Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 17 sierpnia 2010, 16:08

autor: Kwiść

Lubi gry trudne, ładne lub z dobrą fabułą. Nie kończy ich przez LoL-a i Overwatcha. PS Vita FTW!

Kane & Lynch 2: Dog Days - recenzja gry

Kane & Lynch 2 miał być ciekawszy, ładniejszy i bardziej dopracowany od swego poprzednika. Czy twórcom udało się dotrzymać składanych obietnic?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Pierwsza część Kane`a and Lyncha została bardzo różnie oceniona przez graczy. Krytycy wytykali jej słabe AI wrogów, dużą liczbę błędów i mało satysfakcjonującą rozgrywkę. Znalazły się jednak głosy przeciwne. Wielu doceniło w produkcji IO Interactive interesujących bohaterów oraz szaloną akcję. Mało gier może poszczycić się tak dużą różnorodnością ocen. Sprzedaż tytułu okazała się jednak na tyle zadowalająca, że firma Square Enix dała Duńczykom zielone światło na tworzenie kontynuacji. Twórcy zapowiedzieli poprawę słabego AI, unowocześnienie szaty graficznej oraz lepszy tryb kooperacji. Sprawdźmy, czy udało im się dotrzymać tych obietnic.

Historia opowiedziana w Dog Days to kontynuacja przygód dwóch tytułowych gangsterów Kane’a i Lyncha. Po wielu wspólnych akcjach i strzelaninach dwaj byli partnerzy z celi śmierci rozstali się, żeby pozałatwiać swoje prywatne sprawy. Pierwszy próbował poprawić relacje z córką, a drugi rozpoczął zupełnie nowe życie w centrum Szanghaju. Zdobycie legalnej pracy nie jest jednak takie proste. Borykający się z problemami finansowymi Kane postanawia wziąć udział w ostatniej akcji, która ma zapewnić jego rodzinie godziwy byt. Robotę załatwia mu oczywiście Lynch. Przyjaciele spotykają się w Chinach, gdzie szef szanghajskiej mafii czeka na nich z intratną propozycją. Sprawy niestety szybko się komplikują. Nasi bohaterowie zostają wplątani w wojnę gangów i zamiast zajmować się zarabianiem pieniędzy, muszą walczyć o życie swoje oraz najbliższych.

Jak na porządną grę akcji przystało, strzelania jest tu co niemiara.

Początek tej opowieści prezentuje się świetnie, co jest dużą zasługą znakomicie przygotowanych dialogów. Niestety scenarzystom wyobraźni starczyło tylko na pierwszą godzinę zabawy. Po intrygującym wstępie gra z dobrego filmu akcji przekształca się w tandetne kino klasy C. Tak doskonałe wcześniej dialogi zastąpione zostają krótkimi, nic niewnoszącymi do fabuły pokrzykiwaniami, a nasi bohaterowie zmieniają się w parę irytujących i podstarzałych zbirów. Ich przygody nie trwają jednak długo. Przejście całej gry na wysokim poziomie trudności zajęło mi trochę ponad 4 godziny. Zakrawa to na kiepski żart, biorąc pod uwagę, że 1/3 tego czasu spędziłem na powtarzaniu kilku cięższych etapów i oglądaniu cut-scenek.

Wszystkie powyższe wady można by kontynuacji Kane’a and Lyncha wybaczyć, gdyby w zamian oferowała ona ciekawą i wciągają rozgrywkę. Ta ostatnia faktycznie została bardziej dopracowana niż scenariusz, ale niestety nadal pozostawia wiele do życzenia. W grze zastosowano bardzo popularny ostatnimi czasy system osłon, podobny do tego z serii Gears of War. Możemy więc „przyklejać” się do niemal każdego elementu otoczenia i stamtąd ostrzeliwać nadbiegających przeciwników. O ile jednak w grze Epic Games sprawdzało się to świetnie, w Kanie and Lynchu 2 nie sprawia już tak dużej przyjemności. Walki są nudne oraz schematyczne. Duża w tym wina bardzo słabej inteligencji wrogów. Nasi przeciwnicy albo uparcie ukrywają się za jedną przeszkodą, wystawiając jedynie co jakiś czas głowę lub inną część ciała, albo wybiegają nagle na środek pomieszczenia, próbując przekraść się bliżej naszego bohatera. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w tym czasie trzymają broń lufą do ziemi i zachowują się, jakby nikt ich nie widział. Najzabawniejsze są jednak sytuacje, gdy wróg wreszcie dobiegnie do bohatera. Wiele razy zdarzało mi się w tym momencie przeładowywać broń, na co mój przeciwnik reagował w dość nieoczekiwany sposób. Stawał przede mną, robił zdziwioną minę i grzecznie czekał, aż będę mógł go zabić.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

g40st Ekspert 25 sierpnia 2010

(X360) Po przejściu całości jedynym momentem, który zapamiętam na dłużej to praca kamery udającej telefon komórkowy trzymany przez pijanego operatora Klasy na obcasach lub szaleńca hasającego po plaży Omaha i zakrwawieni bohaterowie biegający po ulicach miasta z tyłkami na wierzchu i dyndającymi penisami.

5.0
Recenzja gry Deathloop - duchowy spadkobierca BioShocka
Recenzja gry Deathloop - duchowy spadkobierca BioShocka

Recenzja gry

Najnowsza produkcja studia Arkane – twórców Dishonored – to piorunująca mieszanka roguelike’owych mechanik, intrygującej fabuły i surrealistycznych klimatów. Wszystko to tworzy jedną z najlepszych gier tego roku.

Recenzja gry No More Heroes 3 - na świecie nie ma już bohaterów
Recenzja gry No More Heroes 3 - na świecie nie ma już bohaterów

Recenzja gry

No More Heroes 3 to ostatnia część pokręconych przygód Travisa Touchdowna. Goichi Suda opowiedział tu niebywale krwawą historię miksującą gatunki, style i nawiązania do popkultury. Całość tworzy swojego rodzaju bałagan, ale taki, który może się podobać.

Recenzja gry Chernobylite - polski STALKER na miarę naszych możliwości
Recenzja gry Chernobylite - polski STALKER na miarę naszych możliwości

Recenzja gry

Polska gra Chernobylite to niezwykle klimatyczny powrót do czarnobylskiej Zony. Na dodatek intryguje fabułą, wyborami i daje dużo swobody podczas rozgrywki. Czy więc fani kultowego STALKER-a mają powody do świętowania?