Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Felietony

Felietony 14 sierpnia 2019, 15:05

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Gracze kontra twórcy gier – wojna, w której przegrywamy wszyscy

Gracze i twórcy to dwie grupy, które teoretycznie istnieją dla siebie nawzajem. W dobie hejtu i wywołanych z niczego afer dochodzi jednak do antagonizowania tych drugich. Jako gracze robimy sobie w ten sposób wrogów z najważniejszych sojuszników.

Uwielbiam gry komputerowe. Byłoby ze mną coś nie tak, gdybym ich nie lubił, jednocześnie decydując się poświęcić im swoje życie zawodowe i niemałą część prywatnego. Wirtualne światy zapewniają mi rozrywkę, angażujące opowieści, niemałe emocje, bywa też, że uczą czegoś pożytecznego albo poszerzają moją wiedzę. I naturalne wydaje mi się, że skoro darzę sentymentem gry, to podobnie ciepłe uczucia żywić powinienem też do tych, którzy mi owe gry dostarczają, czyli ich twórców.

Ci ostatni zaś lubić powinni mnie, bo w końcu to z myślą o mnie i takich jak ja latami ciężko pracują, by często w skrajnie wyczerpujących psychicznie warunkach stworzyć dzieło zapewniające odbiorcy kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin zabawy. No i od tego, czy tacy jak ja kupią ich grę, zależy poniekąd ich przyszłość i to, czy będą mieć na czynsz.

Spirala nienawiści

A zamiast tego wszyscy (no może nie wszyscy, ale prawie) wpadliśmy w jedną wielką spiralę nakręcającej się nienawiści. Wchodząc na fora dyskusyjne czy portale społecznościowe, w miejscach przeznaczonych na rozmowy o grach znajdziemy zawsze znacznie więcej narzekań, hejtu bądź krytyki (rzadko niestety sensownie argumentowanej, a częściej sprowadzającej się do powtarzania frazesów) niż jakichkolwiek słów wdzięczności dla twórców.

Specjaliści od marketingu starają się, żeby pracownicy studiów nie wdawali się z fanami w sieciowe pyskówki, ale nie zawsze udaje im się temu zapobiec. W tych rzadkich sytuacjach gracze odkrywają, że deweloperzy również są ludźmi potrafiącymi odpłacić pięknym za nadobne. Co z kolei powoduje jeszcze większą falę nienawiści, bo jak ci nędzni twórcy mogą ośmielać się nie szanować graczy, konsumentów kupujących ich gry, którym bezwzględne poważanie się przecież należy. Dwie grupy, które teoretycznie istnieją dla siebie nawzajem, coraz częściej funkcjonują na przekór sobie. I dalsza eskalacja tego zjawiska może się nam wszystkim odbić czkawką.

Świat gier komputerowych, taki piękny. - Gracze kontra twórcy gier – wojna, w której przegrywamy wszyscy - dokument - 2019-08-14
Świat gier komputerowych, taki piękny.

DZIĘKUJEMY

Mimo że cały ten tekst jest raczej gorzką refleksją, wiemy, że bardzo wielu z Was nie dało się zwariować i wciągnąć w nieustające narzekanie. Dostrzegamy to chociażby dzięki naprawdę dużej liczbie pozytywnych wpisów na naszym forum. Dziękujemy za nie.

Polaryzacja hejtu

Paradoksalne w tym konflikcie jest to, że jakość samych gier – to, czy są one dobre i potrafią zapewnić rozrywkę – często schodzi na drugi plan. Udane i niesamowicie rozbudowane No Man’s Sky wciąż bywa chętnie krytykowane za błędy i problemy, które nie występują w tym tytule od dwóch lat.

Podpisanie umowy na wyłączność z Epikiem dla co bardziej oderwanych od rzeczywistości steamowych krzyżowców jest wystarczającym powodem, by nie tylko daną grą przestać się interesować, ale wręcz zacząć na nią przy każdej okazji wybrzydzać (albo nawet grozić śmiercią jej autorom – sytuacja wokół gry Ooblets dobitnie pokazała, jak bardzo niektórym odjechały już perony). Często wystarczy jedno słowo klucz, takie jak „mikrotransakcje” czy „loot boxy”, albo nawet nietrafiająca w gusta graczy decyzja gameplayowa bądź aktualizacja, by sprowokować przetaczający się przez całą sieć hejt.

EPIC I OCENA

Jeśli sprawdzicie ocenę Borderlands 3 w naszej encyklopedii, przekonacie się, że nota wystawiona przez użytkowników to zaledwie 5,6. Dlaczego? „Dwójka” ma na naszej stronie średnią ocenę na poziomie ponad 8/10, a przecież i „trójka” zapowiada się bardzo dobrze. Skąd więc taki wynik? Oto komentarz użytkownika, który dał grze 0/10:

„Kolejny tytuł, po który nawet nie sięgnę. Epic Store to syf gorszy, niż glonorost. Sama gra na trailerach prezentuje się bardzo przeciętnie” - Kosiciel

Czy to już przykład hejtu, czy jeszcze wyważona i konstruktywna krytyka? Sami oceńcie.

Twórcy Ooblets podpisanie paktu z „epicowym diabłem” okupili falą gróźb, wyzwisk i chamstwa. Gdyby prawo i sądy działały z równą zaciętością jak gracze, przejście przez ulicę na czerwonym świetle karano by śmiercią. Poprzedzoną odrąbaniem wszystkich kończyn i okładaniem nimi ofiary. - Gracze kontra twórcy gier – wojna, w której przegrywamy wszyscy - dokument - 2019-08-14
Twórcy Ooblets podpisanie paktu z „epicowym diabłem” okupili falą gróźb, wyzwisk i chamstwa. Gdyby prawo i sądy działały z równą zaciętością jak gracze, przejście przez ulicę na czerwonym świetle karano by śmiercią. Poprzedzoną odrąbaniem wszystkich kończyn i okładaniem nimi ofiary.

Jeszcze kilka lat temu tak nie było, a przynajmniej nie na taką skalę. Co się zmieniło? Przede wszystkim zmieniło się samo społeczeństwo oraz internet. Popularyzacja portali społecznościowych i tabloidyzacja mediów masowych sprawiła, że wszyscy się spolaryzowaliśmy. Goniąc za zwiększaniem zasięgów, oglądalności czy kliknięć, media i influencerzy coraz chętniej nakręcali konflikty i tworzyli podziały. Dziś widzimy je wszędzie – mamy dwa, momentami wyglądające, jakby były o krok od wypowiedzenia sobie otwartej wojny, obozy polityczne, zabunkrowane na swoich pozycjach i niechcące słyszeć ani słowa o dialogu różne światopoglądy czy wielkie internetowe konflikty o skrajne pierdoły w dziełach popkultury.

