Planicy, mam nadzieję, nie odwołają.
A może Zakopane i Wisła znów zgłoszą się w zastępstwo :-)
I jest jeszcze druga strona tej decyzji: liczba pozostałych konkursów zmniejszyła się na tyle, że Garnerudowi można już wręczać Kryształową kulę. Nie ma szans aby go dogonić.
Stoch odrobił do Eisenbichlera 51 pkt i ma go już w zasięgu wzroku, Żyła odskoczył od Johanssona a Kubacki lekko się do niego zbliżył. Obaj, i Kubacki i Soch mają szansę poprawić swoje pozycje. Kubacki może już jutro a Stoch może w Zakopanem.
Dawidowi jednak zagraża Lanisek.
@ Dharxen
Horngacher chyba ma spory problem. Przyszedł do reprezentacji Niemiec jako cudowny trener i miał zrobić z nich potęgę skoków. Tymczasem mija 2 sezon a Niemcy nic nie skaczą lepiej. W dodatku kilku dobrych skoczków (Freund, Willinger, Freitag a nawet Geiger) notują większą lub mniejszą obniżkę formy.
Czyżby za jego sukcesami z reprezentacją Polski stał Doleżal a bez niego Horngacher jest przeciętniakiem?
Wygląda na to, że jeszcze w tym sezonie minie 80-te podium i wyprzedzi Ammana :-)
> Wracając do naszych, może dać im jeden tydzień spokojnego treningu?
Lepiej nie. Następny konkurs w Willingen a tam nasi na ogół dobrze skaczą.
Dobrze się zapowiada z jednej strony, bo Żyła wygrał kwalifikacje, ale z drugiej strony Stoch dopiero 25 (114,5 m) a Stękała 30 (113 m) i ostatni z Polaków.
Szkoda. Niezawodny zazwyczaj Dawid, chyba zwyczajnie zepsuł skok (nie znam wypowiedzi po konkursie).
Ja oglądałem na Eurosporcie, tam rzeczywiście nic nie powiedzieli (pewnie patrzyli na tabelki w monitorach) ale może Babiarz na TVP coś spostrzegł.
Może nawet gorzej, bo przecież Hannawald nawet nic nie powiedział, a jedynie specyficznie się cieszył po skokach.
I to właśnie pokazuje, że skoki narciarskie to b. trudna dyscyplina. Kto wie czy nie najtrudniejsza.
To co napisałeś dotyczy również Freunda, Wellingera, Ryoyu Kobayashiego i kilku innych "byłych wielkich".
Przecież Ryoyu 2 lata temu opowiadał że podglądał w zwolnionym tempie jak skaczą najlepsi i rzekomo odkrył sekret dobrego skakania.
A teraz co? Wie wszystko jak skakać (co już udowodnił) a nieraz nie potrafi wejść do II serii, nie wspominając o zwycięstwach.
Tu, oprócz wiedzy teoretycznej i formy, potrzebne jest jeszcze "to coś". To coś, co sprawia że zawodnik idealnie trafia na próg z wybiciem i instynktownie wie jak pod jakim kątem się wybić (a tu decydują b. małe różnice) oraz ułożyć ciało i narty w powietrzu.
A "to coś" to jest dar, który niestety nie jest dany na stałe.
Bardzo dobry konkurs również drużynowo. Zarobiliśmy 245 pkt (Norwegia - 138, a Niemcy - 124) co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie (nie licząc drużynówki).
Ja mam chyba skrzywienie na tego rodzaju literaturę :-)
Kiedyś to nawet wspominałem o jednym opowiadaniu które przeczytałem dawno temu, a które zrobiło na mnie na tyle duże wrażenie że utkwiło mi w głowie (i którego poszukuję aby zweryfikować wrażenie). To było również o mutantach. Dwóch braciach, którzy prowadzą pojedynek mentalny w jakimś mieście.
Co nie zmienia faktu, że rzeczywiście wielu czytelników poszukiwało tego mitycznego tomu "Mutantów". Można popytać starszych sprzedawców antykwariatów. Na pewno potwierdzą, bo kiedy ja kiedyś tego szukałem, to mi odpowiadali, w stylu: "Panie, wielu o to pyta!"
"Umrzeć by nie zginąć" to był III-ci tom. Pierwszy, to był "Mutanci". Od tego by należało zacząć. Może wtedy by Ci bardziej podeszło.
Brakowało tomu II. I za nim tak żeśmy się uganiali :-)
Teraz, po latach Markowski (wspólnie z Markiem Żelkowskim) go napisali, a Sedeńko wydaje.
Sedeńko rozpoczyna przedsprzedaż "Dzieci Hildora", II-go tomu "Mutantów". Starsi czytelnicy pewnie znają ten tytuł, bo to był jakby Moby Dick, Latający Holender i Święty Graal literatury SF.
Pamiętam ile ja się naszukałem tego po antykwariatach i pchlich targach, bo niektórzy sprzedawcy bożyli się, że powieść istnieje :-))
OldDorsaj -- Nie napisałem, że fantastyka naukowa to tylko statki kosmiczne (tak jak nie uważam, że fantasy to wyłącznie smoki i czarodzieje). Myślałem, że uproszczenia w przykładach są oczywiste.
Co do podziałów. Wspomniałem, że istnieją dalsze, ale że ten podstawowy - na moje potrzeby w zupełności mi wystarcza (a dodam, że jak zaczynałem czytać, to pojęcia fantasy w Polsce jeszcze nie było).
To że z tych rozrywkowych militarnych SF ciągle się uczysz, to mnie tylko cieszy i potwierdza moją tezę, że SF (w odróżnieniu od fantasy i horroru) uczy.
Dla mnie Fantastyka - to najogólniejsze pojęcie. Zawiera w sobie 3 główne grupy:
1. Fantastyka naukowa (statki kosmiczne itd)
2. Fantasy (smoki, czarodzieje)
3. Horror (zombie itp)
To czego nie można przypisać do żadnej z tych 3 grup, dalej pozostaje w grupie ogólnej fantastyki. Oczywiście są jeszcze dalsze podgrupy ale to już dla klasyfikatorów zapaleńców :-)
Mnie taki podział w zupełności wystarcza.
Przy czym Fantastykę naukową można jeszcze podzielić na twardą (ściśle opartą na nauce, mającą obecnie niewielu twórców) i miękką (dopuszczającą podróże z szybkościami nadświetlnymi oraz podróże w czasie).
@ OldDorsaj
"Głębia" to też świetne SF..
Fantastyka - tak. Ale SF?! Wybacz ale ja tego nigdy tak nie nazwę.
Nie chce mi się po nocy za bardzo rozpisywać ale zombie plątające się po kosmosie, to dla mnie nigdy nie będzie fantastyka naukowa. Poza tym co drugi bohater obdarzony jakimiś niewytłumaczalnymi mocami, czy mdlejący, histeryzujący i zakochany robot (który mógłby być fajny w Cyberiadzie Lema, ale przecież sam Lem nie traktował Cyberiady poważnie), co to ma wspólnego z nauką?
Nie czytałem ani Curry'ego czy tego Bobbyverse więc nie chcę oceniać, ale czy takie powieści, które nazywacie "rozrywkową SF", to na pewno jest ciągle jeszcze fantastyka naukowa?
Ja np. po przeczytaniu "Głębi" zmieniłem jej (prywatny) status z fantastyki naukowej na zwykłą fantastykę, ponieważ ilość baśniowych rozwiązań wykraczała poza moją zdolność tolerancji. Ocena subiektywna :-)
sf to tylko guma do zucia dla mozgu przeciez.
