Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Filmy i seriale

Filmy i seriale 29 listopada 2019, 17:45

autor: Michał Mańka

Najczęściej mainstream, od święta dobre indie. PC-towy beton z dodatkiem konsoli.

Polski Wiedźmin - na Pół wieku poezji później warto było czekać

Fanowski projekt w świecie Wiedźmina w końcu doczekał się premiery. Miałem okazję być na pokazie kilka dni wcześniej i przekonać się, czy zamiana Geralta na Lamberta była dobrym pomysłem.

Niedawno pojawił się mój artykuł dotyczący pracy nad Pół wieku poezji później, więc nie będę tym razem rozpisywać się za wiele o kulisach tego projektu, niemniej tym z Was, którzy mają zbyt mało czasu, by przebijać się przez tamtą obszerną publicystykę, służę wersją skróconą. PWPP to fanowski film osadzony w uniwersum Wiedźmina, niezwiązany w jakikolwiek sposób z produkcją Netflixa. Powstawał przez ponad 4 lata głównie dzięki zbiórkom crowdfundingowym i samozaparciu dużej grupy szaleńców, którzy stwierdzili, że chcą obejrzeć wiedźmiński film. W końcu nadszedł czas, by twórcy mogli oddać w ręce każdego fana (za darmo) efekt swoich starań, potu, krwi, łez i pewnie niejednej Białej Mewy.

OSTATNIE OPÓŹNIENIE

Tuż przed publikacją naszego tekstu dowiedzieliśmy się, że internetowa premiera Pół wieku poezji później odbędzie się z tygodniowym opóźnieniem, 7 grudnia 2019 roku. Jednocześnie twórcy poinformowali, że pokaz na Warszawskich Targach Fantastyki będzie miał miejsce zgodnie z planem.

Vesemir czy Boromir?

Historia Pół wieku poezji później to opowieść o doskonale znanym zabójcy potworów Lambercie, który szuka zemsty za zniszczenie wiedźmińskiego siedliszcza. Los sprawia, że wiele lat po tym wydarzeniu spotyka Triss Merigold, podstarzałego już barda Jaskra oraz Juliana – ładnego chłopca z niepowstrzymanymi ciągotami do kobiet, co już jest wystarczającą informacją, by określić, z kim łączą go więzy krwi. Zadaniem Merigold jest sprowadzenie przed Lożę Czarodziejek zbiegłej uczennicy Aretuzy, Ornelli, która zaczęła interesować się dość niespodziewanymi jak na magiczkę tamtych czasów praktykami. Motywy są więc jasne i proste i stanowią doskonały punkt startowy dla całej opowieści.

Historia wraz z rozwojem sytuacji przywodzi na myśl fabułę pierwszej gry z wiedźmińskiego cyklu CD Projektu Red, ale znajduje też własną tożsamość, szczególnie bliżej końca. W zgrabny sposób scenarzyści wykorzystali bajkę o Jasiu i Małgosi, by nadać kontekst opowieści o niesfornej praktykantce i osadzić ją w świadomości mieszkańców świata, bawiąc się konwencją i przy okazji szpikując film masą odniesień do Tolkienowskiej klasyki. Nawet cameo reżysera, Jakuba Nurzyńskiego, przywodzi natychmiastowe skojarzenie z występem Petera Jacksona w Drużynie Pierścienia. Z fabularnego punktu widzenia opowieść jest po prostu dobra, choć nie znajdziemy tu niespodziewanych zwrotów akcji, z powodu których będziemy chwytać się za głowę i z niedowierzaniem pytać: „Jak to?!”.

A po zabijaniu potworów, przyszła chwila na odpoczynek. Fot. Cezary Pomykało

Film bardzo szybko ustala ton relacji bohaterów i pokazuje chemię łączącą postacie na ekranie. W doskonale znany trudny związek Lamberta z Triss z czasem dobrze wpasowuje się Julian, który niejeden raz służy za tzw. comic relief. W obsadzie zdecydowanie bryluje Mariusz Drężek (Lambert), Marcin Bubółka (Julian) i Kamila Kamińska (Ornella). Przekonująco wypada Bartosz Wesołowski jako Boguch i z szerokim uśmiechem ogląda się Andrzeja Strzeleckiego w roli sołtysa Młodych Pup. Bezkonkurencyjny jest oczywiście Zbigniew Zamachowski, który wcielił się w Jaskra tak naturalnie, jakby nigdy nie porzucił fikuśnego kapelusika i lutni. Choć jego obecność na ekranie okazuje się krótsza, niż bym sobie tego życzył, wywiązał się on ze swego zadania po mistrzowsku i da się dzięki temu poczuć, że wszystko jest tu na swoim miejscu.

Widoki jak w Dol Blathanna

Pół wieku poezji później potrafi zachwycić. Nigdy nie spodziewałbym się po amatorskiej produkcji równie dobrze zrealizowanych zdjęć, które łączą kameralne lokacje z niezwykłymi przestrzeniami (wideshot pod Brenną – cudo!), przypominając, jak wyjątkowe krajobrazy mamy w zasięgu ręki. Mistrzowsko ze swojego zadania wywiązała się także ekipa odpowiedzialna za scenografię i kostiumy, łącząc stylistykę serialu Marka Brodzkiego z widocznymi na pierwszy rzut oka inspiracjami produkcją „Redów”, a jednocześnie jest w tym wszystkim coś unikatowego, indywidualnego dla filmu Nurzyńskiego. Całość ładnie uzupełnia warstwa muzyczna, która momentami łudząco przypomina dokonania Percivala z Marcinem Przybyłowiczem – ale w zdecydowanie dobrym znaczeniu.