W tym wszystkim spolaryzowali się więc i gracze. Nie walczą już tylko między sobą, jak to mieli od zawsze w zwyczaju (choć i w tej kwestii mam wrażenie, że odwieczne wojenki plemienne mocno przybrały na sile), ale także z tymi, którzy im te gry dostarczają. A wszelkie umiarkowane głosy rozsądku nikną w zalewie znacznie głośniejszych ekstremów.

DLACZEGO?

Dlaczego ludzie dzielą się na walczące ze sobą „plemiona”, nawet jeśli chodzi o zupełnie błahe sprawy? Poświęciliśmy ostatnio temu zagadnieniu cały artykuł.

TWOIM ZDANIEM

Uważasz, że wszyscy twórcy gier są chciwi?

Nie
76,4%
Tak
23,6%
Zobacz inne ankiety
No Man's Sky

No Man's Sky

Crash Team Racing Nitro-Fueled

Crash Team Racing Nitro-Fueled

Ooblets

Ooblets

Badamy źródła hejtu – dlaczego gracze w sieci są tacy toksyczni?
Badamy źródła hejtu – dlaczego gracze w sieci są tacy toksyczni?

Jak to się dzieję, że osoba na co dzień uczynna i miła, gdy siada do League of Legends zaczyna obrażać matki swoich przeciwników? Czy winowajcą jest... brak kontaktu wzrokowego? Tego dowiecie się od eksperta – zawodowego psychiatry i miłośnika gier.

Hejt graczy – 9 niezłych gier, które zostały znienawidzone
Hejt graczy – 9 niezłych gier, które zostały znienawidzone

Czasem gracze przyznają grom wyższe oceny niż krytycy – a czasem dzieje się zgoła odwrotnie. Postanowiliśmy przyjrzeć się sytuacjom, gdy tytuł jest dobry, a mimo to gracze nie zostawiają na nim suchej nitki.

Komentarze Czytelników (129)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.08.2019 17:34
KucharKM
😐
28
odpowiedz
6 odpowiedzi
KucharKM
23
Konsul

Pomimo tego, że felieton teoretycznie porusza problemy z obu stron "barykady" ma bardzo jednostronny wydźwięk. Pełno jest górnolotnych stwierdzeń, że devsi chcą dla nas jak najlepiej, wydać jak najlepszą grę, żeby nas uszczęśliwić. Bagatelizowania mikrotransakcji, DLC, lootboksów, coraz dalej idącej pazerności twórców i nie respektowania praw konsumentów. Choćby tutaj:

Gdy deweloperzy czują się jednymi z nas, starają się tworzyć jak najlepsze gry, są też naszymi sojusznikami w walce o to, by ich produkcje nie były pełne mikrotransakcji czy okrojone z zawartości.
Źródło: https://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=2075

Jakiś przykład może? Liczby? Ile większych gier wyszło ostatnio bez DLC? Bez mikrotransakcji? Bez lootboksów? Taka "czysta" gra - kupujesz i masz całość w dobrym stanie technicznym? Ile takich gier było? Daliśmy się tak zrobić w konia, że NIKOGO nie dziwi już fakt zapowiedzi DLC PRZED premierą samej gry!

Gracze czasami reagują zbyt ostro, zgoda. Jednakże nie można mówić, że wzięło się to z powietrza. Dopóki rynek działał w obustronnej równowadze deweloper-konsument, wszystko było ok. Kiedy deweloperzy poczuli się zbyt pewnie, zaczęły się anty-konsumenckie zagrywki, DLC, lootboksy, mikrotransakcje. Pomimo tego, że sam nie rzucam mięsa na deweloperów, powiedziałbym że zbierają teraz żniwo swoich własnych działań.

14.08.2019 17:47
27
odpowiedz
8 odpowiedzi
jakisnick
40
Pretorianin

Cały ten artykuł to jedno wielkie usprawiedliwianie winnego. Apogeum tego nastąpiło przy akapicie o bf5.

1. Ktoś popełnił idiotyczną decyzje o stworzeniu beznadziejnego trailera i zrobienie z gry czegoś zupełnie innego niż chcą gracze.
2. Konsumenci wyrażają niezadowolenie i kilku z nich wypowiada się zbyt dosadnie.
3. Głupia korporacja nie potrafi się przyznać do błędu.
4. Wielki pan CEO wykonuje pyskówkę w stronę graczy.

A potem przychodzi dziennikarz i mówi, że sytuacja która mogłaby w ogóle nie istnieć (a nawet nie powinna, nie oszukujmy się, ta decyzja była wykonana z powódek politycznych szefostwa) jest winą graczy, bo jak to w ogóle można krytykować złą grę.

post wyedytowany przez jakisnick 2019-08-14 17:51:21
14.08.2019 15:49
Krothul
18
odpowiedz
Krothul
7
Pretorianin

Podpisanie umowy na wyłączność z Epikiem dla co bardziej oderwanych od rzeczywistości steamowych krzyżowców jest wystarczającym powodem, by nie tylko daną grą przestać się interesować, ale wręcz zacząć na nią przy każdej okazji wybrzydzać (albo nawet grozić śmiercią jej autorom – sytuacja wokół gry Ooblets dobitnie pokazała, jak bardzo niektórym odjechały już perony).
Źródło: https://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=2075

Warto było wspomnieć jak ci biedni twórcy obrażali graczy zaraz po tym jak wzięli kasę, twierdzili że gracze są toksyczni a dzięki tym pieniądzom nie muszą się już przejmować opiniami ludzi o0
Poza tym używali głupich argumentów za tym żeby usprawiedliwić przejście na platformę na której nikt nie chce grać.

W tej całej historii brakuje też dziennikarzy którzy ciągle atakują graczy, mowa oczywiście o zagranicznych serwisach. Kiedyś widziałem artykuł o tym jak to toksyczni gracze wymuszają na twórcach zmiany swoich gier przytoczony był przykład zakończenia Mass Effecta 3 a później na tej samej stronie artykuł szkalujący ubisoft bo nie chcą wciskać do gry polityki i drama o zakończenie z DLC w nowym AC Odyssey które koniecznie muszą zmienić bo jak tak można xD

post wyedytowany przez Krothul 2019-08-14 15:51:03
14.08.2019 21:43
kęsik
📄
15
odpowiedz
11 odpowiedzi
kęsik
93
Legend

Więc, graczu, proszę Cię, opanuj emocje

Dobrze tato, ale tylko wtedy gdy deweloperzy i growe media przestaną mnie szkalować.

Gracze kontra twórcy gier – wojna, w której przegrywamy wszyscy

Heh a co się stało z trzecią stroną czyli growymi "dziennikarzami"? Podobno najlepszy growy dziennikarz śledczy Jason Schreier może na twitterze być toksyczny i prowokować a ja mam w tym czasie zamknąć japę, nie mam prawa nazywać się konsumentem i dać sobie wciskać chłam bo dzięki temu devsi mają za co żyć? Growe media mogą pisać artykuły o toksycznych graczach i zwalać winę na Valve że swoich graczy nie było w stanie upilnować? I ja mam to akceptować bez zająknięcia? No chyba nie. Growe media na mnie plują, Sweeney na mnie pluje, Pitchford na mnie pluje ale to ja mam opanować emocje? A kto ten syf wywołał w pierwszej kolejności? Bo na pewno nie gracze.

post wyedytowany przez kęsik 2019-08-14 21:47:01
15.08.2019 20:01
MaBo_s
7
odpowiedz
11 odpowiedzi
MaBo_s
16
Pretorianin

Więc, graczu, proszę Cię, opanuj emocje
Dziennikarzu, proszę Cię, spróbuj własnego lekarstwa :)
Bo bardzo dużo w tym tekście argumentów właśnie na emocjach opartych. Z których po chłodnej analizie nie zostaje zbyt wiele.

Po pierwsze:
Gracze i internauci (ci komentujący na twitterze/portalach) to nie to samo.
W wielu miejscach tekstu odnosisz się do graczy jako ogółu grających i piszesz o "ich" problemie. Tyle, że przy takiej konstrukcji tekstu na samym początku powinieneś sobie zadać pytanie jaki procent graczy zagląda portale społecznościowe by komentować poczynania deweloperów?
Bo kto powiedział, że to w ogóle jakaś grupa reprezentatywna dla ogółu graczy?
Nie mam badań dotyczących branży "growej" ale choćby przyglądając się własnym znajomym stwierdzam, że na kilkunastu bliżej znanych mi graczy raptem jeden (poza mną) aktywnie udziela się na forum jakiegoś portalu. Reszta gra sobie mniej lub bardziej aktywnie w przeróżne produkcje, część z nich sprawdza branżowe nowinki, recenzje ciekawego tytułu. I tyle. Kompletnie nie obchodzi ich co się dzieje na jakichś forach/twitterach i o co tym razem burzą się internetowi pieniacze.
Skąd więc założenie, że wiesz kogo i czy w ogóle "nienawidzą" gracze?

Po drugie:
Sprawdziłem najświeższe komentarze pod No Man's Sky, które podajesz za przykład. I... większość komentarzy jest pozytywna.
Czyli nawet wśród grupy podchodzącej do sprawy na tyle emocjonalnie, żeby w ogóle chciało im się wchodzić na jakiś portal i rozpisywać swoje opinie znaczna część ludzi doceniła pracę wykonaną przez twórców.
Owszem - są też opinie krytyczne, ale nawet wśród nich przeważają te rozsądnie uargumentowane i w żadnym razie nie mieszczące się w definicji "hejtu". A dodajmy, że mówimy tu o grze, której twórcy na początkowy kubeł pomyj zapracowali sobie aż nadto.
Wynika z tego, że gdy w końcu przestali opowiadać kłamstwa w mediach i po prostu wzięli się porządnie do roboty to i sami komentujący docenili ich wysiłki.

Po trzecie:
Gdybym poświęcał życie na robienie gier z pasji i chęci dzielenia się nimi z innymi
To ci dopiero emocjonalny argument. Proponuję, że by nikt nie musiał poświęcać swojego życia na stworzenie czegokolwiek, co ma jedynie dostarczać rozrywki :)
Ale rozumiem co chciałeś przekazać. Tyle, że polecam jedno rozwiązanie - trochę dystansu. Bo gdybym ja miał robić gry z pasji i wśród tylu (domniemanych) wyrzeczeń, to raczej nie pracowałbym w tych "nienawidzonych" Ubisoftach, EA, Activiosion czy jakimkolwiek innym wielkim korpo. Bo chyba po raz pierwszy słyszę, że w wielkich korporacjach ludzie zatrudniają się z pasji i miłości do tworzenia :)

Wtedy dopiero naprawdę odczujemy, jak bolesne mogą być mikrotransakcje czy dodatkowa płatna zawartość
To co i kiedy odczujemy zależy od tego na co pozwolimy. A raczej na co pozwolą nasze portfele. I tylko to.
Gdyby którekolwiek z wielkich wydawnictw stwierdziło, że może wcisnąć do swojej gry więcej "płatnego contentu" nie ryzykując utraty klientów (płatników) to już byśmy go mieli. Bo to zysk netto jest podstawą ich decyzji projektowych,a nie opinia Władka, który owładnięty pasją zatrudnił się by klepać kod w jednym z ich oddziałów.
Władek wcale nie broni nas przed "złymi wydawcami", bo jego opinia na ten temat kompletnie ich nie obchodzi. Zatrudnili Władka w konkretnym celu i za ten cel Władek odpowiada. Nie wiem czemu miałby płakać wieczorami czytając internetowe fora, skoro te czy inne reakcje klientów powodują decyzje zapadające wysoko ponad nim.

I konkluzja:
Drogi autorze, starasz się bronić twórców gier kreując ich na cierpiących artystów, którzy nierozumiani przez świat, wypełnieni pasją i natchnieniem poświęcają życie by dać mu kolejne olśnienia.
Nie szydzę ani z producentów gier, ani z artystów.
Chodzi mi tylko o to, że ty mieszasz obie grupy równając jednych z drugimi. I strasząc ponurą rzeczywistością, gdy nieczuli internauci zmienią ich w wyrobników.
Serio?
Wyobrażasz sobie te tabuny "artystów", którzy pełnie nieskrępowanej pasji i wolności radośnie "tworzą" kolejne cuda dla wielkich korporacji?
I już zupełnie poważnie - nie rozgrzeszam komentujących. Masa tego co ludzie wypisują w internecie oddaje jedynie ich osobiste frustracje i nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym.
Ale Twój tekst również jest przykładem skrajności, nie w formie ale w założeniu. Rozgrzeszasz twórców gier (choćby i ten crunch, który wziął się znikąd i sam z siebie nęka branżę)i zrzucasz winę na graczy posiłkując się przykładem skrajnych opinii pochodzących od grupy frustratów, którym nikt na reprezentantów "graczy" nigdy nie namaścił.

PS.
Zapomniałeś też dodać, że poza tymi "uciśnionymi" jest też kupa mniejszych i większych studiów, które dzięki ciężkiej pracy wspartej mądrym marketingiem problemów z "nienawiścią" nie mają. Że wystarczyło swoim klientom daś porządny produkt, okazać sympatię/szacunek i odpowiedzieli tym samym.

post wyedytowany przez MaBo_s 2019-08-15 20:14:45
15.08.2019 22:20
6
odpowiedz
1 odpowiedź
Demilisz
140
Generał

Po co miałbym tworzyć jak najlepsze gry, skoro i tak reagowano by na nie negatywnie? Po co miałbym walczyć z pomysłami marketingu i wydawców na nadmierną monetyzację gry, stawać w obronie tych, którzy i tak uważają mnie za złodzieja i lenia?

To można łatwo odwrócić.

Po co mam być fanem, wspierajacym powstawanie gry od początku, bez którego pieniędzy zapewne by było łyse pole, jak koniec końców twórca na "ostatniej prostej" podpisze kontrakt z grubą rybą i się na mnie wypnie, bo "stać nas na refund, więc macie swoje drobniaki i spadać na drzewo"?

Po co mam się trzymać serii, kupując każdą odsłonę, jak koniec końców od mojego zdania ważniejsze będzie to, że trzynastolatka nie rozumie różnicy między historycznym konfliktem a zabawą w wojnę w stylu Fortnite, a tatuś nie umie (albo nie chce) jej tej róznicy wytłumaczyć? A jak gra okaże się finansową klapą to winny bedę i tak ja, bo chociaż od początku słyszałem, ze "nie jesteś już naszym odbiorcą" to i tak miałem jak wierny pies pobiec z pieniędzmi w zębach do sklepu? A dziennikarze i tak zawsze będą przeciwko mnie, bo 5 lat temu ruch hashtagowy na Twitterze ugryzł ich w tyłki tak mocno, że do tej pory piecze? DICE obiecywało powrót do korzeni i II wojny światowej, pierwszy trailer pokazywał raczej zabawę w wojnę w wykonaniu cosplayerów, ale oczywiscie DICE cacy, a gracze źli.

Oobelets - do jasnej, przecież na ich Discordzie byli ludzie, ktorzy otwarcie mówili: słuchajcie, wspieramy was na Patreonie od początku, co miesiac przelewaliśmy pieniadze, ale EGS nie wspiera naszej waluty, a przelicznik z dolarów jest zaporowy i zwyczajnie nie będzie nas stać na zakup. Odpowiedzi w stylu "to musicie poczekać" rozumiem były w porządalu. "Dzięki za kasę na Patreonie, frajerzy, ale teraz się walcie, bo Epic nam zagwarantował sprzedaż i mozecie nas pocałować". Takich ludzi mam szanować, takich ludzi mam wspierać? Ha, nie w tym życiu.

post wyedytowany przez Demilisz 2019-08-15 22:28:05
14.08.2019 15:39
5
misterŁŁ
23
Pretorianin

W przypadku Twórcy Ooblets i jego okupowanie falą gróźb, wyzwisk i chamstwa to on sam sprowokował dając wielostronicowy blog, w którym nie wiele lepiej zachowuje się wobec kogokolwiek, który jest zainteresowany grą. Ot przyjął ofertę i ogłasza światu. OK wziął pieniądze pewnie były potrzebne lub nie, ale nie powinien traktować innych osoby którym się to nie podoba się jak były podrzędne i dziwne. Od wywyższanie się ponad innych i nazywanie z pogardą Graczy™.
https://www.youtube.com/watch?v=xdfB8VDCVtQ

14.08.2019 17:08
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Metaverse
7
Pretorianin

Na pewno w wielu przypadkach reakcje sa przesadzone ale jak mozna nazwac inaczej zlodzieja i lenia ktory wydal F76 w takim stanie i w pelnej cenie? Stanac z nim po jednej stronie barykady bo tez jest graczem? Wcale mnie nie dziwi ze taki wydawca przeczyta potem pod swoim adresem (Brzydkie słowo) wam w (brzydkie słowo).

post wyedytowany przez Metaverse 2019-08-14 17:09:02
14.08.2019 17:34
KucharKM
😐
28
odpowiedz
6 odpowiedzi
KucharKM
23
Kasrkin

Pomimo tego, że felieton teoretycznie porusza problemy z obu stron "barykady" ma bardzo jednostronny wydźwięk. Pełno jest górnolotnych stwierdzeń, że devsi chcą dla nas jak najlepiej, wydać jak najlepszą grę, żeby nas uszczęśliwić. Bagatelizowania mikrotransakcji, DLC, lootboksów, coraz dalej idącej pazerności twórców i nie respektowania praw konsumentów. Choćby tutaj:

Gdy deweloperzy czują się jednymi z nas, starają się tworzyć jak najlepsze gry, są też naszymi sojusznikami w walce o to, by ich produkcje nie były pełne mikrotransakcji czy okrojone z zawartości.
Źródło: https://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=2075

Jakiś przykład może? Liczby? Ile większych gier wyszło ostatnio bez DLC? Bez mikrotransakcji? Bez lootboksów? Taka "czysta" gra - kupujesz i masz całość w dobrym stanie technicznym? Ile takich gier było? Daliśmy się tak zrobić w konia, że NIKOGO nie dziwi już fakt zapowiedzi DLC PRZED premierą samej gry!

Gracze czasami reagują zbyt ostro, zgoda. Jednakże nie można mówić, że wzięło się to z powietrza. Dopóki rynek działał w obustronnej równowadze deweloper-konsument, wszystko było ok. Kiedy deweloperzy poczuli się zbyt pewnie, zaczęły się anty-konsumenckie zagrywki, DLC, lootboksy, mikrotransakcje. Pomimo tego, że sam nie rzucam mięsa na deweloperów, powiedziałbym że zbierają teraz żniwo swoich własnych działań.

14.08.2019 17:38
2
odpowiedz
AUTO6
29
Pretorianin

Czasem gracze przesadzaja, ale przyklad NMS pokazuje, ze fala krytyki po premierze gry byla potrzebna i przyczynila sie do naprawy samej gry. Watpie by bez ostrej reakcji graczy tworcy znalezli motywacje. Zamiast sie obrazic jak dzieci, podjeli sie naprawy gry i chwala im za to.
Podobnie trudno nazwac hejtem reakcje graczy na naplucie im w twarz jakim bylo wypuszczenie F76. Sam Todd Howard przyznal sie przeciez, ze na E3 2018 zwyczajnie oklamali graczy i juz wiedzieli, ze wypuszcza crapa.
Inny przyklad swinstwa to proszenie o wsparcie na kickstarterze czy podobnej stronie oferujac w zamian klucz na Steam, a nastepnie przejscie pod skrzydla Epic Store. Przeciez to jawne oklamanie najbardziej oddanych graczy.
My gracze oczekujemy przede wszystkim gier tworzonych przez ludzi z pasja, ktorzy przy okazji chca na tym zarobic, a nie przez korporacje dla ktorych liczy sie jedynie zysk i ktore wola wydac wiecej ba marketing niz dopracowanie gier bo w symulacji wyszlo im, ze na takiej strategii lepiej zarobia.
Taki CDPRed zarabia na grach kupe kasy pomimo, ze nadal jest to grupa pasjonatow tworzacych gry co pokazuje, ze mozna zarabiac bez sprzedania idealow. Za to ludzie ich szanuja i dlatego potrafia robic dobre gry (choc pewnie cwaniaki stawiajace na lootboxy i marketingowa papke zarobia lepiej mniejszym nakladem sil).
Co do pay to win, mikrotranzakcji i skrzyneczek z przedmiotami nie tylko kosmetycznymi to jestem je w stanie zaakceptowac w produkcjach free to play bo jakos takie darmowe gry zarabiac musza. Natomiast jak kupuje gre za pelna cene to nie zycze sobie takich nieuczciwych zagrywek by wyciagnac wiecej kasy.
Podsumowujac - Drodzy deweloperzy, szanujcie nas graczy, a nie tylko nasze pieniadze, badzcie szczerzy zamiast przykrywac wszystko marketingowa gadka, nie obiecujcie czegos czego nie bedziecie w stanie zrealizowac, a bedziecie mieli nasz szacunek nawet jesli Wasze gry nie beda idealne (spodziewajcie sie wtedy konstruktywnej krytyki, ale nie hejtu z naszej strony).

