Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Felietony

Felietony 26 stycznia 2019, 11:30

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Świetna fabuła… jak na grę – dlaczego tyle wybaczamy scenariuszom gier?

Wiele z najlepszych historii opowiadanych przez gry jako filmy czy seriale potraktowane zostałyby jak produkcje klasy B. My jednak traktujemy kalki Indiany Jonesa czy sztampowych książek fantasy jak największe fabularne objawienia naszych czasów.

Co starsi stażem gracze pewnie wciąż mają w pamięci wcale nie tak odległe lata, gdy nasze hobby powszechnie traktowano jako najgorszą stratę czasu, a nas jak wyobcowanych dziwaków. Ostatnio na szczęście wiele się w tej materii zmieniło, interaktywna rozrywka upowszechniła się i stała elementem popkultury równorzędnym filmom czy serialom. Niemniej lekkie kompleksy u „gamerów” pamiętających „mroczne dni” wciąż pozostały.

Objawiają się one głównie tym, że nieco za bardzo staramy się udowadniać wszystkim wkoło, iż nasze hobby niczym nie ustępuje filmom czy książkom. Podkreślamy potęgę immersji pozwalającej wczuć się w historię dużo mocniej niż przy biernym oglądaniu wydarzeń na ekranie albo czytaniu o nich na kartach powieści, rozpływamy się nad artyzmem produkcji niezależnych i regularnie wracamy do retorycznego pytania „Czy gry są sztuką?”, na które odpowiedziano twierdząco już setki razy, by móc raz jeszcze z dumą rzec: „Tak!”.

Kłopot w tym, że tak bardzo zależy nam na tym, by gry uznawano za dorównujące innym gałęziom popkultury, iż przymykamy oczy na pewne ich problemy. Na przykład na warstwę fabularną, która nawet w tytułach wychwalanych za ten aspekt bardzo często prezentuje poziom filmów klasy B i magazynów pulpowych.

Krytykowanie braku ambicji fabularnych w filmach Marvela jest ostatnio modne wśród graczy. Ci sami krytycy nie widzą jednak tych samych wad w swoich ulubionych, często kultowych grach. - 2019-01-26
Krytykowanie braku ambicji fabularnych w filmach Marvela jest ostatnio modne wśród graczy. Ci sami krytycy nie widzą jednak tych samych wad w swoich ulubionych, często kultowych grach.

UWAGA! Felieton zdradza szczegóły fabularne z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon i serii Metal Gear Solid. Spoilery zostały dodatkowo oznaczone w tekście.

MASZ być teraz smutny! A teraz CIESZ SIĘ!

Jedną z głośniejszych premier zeszłego roku było Detroit: Become Human, nowa narracyjna gra przygodowa studia Quantic Dream, znanego z takich tytułów jak Heavy Rain i Fahrenheit. Produkcja ta mierzyła się z tematyką świadomości androidów i ich walki o bycie zaakceptowanymi jako równorzędny gatunek przez ludzkość, ale podchodziła do tego zagadnienia o wiele mniej ambitnie od Blade Runnera, Ex Machiny czy serialu Westworld.

Nieoczywistą odpowiedź na pytanie, czy maszyny mogą czuć, gra maksymalnie upraszczała, niemalże wykrzykując na każdym kroku „TAK, te androidy MAJĄ uczucia, masz im współczuć!”. Jednowymiarowych pozytywnych bohaterów przeciwstawiała równie banalnie zaprojektowanym postaciom negatywnym, opierając scenariusz na wyświechtanych motywach, które widzieliśmy już setki razy.

Subtelność, z jaką Detroit podchodzi do tematu samoświadomości androidów, może imponować. Pod warunkiem, że ma się góra kilkanaście lat i nie oglądało się żadnego filmu science fiction ani nie czytało żadnej książki o podobnej tematyce. - 2019-01-26
Subtelność, z jaką Detroit podchodzi do tematu samoświadomości androidów, może imponować. Pod warunkiem, że ma się góra kilkanaście lat i nie oglądało się żadnego filmu science fiction ani nie czytało żadnej książki o podobnej tematyce.

Gdyby Detroit było filmem czy serialem, z taką historią zaklasyfikowane zostałoby jako popcorniak klasy B i prędko byśmy o nim zapomnieli, tak jak zapomnieliśmy o filmowym Ja, robot z 2004 roku czy wkrótce zapomnimy o amerykańskim Ghost in the Shell (a przynajmniej miejmy nadzieję, że szybko zapomnimy – co wierniejszych fanów pierwowzoru ta rana pewnie będzie boleć dłużej niż innych).

A jednak tytuł ten wielu graczy uznało za jedną z najmocniejszych premier zeszłego roku, wśród jego największych zalet bez wahania wymieniając właśnie fenomenalny scenariusz. Ograne motywy i płaskie postacie to widocznie żaden problem w grze nastawionej stricte na opowiadanie historii – wystarczy kilka ckliwych scen i potężna liczba dostępnych zakończeń, by już można było mówić o wybitności.

Gdybym miał tę produkcję traktować jak film, byłby to zapewne gniot z telewizji Puls. Jest to jednak zdecydowanie gra, w którą można się wkręcić i mocno zaangażować.

Wujek_wladek, forum GRYOnline.pl, do komentarza dołączona była ocena gry – 9/10

Świetna fabuła... jak na grę

Become Human i inne gry Quantic Dream ze swoimi dziurawymi jak ser szwajcarski scenariuszami to najbardziej jaskrawy przykład tego, o czym piszę, ale niestety nie jedyny. Można by też wspomnieć o serii Assassin’s Creed, której koncentrujące się na tajemnicach i spiskach uniwersum przyciąga setki tysięcy fanów, mimo że sama jakość prezentowanych w tym cyklu intryg nie umywa się nawet do będącej symbolem taniego pisarstwa twórczości Dana Browna. Albo o serii Uncharted, w której garść charyzmatycznie nakreślonych postaci i dobre dialogi w zupełności wystarczają, by proste opowieści w stylu kina nowej przygody klasyfikować jako jedne ze szczytowych osiągnięć narracji w grach. Nie da się też nie napisać o GTAV, gdzie świetnie wykreowane postacie wtłoczono do fabuły, która w bardzo wielu miejscach kompletnie się nie kleiła.

Twórcy Assassin’s Creed już nawet nie udają, jakoby seria zmierzała w jakimś konkretnym kierunku, kolejne rozdziały metawątku wymyślając na bieżąco. A graczom nie przeszkadza to w fascynowaniu się lore tego świata. - 2019-01-26
Twórcy Assassin’s Creed już nawet nie udają, jakoby seria zmierzała w jakimś konkretnym kierunku, kolejne rozdziały metawątku wymyślając na bieżąco. A graczom nie przeszkadza to w fascynowaniu się lore tego świata.

Są to jednak tytuły kierowane do ogółu, więc ich prostotę fabularną i zachwyt, jaki wzbudzają opowiadanymi historiami, tłumaczyć można właśnie tym. W końcu produkcje tego typu w dużej mierze trafiają do mniej świadomych kulturowo odbiorców, często mających na tyle słabe rozeznanie w danej tematyce, że absolutnie wyświechtany motyw może być dla nich czymś nowym i świeżym. Gorzej, że porównania z najwybitniejszymi dziełami kinematografii czy literatury nie wytrzymują także ci teoretycznie najwybitniejsi przedstawiciele interaktywnej narracji.

UWAGA! Wiedźmińskie spoilery

Popatrzmy chociażby na naszą narodową świętą krowę. Tak, szykujcie widły, mam zamiar uderzyć w Wiedźmina 3. Którego fabuła jest świetna... jak na grę. Bo gdy zestawić ją z największymi książkowymi dziełami fantastyki, to przykro mi, ale opowieść o tym, jak Geralt gania po świecie za Ciri, by w końcu ją znaleźć, wspólnie zmierzyć się z zagrożeniem, przegrać, przegrupować siły i wygrać – a przy okazji, a jakże, uratować świat – niespecjalnie wyróżnia się z tłumu. Scenariusz oczywiście zbiera po drodze punkty za pomniejsze przygody, z historią Krwawego Barona na czele, ale nie czarujmy się – cała jej magia polega na tym, że dostaliśmy skrajnie niejednoznaczną moralnie postać i logicznie poprowadzony wątek, który nie kończy się happy endem. Rzadkość w grach, nic specjalnego w dobrych książkach i serialach.

DRUGA OPINIA

Quest Krwawego Barona wydaje mi się koronnym dowodem na to, że Czarny Wilk ma rację. Ta poboczna linia fabularna z Wiedźmina 3 jest szeroko uznawana za jedno z największych dokonań narracyjnych w świecie gier. Nie można twórcom wiele zarzucić, to mocna i dobrze zrealizowana historia.

Trudno mi się jednak oprzeć wrażeniu, że gdyby opowiadanie o baronie trafiło do Ostatniego życzenia, dziś pamiętalibyśmy je jak przez mgłę – bo były tam znacznie lepsze opowieści. Być może sekret polega na tym, że w grze mogliśmy dokonać kilku ważnych wyborów, które dotyczyły dobrze nakreślonych postaci?

Marcin Strzyżewski

Koniec spoilerów

Fabuła Wiedźmina 3 to na dobrą sprawę mocno gloryfikowana zabawa w ganianego. - 2019-01-26
Fabuła Wiedźmina 3 to na dobrą sprawę mocno gloryfikowana zabawa w ganianego.

Ile klasycznych RPG – czyli gatunku silnie kojarzonego z ambitną fabułą – jest w istocie czymś więcej niż zbiorem motywów rodem z typowych czytadeł fantasy i science fiction? Na pewno nie Baldur’s Gate, będące w gruncie rzeczy klasyczną opowieścią o wybrańcu i trudnych relacjach rodzinnych. Ani pierwszy Fallout, w którym (kolejny) wybraniec powstrzymuje arcyzłego arcyzłoczyńcę przed stworzeniem armii superzłoczyńców mających podbić świat. Czy trylogia Mass Effect, pod warstwą solidnie nakreślonych postaci i wciągających wątków pobocznych będąca w gruncie rzeczy historyjką o Wielkim Zagrożeniu wymuszającym zjednoczenie się ludzi pod przewodnictwem debeściaków.

UWAGA! Drobne spoilery dotyczące serii Metal Gear Solid

Seria Metal Gear dawno już znalazła odpowiedź na wszelkie niejasności fabularne. - 2019-01-26
Seria Metal Gear dawno już znalazła odpowiedź na wszelkie niejasności fabularne.

Nawet uwielbiana przeze mnie właśnie za fabułę seria Metal Gear Solid równie często porusza skomplikowane kwestie żołnierzy wykorzystywanych przez państwa czy przemyca antynuklearne przesłania, co rozwiązuje supły fabularne skrajnie tanimi zagraniami w rodzaju będących odpowiedzią na wszystkie nietypowe pytania nanomaszyn z MGS4: Guns of the Patriots czy Metal Gear Rising bądź pasożytów z The Phantom Pain.

