zaczyna się czaić po budynkach i czekać na śmigłowiec. Wyraźnie brakuje czegoś, co albo skłaniałoby do dalszego zwiedzania, albo zniechęcało do stania w miejscu.

Grasz w gry z gatunku battle royale?

55,9%

Ten gatunek zupełnie mnie nie interesuje

12,4%

Kiedyś grałem, ale mi się znudziło

11,8%

Tak, gram w PUBG-a

9,8%

Nie gram w battle royale, ale może kiedyś zagram

5,7%

Tak, gram w różne gry z tego gatunku

4,3%

Tak, gram w Fortnite

Jak GTA 6, tylko na Dzikim Zachodzie – Red Dead Redemption 2 zachwyca
Jak GTA 6, tylko na Dzikim Zachodzie – Red Dead Redemption 2 zachwyca

Przed premierą

Po ponad dwóch godzinach pokazów, rozmów oraz w końcu grania w Red Dead Redemption II wyłania się obraz szalenie ambitnej produkcji, która stara się przede wszystkim stworzyć prawdziwie wciągający, charakterny wirtualny Dziki Zachód.

Graliśmy w Call of Duty: Black Ops 4 – Blackout. Dobry, zły i brzydki klon PUBG
Graliśmy w Call of Duty: Black Ops 4 – Blackout. Dobry, zły i brzydki klon PUBG

Przed premierą

Każdy ma swoje battle royale, ma i Activision. Najnowsze Call of Duty zamiast kampanii fabularnej zaoferuje sieciowe starcia w formule 100 graczy, każdy na każdego i ostatni żywy wygrywa. Czy to pozwoli utrzymać się serii na fali kolejny rok?

Oblężenia, spiski i chaos – darmowe Conqueror’s Blade potrzebuje trochę szlifów
Oblężenia, spiski i chaos – darmowe Conqueror’s Blade potrzebuje trochę szlifów

Przed premierą

Darmowa gra sieciowa Conqueror’s Blade kusi wizją gigantycznych oblężeń i długofalowych strategii. Choć jednak premiera nadchodzi wielkimi krokami, grze brakuje dopracowania, które mogłoby uczynić ten tytuł czymś naprawdę ciekawym.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.07.2018 16:40
Maxley
36
Ja myślę że Ja jestem

Czeka nas szybszy powrót do Zony niż myśleliśmy.

12.07.2018 17:58
1
odpowiedz
ReeKoo
10
Legionista

Jako Beta Tester zagrałem w może dwóch meczach. Problemy z serwerami, mnóstwo bugów, mnie osobiście gra w ogóle nie wciągnęła a uwielbiam klimaty ZONY, grafika zbyt cukierkowa.

post wyedytowany przez ReeKoo 2018-07-12 17:58:34
12.07.2018 19:23
odpowiedz
3 odpowiedzi
Konr@d
12
Would You Kindly?
7.5

Ja ostatnio polubiłem battle-royale, od czasu do czasu włączam fortnite, ale wolałbym coś w bardziej realistycznym settingu i nie tak zabugowanego jak PUBG. FTW zapowiada się ciekawie może nawet się skuszę.

post wyedytowany przez Konr@d 2018-07-12 19:23:55
12.07.2018 21:02
Kierba88
7
Centurion

Już wolę "zbugowany" PUBG niż grać w Fortnite pełne bachorów i cheaterów.

13.07.2018 08:49
👍
1
Furiat80
1
Junior

Polecam Hunt Showdown

13.07.2018 09:12
👍
Konr@d
12
Would You Kindly?

Niezłe cudeńko, na jesień będę miał odpowiedniego peceta i na pewno sprawdzę.

12.07.2018 19:48
😢
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Sylwekfox82
4
Junior

Pograłem trochę w wersje beta i na chwilę dzisiejszą ta gra to jedno wielkie nieporozumienie. To nie gra to jeden wielki BUG !!!!! To będzie jeden wielki żart jak oni od 18 lipca będą chcieli za to COŚ brać pieniądze.
A bardzo lubię klimaty stalkera

13.07.2018 10:30
1
Lysy_pk
27
Centurion

Pełna zgoda, w obecnej chwili dramat

13.07.2018 09:21
odpowiedz
/|\
3
Chorąży

Ciekawy tekst a jako miłośnik serii Stalker jestem zaciekawiony jak to wygląda. Kiedy czytam "zona" zawsze strzygę zmysłami. ;-)

13.07.2018 09:24
odpowiedz
Voltaxman
7
Legionista

Beznadziejny pomysł na grę, wyeksploatowany w momencie premiery tego "hitu" front...coś tam. Zamysł gry spi..olony. Ten tytuł będzie taki sam lub gorszy. Studio powinno pohamować swoje czcze obietnice ponieważ survarium rozczarowało a wczesne plany i terminarz nie były nigdy dopełnione. Zastanawia mnie jedno. Dlaczego ludzie tworzący gry tego typu są wyjałowieni z pomysłów? Pytanie drugie. Jakim trzeba być pustym i płytkim, żeby grać w tryb battleroyal czy deathmatch na mikro-mapie z możliwością odradzania się za przeciwnikiem. Pytam o zdrowych bez nadpobudliwości ruchowej.

13.07.2018 09:43
👍
odpowiedz
Rabbitss
18
Generał

MEGA !!!!! oj będzie się działo, już się nie mogę doczekać powrotu do zony.

13.07.2018 12:59
2
odpowiedz
Komandor_Jonasz
20
Chorąży

Niestety w becie gra zrobiła tragiczne pierwsze wrażenie. Trailer i screenshoty a gra to dwa różne światy. Klimat gdzieś uciekł, a graficznie różni się to kolosalnie. Mega słaba optymalizacja, przeogromny desync i bugi z dźwiękiem. Nie wróżę tej grze wielkiej przyszłości jeśli to ma wyjść w EA za 5 dni.

Mimo to jest tam kilka świetnych rozwiązań. AI (które jest mega słabe w tej chwili), różne poziomy niebezpiecznej strefy i anomalii oraz pogoda, na którą głosują obserwujący gracze to tak na prawdę świetne wypełnienie nudnego i pustego mid-game z innych gier BR. Również endgame jest bardzo ciekawy, bo na wygraną są dwa sposoby. Możemy zostać ostatnim żywym, albo wspiąć się po linie do helikoptera (gracze dostają komunikat, ze ktoś próbuje uciec). Niestety dobre pomysły się nie sprzedadzą, jeśli nie będzie się w to dało grac.

post wyedytowany przez Komandor_Jonasz 2018-07-13 13:00:57
13.07.2018 14:43
😂
odpowiedz
K@m@R
53
Pretorianin

ta gra powinna mieć nazwę PBUG

post wyedytowany przez K@m@R 2018-07-13 14:44:05
14.07.2018 11:04
odpowiedz
1 odpowiedź
Dylexan
21
Centurion

Survivale tak, ale battle royal nie.

17.07.2018 14:07
Marder
182
Generał

Popieram. Rzygać już się chce od tego battle royal-a. A ponieważ grałem wcześniej w Survarium to należy się spodziewać równie słabej gry.

18.07.2018 11:53
1
odpowiedz
Randal93
15
Legionista

Z tego co napisaliście to ta gra ze stalkerem nie ma nic wspólnego (chodzi mi o klimat) no i ta grafika jak dla ośmiolatków z fortnite. To studio nie potrafiło zrobić jednej gry a biorą się za drugą...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze