Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Batman: The Telltale Series Recenzja gry

Recenzja gry 15 grudnia 2016, 14:23

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Recenzja gry Batman: The Telltale Series – porządna robota w cieniu technicznej fuszerki

Batman mógł być długo oczekiwanym krokiem naprzód znanego z The Walking Dead studia, jednak poważne problemy techniczne skutecznie utrudniają cieszenie się niezłą historią i wyborami moralnymi, które w końcu… mają znaczenie.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

PLUSY:
  1. solidna opowieść, stworzona z szacunkiem do materiału źródłowego i potrafiąca zaskoczyć;
  2. wybory moralne w końcu mają wpływ na rozgrywkę;
  3. drobne śledztwa i zagadki urozmaicają zabawę.
MINUSY:
  1. stan techniczny gry to jedna wielka fuszerka;
  2. historia nie potrafi, niestety, wzbudzić w odbiorcy silniejszych emocji.

Fani studia Telltale Games długo musieli dopraszać się wprowadzenia zmian do formuły ustanowionej w 2012 roku przy premierze pierwszego sezonu The Walking Dead. W ciągu czterech lat otrzymaliśmy całą gamę gier, wszystkie jednak oparte były na tych samych założeniach, mechanizmach i coraz bardziej przestarzałym silniku graficznym. Batman miał wnieść nieco długo oczekiwanej świeżości – jeśli nie do samej rozgrywki, to przynajmniej oprawy wizualnej. I rzeczywiście, grafika wygląda lepiej, widać też nawet pewne modyfikacje w gameplayu, jednak okupione zostało to straszliwymi problemami technicznymi.

Batman’s Creed: Unity

Recenzja gry Batman: The Telltale Series – porządna robota w cieniu technicznej fuszerki - ilustracja #1
Dzięki ulepszeniom silnika graficznego modele postaci są wyraźnie bardziej szczegółowe.

Odświeżenie silnika graficznego przełożyło się na bardziej szczegółowe tekstury i garść dodatkowych efektów specjalnych, dzięki którym Batman: The Telltale Series nie odstaje tak bardzo od dzisiejszych standardów jak poprzednie dzieła tego studia. Wciąż nie jest to poziom gier wysokobudżetowych ani nawet najładniejszych gier niezależnych, ale postęp widać gołym okiem.

Na tym niestety zalety nowego silnika się kończą. Już przy recenzji Realm of Shadows wskazywałem, że odświeżony engine potrafi konkretnie klatkować w niektórych sytuacjach, ale tam problem był jeszcze nie tak dotkliwy. Z każdym kolejnym odcinkiem spadki płynności stawały się jednak coraz bardziej odczuwalne, apogeum nastąpiło zaś w epizodzie piątym, gdzie w pewnej chwili nie dało się już mówić o liczbie klatek na sekundę, tylko o sekundach przypadających na jedną klatkę. Co ciekawe, fragment ten był opcjonalny, jego ujrzenie uzależnione od podjętych wcześniej decyzji, a alternatywna scena, która odpalała się po dokonaniu innego wyboru, działała bez zarzutu.

Kłopoty z płynnością zazwyczaj pociągają za sobą desynchronizację ruchu ust postaci z tym, co słyszymy – im większy spadek liczby klatek, tym bardziej wyraźne opóźnienie. W statycznych scenach widać też sztywność animacji bohaterów, czyli coś, z czym pracownicy Telltale Games nie mogą się uporać od lat.

Absolutne kuriozum możecie natomiast zobaczyć na poniższym obrazku – w pewnym momencie nie doczytała się tekstura jednej z postaci, w związku z czym byłem świadkiem powtórki sławetnego błędu z Assassin’s Creed: Unity z lewitującymi gałkami ocznymi i szczęką. Z litości już nawet nie będę się rozpisywać o licznych problemach, jakie pojawiały się przy pobieraniu kolejnych odcinków, gdyż po premierze całości przynajmniej te komplikacje powinny już odejść w niebyt.

Recenzja gry Batman: The Telltale Series – porządna robota w cieniu technicznej fuszerki - ilustracja #2
Po prawej gościnny występ Arno z Assassin’s Creed: Unity.
Recenzja gry Batman: The Telltale Series – porządna robota w cieniu technicznej fuszerki - ilustracja #3
W menu głównym możemy sobie obejrzeć ciekawe materiały dodatkowe, szkoda tylko, że pojawiają się z kilkumiesięcznym opóźnieniem.

Brudy przeszłości

O ile stan techniczny jest wyjątkowo kiepski, o tyle reszta gry wypada znacznie lepiej. Scenarzyści z Telltale Games postanowili stworzyć swoją własną wizję Batmana, która w zasadzie wydaje się wierna komiksowemu oryginałowi, ale nie boi się przy tym dokonywać radykalnych zmian tam, gdzie służy to opowieści albo zaskoczeniu gracza. Intryga zaczyna się spokojnie i rozkręca powoli, jednak gdy już wszystkie pionki zostają ustawione na szachownicy we właściwych miejscach, robi się naprawdę ciekawie.

Tym razem to nie na Mrocznym Rycerzu skupiają się złoczyńcy, tylko na jego ludzkim alter ego. Tajemnicza grupa przestępcza stara się udowodnić, że rodzice Bruce’a wcale nie byli tacy nieskazitelni, jak się to wszystkim wydawało, niszcząc Wayne’om opinię i stopniowo pozbawiając protagonistę tego, co dla niego cenne, oraz zasiewając w jego sercu wątpliwości odnośnie osób, których śmierć tak mocno na niego wpłynęła. Dawni przyjaciele zmieniają się we wrogów, korupcja okazuje się sięgać najwyższych szczebli władzy, a na drodze do oczyszczenia własnego imienia piętrzą się trudności. Jednocześnie przestępcy nie śpią i Gotham staje się areną regularnych ataków kryminalistów, przeciwko którym policja jest bezradna – jedyną nadzieją mieszkańców zdaje się być Batman.

Recenzja pierwszego epizodu gry Batman: The Telltale Series – nowe szaty starej mechaniki
Recenzja pierwszego epizodu gry Batman: The Telltale Series – nowe szaty starej mechaniki

Recenzja gry

Pierwszy epizod batprzygodówki twórców The Walking Dead oraz The Wolf Among Us prezentuje dobrze znaną mechanikę wzbogaconą o zaktualizowany silnik graficzny oraz nietypowy tryb dla wielu graczy.

Recenzja Arise: A Simple Story – gry, która najpierw was wkurzy, a potem uszczęśliwi
Recenzja Arise: A Simple Story – gry, która najpierw was wkurzy, a potem uszczęśliwi

Recenzja gry

Na praktycznie każdym etapie gry przynajmniej raz trafi Was szlag. Początkowo żmudna i nudnawa rozgrywka z czasem nam to jednak wynagradza. Z nawiązką! Jak w życiu. Jak wino. Arise: A Simple Story to gra niepozorna, uniwersalna, piękna i emocjonalna.

Recenzja Song of Horror – gra, która nie zawsze straszy tym, czym powinna
Recenzja Song of Horror – gra, która nie zawsze straszy tym, czym powinna

Recenzja gry

Song of Horror to straszna gra, która stawia na klasyczną prezentację, unikanie konfrontacji i zagadki. Ale czy wszystko, co tu straszy, na pewno było zamierzone przez twórców?