Koniec spoilerów

Mam dziwne przeczucie, że elementy, na które bez problemu przymykamy oko „bo to gra”, zachwycając się geniuszem innych aspektów scenariuszy Hideo Kojimy, zdyskwalifikowałyby tytuły z tego cyklu, gdyby chodziło o seriale, książki czy filmy. Bo faktem jest, że jako komiks opowieść ta poległa – w miarę wierne adaptacje dwóch pierwszych gier nie wytrzymały porównania z innymi historiami obrazkowymi i wydane w 2004 roku oraz w latach 2006–2007 serie zapamiętane zostały wyłącznie jako ciekawostki dla największych fanów.

Adaptacje to w ogóle silny argument stojący za moją tezą. Jeśli na tyle komiksów, książek i filmów nie powstało nic, co wybiłoby się jako samodzielny produkt, a nie ciekawostka dla fanów (w najlepszym wypadku, bo ekranizacje z reguły zawodzą i w tym aspekcie), to chyba czas zastanowić się nad tym, że to może nie z setkami twórców tych dzieł jest coś nie tak, a z samym materiałem źródłowym.

Najbardziej dochodową filmową adaptacją gry wideo w historii była Lara Croft: Tomb Raider z Angeliną Jolie. Film zarobił 131 milionów dolarów. Średnia ocen w sieci to 33/100 (według serwisu Metacritic).

Oczywiście są i wyjątki – gry, których fabuły spokojnie mogłyby stawać w szranki z najlepszymi dziełami literatury i kinematografii. Nihilistyczne NieR: Automata w pełni wykorzystuje przewagę, jaką gry mają nad książkami w kwestii angażowania gracza, ale nawet pozbawione pierwiastka interaktywnego wciąż byłoby niesamowitym tworem kultury wystawiającym nasz światopogląd na próbę. Tak jak i pytanie „Cóż może zmienić naturę człowieka?” i inne filozoficzne zagadnienia poruszane przez Planescape: Torment spokojnie obroniłyby się w postaci powieści. Dziś może nawet lepiej, zważywszy na fakt, że gra się już mocno zestarzała pod względem technicznym. Są to jednak wyjątki wśród morza „wybitnych” opowieści, które wybitnymi pozostają zazwyczaj wyłącznie na tle innych gier, nie wytrzymując bezpośredniego porównania z największymi dziełami z innych dziedzin kultury.

TWOIM ZDANIEM

Która wersja przygód wiedźmina Geralta miała lepszą fabułę?

Ta z książek Sapkowskiego
65,9%
Ta z gier CD Projekt RED
34,1%
Zobacz inne ankiety
Red Dead Redemption 2

Red Dead Redemption 2

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Assassin's Creed: Odyssey

Assassin's Creed: Odyssey

Uncharted 4: Kres Złodzieja

Uncharted 4: Kres Złodzieja

Detroit: Become Human

Detroit: Become Human

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

Nier: Automata

Nier: Automata

Mass Effect

Mass Effect

Metal Gear Rising: Revengeance

Metal Gear Rising: Revengeance

Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots

Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots

BioShock, Mass Effect i inne gry z najlepszymi historiami – ranking redakcji
BioShock, Mass Effect i inne gry z najlepszymi historiami – ranking redakcji

Choć większość gier traktuje opowiadanie historii po macoszemu, niektórzy twórcy pochodzą do tej kwestii poważniej, tworząc opowieści, które emocjonują, druzgoczą i zostają z nami na zawsze. Zebraliśmy się, żeby wybrać najlepsze z nich.

Zło łatwiejszą drogą? A gdyby wybory moralne wpływały nie tylko na fabułę
Zło łatwiejszą drogą? A gdyby wybory moralne wpływały nie tylko na fabułę

Lubimy podejmować trudne wybory moralne, od których zależą losy naszych towarzyszy, protagonisty, a czasem całego świata. Szkoda tylko, że decyzje te niemal nigdy nie wpływają na element, na który powinny mieć największy wpływ – na rozgrywkę.

Ellen Page kontra prostokąty – o emocjonalności i narracji w grach
Ellen Page kontra prostokąty – o emocjonalności i narracji w grach

W 2013 roku proste kwadraty budziły więcej emocji niż postać grana przez Ellen Page. Jak do tego doszło? To efekt burzliwego poszukiwania nowych form narracji w grach.

Komentarze Czytelników (133)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
26.01.2019 13:35
13
odpowiedz
zanonimizowany1272618
5
Generał

Subtelność, z jaką Detroit podchodzi do tematu samoświadomości androidów, może imponować. Pod warunkiem, że ma się góra kilkanaście lat i nie oglądało się żadnego filmu science fiction ani nie czytało żadnej książki o podobnej tematyce.

Najlepsze podsumowanie tej grafomanii od Cage`a. Gra jedzie na tak oklepanych motywach, że o mało pod konsolę nie wpadałem ze śmiechu.

26.01.2019 12:54
7
odpowiedz
7 odpowiedzi
zanonimizowany1277705
9
Pretorianin

Ja osobiście od gier nie wymagam dobrej fabuły. Od tego mam filmy i książki. Przez niemal 30 lata grania może wskazałbym dosłownie kilka w miarę fajnych historii. Cała reszta to okrutny paździerz, banały, wydziwianie, komplikowanie na siłę i przede wszystkim niedoprowadzanie historii do końca.

Od gier wymagam przede wszystkim przemyślanej i interesującej mechaniki. Stąd np. dlatego lubię sandboxy. W gry chcę grać, a nie ich słuchać.

I pewnie dlatego też moje ulubione gatunki to symulatory i strategie czyli gry zupełnie pozbawione fabuły i takie gdzie praktycznie wszystko zależy ode mnie i mało jest narzucone z góry.

post wyedytowany przez zanonimizowany1277705 2019-01-26 18:54:43
26.01.2019 20:13
1
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

W grze fabuła nie jest tak ważna jak w książce czy nawet w filmie

Strategie radzą sobie świetnie bez fabuły

Niekonieczne. To zależy od założenie i gatunki gry. Fabuła dla gry RPG i przygodówki jest bardzo ważna i bez tego nie ma sensu jest grać. Nie wyobrażam Planescape Torment, Final Fantasy VII, Baldur's Gate 2, Monkey Island, Walking Dead 1, Wiedźmin i podobne gry bez rozbudowane historie i genialne postaci. Gry typu dungeon crawlers i diablo są wyjątki od reguły, bo nie potrzebują rozbudowane historie, a tylko genialne projekty poziomów i system walki, które wciągają mocno.

Może dla gry AKCJI i STRATEGIE nie potrzebują fabuły, ale spróbujcie wyobrazić Metro, BioShock, Spec Ops: The Line, trylogia Myth, Disciples II, Command & Conquer czy StarCraft bez przygotowany świat, historia i postacie. Nie grałem w Dark Souls tylko dla samego walki i satysfakcji, ale również chęć eksploracji świat i odkryć przyczyny upadku ludzkości.

Za to gry takich jak Total War, Settlers, Doom, Super Mario, Mortal Kombat doskonale radzą bez rozbudowana historia. Wystarczy tylko prosta historia jako przetekst do rozwalenie bossa. Oraz piękny i oryginalny świat jako tło dla gry i już.

Fabuła może nie jest niezbędna dla grywalność, ale tylko dodaje smak i to bardzo pyszny. Czynią gry jeszcze lepsze i przede wszystkim wyjątkowe.

Zgodzę się tylko, że tylko książki i mangi są dużo lepsze od filmy i gry, jeśli chodzi o fabuły.

To tylko moja własna opinia.

Tymczasem genialna fabuła to nie są ani zwroty akcji, ani ciekawe postaci, bo żaden z tych elementów nie GWARANTUJE sukcesu. Dobra fabuła to taka, która sprawia, że czekamy na ciąg dalszy, która sprawia, że czasem się zaskakujemy.

Dokładnie. Liczy się kreatywność i niepowtarzalność, który sprawia, że chcę poznać do samego końca i zapada mi na pamięć.

post wyedytowany przez zanonimizowany307509 2019-01-26 20:38:38
26.01.2019 20:36
2
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany1281961
4
Junior

Głównym powodem, dlaczego jesteśmy w stanie przymknąć oko na niewyszukaną fabułę jest fakt, iż gry są interaktywne. To dość kluczowa różnica w porównaniu do filmów czy książek, których jesteśmy tylko biernymi odbiorcami. Stopień immersji jest nieporównywalny i w tym tkwi siła gier.

26.01.2019 20:51
A.l.e.X
odpowiedz
2 odpowiedzi
A.l.e.X
127
Alekde

a ja się nie zgadzam z publikacją mówiąc że fabuła w grach jest przeciętna albo jest pretekstem, w niektórych grach tak ale w większości dobrych to narracja przyciąga do ekranu monitora nawet bardziej niż sam gameplay. Lista gier z porządnie poprowadzoną fabuła jest całkiem długa i za nim ktoś mi zarzuci brak oczytania czy o oglądania "wybitnych dzieł" to książek w domu mam podobną ilość co gier (liczone są w tysiącach).

z gier można wybrać kilka pierwszych z brzegu gdzie fabuła była na tyle intrygująca że po skończeniu gry mogłem stwierdzić że była solidnie poprowadzona poniżej kilka przykładów a jestem w stanie wypisać z 100+ pozycji

- soma
- slient hill 2
- alan wake
- stasis
- zaginięcie ethana cartera
- firewatch
- nier automata
- rdr i rdr2
- bioshock infinite

jest też wiele gier które mają genialny gameplay połączony z dobrze poprowadzoną narracyjną fabułą jak np. Metro 2033 i Metro LL, czy Obcy Izolacja.

26.01.2019 21:13
odpowiedz
1 odpowiedź
Kriszo
97
Konsul

Na wstępie chciałbym się podzielić pewnym sposobem na kiepską fabułę w grach. Trzeba wyciągnąć kij z tyłka i będzie dobrze.

Co do meritum, to powiem tyle. Książek nie czytam, ale filmy i seriale oglądam i szczerze mówiąc, nie aż tak często jest mi dane raczyć się tymi super historiami. W dużej mierze jest to zapewne zasługa tego, że wszystko już było. Albo prawie wszystko. Ile widzieliśmy filmów o psychopatach? Od groma i jeszcze ciut. Kolejne tego typu produkcje, to siłą rzeczy powielanie schematów. Zmieniają się tylko szczegóły.

Podobnie jest z grami i stwierdzeniem, że kiedyś to było. Nie było, po prostu mieliśmy dużo mniejsze wymagania. Nawet wychwalana pod niebiosy Mafia nie miała specjalnie odkrywczej fabuły. O co tam chodziło? Przypadkowy koleś, przypadkowo wpada w wir wydarzeń i pnie się w górę w przestępczej organizacji. Później rusza go sumienie, zaczyna współpracować z policją, zostaje koronnym, doprowadza do skazania wielu gangsterów. Ukrywa się pod nową tożsamością, ale "sprawiedliwość" i tak go dopada. To jest ta niemal oskarowa historia?