Protestuję! Dobra SF zmusza do myślenia, uczy. Człowiek przypomina sobie fizykę i astronomię ze szkoły. Zaczyna się zastanawiać czy dane zjawisko byłoby możliwe i w jakich okolicznościach. Mnie SF (a zaczynałem od Lema i Borunia/Trepki) b. dużo dała. Śmiem twierdzić, że nie byłbym tym kim jestem gdyby nie (m.in.) SF.
To fantasy jest gumą do żucia. Tam jest wszystko możliwe (czary), w związku z tym nie musisz się zastanawiać dlaczego jest, jak jest. Łykasz jak gęś i zapominasz.
Co to jest z tym ELYSIUM? Przysyłają na maila jakieś komunikaty po angielsku a ja w tym języku tylko "yes" i "ok" :-)
Taka sytuacja (z wieloma jednostkami na jednym polu) była podstawą gry począwszy od Civ I (dopiero Civ V to zmieniła).
Ale co w tym było dziwnego. Od pradawnych czasów armia stawała pod murami miasta, niekoniecznie je otaczając. I albo je zdobywała szturmem albo ew. przystępowała do oblężenia.
Przy czym siły główne zawsze były zgromadzone w jednym miejscu.
To co teraz mamy to jest udziwnienie.
Mnie, oprócz limitów jednostek, nie przekonuje pomysł z państwami-miastami. Jak dla mnie to są zawalidrogi na mapie.
Dlatego wolę ciągle grać w IV.
"Pustkę" Hamilton pisał w latach (ok.) 2006 - 10 a początek akcji umieścił w roku 3580. Tymczasem "Kronikę Upadłych" pisał w latach (ok.) 2014-16 a jej akcję umieścił w latach 3326-28 czyli ok. ćwierć wieku wcześniej.
W żadnej z powieści nie ma nawiązania do drugiej (poza niektórymi wspólnymi bohaterami i Universum).
Jest to zrozumiałe. W "Kronice Upadłych" nie może być bowiem nawiązań do wypadków które się dopiero wydarzą, a w "Pustce" nie może być nawiązań do wypadków co do których autor nie miał pojęcia, że o nich za kilka lat napisze.
Powstała w ten sposób martwa odnoga powieści. Tylko dla fanów Hamiltona :-)
Najwyraźniej chciał on jeszcze wydusić parę groszy z pomysłu Pustki.
Telefon lub zegarek nie każdy nosi przy sobie (no może z wyjątkiem młodzieży), poza tym można go zapomnieć, a ręki nie zostawisz w domu.
Trzeba tylko uważać aby się nie skaleczyć :-)
Uważaj, bo fani Cię zjedzą :-))
Im bardziej niezrozumiała książka tym większe zachwyty. Dlatego najlepiej pisać gdy się jest dobrze naćpanym.
Dzięki za sugestię. Przy pomocy Launchera (który przeinstalował mi ponownie grę) mam już polską wersję.
A mam przy okazji jeszcze jedno pytanie: nie wiesz przypadkiem czy Stellaris umożliwia grę multi "po kablu"?
Bo opcjach multi nie widzę nic nt. połączenia bezpośredniego.
Ja wczoraj kupiłem na Steamie (korzystając z promocji) więc raczej mam już wszystkie patche.
Ale pokombinuję jeszcze z kontem Paradoxu i Launcherem.
W każdym razie dziękuję za próbę pomocy :-)
Ładnie. Tylko że ja nie mam takiego ekranu.
Po odpaleniu gry mam owszem: New game, Load game, Exit i oczywiście Settings.
Ale w tym Settings nie ma żadnej opcji na zmianę języka :-(
Dołączam się do pytania Saymon997 (post 149).
Kupiłem grę, która podobno posiada wersję polską. Gra jednak zainstalowała mi się po angielsku i nigdzie nie widzę opcji na zmianę języka na polski.
Ktoś coś może poradzić?
Dzięki. Nie byłem jeszcze na tej stronie. Pisałem w oparciu o katalog który mi przysłali a z niego wynikało, że ta trylogia jeszcze nie jest wydana.
Zaraz popatrzę.
PS. To co podałeś to ebook. Przy wersji papierowej (która mnie interesuje) nie ma tej adnotacji.
Ale dotrę do tego :-)
@ Raistand.
Będę wolał się upewnić, bo kiedyś Sedeńko pisał, że spadkobiercy Borunia i Trepki nie zgadzają się na wydanie trylogii w pierwotnej wersji, a jedynie w tej poprawionej przez autorów.
I taką (poprawioną) wersję wydał swego czasu w Solarisie.
Dowiedziałem się właśnie, że nie istnieje już od 2 lat wydawnictwo Solaris. Dostałem mianowicie katalog nowego wydawnictwa Stalker Books, które ma zastąpić tamto, kontynuując jego linię wydawniczą.
Ofertę sygnował Wojtek Sedeńko a strona księgarni to: esef.com.pl
Niewykluczone, że coś u nich zakupię tylko muszę się zorientować co oznacza zwrot "reprint wydania pierwszego" w przypadku trylogii Borunia i Trepki :-)
Zorientować się muszę też co do "Dzieci Hildora"
Za łatwo teraz można każdą pozycję dostać i - między innymi - dlatego się ich tak nie ceni. Z jednej strony, dobrze że można łatwo książkę kupić, ale z drugiej - cóż obecni czytelnicy mogą wiedzieć o polowaniach na jakąś pozycję. O tych emocjach kiedy się już ją zdobyło na własność albo chociaż dostało do przeczytania :-) *
* Pamiętam jak w akademiku udało mi się zdobyć "Złego" Tyrmanda na jedną noc i rano musiałem oddać.
Przeczytałem :-)
Swoją drogą jest problem co potem będzie z tymi wszystkimi książkami.
Dzieci się fantastyką nie interesują. Biblioteki nie chcą przyjmować.
Żal, że niektóre pozycje, za którymi uganiałem się nieraz latami aby je zdobyć, pójdą zwyczajnie na makulaturę :-(
@ lifter
A co Ty chcesz od polskich kabaretów. Kabaret Moralnego Niepokoju jest świetny :-)
Mówić o klasyce i nie wymienić Londona, Verne'a, Curwooda, Dumasa...
a z polskich: Sienkiewicza, Szklarskiego, Makuszyńskiego, Dołęgi-Mostowicza?! :-(
Zacząłem czytać "Głębię" Podlewskiego. Tak się składa, że stosunkowo niedawno skończyłem cykl Wspólnoty. I po eleganckim Hamiltonie, Podlewski wydał mi się taki raczej przaśno-siermiężny.
Te pocerowane fotele, używanie plastikowych widelców, smród na statkach, dane przechowywane masowo na płytkach (akcja dzieje się w dalekiej przyszłości a przecież już obecnie dysponujemy pamięciami typu flash i pen-drajwami).
Z komputerami ludzie kontaktują się wyłącznie przy pomocy klawiatury, wklepując polecenia.
Toż to czasy DOS-u!!
Mam jeszcze wiele innych zarzutów ale muszę przyznać, że jak na razie fabuła mnie wciągnęła i mam zamiar czytać dalej :-)
Ja, jeżeli mam cokolwiek elektronicznego, to od Ciebie.
A Varleya mam jedynie "Porwanie w powietrzu". Oczywiście na papierze :-)
A jakie masz wydanie Pustki? To w twardej oprawie? Czy w miękkiej?
To w miękkiej ma babola w I tomie.
Trudno powiedzieć czy słabe. Bardziej fantasy niż SF.
Mnie nie podpasowało. Trochę się z tym męczyłem. Ale ja nie przepadam za fantasy.
Generalnie chodzi o to, że jak ktoś nie przeczyta, nic nie straci z ciągłości akcji pozostałych tomów cyklu.
W sumie, to Kroniki można sobie darować. Nijak nie wpływają na główną akcję. I nie wiadomo po co Hamilton to napisał.
Prawdopodobnie chciał wykorzystać już stworzone światy i zarobić trochę grosza :-)
Ja miałem kiedyś robioną. Nie masz się czego bać. To nic strasznego. Kładziesz się na boku, wypinasz tyłek i tylko lekko czujesz, że coś ci się przesuwa, tam w kiszkach.
Większy problem miałem z wypiciem tego paskudztwa potrzebnego do przeczyszczenia :-)
Kronikę upadłych on napisał później, ale akcję umieścił (czasowo) wcześniej tzn. przed Pustką.
@ OldDorsaj, a za Pustkę bierzesz się po przeczytaniu Kroniki Upadłych, czy sobie ją darowałeś?
No to mam tzw. dylemat :-))
Jeśli chodzi o Ciebie, to wiem że lubisz wojenną SF za którą ja raczej nie szaleję, ale z drugiej strony obu nam "podpasował" Hamilton.
No tak. Czyli wiem, że ... nie kupować :-)
@ Szenk, jak zapewne się domyślasz, nie chodziło mi o kryminały (myślę że kojarzysz "ortodoksa" A-cisa) :-)
Szkoda że w wątku nie ma wyszukiwarki. Być może było coś nt. pana R. Mroza.
Ale skoro nie ma, to czy ktoś może coś powiedzieć o jego pisarstwie? Potrafi to robić?
Czyli: Trzeba sobie radzić - jak powiedział góral zawiązując buty dżdżownicą :-)
Dzięki wszystkim.
@ Domin922. Widziałem to. Spora część informacji tam jest. Ale pamiętasz jak to było zrobione np. w Civ 4 (pod klawiszem F1)?
Wszystko tam było. I co produkuję w mieście, i ile tur pozostało do wyprodukowania, i ilu jest niezadowolonych, itd. (i ok. 20 miast się mieściło bez przewijania ekranu).
@ Necross123, Civilopedię przejrzałem IMHO dość dokładnie ale tam nie ma tego czego szukam (Manualu). Konkretnie potrzebuję skompilowanej wiedzy o stanie mego państwa. Grałem we wszystkie Civki poczynając od Civ1 i tam wszędzie (najczęściej pod klawiszem F1) był wykaz miast, co w nich robię, jaki jest ich potencjał, itd.
Tu nigdzie tego nie widzę. Klikam na różne ikony i przyciski, ale albo tego nie ma, albo nie trafiłem na właściwy.
Manual by pomógł :-)
@ luckymike11. Przejrzałem parę filmików na Youtube, ale tam są tylko porady taktyczne, a nie gdzie znaleźć jakąś informację
Opcja "Plotki" jak na razie nie spełnia moich oczekiwań :-)
Czy ktoś wie gdzie można znaleźć poradnik (a właściwie Manual) do Civ VI?
Nie mogę nigdzie znaleźć zestawień. I nie wiem czy ich nie ma w grze, czy to ja nie wiem gdzie kliknąć.
@ OldDorsaj, jesteś egoistą. lifter bierze pod uwagę sytuację, że ktoś (może Ty), w pewnym momencie może zwrócić się z prośbą o podrzucenie jakiegoś opowiadania :-)
Shadow, czy posiadasz angielską wersję "Pustki" Hamiltona lub czy masz jakieś dojście do niej?
Jeśli tak, to czy mógłbyś w jakiejś wolnej chwili rzucić okiem, jak autor nazwał w wersji angielskiej gościa, którego tłumacz nazwał Stąpającym po Wodzie?
Z góry dziękuję :-)
Strasznie wybredny jesteś lifter :-)
Ja do dziś mam kilka jego książek. W tamtych czasach nie było zbyt dużego wyboru do czytania (lata 70-te) a Petecki pisał taką twardą, męską SF. Jego główny bohater to było zawsze takie skrzyżowanie Brudnego Harrego z Old Shatterhandem. I to się podobało.
To były niemal westerny w Kosmosie :-)
Ale zgadzam się że "Tylko cisza" było najlepsze.
Nikt nic nie pisze, więc ja się odezwę, wyłącznie po to aby jutro wątek nie wpadł w czeluście "przedawnionych" :-)
Odstawiłem na razie SF na rzecz angielskiej wiktoriańskiej literatury ale po skończeniu sagi o Forsiastych mam szczery zamiar powrócić do tematu.
@ Face SHit
Zgodzę się że trzeba mówić o historii bo nie można patrzeć w przyszłość nie spoglądając w przeszłość, bo się powiela błędy,
Też się z tym zgadzam ale od tego są specjalne programy i kanały (np. TVP Historia) a w Wiadomościach powinny być wiadomości a nie publicystyka.
Wiem, że po przejściu na drugą stronę zapory pojawia się okręt podwodny, którym możesz popłynąć dalej do zamku.
Ale nie pamiętam teraz czy do tego nie trzeba było wykonać jakieś misji.
Zdaje się, że trzeba było pogadać z tym szkutnikiem na wyspie.
Ja pamiętam jaki miałem orgazm jak (po paroletnich polowaniach na różnych pchlich targach i antykwariatach) udało mi się dopaść "Złego" Tyrmanda.
A teraz w każdej księgarni bez problemu można go kupić.
Ja mam wersję pudełkową (Złota Edycja - 2 płytki) wydaną kiedyś w serii eXtra Klasyka. Zawiera podstawkę oraz oba dodatki (Armageddon's Blade i Shadow of Death). Wg. info w instrukcji "zawiera wszystkie poprawki i uaktualnienia dla polskiej wersji językowej na dzień 1.10.2005r.
Być może potem były jakieś uaktualnienia?
Mutant, prośba. Pogrzeb jeszcze w swojej pamięci. Hota w wersji angielskiej już mi chodzi ale nie mogę sobie poradzić z łatką polonizującą. Po podmianie plików oryginalnych na te z łatki gra nie chce ruszyć.
Czy jest tu konieczny jakiś myk?
BTW. Przepraszam wszystkich fanów H4 za zaśmiecanie wątku, ale to w końcu dotyczy starszego brata H4 :-)
Czy aby Hota się zainstalowała HoMM 3 musi się znajdować w katalogu c:\Games ?
Ja mam H 3 w innym katalogu (Ubisoft) i Hota nie chce się zainstalować.
Mutant, ja porównuję podstawową wersję III (wraz z dodatkami) z podstawową wersją IV. I w takiej sytuacji dla mnie IV jest lepsza.
Niech ktoś to wreszcie uczciwie przyzna. Tymczasem wszyscy zwolennicy III potępiają w czambuł IV nie przyznając się że grają w zmodyfikowaną (i to prawdopodobnie przez fanów) wersję III. I twierdzą że jest kultowa.
Niech mówią że kultowa jest HoM&M III - Hota, a nie H III.
