Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Halo 4 Recenzja gry

Recenzja gry 1 listopada 2012, 08:00

autor: "Marcin Łukański"

Recenzja gry Halo 4 - wielki powrót Master Chiefa

Po rozstaniu firmy Bungie z Microsoftem za kolejną grę z serii Halo wzięło się zupełnie nowe studio. Fani cyklu nie muszą mieć jednak z tego tytułu powodów do obaw. Powrót Master Chiefa wypadł naprawdę okazale.

Recenzja powstała na bazie wersji X360.

PLUSY:
  • zróżnicowana i satysfakcjonująca kampania;
  • genialny klimat i atmosfera;
  • rewelacyjnie zaprojektowane, ogromne lokacje;
  • nowe pukawki;
  • klasyczny multiplayer i Spartan Ops;
  • oprawa wizualna;
MINUSY:
  • niewielu nowych przeciwników w kampanii;
  • przeciętna polska wersja językowa;
  • ostatnie misje zdecydowanie odbiegają jakością od wcześniejszych.

Master Chief na długo opuścił serię Halo. Ekipa z Bungie porzuciła legendarnego herosa po trzeciej części gry i poświęciła się rozwijaniu innych wątków w kolejnych odcinkach: ODST oraz Reach. Oprócz głównego bohatera zmieniono też koncepcję artystyczną, którą do 2007 roku podążała seria. Następne odsłony znanego cyklu były coraz bardziej mroczne, pesymistyczne oraz – według złośliwych – mniej kiczowate. Halo 4, stworzone przez studio 343 Industries, podąża wytyczonym kilka lat temu szlakiem, równocześnie przywracając do rangi najważniejszej postaci dzielnego Spartanina.

Czwarta gra z serii Halo od początku była wielką niewiadomą, a to za sprawą nowego dewelopera. Dotychczasowy producent – firma Bungie – rozstała się z Microsoftem po zakończeniu prac nad Reach, pozostawiając schedę ludziom z 343 Industries. Nowa ekipa ostro trenowała na remake’u Halo: Combat Evolved, po czym wskoczyła na głęboką wodę i przygotowała „czwórkę”. W starciu z legendą amerykańskiemu studiu udało się wyjść obronną ręką – Halo 4 nie odbiega jakością od tego, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić przez lata.

Odpowiednia gra świateł solidnie wpływa na klimat gry. - 2012-11-05
Odpowiednia gra świateł solidnie wpływa na klimat gry.

Halo 4 jest bezpośrednią kontynuacją „trójki”. Master Chief wraz z Cortaną trafiają na tajemniczą planetę, gdzie spotykają nie mniej tajemniczą rasę Prekursorów oraz złowrogiego Dydakta. Ten ostatni jest bardzo perfidny i jak każdy paskudny charakter chce zapanować nad światem. Nasz dzielny Spartanin nie może oczywiście do tego dopuścić, więc tradycyjnie próbuje go powstrzymać. Łatwo nie będzie, bo jakby tego wszystkiego było mało, Cortana zaczyna się psuć i wariować.

Infantylna fabuła niestety nie zachwyca, ale szczerze mówiąc, Halo 4 nie sprawiło w tej kwestii wielkiej niespodzianki – kolejne odcinki sagi nigdy nie opowiadały fascynujących historii, „czwórka” trzyma podobny poziom. Tak naprawdę opowieść ratują jedynie Prekursorzy i od samego początku zmagań widać, że autorzy mieli na nich jakiś pomysł. Cała gra jest wręcz naszpikowana motywami związanymi z tą tajemniczą rasą i to cieszy, bo po raz pierwszy od lat otrzymujemy coś naprawdę nowego.

Halo 4 jest zdecydowanie najładniejszą, najbardziej epicką, monumentalną i klimatyczną odsłoną serii. Koncepcja artystyczna obrana przez 343 Industries okazała się tu przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Studio kontynuuje trend zapoczątkowany w ODST, czyli rezygnację z nadmiaru jaskrawych barw, a rekompensuje to stonowaną, często mroczną oprawą, przemieszaną z ciemno-pomarańczowymi akcentami Prekursorów. Lokacje, które odwiedzamy, są absolutnie prześliczne. Spowita mgiełką dżungla, szerokie, wypalone stepy, potężne stacje kosmiczne, rozświetlone industrialne kompleksy. No właśnie – rozświetlone. To przede wszystkim światłu zawdzięczamy tę niesamowitą atmosferę, umiejętne użycie odbić, refleksów i promieni słonecznych dokonało cudów. Co jednak najważniejsze, mimo tych wszystkich fajerwerków wizualnych w nie uświadczymy tutaj dawnego, często mocno krytykowanego kiczu. Bez dwóch zdań firma 343 Industries stworzyła najpiękniejsze Halo w historii serii, dzięki czemu zwiedzanie lokacji jest jedną z jego największych atrakcji.

Tryb celowania Karabinu binarnego. Najpotężniejszej snajperki w grze. - 2012-11-05
Tryb celowania Karabinu binarnego. Najpotężniejszej snajperki w grze.

Sami Prekursorzy również zostali rewelacyjnie zaprojektowani, pod względem artyzmu zostawiają Przymierze daleko w tyle. Szkoda tylko, że nowych przeciwników można policzyć na palcach jednej ręki: tak naprawdę spotykamy jedynie psopodobne szybko biegające istoty oraz wysokie opancerzone bestie dzierżące wysokiej klasy śmiercionośne zabawki. Te drugie są o tyle perfidne, że zwykle występują z latającym dronem, który może je leczyć, osłaniać tarczą, a nawet wskrzeszać. Walka z kilkoma takimi przyjemniaczkami bywa naprawdę ciężka.

Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana

Recenzja gry

Karl Fairburne powraca jako snajper, spec od robienia zdjęć rentgenowskich oraz odpowiednik Agenta 47 lub Sama Fishera w czasach inwazji na Normandię. Sniper Elite 5 zmienia się bowiem coraz bardziej w pełnoprawną skradankę.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.

Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają
Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają

Recenzja gry

Wiedziałem, że Hades będzie świetną hybrydą action RPG i „rogalika”, ale okazał się także znakomitą grą dla dojrzałych graczy. Zgrabnie porusza poważne tematy, ale robi też coś jeszcze. Szanuje nasz czas.