Biło od pierwszej Mafii Ojcem Chrzestnym na kilometr i to w dużej mierze robiło robotę. Ja też byłem pod wrażeniem, żeby nie było. Dzisiaj jednak byłbym bardziej krytyczny. Historia okej, ale bez specjalnych zachwytów. I tu jest właśnie jeden z głównych problemów, moim zdaniem. Jesteśmy tym wszystkim zbyt zblazowani i to, co kiedyś było uznawane za bardzo dobre, dziś jest średnie. Lepiej prędko nie będzie, dlatego proponuję zastosować się do mojej porady ze wstępu.

post wyedytowany przez Kriszo 2019-01-26 21:17:01
26.01.2019 22:38
odpowiedz
Flaw
46
Centurion

Bardzo subiektywny artykuł.. są gry które maja świetną fabułę, ciężko wszystko zaszufladkować do jednego wora. Jedna osoba powie że Mass Effect ma kiepską fabułę druga co innego :) Co do sapka to pierwsze 3 tomy są niezłe, kolejne 2 średnie, a ostatnie 2 kiepskie i chaotyczne. Dla mnie sapek i saga wiedźmina jest dobra ale nic poza tym, sto kroć wole książki Dana Browna którego autor określa symbolem taniego pisarstwa lol :D Pamiętam jak dużo osób spuszczało się nad Conanem, to myślę dobra przeczytam.. Przebrnąłem przez gruby zbiór opowiadań Howarda.. i większość z nich była taka sama Conan biegał po pustyni, pływał po morzu, smigał po dzungli i nagle znikąd wyskakiwały omszałe zielonkawe mury ruin w których czaił się demon, któremu dawał po łbie xD żeby było zabawniej najlepsze opowiadanie jakie czytałem o Conanie nazywało się "Godzina Smoka" i było już innego autora.. Generalnie każdy ma inny gust dla mnie opowiadania o Conanie to chała a dla kogo innego to może być bilbila :D Co do ankiety to fabuła z gry podoba mi się bardziej.

26.01.2019 23:06
Iselor (Łódź)
odpowiedz
1 odpowiedź
Iselor (Łódź)
119
Senator

"Pani Jeziora" jest tomem tak złym, tak "głupim", że fabuła growego Wiedźmina jest niczym wybawienie.

26.01.2019 23:43
Wielki Gracz od 2000 roku
odpowiedz
2 odpowiedzi
Wielki Gracz od 2000 roku
125
El Kwako

Tak się wszyscy spuszczają na tym Nierem jakby to było objawienie. Może jest, może nie. Ale przechodzenie gry po kilkanaście razy jest pomysłem z punktu rozgrywki tak fatalnym posunięciem (chyba, że można zacząć od pewnego punktu fabuł, jeśli nie to szkoda gadać), że po 3/4 razie raczej już idzie się grą znudzić i tylko garstka maniaków da radę. Dlatego co mi po fabule, skoro sama gra do niej niezbyt zachęca.

27.01.2019 00:34
4
odpowiedz
4 odpowiedzi
zanonimizowany1196217
19
Konsul

Albo o serii Uncharted, w której garść charyzmatycznie nakreślonych postaci i dobre dialogi w zupełności wystarczają, by proste opowieści w stylu kina nowej przygody klasyfikować jako jedne ze szczytowych osiągnięć narracji w grach.

no i co w tym złego? akurat do stworzenia dobrej historii wystarczy tych kilka elementów. Jeśli story jest spójne, dobrze poprowadzone i w miarę logiczne (w ramach konwencji), to owszem, mamy do czynienia z dobrą fabułą. W filmach z Indianą Jonesem też motorem napędowym były ciekawe postacie, pościgi i dobrze napisane dialogi - i to wystarczyło.

podobnie jest z drugim Half-Life - historia niespecjalnie skomplikowana, ale podana w taki sposób, że po prostu chce się śledzić losy Gordona i Alyx - gra w odpowiedni sposób dawkuje humor i napięcie, a to jest coś, czego brakuje np. w nadętych historiach Cage'a.

gry mają bardzo szerokie pole manewru, jeśli chodzi o sposoby opowiadania historii i wielkim błędem jest brnięcie w kierunku, który lata temu obrała większość developerów - czyli opowiadanie historii w sposób filmowy. Wielu nie chce zauważyć, że gry mogą opowiadać historię poprzez interakcję gracza ze światem, czyli za pośrednictwem samej mechaniki rozgrywki. W tym tkwi ogromny potencjał narracyjny.

post wyedytowany przez zanonimizowany1196217 2019-01-27 00:36:36
27.01.2019 01:49
/|\
odpowiedz
4 odpowiedzi
/|\
8
Konsul

Wynik 65 do 35 na chwilę obecną.
Może jednak warto temu Panu Sapkowskiemu odrobinę odpuścić? Jeno się głośno zastanawiam.

EDIT: wycinam jedno "się".

post wyedytowany przez /|\ 2019-01-27 01:49:54
27.01.2019 08:16
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
DzikiTibijczyk
2
Legionista

Silent Hill 2 ma fabułe, która może się mierzyć jak równy z równym z najlepszymi filmami i książkami.

27.01.2019 09:08
1
odpowiedz
1 odpowiedź
DzikiTibijczyk
2
Legionista

A czy mocą fabuły w izometrycznych Falloutach nie były te mikro historie postaci (ich osobiste i osobliwe historie, ich rozterki oraz ich główne problemy życia codziennego); miast; wiosek; ciekawych miejsc, grup/organizacji/sekt/gangów/społeczności; lokalnych intryg, które w gruncie rzeczy w skali makro na Pustkowiach są w ogóle niewidoczne i nie mają żadnego znaczenia, a główny wątek ( jesteś wybrańcem; zabij wielkiego złego, który tworzy armie złych potworów; dostarcz swojej wiosce GECK) jest tylko pretekstem, abyś ruszył w świat i przeżył mikro/kameralne/lokalne przygody, które nierzadko są lepsze od tych pompatycznych, sztampowych, z epickim/bohaterskim wydźwiękiem, jednowymiarowych/czarno-białych (główna postać zawsze po stronie konfliktu znajduje się po stronie, która jest w 100% dobra moralnie bez żadnej skazy i ukazywana dla odbiorcy jako pozytywna, a przeciwna strona konfliktu jako ta zła do szpiku kości i przedstawiana w sposób negatywny)o ratowaniu całego świata, kraju lub bardzo dużej ludności i o wielkiej skali?

post wyedytowany przez DzikiTibijczyk 2019-01-27 09:11:43
27.01.2019 12:18
1
odpowiedz
Gh_H4h
37
Konsul

Między innymi dlatego najważniejsza jest dla mnie rozgrywka.