H IV ma dla mnie wady. Przede wszystkim te ilości zwoi i fiolek. Zupełnie niepotrzebne. Artefakty i czary to najlepsze były dla mnie w H II. Ale mając jedynie podstawkę H III i podstawkę H IV to wolę grać w H IV.
Dziś Sośnierz (poseł PiS) podał w wątpliwość oficjalne dane mówiąc:
"Skoro mamy bodajże 300 zmarłych, i to ma być 1 procent, tzn. że mamy ok. 30 tys. zakażonych, a wykrytych tylko 8 tysięcy. Około 20 tys. zakażonych lub tych, którzy przebyli, chodzi w społeczeństwie."
Kolejny przypadek działania sanepidu na rzecz statystyk
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/koronawirus-w-polsce-zory-tesc-zmarl-na-covid-19-wciaz-czekaja-na-test/v5jvpfv
Ja ciągle nie widzę tych plusów trójki. Uciążliwe cotygodniowe ganianie po wojsko do różnych generatorów (w IV wyeliminowane), konieczność kupowania nowego bohatera jeśli chcę sprawdzić co się dzieje w innej stronie (w IV oddzielam sobie jakiegoś szybkiego pojedynczego wojaka, wysyłam go i już wiem), konieczność latania co tydzień po niektóre surowce do urządzeń typu wiatrak, młyn itd (też w IV załatwione).
Ilość zamków mi w zupełności wystarcza, fabułę i muzykę olewałem w każdej części (poczynając od I), więc dla mnie IV rządzi.
Grałem nawet wczoraj i dziś przez parę godzin :-)
Identyczny przypadek mialem w pracy.
Ale dostała nakaz przymusowej kwarantanny. Czyli raczej ujęto ją w statystykach.
O co chodzi wyjaśnię na własnym przykładzie.
W ubiegłą niedzielę, późnym wieczorem, złapał mnie silny atak dreszczy połączony z uporczywym kaszlem i szybkim wzrostem temperatury (przekroczyła 39 stopni).
Tak naprawdę to kładąc się do łóżka oczekiwałem już duszności. Jednak one się nie pojawiły. Przez poniedziałek temperatura spadała. We wtorek nieznacznie przekraczała 37 stopni a w środę była już normalna.
Pomyślałem więc, że to tylko jakieś dziwne przeziębienie (bo bez kataru, którym u mnie kończy się każde przeziębienie) i zbagatelizowałem ponownie sprawę.
Ponownie, bo pierwszy atak dreszczy pojawił się u mnie w jeszcze piątek gdy pakowałem się do łóżka ale wówczas myślałem, że po prostu przemarzłem siedząc w samej piżamie przed komputerem i nawet nie mierzyłem temperatury (zresztą następnego dnia w zasadzie nic nie czułem).
Ale w środę wieczorem (po 2 dniach) miałem kolejny (trzeci już) atak dreszczy znów połączony z uporczywym kaszlem i wzrostem temperatury (również ponad 39 stopni). I tym razem też nie było duszności.
Wtedy sobie skojarzyłem, że premier Anglii miał zdiagnozowanego koronawirusa a oddychał cały czas samodzielnie. I że brak duszności niekoniecznie musi wykluczać zakażenie.
Jako odpowiedzialny Polak zadzwoniłem więc do Sanepidu i powiedziałem o objawach. Zapytali czy jestem na kwarantannie. Powiedziałem, że jeszcze nie. Nikt mnie jeszcze do tego nie zobowiązał. Odpowiedzieli mi, że skoro nie jestem na kwarantannie, to oni do mnie nie mogą przyjechać. (Zrobiło się błędne koło. Sanepid nie może do mnie przyjechać aby zrobić test, bo nie jestem na kwarantannie. A na kwarantannie nie będę dopóki ktoś nie zrobi mi testu.)
Powiedzieli też, że ewentualnie jak bardzo chcę, to mogę się udać na własną rękę do Izby Przyjęć naszego Szpitala Zakaźnego i tam mi zrobią test.
Czyli, potencjalny chory na koronawirusa, wbrew wszystkim zakazom, ma jechać (z gorączką) przez pół miasta, kaszląc i zarażając wszystkich dookoła a potem siedzieć kilka godzin na Izbie Przyjęć pełnej, takich samych kaszlących i kichających ludzi i czekać na test. Dziękuję. Jeżeli przypadkowo jednak byłbym jeszcze zdrowy, to po takiej "wizycie" już by to było nieaktualne.
Zostałem w domu i kurowałem swoją temperaturę i kaszel tak jak każde normalne przeziębienie. Na szczęście chyba się udało. Dziś, po ponad 11 dniach mam tylko 37 stopni i niemęczący kaszel.
I nie wszedłem do statystyk GIS-u jako chory na koronawirusa. A gdybym wykorkował w międzyczasie, to również byłbym ofiarą nie koronawirusa ale "innych" chorób.
W ten sposób mamy piękne statystyki zachorowań w porównaniu do innych krajów.
Ale w internecie znajdowałem również inne dziwne przypadki zachowań sanepidu w stosunku do chorych albo potencjalnie chorych.
Więc zwracam się z apelem. Jeśli ktoś z forumowiczów zna podobne przypadki lekceważenia choroby przez Sanepid, spotkał się z tym osobiście lub ktoś w jego rodzinie - piszcie o tym tutaj. Ciekaw jestem jaka to jest skala zaniżeń statystyk.
Czy ktoś wie, czy "Project Heil Mary" Andy'ego Weira jest/będzie w Polsce wydany?
Mam podobnie. Ale był kiedyś dłuższy okres, że na stres pomagał mi Sienkiewicz.
Brałem jakiś dowolny tom "Potopu", otwierałem na przypadkowej stronie, poczytałem pół godzinki lub godzinkę, pośmiałem się z krotochwili imć pana Zagłoby, i mi przechodziło.
Teraz mam stresy innego rodzaju i to chyba nie pomoże.
Bo faktycznie po 4 śnie jest od razu 6 ale ja myślałem że i tak wszystkich nie będą opisywać.
Sądziłem że dokończą konkurs. Kwalifikacje się odbyły. Byli już na miejscu, nie musieli nigdzie dojeżdżać a wg decyzji rządu impreza mogła się zacząć (zakazano imprez po 18.00).
Przynajmniej 1 serię można było zrobić.
Stoch najwyraźniej dopiero na koniec sezonu doszedł do optymalnej formy. Martwi mnie natomiast Kubacki. Obawiam się, że forma mu się kończy a ten skok w pierwszej serii, to był już tylko chwilowy przebłysk.
Ja bym jeszcze dorzucił 2 gry poniżej 10 MB, to jest
Master of Orion (jedynka) i
Prince of Persia (jedynka)
Murańka jednak nie pojedzie do Norwegi. Kontuzji mu nie życzyłem i życzę mu aby szybko wyzdrowiał, ale ten sezon ma już z głowy.
I chyba na szczęście.
Murańka jednak jedzie do Norwegii :-/
Nie rozumiem czemu Doleżal zabiera "turystów" do kadry.
Ciekawe. Ja też zacząłem swoją przygodę z SF od "Astronautów".
Do dziś mam do niej sentyment. Jak do pierwszej miłości :-)
Jednak gdy przeczytałem ją ponownie kilka lat temu to widzę, że kompletnie nie wytrzymała próby czasu :-(
A ekranizację "Astronautów" tj. "Milczącą gwiazdę" oglądałeś?
@ OldDorsaj, to masz u mnie duuuży plus :-)
W tamtych czasach (a ja czytałem tę trylogię jeszcze przed lądowaniem na Księżycu) to były niesamowite powieści.
Do dziś jest to dla mnie Nr 1 w SF ze względu ogromne wybiegnięcie naprzód pod względem technologicznym. Powieść pisana ponad 60 lat temu a mamy tam już napęd inny niż na standardowe (np. u Lema) paliwo gazowe, mamy zalążki internetu (Pamięć Wieczysta), mamy wreszcie życie oparte na czymś innym niż związki węgla.
To była (i jest dla mnie) rewelacja :-)
Mnie chodziło o to, że - jak wspomniałeś - żyjesz przeszłością. A więc powinni być tu i starsi polscy autorzy. Lema wymieniłeś, ale nic więcej?!
Ci wymienieni są współcześni (Sapkowski zresztą w ogóle mi nie pasuje do pozostałych nazwisk).
Coraz mniej mam przekonania do Doleżala. Może od sprzętu to on i jest dobry fachowiec. Ale trenerka nie tylko na tym polega.
A ja mam wrażenie, że nasi skoczkowie często nie wiedzą na czym polegają ich błędy i zaczynają kombinować na własną rękę nie oglądając się na trenerów, skoro ci nie są w stanie im pomóc.
@ OldDorsaj Mam to samo z oglądaniem adaptacji. Niestety zdecydowana większość z nich mnie rozczarowuje, ponieważ reżyserzy uwielbiają robić własne wizje i "poprawiać" to co było dobre.
Niektóre adaptacje (np. "Tajemniczej wyspy") wołają o pomstę do nieba.
Oceniam, że udane adaptacje które widziałem, byłbym w stanie policzyć na palcach (wśród nich m.in.: "Władca pierścieni" i "Potop").
Ja pierwszą serię obejrzałem do końca, nastawiłem budzik na 8.00 i poszedłem spać. O 8 budzik mnie obudził, włączyłem telewizor i ... zaczęli nadawać II serię :-)
Dlatego ciężko mi tak po prostu siąść do klawiatury i napisać
Ludzie! Bo już nie wytrzymuję! Czy wy już zapomnieliście, że istnieje takie słowo jak trudno!
Wszystko jest teraz ciężko. Ciężko siąść, ciężko napisać, ciężko powiedzieć, nawet w tej dyskusji jeden z forumowiczów napisał, że mu się ciężko czytało.
Czy w odwrotnej sytuacji używalibyście słowa lekko? Lekko napisać, lekko siąść, lekko powiedzieć?
Nie! Z pewnością byłoby tu użyte słowo łatwo. Ale odwrotnością słowa łatwo jest trudno a nie ciężko.
Kubacki już osiem razy z rzędu był na podium w zawodach Pucharu Świata i zrównał się w klasyfikacji wszech czasów z Thomasem Morgensternem.
A tak wygląda klasyfikacja wszech czasów:
1. Janne Ahonen: 13 (Ruka 2004 – Willingen 2005)
2. Peter Prevc: 12 (Lillehammer 2015 – Sapporo 2016)
3. Gregor Schlierenzauer: 9 (Kulm 2009 – Klingenthal 2009)
3. Matti Nykaenen: 9 (Gstaad 1986 – Thunder Bay 1986)
3. Stefan Kraft: 9 (Willingen 2017 – Trondheim 2017)
6. Dawid Kubacki: 8 (Oberstdorf 2019 - Titisee-Neustadt 2020)
6. Thomas Morgenstern: 8 (Ruka 2007 – Oberstdorf 2007)
Co tam forsa. I tak nie my ją dostajemy. Ważne jest pierwsze miejsce.
A poza tym, po latach, nikt nie wspomina zarobionych pieniędzy, tylko zdobyte pierwsze miejsca :-)
Brawo Kubacki. Odrobił do Geigera prawie 80 pkt i zbliża się do pierwszej trójki :-)
Ciekawe, czy gdyby pierwszego zawodnika zdyskwalifikowano (np. za strój), to czy by kontynuowano zawody?
Pewnie teraz tak, bo teraz płacą zwycięzcy, ale myślę że kilkadziesiąt lat temu zrezygnowano by z dalszych skoków.
Kiedyś za kwalifikacje nie płacono a ponadto czołowa 15 i tak był zwolniona z kwalifikacji.
Fani, którzy (tak jak ja) oglądali to od samego początku, uznawali za konieczność obejrzeć koniec.
Ale jeżeli fabuła nowych części będzie polegała na tym, że kolejny rząd wymyśli kolejną Gwiazdę Śmierci, którą kolejni rebelianci pod wodzą wnuków Hana Solo będą usiłowali zniszczyć, to nikt już na to nie pójdzie :-)
Ja jednak stawiam na Geigera. Niemcom forma rośnie. Widać że już Horngacher poukładał wszystko.
Oprócz Geigera idzie w górę również Leyhe i młody Schmid. Coraz równiej zaczyna skakać też Pijus a jak wróci Ajzenbichla, to będą mieli b. silną pakę.
A Doleżal zapowiedział na następny konkurs ten sam skład.
Nikogo innego już nie można wypróbować?!!!
@ lifter Kiedy ja - znając właściwe znaczenie - nie widzę nic złego w stosowaniu tego zwrotu z lekką nadinterpretacją.
Jest to piękny zwrot, a chcąc przestrzegać go ściśle, nigdy byśmy nie mogli go użyć i nigdy by nie wszedł do języka potocznego, a tym samym byłby praktycznie nieznany.
Dla ortodoksów można by robić wyjątki i dodawać: parafrazując itd. :-)
A co do Oleńki: nie słyszałem tego, ale bardzo mi się podoba :-)
Wiem co miał na myśli Kmicic, ale ten zwrot już wszedł do potocznego języka, i nie każdy kto go przywołuje myśli zaraz o zabijaniu :-)
Wiele zwrotów z Trylogii nabrało (potocznie) innego znaczenia, choćby "Ociec prać".
Zaliczyłem Gwiezdne wojny. I ja, fan pierwszej trylogii, dziękowałem w duchu, że to już się wreszcie kończy.
Jak dla mnie, każda kolejna trylogia była scenariuszowo coraz słabsza.
Pod koniec filmu, gdy Palantowi 3 raz zmieniła się koncepcja co zrobić z główną bohaterką, myślałem słowami Kmicica "Kończ waść, wstydu oszczędź".
Kamil niestety wraca do starych nawyków z pozycją najazdową. Należy do czołówki skoczków (pierwsza 3), którzy mają najniższą prędkość na progu.
Ale po 7 indywidualnych konkursach na razie nie można powiedzieć że Doleżal wniósł coś nowego i pozytywnego do drużyny.
Prawie wszyscy spisują się gorzej a ponadto nie widać zaplecza. Przecież Murańka powinien być odesłany do domu już przed Engelbergiem, tylko kto go miałby zastąpić?
Szkoda że podobno MP są odwołane. Byłby jakiś przegląd zaplecza w aktualnej formie.
Ja niezmiennie - jak co roku - oglądam, ale nie zawsze mam włączony komputer.
W sumie nie wiadomo czy te czarne kombinezony pomagają czy nie.
Niby w sobotę pomogły, ale wczoraj skutek był niejednoznaczny.
Ja pamiętam, że albo w MT albo na "żółtych stronach" po raz pierwszy przeczytałem "Terminusa" Lema.
Ja lubię IV ale do tej pory nie mogłem się zmobilizować żeby przejść wszystkie kampanie :-)
@ Darkowski93m
Z nim jest problem taki, że na naszym rynku są praktycznie tylko 2 duże cykle. I trzeba odpowiednio zacząć :-)
Ja "Solaris" czytałem najmniej 3x. Pierwszy raz podszedłem jako nastolatek w średniej szkole. I też mnie odrzuciło.
Następne, dużo późniejsze podejścia zostawiały coraz lepsze wrażenie.
Ale na powieść nie należy patrzeć jak Tarkowski czy Soderbergh.
To kolejna (a właściwie chyba pierwsza u Lema) próba pokazania, że w Kosmosie możemy się zetknąć z taką formą życia, która będzie dla nas kompletnie niezrozumiała i nie uda się z nią nawiązać kontaktu.
To jest po prostu fiasko kontaktu, a cała reszta o tylko otoczka.
No ale nie samym Lemem literatura science fiction stoi. Wielką wyobraźnią pochwalić się może wielu pisarzy. Cixin Liu i jego trylogia "Wspomnienie o przeszłości Ziemi", Dan Simmons i cykl "Hyperion" czy Peter Watts i "Ślepowidzenie". Jest z czego czerpać inspiracje^^
Jeśli chodzi o wyobraźnię, ja bym tu dorzucił Petera Hamiltona.
Ten mnie dopiero parę razy zaskoczył.
Ciekawe, że mówiąc o opowiadaniach nikt nigdy nie wymienia opowieści o pilocie Pirxie?
Takie słabe?
Jeżeli naukowiec ma być głównym bohaterem to raczej nie będzie to Niezwyciężony. Prędzej "Eden" albo "Astronauci".
Też przeczytałem kiedyś pierwszy tom (na fali ogólnych zachwytów na forum) i na tym poprzestałem.
Trzeba też wspomnieć o godzinie rozgrywania zawodów.
Podobno ze względu na konkurs małoletnich śpiewaczek TVP wymusiła taką porę.
"Złoty wiek" Solarisa u Sedeńki chyba jest jeszcze do kupienia. Ale chyba tylko w papierze. Ja kupiłem swego czasu u niego pierwsze 3 tomy.
"Rakietowe szlaki" (Iskier) mam tom 5 i 6 ale oczywiście również na papierze. I żeby zakończyć dyskusję - nie do sprzedania :-)
Dodaj jeszcze:
- możliwość dzielenia oddziałów i przemieszczania ich bez herosa
- karawany
- automatyczne zbieranie zasobów z różnych młynów itp. bez uciążliwej konieczności odwiedzania ich co tydzień.
To zależy czy lądował telemarkiem.
Momentu lądowania akurat (pewnie celowo) nie pokazał ;-P
Autor nic nie wspomina o (istotnym dla serii KB) aspekcie rozwoju postaci bohatera poprzez runy, które trzeba było zbierać.
Pozostały runy w grze? Czy je usunięto?
"Opowieść o prawdziwym człowieku" Borysa Polewoja.
Ponownie przeczytałem po latach. I tak źle to nie wyglądało (tzn. lepiej niż się spodziewałem).
Shadow, a Ty masz jakąś ciekawą pracę? Może byś się zgłosił do nich na redaktora prowadzącego.
Przynajmniej byśmy mieli jakiś porządek w ulubionych gatunkach :-)
Ostatnio zirytowała mnie polityka wydawnicza Zysku. Wydali obszerny cykl P. Hamiltona o Wspólnocie. Pierwsze 4 części cyklu tłumaczył kto inny niż 2 następne. W ciągu tych 4 początkowych części czytelnik zżył się już z pewnymi określeniami, terminologią, i nagle przychodzi nowy tłumacz i zaczyna wprowadzać nowe terminy. Po co?! Czemu mieszać?
Nie twierdzę, że tamte terminy były idealne, ale już do nich się przywykło (tak jak do określenia lokomotywa na to coś co jeździ po torach). Raptem nowy tłumacz wszystko zmienia. Zamiast tunel czasoprzestrzenny używa wormhola, zamiast Gwiezdny Podróżnik - Gwiazdokrążca itd. W czym to jest lepsze?!
Myślę, że Wydawnictwo, w trosce o czytelnika i spójność cyklu, powinno wymagać od tłumacza aby przed rozpoczęciem pracy zapoznał się wcześniej wydanymi pozycjami cyklu, a przynajmniej nawiązał kontakt z poprzednim tłumaczem i uzgodnił terminologię.
W związku z totalną absencją (nieusprawiedliwioną) albo totalnym olewactwem letnich skoków popolemizuję sam ze sobą.
Uważam, że mogliśmy wygrać dzisiejszy konkurs ale nie zgadzam się z tą opinią.
Tak czy owak goniliśmy ładnie i do zwycięstwa zabrakło nam tylko 10,8 pkt. Zdobyliśmy ich 951,1 w tym: Wolny - 216,6 (w pierwszej serii prawdopodobnie miał najgorsze warunki ze wszystkich), Żyła -216,7; Stoch - 245,0 i Kubacki - 272,8
A ja nie miałbym nic przeciwko temu aby pomyślano o trybie multi (np. coś w stylu Divinity) i np. Bill Gilbert razem z Amelią by rozwalali umarlaków :-)
Początek nie napawa optymizmem. Wprawdzie podium jest w zasięgu, ale zwycięstwo przy tak skaczących Żyle i Wolnym jest nierealne.
Chyba że się oni obudzą.
Nero gdzieś zabradziażył w ciepłych krajach (pewnie) i nie ma kto założyć wątku ;-)
Kubacki szaleje w ten łykend. Wygramy drużynówkę?
Grałem w KB we wszystkie części (nawet teraz pogrywam w dodatek do Wojowników Północy, którego wcześniej w podstawce nie było) ale najbardziej brakowało mi w tej grze opcji multi.
I wygląda na to, że w KB 2 też tej opcji nie będzie :-(
Problem w tym, że hirołsy, age of i disciples kupowałem wtedy za o wiele niższą cenę.
Teraz muszę poczekać aż trochę ją obniżą
(Oraz usuną bugi, które zapewne jak zwykle są)
Dla większości to pewnie będzie "Łowca androidów" ale dla mnie, to przede wszystkim "Krew bohaterów" i trochę "Ślepa furia".
Ale grał do końca, więc pewnie coś jeszcze zobaczymy.
Ja oglądam zawsze i sezon letni i zimowy, choć w ten łykend to rzeczywiście był kłopot bogactwa, bo to i Diamentowa liga i ME U20 (a ja lubię l.a.)
Ja miałem podwieszone kilka wątków ale ostatnio coś się z forum porobiło i wszystko poszło w diabły.
@ Yoghurt
A Noble House Ci się nie podobał? Bo mnie jeszcze bardziej od Tai-Pana (zresztą to przecież jego bezpośrednia kontynuacja).
Ja grywałem zawsze w 1024x768 bo wtedy miałem pełen ekran bez pasów po bokach.
Jednak twórcy nie zostawili za dużo opcji do ustawień.
Najgorzej jak H4 oceniają gracze, którzy prawie w nią nie grali.
Ja ze wszystkich serii właśnie 4 oceniam najwyżej.
A kolorystycznie H2 lepiej wygląda od H3.
"Powrót z gwiazd" raczej nie wchodzi w grę. Tam akcja rozgrywa się na Ziemi, a przecież wg tego info to mają być przygody astronautów na jakiejś planecie.
