Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Holdfast: Nations At War Przed premierą

Przed premierą 25 września 2017, 15:00

autor: Wacha

Miłośnik gier wszelakich. Często ich nie kończy, bo ciągle instaluje modyfikacje.

Graliśmy w Holdfast: Nations at War – napoleońskie Mount & Blade: Warband

Jeśli ograliście już wszystkie odsłony serii Mount & Blade to czekacie pewnie niecierpliwie na „dwójkę”. A tej ciągle nie ma. Na ratunek przychodzi Holdfast: Nations at War, które oferuje sieciowe napoleońskie potyczki w stylu Mount & Blade: Warband.

Zapowiadana premiera gry: 2018.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Zapowiedziane na początku tego roku Holdfast: Nations at War zostało natychmiast ogłoszone duchowym następcą Mount & Blade: Warband - Napoleonic Wars. Produkt tworzony przez Anvil Games Studio, czyli część zespołu odpowiedzialnego za wspomniane DLC do popularnego cyklu gier wojennych, trafił w formie wczesnego dostępu na Steama. Okazuje się, że Holdfast zasługuje na takie miano – już pierwsze minuty rozgrywki przywodzą na myśl serię Mount & Blade. I nie chodzi tu tylko o nieco koślawe animacje.

Wojna z fletem w tle

HOLDFAST: NATIONS AT WAR W SKRÓCIE:
  1. sieciowa gra będąca duchowym następcą Mount & Blade: Warband - Napoleonic Wars;
  2. tytuł osadzony w realiach XVIII wieku – epoki napoleońskiej;
  3. produkcja zadebiutowała we wczesnym dostępie;
  4. bitwy morskie i lądowe;
  5. nacisk na kooperację graczy.

Zabawę rozpoczynamy od określenia strony konfliktu oraz klasy postaci. Pierwsza kwestia ogranicza się jedynie do wyboru między Wielką Brytanią a Francją, ale w przypadku drugiej mamy już więcej opcji. Oprócz zwykłych klas (piechota czy strzelcy) w oczy rzuca się kilka nietypowych stanowisk – stolarz, marynarz ze skrzypcami, czy żołnierze grający na fletach lub bębnach. I nie są to bezużyteczne funkcje, bowiem obecność postaci z instrumentami muzycznymi zwiększa celność innych uczestników zabawy.

Okazuje się to szczególnie ważne, gdyż gra stara się oddać realizm wojen napoleońskich, więc trafienie przeciwnika jest dość trudne, a przeładowanie broni trwa długo – niecelny strzał wiąże się z szybką śmiercią (no chyba że gracz z wrogiej drużyny również nie trafi). Ten aspekt przekłada się na tempo całej rozgrywki. Akcja toczy się tu zdecydowanie wolniej od tego, z czym mamy do czynienia w większości sieciowych strzelanek dostępnych na rynku i opiera na nieśpiesznym poruszaniu się po mapie oraz zdobywaniu kolejnych punktów.

Graliśmy w Holdfast: Nations at War – napoleońskie Mount & Blade: Warband - ilustracja #1
Przechodzenie przez ostrzeliwany most może okazać się szkodliwe dla zdrowia.

Ile w Holdfast: Nations at War jest Mount & Blade: Warband - Napoleonic Wars?

Graliśmy w Holdfast: Nations at War – napoleońskie Mount & Blade: Warband - ilustracja #2

Wspomniałem, że już początek zabawy nasuwa skojarzenia z serią Mount & Blade. Trudno nie zauważyć wielu podobieństw, a fani poczują się tu jak w (bardziej rozbudowanym) domu. Nieco specyficzne animacje, sposób strzelania i celowania, możliwość przełączania się między widokiem pierwszo- i trzecioosobowym, system walki wręcz – wszystko to jest niemal identyczne jak w Napoleonic Wars.

Oprócz standardowych map z kilkoma kluczowymi pozycjami do przejęcia Holdfast: Nations at War oferuje również coś w rodzaju oblężeń. Jedna drużyna stacjonuje w ruinach czy fortecy, a druga stara się przedrzeć przez defensywę – a że na polu bitwy może znajdować się do 125 graczy, to na zapełnionym serwerze walki mają niezły rozmach. Zarówno strona broniąca, jak i atakująca otrzymuje do dyspozycji wsparcie w postaci artylerii. Umiejętne korzystanie z armat potrafi przechylić szalę zwycięstwa, ale nie jest to łatwa sztuka, a celne strzały przychodzą po osiągnięciu odpowiedniej wprawy. Długo ładująca się broń sprawia, że w trakcie podboju często dochodzi do bezpośrednich starć, kiedy trzeba sięgnąć po szable czy użyć bagnetu (lub – jak ktoś ma ochotę – pięści, ale nie jest to zbyt skuteczny sposób).

Graliśmy w Holdfast: Nations at War – napoleońskie Mount & Blade: Warband - ilustracja #3
Obecnie walka wręcz wygląda nie tak, jak powinna, więc lepiej trzymać się na dystans.

