Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Opinie

Opinie 10 października 2021, 14:48

autor: Piotr Weltrowski

Dlaczego Ubisoft ma nas wszystkich za kretynów?

Far Cry 6 przypomniał mi pewną ważną rzecz o Ubisofcie, z której zdaję sobie sprawę od dłuższego czasu. Ta firma ma nas wszystkich za naiwnych głupków. Obiecuje złote góry, a daje… sami wiecie co.

Ludzie krytykują gry francuskiego producenta z wielu powodów: mówią o odgrzewaniu kotletów, powtarzalnej rozgrywce, wymieniają wszystkie patologie współczesnego przemysłu growego, ale mało kto wspomina o tym, co akurat mnie najbardziej razi w tytułach Ubisoftu. A mianowicie tym, że obudowuje on swoje dzieła narracją ważną, poważną i przełomową, a sprzedaje w ten sposób fabuły, postacie i questy, które wyglądają, jak wymyślone przez idiotów – dla idiotów.

Dobrze obrazuje to jeden z questów w Assassin’s Creed Odyssey, reklamowanym w swoim czasie jako gra zawierająca bogaty i złożony system wyborów moralnych, przed którymi staje gracz. Idzie to mniej więcej tak. Ty, level 17, biegniesz sobie łąką obalić ustrój w całym regionie, nagle zaczepia cię młody medyk i prosi o przyniesienie pięciu roślin. Idziesz po pięć roślin, przynosisz je mu, a on na to, że trzy z nich musisz rozdać. Biegasz więc z trzema roślinami, za które trzech ludzi ci dziękuje i mówi, że medyk jakiś smutny i trzeba by mu pomóc. Wracasz do medyka, a ten faktycznie smutny. Ubisoft daje ci dwie możliwości wsparcia chłopaka. Możesz z nim pójść do łóżka albo możesz z nim pójść do jego babci. Wybierasz opcję drugą. Po drodze medyk, ni z gruchy, ni z pietruchy, mówi ci, że babcia to zła kobieta była – okłamywała ludzi. Hej, nieznajomy, może tak pomożesz mi zabić moją babcię? Jasne, medyku, zabijmy Twoją babcię.

Niestety, babci nie ma w domu. Okazuje się, że porwali ją bandyci. W teorii – po problemie. No ale jednak nie. Przecież to oczywiste, że w takiej sytuacji musisz odbić babcię z rąk oprychów i zaprowadzić ją w miejsce, gdzie szanowny wnuczek będzie mógł ją ukatrupić sam. Logiczne. Mordujesz więc tabun niemilców, uwalniasz seniorkę i prowadzisz ją szybciorem w miejsce morderczej schadzki z wnusiem. I w tym momencie pojawia się słynny wybór moralny. Możesz pozwolić wnuczkowi zmasakrować staruszkę, samemu zatłuc matronę albo powiedzieć, że w sumie lepiej nie zabijajmy babci, kij, że kogoś tam okłamała. Wybierasz opcję trzecią. Świetny pomysł, nieznajomy, masz rację, nie zabijajmy mojej babci. Ale może masz ochotę na bara-bara? No nie mam. Sorry, medyku. W tym momencie wtrąca się starowinka i mówi, że od teraz czynić będzie dobro i tylko dobro. Odchodzą z wnusiem w promieniach zachodzącego słońca, a ty zostajesz z 3500 XP i poczuciem „jprdl”.

AC: Odyssey wyniosło fetch questy na najwyższy poziom głupoty. - Dlaczego Ubisoft ma nas wszystkich za kretynów? - dokument - 2021-10-08
AC: Odyssey wyniosło fetch questy na najwyższy poziom głupoty.

Przypomniałem sobie o tym queście właśnie teraz, bo gram aktualnie w Far Crya 6 i co rusz natrafiam na dokładnie to samo stężenie idiotyzmów, choć może nie aż tak widowiskowe. Jasne, to jest Far Cry, tu zawsze nagromadzenie absurdu było wysokie. Biegniesz rozwalić jakiś posterunek, a tu nagle trafiasz na trzy jadące na czołówkę patrole wroga, które co prawda masakrujesz, ale i tak padasz, bo z krzaków wybiega skunks czy inna tchórzofretka i jednym kłapnięciem pyska odbiera ci więcej żyćka niż 80 kul. Ja naprawdę łapię tę konwencję. I sądzę, że ona się kiedyś sprawdzała – szczególnie w „trójce”. Problem w tym, że z każdą kolejną odsłoną serii ktoś próbuje tę radosną rozwałkę ubrać w garnitur poważnej, społecznej narracji. Ubisoft się z tym zresztą specjalnie nie kryje.

Nasza opowieść jest polityczna. Historia o współczesnej rewolucji musi taka być. W Far Cryu 6 toczy się trudna, ale istotna dyskusja na temat warunków, które prowadzą do narodzin faszyzmu w narodzie, ceny imperializmu, przymusowej pracy, potrzeby organizowania wolnych i uczciwych wyborów, praw osób LGBTQ+ i nie tylko – stwierdził w specjalnym oświadczeniu, wydanym w czerwcu tego roku, reżyser tej strzelanki.