14.08.2019 17:47
27
odpowiedz
8 odpowiedzi
jakisnick
40
Pretorianin

Cały ten artykuł to jedno wielkie usprawiedliwianie winnego. Apogeum tego nastąpiło przy akapicie o bf5.

1. Ktoś popełnił idiotyczną decyzje o stworzeniu beznadziejnego trailera i zrobienie z gry czegoś zupełnie innego niż chcą gracze.
2. Konsumenci wyrażają niezadowolenie i kilku z nich wypowiada się zbyt dosadnie.
3. Głupia korporacja nie potrafi się przyznać do błędu.
4. Wielki pan CEO wykonuje pyskówkę w stronę graczy.

A potem przychodzi dziennikarz i mówi, że sytuacja która mogłaby w ogóle nie istnieć (a nawet nie powinna, nie oszukujmy się, ta decyzja była wykonana z powódek politycznych szefostwa) jest winą graczy, bo jak to w ogóle można krytykować złą grę.

post wyedytowany przez jakisnick 2019-08-14 17:51:21
14.08.2019 18:28
2
odpowiedz
1 odpowiedź
McMenel
11
Legionista

Powiem to tak od dłuższego czasu obserwuję rynek i zadziwiające jest jedno dziś wydaje się na reklamę niemal tyle samo co na same tworzenie gry. To chore i bezsensowne. Zmniejszenie budżetu na marketing i przeniesienie tych pieniędzy na developing to jedyny rozsądny krok. Problem w tym iż dziś o grze nie decydują twórcy ale wydawcy, księgowi i prezesi. De facto zespół developerski nie ma za dużo do gadania. Mają zlecenie od wydawcy na dany typ gry i muszą go zrobić w określonym terminie fiskalnym aby pan księgowy czuł się spełniony. Księgowy i CEO widzą mikropłatności jako genialny sposób na zarabianie pieniędzy więc tworzą całe gry obracające się wokół tego. Patrz FIFA gdzie zysk z mikro jest wielokrotnie większy niż ze sprzedaży gry. Czy te pieniądze idą w tworzenie nowych gier ?? W niewielkiej ilości. Już nie wspomnę o kłamstwach marketingowców czy robienie z graczy beta testerów ( o cześć Todd ). Bo już bezczelnych asset flipów ( nowy Far Cry czy Fallout 76 ) sprzedawanych jako pełnoprawne tytuły to nie ma co wspominać. Trudno dziwić się graczom skoro widzą jak są traktowani i w końcu mówią co im leży na sercu. Jeżeli developer traktuje graczy z szacunkiem i powagą gracze odpłacają się tym samym ( patrz CDPR ). Autor prowadzi krucjatę mającą za zadanie wywołać shit-storm ponieważ broni na każdym kroku developerów. A ja podsumuję to starym powiedzeniem "Co zasiejesz, to i zbierać będziesz.".

14.08.2019 19:56
Zdzichsiu
3
odpowiedz
9 odpowiedzi
Zdzichsiu
78
Ziemniak

Często wystarczy jedno słowo klucz, takie jak „mikrotransakcje” czy „loot boxy”, by sprowokować przetaczający się przez całą sieć hejt.
I dobrze, bo z takimi praktykami trzeba walczyć, a nie je normalizować.

Tworzenie gier bardzo podrożało.
Polecam wpis Daniela Vavry, twórcy KingdomCome. https://warhorsestudios.cz/index.php?page=blog&entry=blog_007&lang=en

Dodatki do Wiedźmina 3, oferując bardzo uczciwy stosunek zawartości do ceny i będąc uzupełnieniem już i tak przepełnionej treścią podstawki, również nikomu nie wadziły.
Bo są pełnoprawnymi dodatkami, a nie pierdołowatymi DLC lub lootboxami?

że gracze nie są już jego przyjaciółmi
Jeśli dobrze żyje z graczami, to jak najbardziej są.

Sami chętnie je wprowadzą, choćby po to, żeby się jakoś odgryźć.
Bzdury. Biznes nie polega na odgrywaniu się. Powodzenia temu, kto chciałby coś takiego zrobić. Na krytykę konsumenta, jakikolwiek nie byłby jej ton, nawet do cna obraźliwy, nie odpowiadasz zemstą.

A sprawa Ooblets jest głębsza. Równie dobrze, czego nie twierdzę, twórcy mogą robić sobie z siebie ofiary po bezmyślnym wetknięciu patyka w gniazdo os. Jakkolwiek sytuacja by nie wyglądała, pamiętajcie, są ważniejsze problemy, jak zmiany klimatyczne, łamanie praw człowieka, czy zakończenie Gry o Tron ;)

post wyedytowany przez Zdzichsiu 2019-08-14 19:59:18
14.08.2019 21:00
3
odpowiedz
szejk18
30
Konsul

Ej ale zaznaczajcie że artykuł sponsorowany.
Bo takich głupot to nikt za darmo nie wymyśli :)

14.08.2019 21:43
kęsik
📄
15
odpowiedz
11 odpowiedzi
kęsik
93
Legend

Więc, graczu, proszę Cię, opanuj emocje

Dobrze tato, ale tylko wtedy gdy deweloperzy i growe media przestaną mnie szkalować.

Gracze kontra twórcy gier – wojna, w której przegrywamy wszyscy

Heh a co się stało z trzecią stroną czyli growymi "dziennikarzami"? Podobno najlepszy growy dziennikarz śledczy Jason Schreier może na twitterze być toksyczny i prowokować a ja mam w tym czasie zamknąć japę, nie mam prawa nazywać się konsumentem i dać sobie wciskać chłam bo dzięki temu devsi mają za co żyć? Growe media mogą pisać artykuły o toksycznych graczach i zwalać winę na Valve że swoich graczy nie było w stanie upilnować? I ja mam to akceptować bez zająknięcia? No chyba nie. Growe media na mnie plują, Sweeney na mnie pluje, Pitchford na mnie pluje ale to ja mam opanować emocje? A kto ten syf wywołał w pierwszej kolejności? Bo na pewno nie gracze.

post wyedytowany przez kęsik 2019-08-14 21:47:01
14.08.2019 22:13
komputer99
odpowiedz
komputer99
31
Chorąży

każdy musi zarobić po prostu nie którzy robią to bardziej lub mniej jawnie

14.08.2019 23:00
odpowiedz
Arkwlo
7
Legionista

Normalnie spirala nienawiści..