Walka wręcz do poprawy

Już samo strzelanie z karabinu przypomina rozwiązania znane z serii Mount & Blade, ale to walka wręcz od razu przywołuje wspomnienia pojedynków z tego cyklu. Twórcy skorzystali ze znanego systemu, w którym ruch myszki decyduje o kierunku ataku. Machnięcia gryzoniem odpowiadają za ciosy z danej strony. Na takiej samej zasadzie działa blokowanie uderzeń. Intuicyjna i dość skomplikowana mechanika walki mogłaby być niezwykle satysfakcjonująca, gdyby tylko została wykonana poprawnie – obecnie bezpośrednie starcia nie wyglądają zbyt dobrze.

Najbardziej dają się we znaki wszechobecne lagi, występujące nawet pomimo niskich pingów. Przy strzelaniu nie jest to tak widoczne, ale podczas walki wręcz często zauważa się „teleportujące się” i uderzające powietrze postacie. Zdarzają się też sytuacje, w których trudny (z powodu lagów) do trafienia przeciwnik z szablą wpada w skupisko graczy i wycina w pień cały oddział. Opóźnienia to nie jedyna wada – animacje ciosów są trochę zbyt wolne, a przełączanie na tryb walki wręcz nie zawsze działa. Oprócz tego irytuje brak możliwości przerwania ładowania broni i natychmiastowego przejścia do ataku z bliska.

Pomimo kulejących potyczek na szable czy bagnety Holdfast potrafi dostarczyć wiele dobrej zabawy. Po przejściu z lądu na pokład statku docieramy do chyba najciekawszej zawartości gry. Tam walki z użyciem broni białej występują już sporadycznie.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Steam na kolanach – jak Playerunknown’s Battlegrounds skradło serca pecetowych graczy
Steam na kolanach – jak Playerunknown’s Battlegrounds skradło serca pecetowych graczy

Przed premierą

Ponad cztery miliony sprzedanych kopii w ciągu trzech miesięcy, setki tysięcy grających każdego dnia i ogromne emocje przy każdej rozgrywce. Playerunknown’s Battlegrounds to zdecydowanie jedna z najważniejszych gier tego roku – dlaczego?

Graliśmy w Escape from Tarkov – to nie jest gra dla słabych ludzi
Graliśmy w Escape from Tarkov – to nie jest gra dla słabych ludzi

Przed premierą

Escape from Tarkov zapowiada się na najbardziej realistyczny symulator przebywania na nieprzyjaznym terenie. Mechanizmy zabawy są bardzo proste – największe przeszkody czają się zupełnie gdzie indziej.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
25.09.2017 18:41
Vinncent
43
Centurion

Grałbym, ale boję się inwestować we wczesny dostęp.

25.09.2017 20:49
👍
odpowiedz
Kouhai
1
Junior

Ja polecam , opisywane lagi i teleporty w walce wręcz zostały już naprawione :D
No i twórcy zawzięcie naprawiają błędy a rozgrywka jest wyśmienita

post wyedytowany przez Kouhai 2017-09-25 20:49:18
25.09.2017 21:56
odpowiedz
Sharpshooter
1
Junior

Jeżeli jesteście zainteresowani dołączeniem do pułku w grze Holdfast Nations at War, lub Mount & Blade Napoleonic Wars, w celu dalszych informacji proszę o dodanie mnie na steam.
Mój nick steam~ [3pp]Sharpshooter
Pozdrawiam :)

26.09.2017 14:08
👍
odpowiedz
MisticPlayer
1
Junior

Na prawdę polecam. Strzelanie całkiem spoko, melee nie oszukujmy się potrzebuje pracy (brakuje płynności), pracują nad kreatorem map (osobiście nie mogę się doczekać), nadal brakuje kawalerii i sappera ale ogółem nie jest źle. Dopiero kilka dni od premiery a już wypuścili 3 update'y, które naprawdę poprawiły płynność rozgrywki. Widać że twórcy ciężko pracują, żeby uporać się z problemami w grze. Uwielbiam zarówno Holdfast jaki i Warband: Napolonic Wars , polecam i zapraszam na serwer Tropical Paradise (zarówno na NW jak i Holdfast). Uwielbiam te dwie gry głównie dlatego że serwery niby mają swoje cele (deathmatch / siege itd.) ale zawsze jest trochę miejsca na Roleplay ( często można poudawać jeńca, pogadać z wrogiem gdzieś za rogiem budynku, jako muzyk pójść do drużyny wroga i często przeciwnicy nie będą cie atakować, wręcz przeciwnie będą tańczyć do granej przez ciebie muzyki). Właśnie dzięki takim sytuacjom kocham Holdfast i NW, rzadko można znaleźć grę z tak fajnym community które lubi porobić trochę RP w przeciwieństwie do gier jak choćby Battlefield gdzie dostajesz kulą w łeb gdy tylko wychylisz się zza rogu.

post wyedytowany przez MisticPlayer 2017-09-26 14:09:40
26.09.2017 20:28
odpowiedz
frycek18
12
Chorąży

Badziewie jak każda sieciówka. Nie lubię sieciówek.

27.09.2017 01:02
👎
odpowiedz
1 odpowiedź
Obiektywny Krytyk
6
Legionista
0.0

Zapewne jakaś marna podróba Mount&Blade Napoleonic Wars. Zero za inwencję twórczą!

27.09.2017 08:12
😢
MisticPlayer
1
Junior

Gra od twórców Napoleonic Wars więc nie powiedział bym że "podróba".

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze