Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 stycznia 2003, 11:18

autor: Zombie

NHL 2003 - recenzja gry

NHL 2003 to kolejna edycja symulacji hokeja z EA Sports. Ponownie możemy uczestniczyć w rozgrywkach NHL, najbardziej elitarnej ligi hokejowej na świecie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Po ciepłym lecie nadeszły zimne dni i jeszcze chłodniejsze wieczory. Nastała era sportów zimowych, zaczynając od skoków, a kończąc na wszelkiej maści „slalomach” narciarskich. Są jednak fanatycy, którzy nie zważając na porę roku, poświęcają się nieustannej bieganiu a może raczej „ślizganiu” się po tafli lodu, za małym, czarnym przedmiotem, zwanym krążkiem. Z długim kijem w ręku i obowiązkowym kaskiem zmierzają do umieszczenia go w małej bramce. Taak, nadchodzi kolejne rokroczne wydanie NHL! Rozszaleli się... chłopcy.

Cała seria produktu EA Sports ma swoją ciekawą historię i dziś każdy gracz zna opowieść, jak z debiutanta na rynku, gra stała się wyznacznikiem jakości i niezachwianym potentatem symulacji hokeja na lodzie. Piękne strzały, bramkarskie parady czy mistrzowskie zwody. To i wiele więcej mieliśmy dotychczas. Jednak jak można było wywnioskować z zapowiedzi twórców – na długo przed ukazaniem się tytułu – prawdziwa rewolucja miała dopiero nadejść!

I zaczęło się! Pierwsze uruchomienie gry, wzrok ślepo utkwiony w monitor z nadzieją na zabójczo szybkie intro i krążki latające z prędkością większą od światła. Tymczasem pojawia się twarz, znajoma twarz zawodowego gracza. Miły uśmieszek, prezentacja szczęki gdzie niezwykle wyraźnie widać efekty twardej gry i te magiczne słowa: „EA Sports. It’s in the game!”. No tego się nie spodziewałem. Przyzwyczajony do faktu, że intro powinno powalać na kolana i zachęcić do natychmiastowego założenia łyżew i wyjścia na lodowisko, byłem niemalże zaskoczony. Zaskoczony jednakże po krótkim namyśle, w sensie „in plus”. Miłe wrażenie wywarte na życiowym ponuraku i największe gwiazdy NHL’a witające nas przy każdym uruchomieniu gry. Ciekawe rozwiązanie i sympatycznie było spojrzeć choćby w oczy Mario Lemieux’a.

Idąc dalej wypada wspomnieć o swoiście zrobionym menu głównym. Wzorowane jest ono na najzwyklejszej stronie internetowej. Chyba nikt nie będzie w to wątpił, jeśli przynajmniej raz się w nim zanurzy. Początkowo wszystko mile zaskakuje odbiorcę, jednak po dłuższym zapoznaniu muszę stwierdzić, iż jest niesamowicie niepraktyczne. Aby dotrzeć do szukanej opcji, możemy się naprawdę zagubić w tym wielkim chaosie. Niektóre opcje wynikają dopiero po wybraniu konkretnej rzeczy, więc nieraz sporym wyzwaniem jest dotarcie do ostatecznego celu poszukiwań. Poza tym jakoś dziwnie nieswojo poczułem się, gdy wyszło na jaw, że niemalże połowa opcji znajdujących się w menu związana jest z Internetem. Wszelkiego rodzaju loginy, konta dla użytkowników mające stworzyć zapewne wirtualny klub przyjaciół produktu. Jak na nasze krajowe warunki gra przez sieć niewielu osobom może przysporzyć radości i z pewnością nie możemy się nastawić na taki sam zapas wrażeń, jak nasi zachodni bracia. Jednak jak już mówiłem, wyeksponowano na wierzch za dużo śmieci, ukrywając wszelakie ważne opcje w głębokim sejfie, co znacząco utrudniło dotarcie do nich.

Przed samym rozpoczęciem boju na lodzie, mamy możliwość zapoznania się z muzyką i oceny czy została odpowiednio dobrana. Już po niespełna 10 minutach, byłem w stanie wypowiedzieć się na temat każdej piosenki przygrywającej nam podczas pobytu w menu i wybieraniu drużyny. Nie myślcie jednak, że biję swoiste rekordy pod względem szybkości słuchanej muzyki. Nawet nie muszę mieć takich specjalnych zdolności, gdyż po podanym czasie asortyment dostępnych utworów sam się wyczerpuje. Mamy ładne przygrywki ze strony Papa Roach, Jimmy Eat World i trzeciej, bliżej nieokreślonej kapeli. Osobiście ten rodzaj pogrywania i samych wykonawców bardzo cenię i słucham z przyjemnością.

Recenzja gry FIFA 22 - od lat nie było tak dobrze
Recenzja gry FIFA 22 - od lat nie było tak dobrze

Recenzja gry

FIFA 22 na konsolach nowej generacji dostarcza to, czego nie było w kilku poprzednich odsłonach tego cyklu – radość z gry i zmiany większe niż tylko poprawa koloru murawy. Choć do ideału jeszcze sporo brakuje, można mówić o wytyczeniu dobrego kierunku.

Recenzja Mario Golf: Super Rush - golf, jakiego jeszcze nie widzieliście
Recenzja Mario Golf: Super Rush - golf, jakiego jeszcze nie widzieliście

Recenzja gry

Nowa odsłona Mario Golf wprowadza zaskakująco dużo świeżości do gry w golfa i daje sporo frajdy, choć w pewnych aspektach rozczarowuje.

Recenzja gry FIFA 21 - EA, znowu to zrobiliście
Recenzja gry FIFA 21 - EA, znowu to zrobiliście

Recenzja gry

Nowa FIFA bawi i irytuje tak samo jak jej poprzednie edycje. Co prawda doszło do paru zauważalnych zmian, ale kolejna dekada dla serii z pewnością nie zaczyna się od przełomu.