To wcaaale nie jest tak, ze developerzy i ich bossowie w ciągu ostatnich kilku lat regularnie dawali graczom powody do niezadowolenia chytrymi zagrywkami i dlatego w 2019 pełni zaufania gracze krytykują najdrobniejsze przewinienia twórców..

(Brzydkie słowo) artykuły sponsorowane
#glosujportfelem

15.08.2019 01:48
AccKid
odpowiedz
AccKid
10
Centurion

Poczytałem komentarze i trzeba przyznać, że artykuł w pełni uzasadniony. Pocieszam się jedynie, że jednak większość forumowiczów to młodzi ludzie, którzy później mądrzeją.

15.08.2019 08:28
Xartor
odpowiedz
Xartor
100
Konsul

Efekt uboczny hypowania gier. Chcieli grać na emocjach, to zagrali.

15.08.2019 10:00
kiera2003
odpowiedz
3 odpowiedzi
kiera2003
59
Generał
Image

Czemu porządne studia takie jak Sierra musiały upaść, a złodziejskie mendy pokroju Bethesdy czy EA istnieją po dziś dzień?

Szczególnie ten pierwszy, za te machlojki już dawno powinien dostać od graczy kopniaka w tyłek.

15.08.2019 10:05
4
odpowiedz
Moby7777
91
Generał

Tworzenie gier bardzo podrożało. Dawniej kilka milionów dolarów wystarczało na przygotowanie wysokobudżetowego hitu, dziś jest to budżet produkcji średniej wielkości, a opracowywanie i promocja największych produkcji oznacza koszta idące w setki milionów dolarów. Nie zmieniły się przy tym – przynajmniej w skali świata, bo akurat w Polsce doszło w tej kwestii do rewolucji – ceny gier,

Ciekawy przykład dobierania faktów pod z góry zaplanowaną tezę. Otóż tak, tworzenie gier podrożało. I owszem, ceny gier pozostają na z grubsza stałym poziomie od lat. Ale zmieniło się coś takiego jak popyt. Kilka dekad temu cały rynek liczony był w tysiącach. Obecnie jednak mowa raczej o miliardach (wg szacunków Business Insider w 2018 roku na świecie było ok. 2.2 miliarda graczy). To oznacza, że ten koszt tworzenia gry rozkłada się na znacznie większą grupę odbiorców. Prosta matematyka:
60$ * 100 000 sprzedanych egzemplarzy = 6 mln $
60$ * 10 000 000 sprzedanych egzemplarzy = 600 mln $

Z tego samego powodu sprzedaż, która dzisiaj jest "poniżej oczekiwań" (RoTR ze sprzedażą 7mln na koniec 2017 roku) jeszcze półtorej dekady temu czyniła grę mega hitem, grą legendą (Half Life 2 z 2004 sprzedał się do dzisiaj w 6.5mln)... No ale o tym już autor artykułu broniącego jedną stronę nie wspomniał. :)

15.08.2019 10:19
Jane's
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Jane's
8
USS Cheyenne

Mało jaka branża jest tak zepsuta a producentom uchodzi na sucho wydawanie wadliwych czy niedokończonych produktów, okłamywanie materiałami reklamowymi itd. Nie ma co zaklinać rzeczywistości i cieszyć się jak jakaś firma potraktuje konsumenta przyzwoicie. Chwalić można za ponad przeciętne zachowanie a nie coś co powinno być normą.

Trudno mi byłoby wymienić nawet kliku producentów, których naprawdę lubię i uważam, że traktują graczy jak należy.

15.08.2019 10:35
odpowiedz
3 odpowiedzi
Metaverse
7
Pretorianin

Gracze kontra tworcy to duze uproszczenie. Przeciez tworcy czyli deweloperzy nie sa winni takiej sytuacji. Slyszymy co chwile ze sa zmuszani do pracy nawet po sto godzin tygodniowo czesto w kiepskich warunkach zeby jak najszybciej i jak najtanszym kosztem wydac gre. Poza tym watpie ze to deweloperzy tak z wlasnej woli wrzucaja tam mikrotransakcje i gowniane dlc. To wszystko wynika wlasnie z chciwosci wydawcy i udzialowcow ktorzy czerpia z tego olbrzymie zyski wykorzystujac biednych dewsow i kazac im projektowac gre w taki sposob zeby potem wyciagnac z graczy jak najwiecej kasy. Wiec pytanie z ankiety jest niezbyt precyzyjne, bo nie powinno sie tworcy i tego kto go wykorzystuje traktowac jednakowo.

15.08.2019 11:47
Piotr44
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Piotr44
154
Generał

Co za idiotyczna ankieta czy "twórcy są chciwi"... niewielu jest ludzi którzy nie chcieliby dostawać możliwie jak najwięcej za swoją pracę. Ja jestem zadowolony ze swojej pracy i pensji, ale jakby ktoś mnie zapytał czy chciałbym za tę samą robotę zarabiać 10 razy tyle to oczywiście że bym chciał.. wiec co znaczy że jestem chciwy? Ludzie generalnie pracują żeby zarabiać pieniądze a nie żeby Januszom dogodzić w imię etosu :-/

post wyedytowany przez Piotr44 2019-08-15 11:52:27
15.08.2019 16:01
odpowiedz
iron199
18
Legionista

A ja powiem to trochę tak ludzie dostają szału bo coś, gra ma DLC, gra jest za droga czy gra ma coś innego. Tylko że ludzie zapominają o tym że Developer to nie jest jeden typek który chce zarobić, a jest to wielo milionowe przedsiębiorstwo które ma jeszcze akcjonariuszy i inwestorów. To dla nich jest to wszystko zmontowane bo jak oni nie zobaczą na zielono $ (czyli dodatnio) to są niezadowoleni a jak oni są niezadowoleni to robi się źle dla firmy, takie o to są realia.

15.08.2019 16:13
Electric_Wizard
odpowiedz
1 odpowiedź
Electric_Wizard
36
Pretorianin

Więc, graczu, proszę Cię, opanuj emocje...

Mam być opanowany i cierpliwy gdy za 250zł/300zł oferuje się downgrade czegoś co było wielce zachwalane. Mam być opanowany jak widzę jakieś szkieletowe produkcje early access, czesto kompletnie niegrywalne, ale w super cenie 99zł. Mam być opanowany gdy widzę jak studia które powinny zostać odsunięte od tworzenia gier tłuką kolejne produkcje i szmacą markę/serię gier. Mam być opanowany jak widzę nową grę i zanim jeszcze się z nią zapoznam atakuje mnie pierdyliard DLCków które zewsząd wyskakują.

Czasy mamy takie jakie mamy, ale skoro się coś obiecuje, to potem należy się z tego wywiazać. W świecie gier w ostatnich latach stało się to wieeeeelkim problemem.

Natomiast obrona twórców to kiepska strategia. Jak ktoś odstawia manianę i leci w czekoladowe kulki to należy mu się kubeł zimnej wody, a nie parasol ochronny pod postacią artykułu jak ten powyżej.

