Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Dragon Ball: Xenoverse Recenzja gry

Recenzja gry 27 lutego 2015, 13:00

autor: Jordan Dębowski

Miłośnik Silent Hilla, serii Dark Souls i czarnej kawy. Uwielbia Flasha, któremu zazdrości punktualności.

Recenzja gry Dragon Ball: Xenoverse - tylko dla bezkrytycznych fanów

Konsole nowej generacji dostały pierwszą grę z serii Dragon Ball. Choć deweloperzy obiecywali złote góry, zwłaszcza w kwestii scenariusza, produkt wypada dużo poniżej oczekiwań.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji XONE

PLUSY:
  1. kreator postaci i ich indywidualizacja;
  2. uzależniająca sieczka i zbieractwo;
  3. dodatkowe Parallel Missions w towarzystwie innych graczy;
  4. grafika i wygląd postaci;
  5. opcjonalny japoński dubbing;
  6. dynamiczny system walki...
MINUSY:
  1. …który nie każdemu się spodoba;
  2. sztuczna inteligencja kompanów i przeciwników;
  3. nijaka warstwa audio;
  4. zmarnowany potencjał trybu fabularnego;
  5. mała różnorodność postaci.

Dokładnie pamiętam swoje pierwsze spotkanie z uniwersum Dragon Ball. Byłem jeszcze w podstawówce i pewnego dnia, jako że dostałem pałę z matematyki, miałem „zakaz komputera”. Za oknem była paskudna polska jesień, a ja z nudą skakałem po kanałach w telewizji. Moją uwagę przykuła nieistniejąca już stacja RTL 7. Właśnie leciała jakaś „chińska bajka”, gdzie nieźle zmasakrowani kolesie bili się na gołe klaty. Było pełno krzyków, zwrotów akcji i niesamowitych technik, które (obowiązkowo!) zamieniały połowę scenerii w pył. Nim się obejrzałem, doznałem objawienia. Razem z całym podwórkiem zastanawialiśmy się czy Songo pokona Freezera, wymienialiśmy się kartami z paczek chipsów i rysowaliśmy ulubionych wojowników na marginesach zeszytów. Choć serial i komiks na którym bazował dawno się już skończyły, to na konwentach mangi i anime nadal pojawiają się maniacy przebierający się za ulubionego Saiyanina, a gadżety sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Gry z logiem smoka Shenrona najwidoczniej też, bo pomimo widocznego spadku jakości po seriach Budokai i Budokai Tenkaichi z ery PS2, dostajemy kolejną produkcję o smoczych kulach. Czy Dragon Ball: Xenoverse wynagradza niesmak po zeszłorocznym Battle of Z?

Goku znów potrzebuje naszej energii

Od kilku lat największym problemem gier z tego uniwersum jest, paradoksalnie, warstwa fabularna. Historia wojowników Z (jak ich zwano w anglojęzycznej wersji językowej) znana jest na pamięć prawie każdemu człowiekowi zainteresowanemu tematem. Jeśli jednak nie, wystarczy zagrać w dwie losowe gry z tego uniwersum, żeby wszystko sobie przypomnieć. Twórcy od dawna nie mają pomysłu jak urozmaicić serialową opowieść i każą nam za każdym razem odtwarzać ją do znudzenia. Dragon Ball: Xenoverse już długo przed premierą reklamowane było jako ta odsłona serii, która zwali nas pod tym względem z nóg. Niestety, nic z tego.

Recenzja gry Dragon Ball: Xenoverse - tylko dla bezkrytycznych fanów - ilustracja #2
Coś czuję że moje projekty postaci do sequela Dragon Balla nie przeszłyby kontroli jakości.

Tym razem w świecie smoczych kul dzieje się źle, bo ktoś właśnie swawolnie podróżuje sobie po czasoprzestrzeni i zmienia znane wydarzenia dotyczące całego uniwersum. Podróżujący w czasie ulubieniec fanów, fioletowowłosy Trunks, zwraca się z związku z tym o pomoc do smoka Shenrona. Ten zaś, w całej swojej mądrości, zsyła na pomoc naszego bohatera. Szybko okazuje się że sprawcami kłopotów Goku i spółki są tajemniczy Mira i Towa, a ich ingerencja w chronologię może mieć katastrofalne skutki. Ruszamy więc w podróż do najważniejszych „momentów” serii, które zostały zmienione, by je naprawić. Brzmi interesująco? A jakże! Potencjał fabuły zostaje niestety zmarnowany, kiedy okazuje się że po raz kolejny odtwarzamy walki, które zostały przewałkowane wcześniej na wszystkie możliwe strony.

Recenzja gry Mortal Kombat 11 – przyczajony smok, ukryty grind
Recenzja gry Mortal Kombat 11 – przyczajony smok, ukryty grind

Recenzja gry

Od Mortal Kombat 11 dostałem to, czego chciałem – świetny dobór postaci, efektowny tryb fabularny, przyjemny system walki i krwistą oprawę wizualną. W gratisie niestety podarowano mi też promujący grind i momentami frustrujący system progresji.

Recenzja gry Soulcalibur VI – reanimacja skończona, legenda ożyła
Recenzja gry Soulcalibur VI – reanimacja skończona, legenda ożyła

Recenzja gry

Największym przeciwnikiem twórców Soulcalibura VI był mocno ograniczony budżet. Widać jednak, że zrobili oni co mogli, by wycisnąć z niego jak najwięcej, tworząc najlepszą odsłonę cyklu od lat.

Recenzja gry Dragon Ball FighterZ – „Smocze Kule” doczekały się niezłej bijatyki
Recenzja gry Dragon Ball FighterZ – „Smocze Kule” doczekały się niezłej bijatyki

Recenzja gry

FighterZ spełni wszystkie marzenia fanów Dragon Balla, oferując przepiękne, świetnie wyglądające walki, przystępny system walki i tony fanserwisu oraz nawiązań do kultowego anime.