27.01.2019 12:45
😂
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany1280914
2
Legionista

Ciekawe ile osób biorących udział w ankiecie przeczytało choćby jedną książkę Sapkowskiego. ^^

27.01.2019 14:41
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Jameson95
5
Chorąży

Okej...Raczej wszyscy jesteśmy zgodni co do założonego w artykule wniosku.
JEDNAKŻE, szanujmy te kwestie które stanowią o wyjątkowości interaktywnych przygód.

Jeśli już musimy kwestie fabularną w grach porównywać do przedstawicieli innych "gałęzi popkultury" to z filmami jeszcze można czasem powalczyć, ale książki to Wy w ogóle wyrzućcie z tego porównania bo to jest całkowicie inny lvl często nieosiągalny nawet dla filmów.
Na warstwę artystyczną gry składa się wiele czynników i fabuła (choć dla mnie ważna) nie gra wcale pierwszych skrzypiec.
Ja uważam że jeśli nie pod względem fabuły to pod względem POSTACI, jak najbardziej - nawet po gębach mogą się gry tutaj lać z filmami. I to już są kompletnie inne zawody.
Wiele z tych wykrzyczanych tutaj w komentarzach gier zebrało raczej słuszne baty za historię która nie jest żadnym arcydziełem wcale, ale jednak wykreowane postaci w świecie gier to Wy szanujcie. Tożsamości czasami na prawdę imponują. I zwykle właśnie te postaci tworzą klimat, dołóżcie do tego świetną muzykę (która notabene jak najbardziej może z filmami się ścierać) + element interaktywności + fakt że czasami poznanie historii zajmuje nam kilkanaście razy tyle czasu co poznanie historii filmowej I W REZULTACIE mamy mieszankę na prawdę wyjątkową. Inną, ale wartościową jak najbardziej.

Postaci które tożsamością mogłyby w kinematografii na prawdę porządzić ? Większość składu z RDR 2 z Arthurem Morganem na czele, Nathan Drake, Joel i Ellie (TLOU) Vaas z FC3, Solid Snake, Origami Killer, Alistair i Morrigan (DA:O), Shepard czy Mordin z serii Mass Effect i wiele, wiele innych.

Doceńmy to, co gry robią dobrze bo na wielu tych poziomach po prostu zamiatają :)

post wyedytowany przez Jameson95 2019-01-27 14:42:19
27.01.2019 15:09
odpowiedz
dami909
30
Chorąży

Po części się zgodzę z autorem, po części nie. Fabularnie gry nigdy nie dorównają książkom tyle że w przypadku literatury dobra historia i ciekawe postacie to w zasadzie trzon tego gatunku. W grach fabuła to tylko jeden element z wielu. Co do kinematografii, porównywanie filmów AAA z grami AAA z ostatnich 15 lat to te drugie wygrywają. Dla przykładu filmy Marvela praktyczne opierają się na charyzmatycznych bohaterach i ich relacjach natomiast fabuła jest tylko pretekstem do rozpierduchy. W grach jest niewiele lepiej ale widać ciągły postęp, gdzie filmy z roku na rok są coraz prostsze fabylarnie a do tego nie rzadko postacie są płaskie, cała para lecie w sceny akcji np. Aquamen.

27.01.2019 16:24
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
joe1chip
37
Konsul

Zależy jaki gatunek filmowy. Kino akcji już dawno zostało dogonione przez gry. Takie Mission Impossible żadna część do pięt nie dorasta niektórym kampanion z Coda. Takie Advance Warfare to gotowy materiał na film. I nie chodzi tu o sama fabule tylko o tło. Ciekawa wizja przyszłości. To samo Infinite warfare. Z tego mozna by zrobic dobry film.

27.01.2019 18:03
Nuker
odpowiedz
2 odpowiedzi
Nuker
22
Chorąży

Pisanie scenariuszy dla gier jest zupełnie czymś innym niż dla filmów, seriali czy książek. Poza tym, film trwa średnio powiedzmy 2 godziny, i funkcjonuje na zupełnie innych zasadach. Serial już jest dłuższy a scenariusz sztucznie przedłużany, w którym masz początek, a w środku praktycznie do samego końca filler w postaci sztucznie przeciągniętej fabuły gdzie zupełnie nic nie dzieje, a w finale cała akcja przyspiesza parokrotnie żeby domknąć wątki, często zostawiając masę dziur. Porównywanie książek do gier to w ogóle totalny idiotyzm. Książki są zupełnie tym czego autor sobie zażyczy. Fabuła i scenariusz gier musi przede wszystkim współgrać z gameplayem i innymi technicznymi elementami, z level designem, questami i tak dalej. Już nie wspominając że gry RPGie są bardzo długie, napisz sobie scenariusz do 50-100 godzinnej gry a do 2 godzinego filmu. Nie przeceniajcie scenariuszy filmowych czy serialowych bo w przeważnej większości to nic specjalnego, przynajmniej jeżeli chodzi o filmy z tej dekady, większość to remaki, rehashe, filmy o sueprbohaterach, a nawet te ambitniejsze filmy często niczym specjalnym się nie wyrożniają, już nie wspominając o serialach. A co wyróżnia takiego Wiedźmina 3 to przede wszystkim fajnie napisane postacie, świetne dialogi i narracia moment-to-moment czyli zwyczajne rozmowy z NPCami, czytanie książek, wykonywanie questów a nie "Gonimy Ciri" bo ważna jest podróż i emocje które są z nią związane, a nie finał podróży. Idiotyczny artykuł, w którym autor wykazał się ignorancją i nie wiedzą na temat tworzenia gier video.

post wyedytowany przez Nuker 2019-01-27 18:11:38
27.01.2019 18:18
1
odpowiedz
taffer33
34
Centurion

Gry spokojnie można postawić obok filmów pod kątem fabuły, praktycznie dla każdego gatunku można znaleźć pozycję równie dobrą co największe dzieło filmowe, jak nie lepszą.

Horror? Silent Hill 2.
Cyberpunk? Pierwszy Deus Ex czy niedawny Prey.
Film akcji? Którykolwiek z pierwszych czterech MGS.
James Bond? No one lives forever.
Pseudonaukowa papka jak Intestellar? A choćby Bioshock Infinite.
Space Opera? Pierwsze dwa Mass Effecty nie mają się czego wstydzić.

I tak w sumie można by wymieniac i wymieniać. Już nawet nie będę wspominał ile trudniejszym zadaniem jest stworzenie postaci z krwi i kości, która zachwyci nas swoim charakterem i historią, mając do dyspozycji kila figur geometrycznych niż wrzucenie gotowego oscarowca na scenę.

Inna sprawa, że przez ten sandboxowy trend gry same z siebie robią kupę dla dzieciarni, gdzie kilkugodzinna nawet często dobra fabuła znika w 200 godzinach łażenia i zbierania byle gówna, żeby mieć achiwment na stimie... Nie mam nic do sandboxu takiego jak GTA czy Yakuza, gdzie nie robienie pobocznych aktywności nie skutkuje niczym negatywnym. Ale w większości przypadków te gry zmuszają do pobocznych aktywności, co by levelować postać...

post wyedytowany przez taffer33 2019-01-27 18:25:37
27.01.2019 19:03
topyrz
odpowiedz
5 odpowiedzi
topyrz
72
pogodnik duchnik

A my wcale nie jesteśmy wielkimi fanami zmian i dążenia do wyższej jakości, będąc w pełni zadowolonymi z tego, że nasze medium dogoniło filmowe i książkowe średniaki.
Jednym z problemów miałkości fabularnej gier może być fakt, że jest to medium, które otrzymuje mocne przetasowania wiekowe, pokoleniowe. Wydaje mi się, że większość gra aktywnie tylko parę lat w swoim życiu i później z tego wyrasta:
a) dostrzegając, że historie gdzie indziej opowiedziane są lepiej,
b) zakładając rodzinę,
c) z innego powodu, z którego brakuje czasu na akurat to hobby.

I tak mainstream, główny odbiorca to wiekowo ciągle ten sam człowiek, który nie wymaga za dużo, który nie dostrzega też problemu, gdyż brakuje mu punktu odniesienia, ponieważ branża gier mu go skąpi. Dalej będą się najlepiej sprzedawać gry uproszczone oraz zrównane do najniższego poziomu z największego zbioru graczy. Ciągle też będą powstawać wyjątki potwierdzające regułę, gdyż medium jest jedyne w swoim rodzaju (np. taki Kojima w filmie zapewne nie spełniłby swojego marzenia, ale jako scenarzysta gier sobie bardzo dobrze radzi). Ale żeby nie było, pozostałe branże ten problem również dotyka. Blockbusterom każdej z nich w znakomitej części daleko do arcydzieł. Aczkolwiek, gdy najpopularniejsze były tylko arcydzieła...

PS
Chętnie zobaczyłbym przy okazji listę najlepszych historii w grach. W artykule został wymieniony Planescape Torment i NieR. Macie jeszcze jakieś propozycje? Może coś wartego ogrania przegapiłem.

PPS
Tak czytam powyższe komentarze i po przemyśleniach dochodzę do pozytywnych wniosków. Jeszcze dużo zostało do odkrycia dla twórców gier.

post wyedytowany przez topyrz 2019-01-27 19:37:24
27.01.2019 22:33
Blackthorn
😂
1
odpowiedz
Blackthorn
119
Senator

No pewnie. Po co Geralt ganiał za Ciri, Yenefer, Triss i resztą przyjaciół, którzy mogli być praktycznie wszędzie. Mógł po prostu zadzwonić i umówić się na kręgle.

post wyedytowany przez Blackthorn 2019-01-27 22:34:02
28.01.2019 07:53
1
odpowiedz
elathir
46
Senator

Jedną uwagę mam co do artykułu. Poza wspomnieniem o Planescapie (i jakże słusznym bo ta gra pod względem historii bije na głowę nie tylko inne gry ale i prawie całą kinematografię) zabrakło mi trochę skupienia się na starszych produkcjach z wybitną fabułą. I nie idzie mi tu wcale o klasyczne RPG, bo te jak choćby Baldury mają historie przyjemne ale na poziomie typowego masowego fantasy, niezłego ale niczego szczególnego.

Mam tutaj na myśli zwłaszcza stare przygodówki, które potrafiły opowiadać naprawdę świetne historie, oraz klasyczne jRPG w których też można natrafić na prawdziwe perełki. Aczkolwiek te ostatnie lepiej ogląda się te historie na youtubie niż w nie gra ze względu na tak ukochany przez Japończyków masakryczny grind.