15.08.2019 18:06
dzl
1
odpowiedz
dzl
41
Wiedźmiak Benedylbert

Zagraniczne media branżowe też dokładają swoje pięć groszy do polaryzacji między twórcami a odbiorcami.

Artykuły pokroju(jeden przykład z bardzo, bardzo wielu) "Game developers, it’s time to stop listening to the fans" https://www.vg247.com/2019/07/12/game-developers-time-stop-listening-fans/

prowadzą do jeszcze większej frustracji graczy, z której na dobrą sprawę Ci dziennikarze z bożej łaski korzystają(hateclicks). Więź między twórcami i graczami progresywnie się pogarsza.
Developerzy chcą zarobić, co jest normalne, przez co niektóre ich decyzje mogą, wróć na pewno nie spodobają się części graczy. To też jest naturalne.
Gracze natomiast czują się oszukiwani, zaszczuci, a ich prawa jako konsumentów są po prostu ignorowane lub bagatelizowane.

"dziennikarze"(specjalnie z małej, GOLa to na szczęście nie dotyczy) zamiast próbować pełnić rolę mediatora czy stanąć za graczami w słusznej sprawie zwyczajnie dokładają do pieca zaogniając konflikt.

Gracze potrafią docenić twórców jeśli Ci traktują ich z odpowiednim podejściem. Sukcesy gier Lariana czy inXile na Kickstarterze, sprzedaż CP2077 na GOG czy wszelkie moderskie społeczności skupione w okół gier Paradoxu czy Bethesdy pokazują, że można żyć w symbiozie.


Koniec końców bez wsparcia finansowego graczy żadni Developerzy nie są w stanie przetrwać.

15.08.2019 18:25
odpowiedz
Aratar
1
Junior

Gdy deweloperzy czują się jednymi z nas, starają się tworzyć jak najlepsze gry, są też naszymi sojusznikami w walce o to, by ich produkcje nie były pełne mikrotransakcji czy okrojone z zawartości.
Źródło: https://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=2075

Śmiała teza, a teraz poproszę o dowody takiej postawy. Bo jeśli ich nie ma to po prostu Pan autor wymyślił to sobie, by mu pasowało do całego felietonu.

15.08.2019 19:36
1
odpowiedz
zychomir
16
Konsul

nie chcę wypisywać smętów typu "kiedyś wszystko było lepsze", bo powstaje wiele świetnych gier, o których piętnaście lat temu nawet nie mieliśmy odwagi marzyć

- z drugiej strony jednak... - branżę toczy ciężka choroba, a źródłami problemu są: pazerni wydawcy, łatwość zbijania dużej kasy przy niewielkim wysiłku, a także - głupie, konsumpcyjne społeczeństwo.

15.08.2019 19:50
Maniek9012
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Maniek9012
10
Konsul
Image

No siema.
Taki przykładzik chopaczka od Creative Assembly z ostatnich tygodni:
https://www.twitch.tv/totalwarofficial/clip/WrongFuriousUdonFeelsBadMan

Nie no jak na krytykę odpowiadasz przeklinaniem wobec drugiej osoby to słabo z twoim studiem i ludźmi którymi zarządzasz.
Spokojnie chopaczek poleciał i wątpię by znalazł robotę w gemedevie, no na zmywaku w Londynie jeszcze pewnie przyjmują, trzeba by zapytać kogoś obeznanego z rynkiem pracy.
Przeprosiny też wystosowano.

15.08.2019 20:01
MaBo_s
7
odpowiedz
11 odpowiedzi
MaBo_s
16
Pretorianin

Więc, graczu, proszę Cię, opanuj emocje
Dziennikarzu, proszę Cię, spróbuj własnego lekarstwa :)
Bo bardzo dużo w tym tekście argumentów właśnie na emocjach opartych. Z których po chłodnej analizie nie zostaje zbyt wiele.

Po pierwsze:
Gracze i internauci (ci komentujący na twitterze/portalach) to nie to samo.
W wielu miejscach tekstu odnosisz się do graczy jako ogółu grających i piszesz o "ich" problemie. Tyle, że przy takiej konstrukcji tekstu na samym początku powinieneś sobie zadać pytanie jaki procent graczy zagląda portale społecznościowe by komentować poczynania deweloperów?
Bo kto powiedział, że to w ogóle jakaś grupa reprezentatywna dla ogółu graczy?
Nie mam badań dotyczących branży "growej" ale choćby przyglądając się własnym znajomym stwierdzam, że na kilkunastu bliżej znanych mi graczy raptem jeden (poza mną) aktywnie udziela się na forum jakiegoś portalu. Reszta gra sobie mniej lub bardziej aktywnie w przeróżne produkcje, część z nich sprawdza branżowe nowinki, recenzje ciekawego tytułu. I tyle. Kompletnie nie obchodzi ich co się dzieje na jakichś forach/twitterach i o co tym razem burzą się internetowi pieniacze.
Skąd więc założenie, że wiesz kogo i czy w ogóle "nienawidzą" gracze?

Po drugie:
Sprawdziłem najświeższe komentarze pod No Man's Sky, które podajesz za przykład. I... większość komentarzy jest pozytywna.
Czyli nawet wśród grupy podchodzącej do sprawy na tyle emocjonalnie, żeby w ogóle chciało im się wchodzić na jakiś portal i rozpisywać swoje opinie znaczna część ludzi doceniła pracę wykonaną przez twórców.
Owszem - są też opinie krytyczne, ale nawet wśród nich przeważają te rozsądnie uargumentowane i w żadnym razie nie mieszczące się w definicji "hejtu". A dodajmy, że mówimy tu o grze, której twórcy na początkowy kubeł pomyj zapracowali sobie aż nadto.
Wynika z tego, że gdy w końcu przestali opowiadać kłamstwa w mediach i po prostu wzięli się porządnie do roboty to i sami komentujący docenili ich wysiłki.

Po trzecie:
Gdybym poświęcał życie na robienie gier z pasji i chęci dzielenia się nimi z innymi
To ci dopiero emocjonalny argument. Proponuję, że by nikt nie musiał poświęcać swojego życia na stworzenie czegokolwiek, co ma jedynie dostarczać rozrywki :)
Ale rozumiem co chciałeś przekazać. Tyle, że polecam jedno rozwiązanie - trochę dystansu. Bo gdybym ja miał robić gry z pasji i wśród tylu (domniemanych) wyrzeczeń, to raczej nie pracowałbym w tych "nienawidzonych" Ubisoftach, EA, Activiosion czy jakimkolwiek innym wielkim korpo. Bo chyba po raz pierwszy słyszę, że w wielkich korporacjach ludzie zatrudniają się z pasji i miłości do tworzenia :)

Wtedy dopiero naprawdę odczujemy, jak bolesne mogą być mikrotransakcje czy dodatkowa płatna zawartość
To co i kiedy odczujemy zależy od tego na co pozwolimy. A raczej na co pozwolą nasze portfele. I tylko to.
Gdyby którekolwiek z wielkich wydawnictw stwierdziło, że może wcisnąć do swojej gry więcej "płatnego contentu" nie ryzykując utraty klientów (płatników) to już byśmy go mieli. Bo to zysk netto jest podstawą ich decyzji projektowych,a nie opinia Władka, który owładnięty pasją zatrudnił się by klepać kod w jednym z ich oddziałów.
Władek wcale nie broni nas przed "złymi wydawcami", bo jego opinia na ten temat kompletnie ich nie obchodzi. Zatrudnili Władka w konkretnym celu i za ten cel Władek odpowiada. Nie wiem czemu miałby płakać wieczorami czytając internetowe fora, skoro te czy inne reakcje klientów powodują decyzje zapadające wysoko ponad nim.

