Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 7 lipca 2017, 15:35

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Steam na kolanach – jak Playerunknown’s Battlegrounds skradło serca pecetowych graczy

Ponad cztery miliony sprzedanych kopii w ciągu trzech miesięcy, setki tysięcy grających każdego dnia i ogromne emocje przy każdej rozgrywce. Playerunknown’s Battlegrounds to zdecydowanie jedna z najważniejszych gier tego roku – dlaczego?

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Playerunknown’s Battlegrounds – PUBG to fenomen roku, ale nie gra roku

Wystarczająco późny dostęp

PUBG zostało praktycznie jednogłośnie uznane za znacznie lepszy i bardziej dopracowany tytuł niż H1Z1: King of the Kill. Pomimo łatki z napisem Early Access Playerunknown’s Battlegrounds wydaje się grą niedopieszczoną jedynie w szczegółach. Przez większość czasu spędzonego z tym tytułem nie natkniemy się na żaden duży błąd psujący rozgrywkę czy uniemożliwiający zwycięstwo. Do H1Z1: KotK przylgnęła opinia produkcji, której doskwierają liczne bugi i niedociągnięcia, na dodatek bardzo leniwie usuwane. PUBG w udany sposób łączy przystępną rozgrywkę z elementami symulacji, podczas gdy King of the Kill wymaga głównie zręczności.

Przykładem mogą być tu różnice w operowaniu bronią: w produkcji studia Daybreak sprawdza się podskakiwanie przy strzelaniu, a w PUBG precyzyjne celowanie w trybie FPP – znacznie dokładniejsze niż samo przybliżenie celownika w widoku trzecioosobowym. W PUBG zrezygnowano z irytującego rzemiosła na rzecz gotowych akcesoriów do broni, poprawiających jej parametry w rzeczywisty sposób (np. tłumik płomienia ukrywa błysk wystrzału, nie zdradzając naszej pozycji, luneta znacznie polepsza orientację w terenie). Takich różnic w detalach można by wymienić jeszcze sporo, a wszystko sprowadza się do tego, że PUBG jest po prostu bardziej dopracowane, bardziej intuicyjne i mniej chaotyczne.

Steam na kolanach – jak Playerunknown’s Battlegrounds skradło serca pecetowych graczy - ilustracja #1
Najgorsza możliwa pozycja - albo ktoś nas ustrzeli, albo rozjedzie autem - ale czego się nie robi dla dobrego zdjęcia.

Easy to learn, hard to master

Kiedy wielcy wydawcy roztaczają przed nami wizje bitew dla 64 graczy posklejanych w trwający godzinę maraton kilku map lub nowości w wieloosobowych rozgrywkach w postaci ochrony pisarza-ornitologa, Playerunknown’s Battlegrounds mówi nam po prostu: „Wyskocz z samolotu i nie daj się zabić!”. Reguły battle royale są niesłychanie proste, nie wymagają żadnej instrukcji, samouczków czy wprowadzenia, ale w tej prostocie kryje się wielka głębia, za sprawą której dostaniemy niejedną życiową lekcję i docenimy najmniejszy łut szczęścia.

Zostało jeszcze 63% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie

Najlepszy battle royal to:

89,8%

Playerunknown's Battlegrounds

6,6%

H1Z1: King of the Kill

1,9%

Mod Battle Royal do ArmA III

0,8%

The Culling

0,8%

ARK w trybie Survival of the Fittest

Graliśmy w Metro Exodus i wiemy, czym tak naprawdę jest nowe Metro
Graliśmy w Metro Exodus i wiemy, czym tak naprawdę jest nowe Metro

Przed premierą

W nowym Metrze metra nie ma, ale też jest... wiecie, tak samo jak z bunkrami. Artiom po całym życiu spędzonym w tunelach moskiewskiej kolei podziemnej wyrusza w podróż po Rosji pociągiem i to rodzi pytanie, czy to jeszcze jest Metro?

Graliśmy w Resident Evil 2 – klasyk odnowiony niemal nie do poznania
Graliśmy w Resident Evil 2 – klasyk odnowiony niemal nie do poznania

Przed premierą

Lepsze zazwyczaj jest wrogiem dobrego – a przy nowej wersji Resident Evil 2 Capcom zamierza dość sporo namieszać w formule pierwowzoru. Po zagraniu w nowego Residenta jestem jednak przekonany, że Japończycy wiedzą, co robią.

Doom Eternal – tak powinno się traktować legendy!
Doom Eternal – tak powinno się traktować legendy!

Przed premierą

Doom Eternal nie zapowiada się na bezpieczny sequel. To będzie coś jak druga część Terminatora czy Obcego przy swoich pierwowzorach, a ponadto prawdziwy hołd oddany klasycznej wersji Dooma. Tak powinno się traktować legendarne marki z lat 90.!