Recenzja gry 8 września 2006, 12:05

autor: Stranger

Call of Juarez - recenzja gry na PC (7)

Call of Juarez to tak naprawdę historia dwóch różnych ludzi, których połączyła tragedia. W pierwszej kolejności mamy okazję poznać Billy’ego. To typowy awanturnik, który po kilku latach postanawia powrócić w rodzinne strony...

Odrobinę gorzej prezentują się natomiast poziomy nocne, gdyż w niektórych miejscach (szczególnie jaskiniach) widoczność jest bardzo ograniczona. Szkoda również, że nie wykorzystano wszystkich możliwości oferowanych przez silnik fizyczny. Jedynie w kilku miejscach musimy coś podnieść/przenieść żeby móc utorować sobie dalszą drogę. To zdecydowanie za mało, tym bardziej że wiele konkurencyjnych strzelanek ma do zaoferowania znacznie więcej. Szczegółowa grafika odbiła się oczywiście w negatywnym stopniu na wymaganiach sprzętowych gry. Finalna wersja Call of Juarez działa zdecydowanie lepiej od opublikowanego wcześniej dema, aczkolwiek wielu graczy w dalszym ciągu będzie musiało zadowolić się zabawą przy obniżonych ustawieniach graficznych. Denerwujące bywają również czasy doczytywań kolejnych misji, szczególnie tych dłuższych.

Dziurawy płaszcz? Też właśnie widzę. ;-)

Warstwa dźwiękowa gry wypada co najwyżej dobrze. Na uwagę zasługują wypowiadane przez poszczególne postaci kwestie. W szczególności mam tu na myśli aktora, który użyczył swojego głosu Ray’owi. Nie spodobała mi się natomiast muzyka. Utwory ze wspomnianej już wcześniej drugiej części Desperados jakoś bardziej przypadły mi do gustu.

Call of Juarez nie jest megahitem, o którym będzie rozmawiało się jeszcze przez wiele miesięcy po oficjalnej premierze. Nie jest to też jednak jakiś słabiutki shooter, który poza ładną grafiką nie miałby nic ciekawego do zaoferowania. Szkoda natomiast zmarnowanego potencjału. W rezultacie otrzymaliśmy bardzo dobry tytuł, któremu jednak do poziomu wykonania najlepszych strzelanek dużo jeszcze brakuje. Niektórym osobom mogą się również nie spodobać te elementy, które sprawiają wrażenie dodanych w ostatniej chwili. Tak jest chociażby z poziomami, w których musimy pozostawać w ukryciu. Pomimo tego, iż uwielbiam skradanki, nie sprawiały mi one frajdy. Dużo rzeczy wypadałoby więc wymienić lub ulepszyć. Pozostaje mieć nadzieję, iż Call of Juarez doczeka się fajniejszej i bardziej dopracowanej kontynuacji. Przy tej grze można jednak spędzić co najmniej kilka(naście) godzin, tak więc mimo wszystko radziłbym się z nią bliżej zapoznać.

Jacek „Stranger” Hałas

PLUSY:

  • przepiękna grafika;
  • ciekawy, choć rozwijający się w przewidywalny sposób główny wątek fabularny;
  • stosunkowo długa kampania dla pojedynczego gracza;
  • spore zróżnicowanie wykonywanych w trakcie zabawy zadań;
  • efektowne, wymagające i sprawiające dużą frajdę poziomy z udziałem Ray’a;
  • przydatny bullet-time, fajnie zrealizowane pojedynki na śmierć i życie;
  • bogaty arsenał broni i dodatkowego ekwipunku;
  • przyzwoity multiplayer ;
  • świetnie dobrane głosy głównych postaci.

MINUSY:

  • ogromne wymagania sprzętowe, długi czas doczytywania etapów;
  • liniowy przebieg rozgrywki;
  • brak możliwości dowolnej eksploracji świata gry, czy wykonywania dodatkowych zleceń;
  • konieczność powracania do znanych już miejsc;
  • kiepsko rozwiązane etapy wymagające pozostawania w ukryciu;
  • AI przeciwników momentami szwankuje;
  • dlaczego polska wersja gry posiada zabezpieczenie firmy Starforce, skoro w anglojęzycznej edycji Call of Juarez zdecydowano się na coś innego?