Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 16 września 2010, 10:25

autor: Szymon "Hed" Liebert

Amnesia: Mroczny Obłęd - recenzja gry

Niezależne studio ze Szwecji stworzyło kolejny horror. Czy twórcy Penumbry są w stanie jeszcze nas przestraszyć?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

W ostatnim czasie gatunek horrorów został wyparty przez gry akcji pełne widowiskowych, ale przewidywalnych scen. Piąty Resident Evil próbował przestraszyć nas przede wszystkim quick-time eventami a w Dead Space przemierzaliśmy po prostu ciemne lokacje, w których raczeni byliśmy obrzydliwymi i niesmacznymi widokami. Tymczasem szwedzkie studio Frictional Games oferuje prawdziwy rarytas dla fanów horroru, gdyż Amnesia: The Dark Descent to konserwatywny i klasyczny przedstawiciel gatunku, w którym zawarto kilka ciekawych pomysłów. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to wiedzcie, że na pudełku z tą grą można by spokojnie umieścić napis: „Minister zdrowia ostrzega – długotrwały kontakt grozi szaleństwem”.

Pierwsze spotkanie z Amnesia: The Dark Descent budzi prostą refleksję – Frictional Games w dalszym ciągu czerpie żywcem z twórczości Lovecrafta i jego stylistyki. Można wręcz odnieść wrażenie, że autorzy przygotowali listę charakterystycznych elementów obecnych w dorobku pisarza, a następnie umieścili je w grze. Bohater z zaburzeniami tożsamości? Jest, ma na imię Daniel. Przedwieczne zło i nawiązania do starożytnych legend? Jak najbardziej. Mroczny zamek stojący w spowitym mgłą w lesie? Tego też nie mogło zabraknąć. W żaden sposób nie jest to oczywiście wadą, bo przemierzając ciemne korytarze i zastanawiając się, o co właściwie chodzi, czujemy się niemal jak narrator Przybysza czy innego świetnego opowiadania.

Bardzo chcieliśmy pokazać przepiękną architekturę zamku, ale mroki czające się w korytarzach zło nam na to nie pozwoliły.

Tłumaczenie zawiłości fabuły, a nawet przedstawianie zarysu historii z gry, której konstrukcja opiera się na tajemnicy, nie ma sensu. Zamiast tego możemy jednak powiedzieć, w jaki sposób przełożono klimat niepokojących opowieści Lovecrafta na tę konkretną rozgrywkę. Produkcja rozpoczyna się bez zbędnych ceregieli od wytłumaczenia podstawowych zasad. Od razu zostajemy rzuceni w mroczne korytarze, które gęsią skórkę wywołują nie tylko u gracza, ale i u prowadzonej przez niego postaci. Główny bohater przygody został określony dwoma wskaźnikami – życia oraz stanu psychicznego. Jeśli zaniedbamy któryś z nich, poniesiemy poważne konsekwencje. Utrata zdrowia oznacza śmierć, a spadek higieny psychicznej – powolne osuwanie się w szaleństwo.

Podstawowym narzędziem gracza w Amnesii są lampa olejna oraz... zapałki. Tak, brzmi to odrobinę zabawnie, ale podczas gry niejednokrotnie oddalibyśmy wiele za kapkę oleju lub kawałek krzesiwa. Dzięki nim możemy bowiem rozświetlić mrok, a to uspokaja bohatera i przywraca mu równowagę (przy okazji ułatwiając nam eksplorację). Postać boi się dokładnie tego samego co gracz – niewytłumaczalnych wydarzeń, niepokojących pomruków lub krzyków z oddali czy właśnie ciemnych zakątków. Powiedzmy od razu, że tego typu elementów nie brakuje, wręcz przeciwnie, są na porządku dziennym. Mimo to produkcja stara się straszyć w inteligentny sposób, oszczędnie operując środkami, które naprawdę jeżą włos na głowie.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

sekret_mnicha Ekspert 30 stycznia 2011

(PC) Straszna to gra jest. W dobrym tego słowa znaczeniu.

8.0
Recenzja gry The Inquisitor. To nie obroniłoby się nawet w 2005 roku
Recenzja gry The Inquisitor. To nie obroniłoby się nawet w 2005 roku

Recenzja gry

Czy to się mogło udać? Czy mimo wszystkich znaków na niebie i ziemi The Inquisitor na motywach cyklu o Mordimerze Madderdinie Jacka Piekary mógł ostatecznie okazać się porządną grą? Niestety nie mam dobrych wieści.

Recenzja gry Niezwyciężony - godny hołd dla Stanisława Lema
Recenzja gry Niezwyciężony - godny hołd dla Stanisława Lema

Recenzja gry

Stanisław Lem długo – za długo – czekał na swój czas w świecie gier wideo. Myślę, że byłby rad widząc, jak polskie studio Starward Industries przeniosło jego Niezwyciężonego do interaktywnego medium. Co nie musi oznaczać, że to wybitna gra.

Recenzja Return to Monkey Island - to (nie) jest gra dla starych ludzi
Recenzja Return to Monkey Island - to (nie) jest gra dla starych ludzi

Recenzja gry

Return to Monkey Island to gra, w której w końcu, po tylu latach, wielu z nas odkryje sekret Małpiej Wyspy. Prowadzi do niego ciepła, kolorowa i nostalgiczna przygoda zamknięta w pomysłowej, świetnie napisanej, metatekstualnej przygodówce.