Nierówno wypadają za to dialogi. Z jednej strony mamy dobrze napisane rozmowy, łączące typowy dla Andrzeja Sapkowskiego język z odniesieniami do innych dzieł literatury czy nawet… polskich memów, jeszcze z dawnej ery internetu; z drugiej jednak Lambert trochę zbyt często sypie one-linerami, a wymiany zdań z Agaiusem, czyli dość generycznym czarnym charakterem, nie do końca mnie przekonują. Do tego część scen prezentowana jest bardziej jak w sztuce teatralnej niż w filmie, co wynika najpewniej ze zbyt małej dynamiki w realizacji. Nie przeszkadza to na dłuższą metę, ale jest zauważalne.

Nie najlepiej przedstawiają się też sceny walki. Z jakiegoś powodu są zarówno zbyt chaotyczne (albo zbyt statyczne), jak i za mało dynamiczne, dzięki czemu trudno skupić się na tym, co właśnie widzimy. Do tego, gdy w grę wchodzi magia w wykonaniu czarodziejek (nie tylko w trakcie potyczek), możemy zauważyć bardzo różny poziom realizacji efektów specjalnych – o ile większość czarów wydaje się oszczędna i dobrze wpasowana w obraz, tak zdarzają się gorsze momenty (magia ofensywna Triss lub portal wykorzystany do taktycznego odwrotu), które nie wypadają już tak przekonująco. Nie, nie jest to poziom złotego smoka, ale i tak odstaje od reszty nieźle zrealizowanych VFX-ów.

Jeszcze jedna Rada Jaskra. Fot. Cezary Pomykało

Choć na początku wiele osób było zaskoczonych, że w takim projekcie twórcy postanowili zrezygnować z Geralta, decyzja ta okazała się bardzo dobrym posunięciem. W filmie dostajemy dzięki temu zupełnie świeże spojrzenie na historię, bo na pierwszy plan trafiają osoby, które zawsze pozostawały w cieniu Białego Wilka, Yennefer i Ciri. Do tego nowe postacie świetnie komponują się ze znaną ekipą, co zdecydowanie jest zasługą scenarzystów. Bardzo chciałbym zobaczyć, jak mocno dałoby się dopieścić tę fanowską produkcję, gdyby zespół miał większy budżet na jej realizację – wierzę, że wtedy wyeliminowano by sporo bolączek.

W listach wielokrotnie pytacie: czy Pół wieku poezji później to dobry film i czy warto poświęcić mu te 1,5 godziny swojego czasu. Odpowiem Wam prosto: zdecydowanie warto. To najprzyjemniejsza fanowska produkcja, jaką kiedykolwiek widziałem. Miejcie jednak z tyłu głowy świadomość, że budżet tego filmu prawie nie istniał i że zauważycie niedociągnięcia wynikające chociażby ze zbyt małej liczby dubli do wykorzystania przy montażu lub zbyt małej liczby specjalistów pracujących nad niektórymi elementami. Nie cała obsada Was przekona, sceny walki niekoniecznie zachwycą, ale i tak poznacie wyjątkową historię, w przygotowanie której ci zapaleńcy włożyli masę serca i którą ogląda się po prostu dobrze, o ile lubicie świat wykreowany przez Andrzeja Sapkowskiego. Gdybym miał ten film ocenić, to biorąc pod uwagę, że 1 to produkcja tragiczna, a 10 to film wybitny, daję Pół wieku poezji później skrzynkę nalewki z mandragory ze szczyptą fisstechu. Co ta ocena oznacza? Wy mi powiedzcie po obejrzeniu filmu. I koniecznie dotrwajcie do sceny po napisach.

Michał Mańka

TWOIM ZDANIEM

Która wersja Triss Merigold podoba Ci się bardziej?

87,4%
Ta z Wiedźmina 3
12,6%
Ta z Pół wieku poezji później
Zobacz inne ankiety
Pół wieku poezji później – czy da się zrobić Wiedźmina bez budżetu?
Pół wieku poezji później – czy da się zrobić Wiedźmina bez budżetu?

Za dwa miesiące w sieci zadebiutuje amatorski, pełnometrażowy film, kontynuujący wątki z sagi Andrzeja Sapkowskiego. Spotkaliśmy się z jego twórcami i zajrzeliśmy za kulisy tej niezwykłej produkcji.

Serial Wiedźmin od Netflixa – data premiery, obsada, twórcy
Serial Wiedźmin od Netflixa – data premiery, obsada, twórcy

Netflixowa adaptacja Wiedźmina urasta do rangi najbardziej wyczekiwanego serialu w Polsce, a każdy strzęp informacji o projekcie cieszy się olbrzymim zainteresowaniem fanów. Zebraliśmy w jednym miejscu wszystkie udostępnione dotąd wieści o produkcji.