Czytam to, gram w Far Crya 6 i – szczerze mówiąc – czuję, że ktoś tu ma mnie za kretyna. Pal licho, że ów ktoś zmienił Kubę w fikcyjną wyspę Yarę, żeby się – broń Boże – nikomu nie pomyliły totalitaryzmy. Rozumiem. Pal licho, że – w przeciwieństwie do zwykłych, „bezpłciowych” NPC, każda spotkana postać jest tu „płciowa” aż do porzygu, bo przecież co to za frajda walczyć w partyzantce ze zwykłymi ludźmi, jak można z byłymi agentami KGB, Mossadu, CIA i czego tam jeszcze chcecie, którzy potrafią z plastikowej tacki stworzyć wyrzutnię rakiet.

Rozumiem. Konwencja. Kiedy jednak ktoś próbuje mi wcisnąć kit, że humorek typu siadł typ na kiblu, zesrał się, a kibel, he, he, eksplodował, to zaczątek „trudnej, ale istotnej dyskusji na temat warunków, które prowadzą do narodzin faszyzmu”, to mówię: basta! Równie dobrze ktoś mógłby z poważną miną próbować przekonywać ludzi, że Botoks Patryka Vegi stanowi ważny głos w dyskusji o polskiej służbie zdrowia, a 13 posterunek pokazuje kondycję rodzimych służb mundurowych, niczym The Wire tych amerykańskich.

Obrazek bez kontekstu. - Dlaczego Ubisoft ma nas wszystkich za kretynów? - dokument - 2021-10-08
Obrazek bez kontekstu.

Zresztą Far Cry 6 nie jest tu żadnym wyjątkiem. Od kilku lat premierze niemal każdej gry Ubisoftu towarzyszy to marketingowe gęganie o poważnych narracjach, rekonstrukcjach historycznych, ważnych głosach w dyskusji na ważne tematy i przekraczaniu granic zwykłej rozrywki. I wiem, nie oni jedni tak dmą w te dudy, ale w przypadku żadnego innego studia czy dewelopera kontrast między tym, co w notce, a tym, co na ekranie, nie jest tak komicznie i groteskowo wielki. Marketing generalnie polega na robieniu ludzi w bambuko. Dobry marketing robi jednak ludzi na szaro tylko trochę.

Tymczasem Ubisoft z kamienną twarzą jedzie po bandzie. Mówiąc wprost – traktuje nas, odbiorców, jak idiotów. I w sumie jest tu pewna konsekwencja, bo większość fabuł, postaci i questów z tych gier pomyślana jest tak, jakby faktycznie adresowano te produkty do idiotów.

To zresztą wychodzi poza same gry. Widziałem ostatnio dokument Playing Hard, dotyczący kulisów powstawania gry For Honor. 92 minuty biadolenia o przekraczaniu samego siebie, wielkich ideałach i walce z systemem. Jakieś 23 wielkie słowa na minutę. I ci wszyscy ludzie ze studia gadali przed kamerami tak, jakby faktycznie wierzyli w każde zdanie z tych notek prasowych. A wszystko to w kontekście sieciowej bijatyki na miecze o niczym. Cóż, aż chciałoby się powiedzieć: Ubi, wstawaj... a zresztą nie będę kończył, bo raczej sami czujecie, jak się to kończy.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Ten tekst powstał z myślą o naszym newsletterze. Jeśli Ci się spodobał i chcesz otrzymywać kolejne felietony przed wszystkimi, zapisz się do naszego newslettera.

Piotr Weltrowski

TWOIM ZDANIEM

Którą z tych firm lubisz najmniej?

Electronic Arts
64,4%
Activision Blizzard
22,5%
Ubisoft
13,1%
Zobacz inne ankiety
Assassin's Creed: Valhalla

Assassin's Creed: Valhalla

Far Cry 6

Far Cry 6

Assassin's Creed: Odyssey

Assassin's Creed: Odyssey

For Honor

For Honor

Przyziemny Ubisoft musi oderwać się od ziemi. Czas na więcej fantasy i sci-fi
Przyziemny Ubisoft musi oderwać się od ziemi. Czas na więcej fantasy i sci-fi

Ubisoft w ostatnich latach unikał fantastyki i science fiction w swoich grach, stawiając na bardziej realistyczne klimaty. Po nowym Assassin’s Creed widać jednak, że postawa ta zaczyna deweloperom coraz bardziej ciążyć.

Ubihejt - czy krytykowanie Ubisoftu jest uzasadnione?
Ubihejt - czy krytykowanie Ubisoftu jest uzasadnione?

Od lat pozycja najbardziej znienawidzonego wydawcy w świecie gier była okupowana przez EA. Jako że „Elektronicy” poprawili swoje notowania, niechęć graczy skierowała się w stronę Ubisoftu. Czym francuska firma zasłużyła sobie na miażdżącą krytykę?