Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 17 stycznia 2002, 09:58

autor: Łosiu

Pet Racer - recenzja gry

Pet Racer to niesamowite wyścigi z mieszkańcami leśnej krainy w roli głównej, które dziwnym trafem poczuły się jak prawdziwi drogowi piraci. Na niezbyt odległej polanie rozpoczęła się kłótnia o to, które ze zwierzątek świata jest najszybsze.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Jak mówi przysłowie „Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta”, a jak mówi inne (wymyślone na poczekaniu :-) „Gdzie sześciu się bije tam.......będzie nieeeezła jazda”. No i faktycznie w najnowszej produkcji rodzimego producenta gier, firmy Techland zatytułowanej Pet Racer mamy do czynienia z podobną sytuacją. Gdzieś w środku, wydawać by się mogło spokojnego lasu, zebrało się sześciu największych chojraków z okolicy i rozgorzała wielka dyskusja dotycząca, mówiąc w skrócie typowych męskich kompleksów. Wiadomo wszem i wobec, że mężczyźni najczęściej spierają się o to kto jest najmądrzejszy, najsilniejszy, itp. W tym przypadku poszło o to kto jest najszybszy. W dyskusji tej wzięło udział sześciu różnych, naprawdę zakręconych gości, tj. pantera, żaba, wyrośnięty kurczak, fffllleeggmmaatycczzny żółw, mini dinozaur oraz postać która mnie najbardziej przypadła do gustu – narwany rekin z wielkimi zębiskami i wydatną płetwą grzbietową. Chłopaki kłócili się i kłócili, aż wreszcie by definitywnie zakończyć ten spór, król dżungli, lew, zorganizował wyścigi, których zwycięzca zostanie uznany za najszybszego z najszybszych.

No i zaczyna się. Gracz może przejąć kontrolę nad każdym z powyższych bohaterów i wraz z nim zdobyć upragniony tytuł. Oczywiście każdy z nich posiada inną sportową brykę (np. rekin coś a la bolid formuły pierwszej z charakterystyczną płetwą zamiast spoilera tylniego, a kurczak fajową wyścigówkę z czterema rurami wydechowymi z tyłu) oraz charakterystyczne powiedzonka. A z czym tak naprawdę będziemy musieli się zmierzyć? Przed nami stoi kilka różnych etapów noszących nazwy: Byczy Bór, Suche Ziemie Żyrafy, Misia Zimowisko, Dzika Goryla Dżungla, Księżyc Szalonego Robota oraz Królestwo Lwa. W każdym z nich staniemy do sześciu wyścigów, pięciu z całą stawką oraz jednego, szóstego w którym zmierzymy się z tzw. bossem krainy. Jeżeli wygramy przechodzimy do kolejnego etapu, a liczba naszych oponentów zwiększa się o pokonanego zwierzaka (bossa). W ten oto sposób liczba przeciwników zwiększa się z naszych początkowych sześciu do dwunastu. Nowi to m.in. byk, żyrafa, miś, goryl, zwariowany robot oraz najgroźniejszy, lew król dżungli. Niestety jak się okazało po przejściu kilku etapów tak naprawdę to w każdym z nich jest sześć wyścigów, ale nie sześć tras. W większości etapów to trzy trasy, które pokonujemy w odwrotnym kierunku i innych warunkach pogodowych, np. gdy pada deszcz lub śnieg. Nie jest to wada gry, bo tak naprawdę nasze zmagania nie tracą na atrakcyjności, należy jednak o tym wspomnieć.

Należy również powiedzieć, że Pet Racer to wyścigi, w których poszczególni zawodnicy nie uznają żadnych honorowych zasad Fair Play - liczy się tylko zwycięstwo. Dlatego też liczne przepychanki, zajeżdżanie sobie drogi i inne tym podobne chwyty to normalka. Do tego dochodzą również specjalne gadżety umieszczone na trasach. Każdy z kierowców może zebrać taką niespodziankę i konsekwentnie ją wykorzystać, by zdobyć prowadzenie. Są to między innymi: bomba, pistolet na kamienie, katapulta wyrzucająca samochód wysoko w powietrze, puszka z olejem, niezastąpione turbo, bazooka strzelająca pomidorami, tarcza ochronna, itd. Naprawdę jest tego sporo, a bardzo fajne jest to, że w poszczególnych etapach występują inne bonusy. Dla przykładu w wyścigach zimowych (Misia Zimowisko) mamy butelki z wodą, które po wyrzuceniu tworzą małe lodowisko. Tego gadżetu nie ma np. na pustyni (Suche Ziemie Żyrafy). Tak oto przedstawia się cała rozgrywka w Pet Racer. Oczywiście oprócz uczestnictwa w całych zawodach (przygodzie) możemy też wziąć udział w pojedynczych wyścigach, a nawet w wyścigach „extra” przygotowanych z myślą o tych którzy zakończyli wszystkie zmagania wchodzące w skład przygody i chcą się sprawdzić w czymś dużo bardziej zaawansowanym. Dostępny jest również tryb rozgrywki dla dwóch graczy. Jak widać mamy tu praktycznie wszystko co potrzeba do dobrej zabawy.

Recenzja gry WarioWare: Get It Together! - każda sekunda na wagę złota
Recenzja gry WarioWare: Get It Together! - każda sekunda na wagę złota

Recenzja gry

WarioWare: Get It Together! jest dość ciekawym rozwinięciem klasycznej formuły. Pod nowymi mechanikami kryje się stara zasada – zrób to w kilka sekund lub zgiń! Na graczy z największym refleksem czeka nagroda w postaci wyśmienitej rozrywki.

Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą
Recenzja gry It Takes Two - nowy król kooperacji... ze słabą fabułą

Recenzja gry

Josef Fares idzie za ciosem i raz jeszcze podsuwa nam grę, której nie można przejść w pojedynkę. Zabawa znów jest przednia… ale mam wątpliwości, czy It Takes Two, reprezentujące niepoważny gatunek platformówek 3D, stanowi krok naprzód po A Way Out.

Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu
Recenzja Super Mario 3D World + Bowser's Fury - Nintendo zna się na recyklingu

Recenzja gry

Nintendo Switch wita kolejną grę z niezbyt imponującej biblioteki Wii U. Tym razem jednak poza daniem głównym, czyli odświeżoną wersją Super Mario 3D World, otrzymujemy również smakowity deser w postaci samodzielnej produkcji zatytułowanej Bowser’s Fury.