Gry AAA zawsze będą średniakami jeżeli chodzi o historię, tak jak i główne blockbustery kinowe (w stylu Avengers). Rynek masowy, koniec kropka. I tu z artykułem się zgodzę, że najlepsze historie świata gier jak choćby te z wieśka (choć uważam, że historie z dodatków do wieśka 3 jak i ta z wieśka 2 są lepsze od głównego wątku wieśka 3) są z punktu widzenia literatury co najwyżej ponadprzeciętne choć jeszcze nie dobre, a z punkt widzenia kinematografii dobre (choć w tej też ostatnio zauważyłem duże spłycenie warunkowane sytuacją polityczną w USA obrazujące się zbytnią polaryzacją filmów i bohaterów po którejś ze stron barykady). Ale pamiętajmy też, że 90% kina jak i literatury też jest nieszczególna. wiele masowo zaczytywanych książek poziomem też nie imponuje. Są ludzie co czytają Dukaja, Zajdla czy Asimova a są i tacy co czytają książki z Top empiku Lipińskiej, Rubik Anji itp.

28.01.2019 09:47
3
odpowiedz
Mich160
39
Centurion

Świetny artykuł, ale wtrące swoje trzy grosze. Idealizujemy to co było 20-30 lat temu w kinematografii i innych nurtach bo zwyczajnie nie pamiętamy słabych dzieł z tamtego okresu.

28.01.2019 21:50
2
odpowiedz
1 odpowiedź
wojtek750
16
Centurion

Świetny artykuł. A najlepszym dowodem na zacofanie gier względem filmów i książek pod względem fabuły są dla mnie szachy. Drewniane postaci, ślamazarny rozwój wydarzeń, wyświechtany temat wojny (do tego z rasistowskim podtekstem) i królobójstwa. Ale prostym ludziom widać to wystarcza.

post wyedytowany przez wojtek750 2019-01-28 21:56:07
29.01.2019 16:10
odpowiedz
nie taki stary zgred
31
Chorąży

Cóż. Autor się myli bo za mało książek przeczytał i filmów obejrzał. Olbrzymia większość książek i filmów ma fabuły na poziomie gier czyli nic porywającego ot typowa historia, którą lubimy przeżywać w nowych wersjach czyli archetyp. Różnice tkwią w tym jak opowiadamy historię. Archetypów jest parę i nic nowego od czasów prehistorycznych nie wymyśliliśmy i nie wymyślimy, wszystko już było opowiedziane. Całe różnice robi otoczka opowieści. Zarzuty są z d.... wziete, bo w grach to gracz tworzy w dużej mierze otoczkę opowieści we własnej głowie.

29.01.2019 18:25
Kajzerken
2
odpowiedz
Kajzerken
14
Centurion

Moja mama kobieta 60 lat zawsze uważała gry za zło, ponieważ znała je z dawnych czasów jako tępe strzelanki do ośmiogłowych potworów. Dopiero teraz gdy zagrała w wiedzmina trzeciego nieco się przekonała. Ja od zawsze nie widziałem sensu w porównywaniu gier do książek czy filmów. Jako fanowi kina dla wymagających o wiele ciężej znaleźć dobry film niż dobrą grę. Gdy w grze nie przypadnie mi do gustu cutscenka to mam wylane, bo za kilka sekund będę grał i bawił się gameplayem. Film nie oferuje nic więcej poza wpatrywaniem się w ekran. Tam historia to wszystko co dostajemy, więc musi być spójna i ciekawa. Czytając książkę wszystko musimy sobie sami wyobrazić. Każda z tych form spędzania czasu jest inna i śmiało można je przyrównać jeszcze do np: gry w piłkę, paintballa tudzież zbierania grzybów. Co kto lubi i co jakie dla kogo elo.

31.01.2019 11:47
odpowiedz
PanMagister
12
Legionista

Od każdej reguły są wyjątki, Przy choćby Red Dead Redemption, każdy western wydaję się być "płaski" jak ściana. Można też odwrócić medal, Takie kinowe hity jak Avengers czy Transformers też mają "głupkowatą" fabułe i ogląda się je w większości przypadków by nacieszyć oko wspaniałą scenografia itd.

02.02.2019 19:37
Delarn
odpowiedz
Delarn
9
Centurion

Myślę, że autor felietonu wymaga od fabuły gier więcej niż w przypadku filmów i seriali. Te drugie coraz częściej próbują robić z widza idiotę i prezentują okropnie leniwe scenopisarstwo. Do tego dochodzą ekranizacje gier, które nie radzą sobie z przedstawieniem wielowątkowej fabuły niektórych gier i upychają wybitne historie w koślawe ramy współczesnej kinematografii.

03.02.2019 08:35
Ziomaletto1
odpowiedz
Ziomaletto1
31
Pretorianin

Wow, co za niespodzianka, "pokazuj-nie mów" wciąż jest najlepszym sposobem na przedstawienie dobrej narracji w grach czy filmach, co udowodnił chociażby DOOM 2016.

Jednakże zapytam - na co mi świetna fabuła, skoro rozgrywka jest do kitu? Już z dwojga złego wolałbym poświęcić fabułę dla rozgrywki, bo to jest jednak FUNDAMENT czegoś, co określamy GRĄ WIDEO. Albo GRĄ w ogóle.

04.02.2019 13:26
deton24
odpowiedz
deton24
73
Pretorianin

Dobry temat.
Wystarczy sobie pooglądać Gaming Sins.
Np. Max Payne 3, nawet GTA V.

17.08.2019 22:17
odpowiedz
Ujhast
1
Junior

może warto dodać z jakiej gałęzi popkultury wywodzą się gry komputerowe, bo bliżej im do planszówek niż filmu czy książki,
więc próżno szukać tutaj dobrej fabuły skoro oczekujemy głównie dobrej zabawy

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze