Cześć
Gdyby jakiś miłośnik D4 chciał dziś zagrać i w BN klawisz GRAJ byłby szary i po najechaniu na klawisz GRAJ pojawiałby się komunikat "Nie możesz jeszcze grać w Diablo IV", to uprzejmie informuje, aby nie tracić czasu na próby aktualizacji, skanowania, reinstalacji i takich tam zwykłych pod WIN czynności.
To prawdopodobnie problem po stronie BN i jest on powtarzalny w różnych regionach.
Jeśli nie chcesz czekać aż Blizzard łaskawie to poprawi, to skuteczne, szybkie, ale nieeleganckie rozwiązanie polega na wykonaniu kilku poniższych czynności:
1. wyloguj się z BattleNet i zamknij tę aplikację
2. zaloguj się na swoje konto BN przez WWW, wejdź na swój profil
3. zmień hasło
4. wyloguj się
5. ponownie się zaloguj - sprawdzając czy zmiana już działa (jeśli masz podpięte jakieś zabezpieczenia konta - powinieneś dostać powiadomienie o zmianie hasła)
6. odpal aplikację BN
7. zaloguj się za pomocą nowego hasła
8 ... u mnie zadziałało, i na forach piszą, że nie tylko u mnie
ps. tak, też jestem wq..ny, że w grze za którą zapłaciłem trzeba robić takie rzeczy mimo, że do pomocy zgłoszono takie problemy już co najmniej 19 godzin temu
Na pytanie - co się bardziej OPŁACA? - odpowiedź jest prosta - zawsze i bez wyjątku bycie mendą.
Jeśli priorytetem nie jest literalnie opłacanie się, to zgadzam się z PanemSmokiem.
Czy po podłączeniu klucza U2F można WYŁĄCZYĆ jako narzędzie potwierdzenia logowania urządzenie mobilne, na którym użytkownik jest zalogowany na tym samym koncie, na którym podłączył klucz? (sprawdź to, a jeśli masz konto firmowe typu Workspace to też sprawdź za co płacisz)
Czyli - czy jeśli mam klucz sprzętowy, święcie wierzę w bezpieczeństwo i ktoś mi wyrwie odblokowany telefon, to czy może zalogować się, wywalić mój klucz i sprawić, że Google zamilkną w tej sprawie jak u twórcy wątku?
ps. oczywiście klucz to dobry pomysł, wygenerowanie kodów zapasowych też
Miło czytać dobre wieści.
Przy pierwszym wątku była dyskusja o reklamie - były propozycje klasycznej strony WWW i reklamy w mapach Google.
Widzę, że obie rzeczy masz (adres strony łatwo znaleźć), a strona wygląda na aktualną.
Tak z ciekawości (dyskutowaliśmy nad sensem tych działań) - czy na samym początku to jakoś zadziałało na plus? Czy ktoś Cię przez to znajduje w XXI wieku fejsbókuf?
To wbrew pozorom trudne pytanie - czy ulubione dziś? czy ulubione wtedy gdy się w nie grało (lata 90-te)?
Jeśli mam spełnić oba warunki to Fallout.
Reszta to już sentyment.
Odpowiedź jest prosta: NIE
Jeśli dziecko miałoby decydować w tej sprawie, to oczywistymi skutkami musiałyby być takie rzeczy jak:
- likwidacja sądów rodzinnych
- likwidacja wszystkich zapisów w prawie, w których jest mowa o wieku
- wydanie przepisów karających za dyskryminację ze względu na wiek (np. gdyby jakiś sędzia wpadł na pomysł, że młody wiek to okoliczność łagodząca)
- likwidacja alimentów na dzieci
- likwidacja dopłat do żłobków, przedszkoli, 800+ i wszelkich innych przywilejów dla dzieci i ich opiekunów
- likwidacja obowiązku szkolnego
...
jeśli ma mieć prawo jak dorosły, musi mieć obowiązki jak dorosły - wszystkie bez wyjątku.
