Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 stycznia 2008, 13:49

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Shadowgrounds Survivor - recenzja gry

Shadowgrounds Survivor ponownie przenosi nas do bazy kosmicznej na jednym z księżyców Jowisza, która w drugiej połowie XXI wieku została zaatakowana przez hordę obcych potworów. Tym razem do walki staje jednak nie jeden, ale aż trzech śmiałków.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Zapewne zdarzyło Wam się nieraz, że produkt z którym nie wiązaliście przed premierą większych nadziei, okazał się w ostatecznym rozrachunku nadspodziewanie dobry. Tak było u mnie w przypadku gry Shadowgrounds, stworzonej przez studio Frozenbyte. Finowie pokusili się trzy lata temu o strzelaninę, którą można by określić mianem kolejnej odsłony cyklu Alien Breed. Tak jak pamiętny pierwowzór firmy Team 17, program ten oferował efektowną batalię z obcymi, przedstawiając wszystkie wydarzenia za pomocą kamery, zawieszonej wysoko nad głową wirtualnego bohatera.

Kilka miesięcy po wydaniu debiutanckiej gry jej autorzy ujawnili, że drugim projektem studia będzie nowy produkt z serii Shadowgrounds, który pozwoli spojrzeć na znane z pierwowzoru wydarzenia oczyma innych bohaterów. Twórcy obiecali, że ich kolejne dzieło będzie bogatsze od pierwszej odsłony cyklu – w programie miał zostać uwzględniony m.in. system zdobywania doświadczenia, za pomocą którego użytkownicy mogliby rozwijać bohaterów. Nie ukrywam, że po bardzo dobrej „jedynce” napaliłem się na Shadowgrounds Survivora i z niecierpliwością oczekiwałem premiery gry. I tu niestety popełniłem błąd, bo jak się później okazało, „nowe” nie musi wcale oznaczać „lepsze”...

Nowy tryb rozgrywki – Przetrwanie – pozwala stawić czoła ogromnej liczbie wrogów atakujących okupowany przez gracza obszar.

Gra Shadowgrounds Survivor ponownie przenosi nas do bazy kosmicznej na jednym z księżyców Jowisza, która w drugiej połowie XXI wieku została zaatakowana przez hordę obcych potworów. Tym razem do walki staje jednak nie jeden, ale aż trzech śmiałków – żołnierz Luke Giffords, technik Bruno Lastmann oraz członkini sił specjalnych, Isabel Larose. Każdy z bohaterów cechuje się unikatowymi zdolnościami, a na swoim wyposażeniu ma trzy rodzaje broni, których na próżno szukać w asortymencie pozostałych postaci. Tak jak w pierwowzorze, celem zmagań jest przeżycie w niebezpiecznym kompleksie, co sprowadza się do masowej eksterminacji przeciwników, liczonych w setkach egzemplarzy.

Kampania została podzielona na epizody, a te z kolei na mniejsze etapy. W każdym z epizodów wcielamy się w rolę innego bohatera i próbujemy przedrzeć się przez dany odcinek kompleksu. W trakcie wędrówki zwiedzimy skąpane w mroku korytarze placówki, podziemne jaskinie wypełnione lawą, zalane kanały, a także doświadczymy zmiennych warunków pogodowych na powierzchni Ganimedesa. Choć sporo lokacji przypomina plansze stworzone na potrzeby pierwszej części gry (cały czas trudno pozbyć się wrażenia, że gdzieś się to już widziało), to jednak należy oddać twórcom sprawiedliwość – poszczególne mapy są na tyle zróżnicowane, że w trakcie wędrówki gracz nie powinien narzekać na monotonię.

Nieco gorzej przedstawia się sama walka, która wyraźnie straciła na atrakcyjności. Owszem, nadal mamy tu do czynienia z totalną jatką, w której obcy padają pokotem szybciej niż przewiduje ustawa, ale wymiana ognia nie wywołuje już takich samych emocji. Dlaczego? Odpowiedź jest złożona, bo składają się na to trzy czynniki. Po pierwsze: potwory. W Shadowgrounds Survivor pojawiają się tacy sami przeciwnicy jak w poprzedniej części programu, a to oznacza, że weterani pierwowzoru mogą pomarzyć o jakichkolwiek niespodziankach w kwestii wrogiej menażerii. Walka z tymi samymi poczwarami nie rajcuje już tak bardzo i bez wątpienia jest to jedna z najważniejszych wad programu.

Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana
Recenzja gry Sniper Elite 5 - coraz mniej snajpera, coraz więcej Hitmana

Recenzja gry

Karl Fairburne powraca jako snajper, spec od robienia zdjęć rentgenowskich oraz odpowiednik Agenta 47 lub Sama Fishera w czasach inwazji na Normandię. Sniper Elite 5 zmienia się bowiem coraz bardziej w pełnoprawną skradankę.

Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!
Recenzja gry Trek to Yomi - chcę więcej takich gier!

Recenzja gry

Flying Wild Hog stworzyło produkcję, nijak pasującą do wcześniejszych strzelankowych dokonań tego studia i... naprawdę dało radę. Trek to Yomi to mała, ale świetna gra, która garściami czerpie z dorobku kina samurajskiego.

Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają
Recenzja gry Hades - wielka gra dla tych, co mało czasu mają

Recenzja gry

Wiedziałem, że Hades będzie świetną hybrydą action RPG i „rogalika”, ale okazał się także znakomitą grą dla dojrzałych graczy. Zgrabnie porusza poważne tematy, ale robi też coś jeszcze. Szanuje nasz czas.