I konkluzja:
Drogi autorze, starasz się bronić twórców gier kreując ich na cierpiących artystów, którzy nierozumiani przez świat, wypełnieni pasją i natchnieniem poświęcają życie by dać mu kolejne olśnienia.
Nie szydzę ani z producentów gier, ani z artystów.
Chodzi mi tylko o to, że ty mieszasz obie grupy równając jednych z drugimi. I strasząc ponurą rzeczywistością, gdy nieczuli internauci zmienią ich w wyrobników.
Serio?
Wyobrażasz sobie te tabuny "artystów", którzy pełnie nieskrępowanej pasji i wolności radośnie "tworzą" kolejne cuda dla wielkich korporacji?
I już zupełnie poważnie - nie rozgrzeszam komentujących. Masa tego co ludzie wypisują w internecie oddaje jedynie ich osobiste frustracje i nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym.
Ale Twój tekst również jest przykładem skrajności, nie w formie ale w założeniu. Rozgrzeszasz twórców gier (choćby i ten crunch, który wziął się znikąd i sam z siebie nęka branżę)i zrzucasz winę na graczy posiłkując się przykładem skrajnych opinii pochodzących od grupy frustratów, którym nikt na reprezentantów "graczy" nigdy nie namaścił.

PS.
Zapomniałeś też dodać, że poza tymi "uciśnionymi" jest też kupa mniejszych i większych studiów, które dzięki ciężkiej pracy wspartej mądrym marketingiem problemów z "nienawiścią" nie mają. Że wystarczyło swoim klientom daś porządny produkt, okazać sympatię/szacunek i odpowiedzieli tym samym.

post wyedytowany przez MaBo_s 2019-08-15 20:14:45
15.08.2019 22:20
6
odpowiedz
1 odpowiedź
Demilisz
140
Generał

Po co miałbym tworzyć jak najlepsze gry, skoro i tak reagowano by na nie negatywnie? Po co miałbym walczyć z pomysłami marketingu i wydawców na nadmierną monetyzację gry, stawać w obronie tych, którzy i tak uważają mnie za złodzieja i lenia?

To można łatwo odwrócić.

Po co mam być fanem, wspierajacym powstawanie gry od początku, bez którego pieniędzy zapewne by było łyse pole, jak koniec końców twórca na "ostatniej prostej" podpisze kontrakt z grubą rybą i się na mnie wypnie, bo "stać nas na refund, więc macie swoje drobniaki i spadać na drzewo"?

Po co mam się trzymać serii, kupując każdą odsłonę, jak koniec końców od mojego zdania ważniejsze będzie to, że trzynastolatka nie rozumie różnicy między historycznym konfliktem a zabawą w wojnę w stylu Fortnite, a tatuś nie umie (albo nie chce) jej tej róznicy wytłumaczyć? A jak gra okaże się finansową klapą to winny bedę i tak ja, bo chociaż od początku słyszałem, ze "nie jesteś już naszym odbiorcą" to i tak miałem jak wierny pies pobiec z pieniędzmi w zębach do sklepu? A dziennikarze i tak zawsze będą przeciwko mnie, bo 5 lat temu ruch hashtagowy na Twitterze ugryzł ich w tyłki tak mocno, że do tej pory piecze? DICE obiecywało powrót do korzeni i II wojny światowej, pierwszy trailer pokazywał raczej zabawę w wojnę w wykonaniu cosplayerów, ale oczywiscie DICE cacy, a gracze źli.

Oobelets - do jasnej, przecież na ich Discordzie byli ludzie, ktorzy otwarcie mówili: słuchajcie, wspieramy was na Patreonie od początku, co miesiac przelewaliśmy pieniadze, ale EGS nie wspiera naszej waluty, a przelicznik z dolarów jest zaporowy i zwyczajnie nie będzie nas stać na zakup. Odpowiedzi w stylu "to musicie poczekać" rozumiem były w porządalu. "Dzięki za kasę na Patreonie, frajerzy, ale teraz się walcie, bo Epic nam zagwarantował sprzedaż i mozecie nas pocałować". Takich ludzi mam szanować, takich ludzi mam wspierać? Ha, nie w tym życiu.

post wyedytowany przez Demilisz 2019-08-15 22:28:05
16.08.2019 01:10
topyrz
😁
odpowiedz
5 odpowiedzi
topyrz
69
pogodnik duchnik

Jezus, ale ten tekst naszpikowany jest baitami. :D

Prawie w każdym akapicie wysnuta jest teza, która ma wywołać komentarz. Ba, powiem, że tekst poprzez brak obiektywności przyłącza się do antagonizowania "stron barykady". Trochę smutne.

post wyedytowany przez topyrz 2019-08-16 01:13:03
16.08.2019 09:44
odpowiedz
;-p
39
Pretorianin

w ankiecie powinna być odpowiedź "Ubisoft"

16.08.2019 13:06
Wielki Gracz od 2000 roku
odpowiedz
1 odpowiedź
Wielki Gracz od 2000 roku
122
El Kwako

Dobry i sensowny artykuł, przyjemnie się go czytało. Za to widzę, że w komentarzach jak zwykle syf i brak myślenia oraz chociaż szczątkowej próby postawienia się po drugiej stronie barykady.

16.08.2019 19:12
😐
3
odpowiedz
zadymek01
25
Chorąży

Hej, mamy działać jak dorośli, to będziemy.
...a teraz wszyscy usiądźmy sobie przy stole i ustalmy, że:
-żyjemy w kapitalizmie, gdzie kasa to życie
-stąd gry robi się dla kasy (albo długo się nie pociągnie)
-którą wykłada konsument
-przy czym konsument ma lepsze rzeczy do kupienia niż gry i nie powinno dziwić, gdy szuka powodu by gry nie kupić
-stąd by wydał kasę trzeba ten wydatek umotywować
-a jak motywacja jest lipna brać krytykę na klatę
-bo takie jest życie, żadnych sentymentów

tl;dr Bez urazy, tak jak was nie obchodzi czy stać mnie na obiad, mnie nie obchodzi czy stać was. Przy czym ja bez gier przetrwam zimę...

17.08.2019 13:14
😃
odpowiedz
4 odpowiedzi
al m18
0
Legionista

w 100% zgadzam się z artykułem nie chcesz-nie graj proste.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze