Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Filmy i seriale 20 grudnia 2004, 09:35

autor: Stranger

Resident Evil: Apocalypse - recenzja filmu

Film „Resident Evil” stanowił wcale udaną ekranizację gry komputerowej pod tym samym tytułem. Nic dziwnego więc, że fani urodziwej Milli Jovovich niecierpliwie czekali na drugą część jej przygód na dużym ekranie...

Serii Resident Evil miłośnikom gier komputerowych nie muszę chyba dokładnie przedstawiać. Dość powiedzieć, iż wydawana przez Capcom saga zapoczątkowała tak naprawdę gatunek survival-horrorów, a kolejne edycje gry doczekały się premier na większość popularnych platform. Przypuszczam też, że tylko nieliczni potrafiliby bez dłuższego zastanowienia wymienić wszystkie tytuły sygnowane logiem Resident Evil. Ogromna popularność serii zaowocowała oczywiście powstaniem masy gadżetów pokroju figurek głównych postaci czy też komiksów. Zdecydowano się wreszcie na wyprodukowanie filmu, który wszyscy zainteresowani zdążyli już chyba obejrzeć. Jako że produkcja ta odniosła dość spory sukces nikogo nie zdziwiła decyzja o rozpoczęciu prac nad kontynuacją. W artykule tym znajdziecie przede wszystkim moje osobiste odczucia na temat Resident Evil: Apocalypse. Chciałbym przy tym zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Przede wszystkim, udając się do kina oczekiwałem przyzwoitego horroru, który w widocznym stopniu nawiązywałby do wspomnianych gier komputerowych. Starałem się również zbytnio nie spoilerować przy czym z pewnością w kilku miejscach powiedziałem zbyt wiele. :-) A więc... zobaczmy, co takiego ma do zaoferowania Apokalipsa.

Zombiaki pojawiają się na ekranie rzadziej niż w pierwszej części.

Wyjście spod ziemi

Jako że premiera pierwszej części filmu Resident Evil miała miejsce zaledwie dwa lata temu – powinniście pamiętać zakończenie owej historii. Ona sama nie była zresztą zbyt zawiła, co mnie osobiście zupełnie nie przeszkadzało. Ul, tajna baza korporacji Umbrella, utracił kontakt z powierzchnią. Do obiektu przedostała się grupa żołnierzy w celu zbadania całej sytuacji. Wśród komandosów znajdowała się główna bohaterka filmu – Alice. Bardzo szybko okazało się, iż obiekt opanowany został przez nieumarłych. W konsekwencji cały oddział został wybity, a z pułapki uciekły zaledwie dwie osoby. Wspomniana już Alice została pojmana, towarzyszący jej Matt (Eric Mabius) po ugryzieniu przez Lickera trafił do tajemniczego projektu Nemesis.

No dobrze, w tym miejscu skończyła się pierwsza część. Trzeba przyznać, iż sam pomysł na kontynuację tych wydarzeń jest stosunkowo niezły, przy czym na moje oko można byłoby dopracować kilka szczegółów. Intrygujące jest na przykład to, iż do Ula trafiają kolejne osoby. Czyżby utrata kontaktu z poprzednim teamem, który został wyraźnie lepiej wyposażony nie była wystarczającym powodem do tego, żeby ten obiekt natychmiast zniszczyć lub zignorować? No cóż, najwyraźniej nie. :-) Nie muszę chyba mówić, do czego cała ta sytuacja doprowadza. Ulice Raccoon City, miasta dobrze znanego miłośnikom gry, w bardzo szybkim tempie zapełniają się nieumarłymi. Dość ciekawie rozwiązano przy tym początkowe sceny, w trakcie których Umbrella próbuje jeszcze zapanować nad sytuacją w mieście.