"Solaris" z kolei jest mało przygodowe.
IMHO to będzie "Niezwyciężony", "Astronauci", lub "Eden" (albo któreś z opowiadań).
Osobiście to chciałbym aby ktoś zabrał się za Trylogię kosmiczną Borunia i Trepki :-)
O widzisz. To jest argument, który może mnie przekonać do przeczytania tej pozycji.
Też jestem fanem Sienkiewicza :-)
Swego czasu kupiłem od Sedeńki 3 tomy opowiadań "Złoty wiek SF" z cyklu Galaktyka Gutenberga (tomy 8, 9 i 10), oraz tom Rakietowych szlaków. Ale nigdzie tego nie było. Dlatego liczę po cichu na te opowiadania, które teraz się pojawiły w linkach :-)
I to jest to. Pozwoliłem sobie ściągnąć od Ciebie Kroki w nieznane z 1971 r. i tam było to opowiadanie autorstwa F. Browna.
Wielkie dzięki :-)
Psiakostka, a mnie z Kroków w nieznane został akurat tylko 5 i 6 tom :-)
Jedno było o mutantach (nawiasem mówiąc temat bardzo mało używany w literaturze - ale myślę tu o klasycznych mutantach, takich jak u Markowskiego anie tych zombiastych). Braciach mutantach z których jeden był umownie dobry a drugi zły i oni mieli ze sobą walczyć (czując swoje myśli).
Drugie opowiadanie było 2 flotach wojennych które spotkały się gdzieś w kosmosie i miały stoczyć straszliwy bój. Jakimści to sposobem wodzowie tych flot zostali przeniesieni na jakąś planetę i mieli walczyć bezpośrednio ze sobą. Przy czym rozdzielało ich jakieś pole siłowe, które przepuszczało martwą materię (np. kamienie) a nie przepuszczało żywej.
Dotychczas pamiętam pointę tego drugiego rozwiązania :-)
Ja też się podłączę z prośbą, zwłaszcza że szukam od dłuższego czasu 2 opowiadań, które czytałem swego czasu chyba w "Problemach" (na żółtych stronach), a które to opowiadania zapadły mi w pamięć i chciałbym do nich wrócić (gdyby gdzieś były) :-)
arkalbar(at)gmail.com
Dziś w telewizji powiedzieli że w Polsce zaczynają palić książki.
Tak mi się od razu skojarzyło "451 Fahrenheita" Raya Bradbury.
Brałem pod uwagę, że dziś jest 1.04. ale to wyglądało dość serio.
Jestem zaskoczony, że nie jedzie Zniszczoł. Oglądałem Puchar Kontynentalny w Zakopanem i oddał on tam 3 b. dobre skoki (czwartego nie mógł bo był zdyskwalifikowany), podczas gdy Kot skakał tylko przeciętnie.
Byłem pewien, że dostanie szansę w Planicy.
To raczej nie sama Biblia i Koran (bo te starają się być wierne swym prawzorom), a bardziej jakieś omówienia tych pozycji,
U Kamila nie podoba mi się jedno. Od początku sezonu wszyscy mówią, że spóźnia skoki. Kamil jednak uparcie nie chciał tego przyznać tylko w każdym wywiadzie twierdził, że jego skoki są dobre. W końcówce sezonu co najwyżej czasami dodawał, że tylko nie było błysku.
I rzucał się na dziennikarzy, którzy próbowali wtrącić minimalną krytykę. To już zaczynało wskazywać na zbyt rozdęte ego.
Tydzień temu nawet Małysza zaatakował gdy ten lekko negatywnie ocenił jego odbicie. A Małysz chyba trochę się zna na skokach.
Chyba Kamilowi już się zwyczajnie nie chce. Osiągnął w karierze prawie wszystko. Latka lecą. Brak motywacji do treningu i ciągłych rozjazdów.
Zamiast klepać bulę wolałby w domku poklepać żonkę, przed telewizorem posiedzieć.
W przyszłym sezonie już nie będzie raczej naszym Nr 1.
Chyba też muszę skorygować swoją ocenę końcowego miejsca Żyły. Nie wiem czy on się wreszcie obudził jak sugerują reporterzy Eurosportu, czy wreszcie dotarło do niego czego chce Horngacher (co sugeruje Biegun) ale zaczął skakać lepiej.
A że mamutów nigdy się nie bał, to wychodzi mi że powinien obronić swoją 4 pozycję na koniec sezonu oraz powalczyć o utrzymanie się na podium w Małej Kryształowej Kuli.
Co do Stocha, to nic nie wiem. Niby jest nieco lepszym lotnikiem od Krafta, ale Kraft jest w gazie. Może być tak lub owak.
Ale gdyby Stoch zdobył Małą Kulę i wrócił w ostatecznym rozrachunku na 2 miejsce w Pucharze, to by uratował ocenę całego tego sezonu.
Czyżby Wąsek miał awansować do 50?
Edit. Tak. Oczień prijatno :-)
Coś mi wygląda, że ani Stoch ani Żyła nie utrzymają swoich pozycji.
Stochowi gorsze miejsce niż trzecie już nie grozi. Podium na koniec sezonu IMO pewne. Johansson chyba wyląduje na 4.
Kubacki zachowa 5 miejsce kosztem Piotrka, którego obaj z Johanssonem pewnie miną.
Nie lubię kiedy na finiszu naszych mijają inni :-)
Mnie "Luna ..." (i jej kontynuacja, czyli "Kot ...") bardzo odpowiadała ze względu na humor. Akurat ten typ dialogów b. lubię :-)
To gdzie Ty się podziewałeś?! :-)
Sporo się przecież pisało o tym, że Kojonkowski chce aby Chińczycy trenowali w Polsce!
Wiecie co? takiego konkursu to ja jeszcze nie widziałem a oglądam skoki zawsze od połowy lat 70-ch. :-)))))
Tak sobie pomyślałem, że te niepowodzenia - paradoksalnie - mogą się przyczynić do chęci pozostania Horngachera w Polsce.
Bo odejść w atmosferze sukcesu jest łatwo, ale nikt nie chce odchodzić w sytuacji gdy wygląda to na ucieczkę z tonącego statku.
Kurcze. Mam nowy problem. Nie mogę znaleźć trzeciej cnotliwej dziewczyny (wiem, że w dzisiejszych czasach o to trudno).
Gdy grałem orkiem jakoś je znalazłem. Teraz gram wampirem. Jedna była zaraz na początku na Portlandzie, druga (chyba) na Montville ale nigdzie nie widzę tej trzeciej.
Ktoś pamięta kto nią jest?
Mnie się wydaje, że w samej końcówce Markeng zorientował się że walnie w bandę i wykonał podskok aby w nią uderzyć nogami (nartami) a nie ciałem.
Tzn. że inne osoby występujące w studiu Eurosportu lub TVP Sportu są z Tainerowskiego układu i boją się powiedzieć prawdę?!
A co to ma być za prawda? Że jak zawodnik źle skoczył to winien Tainer?!
Coś mi tu zalatuje spiskową teorią :-)
Ja z innej beczki. W tej chwili ze Steama można ściągnąć grę za darmo aby ją wypróbować (jeszcze przez 19 godz). Ja to zrobiłem i trochę pograłem. Ale nie zachowało mi sejwów!
Nie wiecie może czy to u mnie coś nie jest w porządku, czy być może Steam udostępnił taką okrojoną wersję do testów?
Od paru ładnych lat mam odtwarzacz mp3 tej firmy. Jak dotąd sprawuje się bez zarzutu.
A Mutant jeszcze nie zareagował. Pewnie po skoku Kubackiego poszedł profilaktycznie uprać skarpety...
Narzekamy, ale co maja powiedzieć Norwegowie! Nie wejść do 8, to nie pamiętam kiedy im się to ostatni raz zdarzyło.
Swoją drogą, jestem zwolennikiem opcji aby w konkursie skakało 4 zawodników, ale do ostatecznego wyniku brano by noty 3 najlepszych.
Wyeliminowało by to większość losowych nieszczęśliwych wypadków i było bardziej miarodajne.
Ponadto prawdopodobnie umożliwiło by to start większej liczbie państw. Bo w sytuacji kiedy nie są one w stanie wystawić 4, startowały by w 3, odpuszczając jeden skok.
Ja również nie głosuję, bo jeśli chodzi o nowości to zawsze jestem do tyłu. Kupuję coś dopiero wtedy gdy kilka osób się czymś zachwyci, a zanim to przeczytam (z powodu permanentnych zaległości), to przestaje to już być nowością :-)
Tu - teoretycznie - mógłbym głosować na Pustkę: Ewolucja Hamiltona ale - ze względu na sposób wydawania cyklu - zdecydowałem się go czytać od początku, więc do Ewolucji dojdę zapewne w drugiej połowie roku :-)
No i dylemat kogo wystawić do drużyny? :-)
Stoch i Kubacki poza dyskusją. Ale pozostali dwaj z trójki: Wolny, Kot, Żyła?
Piotrek był zawsze pewniakiem ale ostatnio nie spisuje się najlepiej.
Co zrobi Horngacher?
Do ebooków - tak. Rzeczywiście.
W tym przypadku ebuki zyskały by przewagę nad książką drukowaną :-)
Następne zawody są w Lahti. Nie wiem gdzie Nykaenen mieszkał oraz gdzie i kiedy będzie jego pogrzeb, ale sądzę, że będzie to pod koniec tygodnia.
Prawdopodobne więc jest, że korzystając z pobytu w Finlandii w tym czasie, wielu skoczków i działaczy zamelduje się na jego pogrzebie.
Mr.Kalgan, dzięki. Eksperymentowałem trochę wczoraj. Chciałem czarnych smoków. W kilku krainach, Schronieniu, oraz wyspie smoków (nie jestem w stanie zapamiętać jej nazwy) nie udawało się. Dopiero w Portlandzie wyszło :-)
Dzięki jeszcze raz za wszystkie porady. Gdybyś mieszkał w pobliżu, z przyjemnością postawiłbym Ci piwo :-)
Szkoda, że nie wymyślono sposobu aby wplatać w powieść piosenek. W jego przypadku to by była rewelka.
Kilka pytań:
1. No tak, ale Ty miałeś smoków czerwonych 111. Dostępnych w grze jest (opcjonalnie) chyba ok. 20. Nie powiesz chyba że znalazłeś ok. setki czarów przywołania kolosa?
2. Jeśli rozumuję prawidłowo, to najlepiej wykorzystywać ten czar na latającej wyspie smoków?
3. Obawiam się że nie rozumiem zdania "Stwory przypisane do przywołania w danej krainie resetują się z każdym awansem gracza". Co masz na myśli?
4. Odnośnie do ostatniego akapitu: czy smoki należy zostawiać w zamku? Czy wystarczy tylko wrzucić je do slotu rezerwy?
I nie mam problemu z punktami dowodzenia, bo aktualnie (na podstawie punktów dowodzenia) każdego rodzaju smoków mógłbym mieć od 6 do 12 więcej. Oby tylko było skąd je brać :-)
Edit. Anuluję pytanie nr 1.
Kiedyś testowałem ten czar, ale to było na początku jakiejś rozgrywki, miałem wtedy niskie dowodzenie i przywołało mi jednego ogra (chyba). Uznałem wtedy, że to przywołuje po 1 jednostce (zresztą sformułowanie na zwoju też coś takiego sugerowało), i że w związku z tym czar nie jest zbyt dużo wart i zrezygnowałem z dalszych eksperymentów.
Teraz widzę, że może on przywołać kilkadziesiąt jednostek :-)
Jak na mało dysponowanego - odpowiedź nie jest bełkotliwa :-)
A co do meritum: smoków jest owszem, nawet sporo. Ale jako przeciwnicy! I to przeważnie w małych oddziałach po kilka sztuk. W takich przypadkach nawet przy Dyplomacji na 3 poziomie żaden nie chce się przyłączyć. (Walczyłem z oddziałem w którym było 12 zielonych smoków, 9 czerwonych i chyba ze 6 lub 7 czarnych nie licząc białych. Mimo kilkukrotnych powtórek walki NIGDY żaden smok się do mnie nie przyłączył. A powinien przynajmniej 1 zielony).
Natomiast kupić smoki można tylko w 2 miejscach tj. w Schronieniu i na tej latającej wyspie. Z tym, że po wykupieniu tych kilku smoków i jajek już nic więcej (przynajmniej u mnie) się tam nie pojawia.
Ale pieniądze pewnie też, bo nie wierzę żeby Niemcy oferowali mniej.
Jednak zgadzam się z eJay, że bliskość domu, rodziny a także łatwiejsza komunikacja (język) może mieć decydujące znaczenie.
I trudno będzie brać mu to za złe, bo pewnie każdy z nas w takiej sytuacji wybrałby podobnie.
To znaczy, że w czystej/podstawowej wersji nie ma szans na większe ilości niż kilka/kilkanaście smoków?
Mr.Kalgan jeśli tu zaglądasz odezwij się.
Mam pytanie: skąd wziąłeś taką ilość smoków? (111 czerwonych i 49 czarnych - post 138)
Matusiak opowiadał o reakcji Wąs(e)ka na wiadomość, że wystartuje w Oberstdorfie.
Początkowo ten się b. ucieszył ale gdy trener powiedział mu, że to są loty a nie skoki, to w słuchawce (rozmawiali telefonicznie) zaległa cisza :-)
Skoro jest bezpieczniejsze, to czemu skoczkowie po jakimkolwiek zachwianiu w locie, czy podmuchu wybierają zawsze lądowanie na obie nogi?
Nie znają teorii? ;-)
Trzeba przyznać, że w tym sezonie nasi są bardzo nierówni. jakby niedoszlifowani.
Ciekawe czy też Horngacher celował z pikiem formy na MŚ, czy też już tak będzie w kratkę do końca sezonu.
Kubackiemu chyba się forma kończy.
Za to brawo Piotrek :-)
Ja w ogóle uważam, że powinno się zlikwidować telemarki. Lądowanie na obie nogi jest bezpieczniejsze i zdrowsze dla nóg. Telemark to jest nienaturalne udziwnienie. Po co na siłę wymagać czegoś co jest niebezpieczne.
W najgorszym razie równoprawnie punktować oba lądowania i niech zawodnik sobie wybiera jak chce lądować.
Kraft ma wyraźny wzrost formy. Łyka naszych po kolei. Chyba niestety połknie i Kamila i jest jak na razie najpoważniejszym faworytem na MŚ.
Czy zdąży połknąć Kobayashiego? Dużo będzie zależało od szczęścia i wiatru.
Wczoraj nie mogłem obejrzeć kwalifikacji na żywo przez dentystę. Ale dziś już nie było problemu i pięknie :-)