Ludzie propagujący taką "samodzielność" zwykle zapominają i tych "drobiazgach" (równe prawa) wynikających bezpośrednio z konstytucji.
Gdyby ktoś miał ten (lub inny) problem - opcjonalna łatka o nazwie "linux" rozwiązuje go ostatecznie
Znów z uporem forsują zbędny w BF tryb single z kampanią służącą tylko do odblokowania sprzętu.
Dotąd miałem barba i druida jako postaci sezonowe i dla obu dało się zrobić postać bez generatora. PTR i zmiany w affiksach sugerują, że w s4 też da się tak grać. Trzeba trochę poszperać i pokombinować ze sprzętem i umiejętnościami. Być może nie od początku, ale od jakiegoś wyższego poziomu.
Od jakiegoś czasu u mnie (win10 + avast) D4 nie uruchamia się przy włączonym programie antywirusowym - wystarczy wyłączyć avasta na moment włączenia D4 i gdy gra ruszy ponownie go włączyć i wszystko śmiga. Wcześniej nie było takich problemów, D3 odpala się bez problemów.
Dziwne bo selektywne wyłączanie usług nie pomaga, logi tez czyste - trzeba zastopować całość AV.
Po jakiejś aktualizacji pomogło, a po następnej wróciło.
Sprawdź może masz jakiś podobny problem.
Bo jest chorym sadystą który uwielbia cierpienie.
To niekoniecznie jedyna odpowiedź.
Może po prostu nie jest wszechmogący i zrobił coś nad czym nie panuje. Można iść dalej - ma techniczne środki lepsze niż ludzie i nad nimi nie panuje, więc jest głupcem w ludzkim rozumieniu głupoty.
Następną odpowiedzią może być to, że ma to w d... - jeśli człowiek jest stworzony na jego podobieństwo, to i on ma d...ę. Ale wtedy oznacza to, że nie jest dobry.
Hehe - mam wszystkie Gamblery z numerem 0 włącznie w postaci papierowej - zużyte, bo kupowane w kiosku i czytane.
Płytki w większości poszły do kosza.
Miałem kiedyś drugi prawie pełny zestaw - kumpel się przeprowadzał i małżonka kazała mu wyrzucić.
Podarowałem to komuś z tego forum - przyjechał po to z drugiego końca Polski - pamiętam, że dałem karton pełny Gamblerów na parkingu Obi ;)
Najgorsze zakończenie dla mnie ma gra BlockOUT (oryginalna wersja DOS).
Po przejściu 9-tego poziomu pojawia się poziom z czaszką w którym gra reaguje na klawiaturę zbyt wolno aby kontynuować grę.
Ten PAN Wojciech Osial powinien zająć się "wychowaniem katolickim" zbolałych i zawstydzonych księdzopodobnych funkcjonariuszy katolickich z Dąbrowy Górniczej i im podobnym, którym (jeszcze) nikt nie zemdlał na podobnej imprezie.
Dopisek - warto tego wysłuchać do końca:
https://www.youtube.com/watch?v=7hFBXQiJGMU
Za komuny to znaczyło Automatyczny Regulator Częstotliwości - miały go radia z możliwością odbioru pasma UKF
Jeszcze powiedz, że kupiłeś go w Protechu bez podatku obrotowego, a DOSa wgrali Ci w wersji 4.0 ;)
Ciekawe, co powiesz o inwazyjnych szarych wiewiórkach
Ano powiem to :
https://www.youtube.com/watch?v=FLTchCiC0T0
to jednak za wielkie jak dla mnie i za ciężkie
Im większy, tym więcej kotów może na nim spać, a im cięższe tym stabilniejsze przy dużej liczbie kotów ;)
Właśnie w TV obejrzałem reklamę świąteczną w której szop pracz gra rolę małego miłego zwierzątka oddającego pozytywną atmosferę świąt.
Szop w Polsce jest gatunkiem inwazyjnym, a nie miłym zwierzątkiem.
Idąc za publikacjami naukowymi:
stanowi poważne zagrożenie dla rodzimych zoocenoz, w szczególności gatunków rzadkich i ginących, jak kuraki leśne, duże dziuplaki, drozdy, ptaki siewkowe, wodne i wodno-błotne. Niemałe spustoszenia czyni w lęgach ptasich, które rabuje gdziekolwiek są umieszczone, nawet w zabezpieczonych przed kunami dziuplach, z których jaja bądź młode wybiera przebiegle łapami. Podobne straty wyrządza wśród innych drobnych (np. żaby) i średnich (np. zające) kręgowców, wpływając tym samym na strukturę i funkcjonowanie zespołów ekologicznych.
Doświadczenia z Niemiec i innych państw potwierdzają obawy (za Sumińskim 1976), że silne rozmnożenie się szopa pracza niweczy wszelkie próby restytucji zwierząt ginących,
Więcej namiarów na naukowe opracowania np. tu:
https://www.iop.krakow.pl/gatunkiobce/default5cf8.html?nazwa=opis&id=116&je=pl
Mam pytanie - czy można i powinno się coś z tym zrobić?
To jawne propagowanie głupoty i szkodliwość społeczna promowana przez tępych niedouczeńców.
Nie chodzi to od razu (jak mówił klasyk polskiego kina) o karę śmierci, ale niech do cholery robią reklamy np. z rysiami lub "przejdą do sekcji gimnastycznej".
elathir wypunktował przyczyny tego, że duże monitory CRT nie powstały.
Jako ciekawostkę mogę podać, że producenci TV zauważyli jakieś 20-kilka lat temu, że plazmy maja wady, a CRT ma ograniczenia.
Pracowano nad zrobieniem płaskich i dużych "plazmo-CRT" stosując wiele dział elektronowych bazujących na różnego rodzaju samorosnących drutach krzemowych, które mogłyby emitować elektrony, ale niestety praw fizyki się nie przeskoczy - druty się niszczyły zbyt szybko i były za drogie.
Dodatkowo - dużo dział to duży prąd i dużo ciepła w płaskim przedmiocie.
Przyszły LCD i pomysły zarzucono.
Zadzwonił do mnie obcy numer telefonu
Z technicznego punktu widzenia numer raczej nie zadzwoni.
No chyba, że ktoś zna kogoś kto ma na imię Numer.
Ale jeśli ktoś zna, to nie będzie obcy Numer.
Dziwne, że nie dali żadnej planszy - że to tylko sondaże, a nie wyniki.
Czuję, że teraz siedzą i przygotowują się do scenariusza "my tylko wykonywaliśmy rozkazy".
Młodzi są za młodzi aby pamiętać jak całe klasy w szkołach płakały gdy powiesili na haku Janosika ;) O Olgierdzie Jaroszu to nawet nie wspomnę.
robi swoich klientow w h*...
jeśli dobrze odgadłem intencję to w ch*
Kiedyś uczyli o tym jak pisać ch* w szkole na języku polskim poprzez lektury (Roman Bratny - "Kolumbowie rocznik 20")
Przeanalizujmy przedstawione dane.
Z artykułu wynika, że ping gołębia wahał się od około minuty do 6 godzin,.
Dodatkowy wniosek to, że ów ping jest wprost proporcjonalny do odległości, dodatkowe badania mogłyby doprowadzić do dokładniejszego określenia tej zależności (liniowa lub bardziej skomplikowana gdy gołąb pójdzie spać lub jeść po drodze).
Większa liczba prób doprowadziłaby także do określenia ile pakietów jest traconych po drodze np. prowadząc badania interdyscyplinarne z biologami badającymi liczbę drapieżników na kanale danych gołębiowych.
Myślę, że NCBiR da na takie badania z 50000000 złotych jeśli wniosek napisze osoba o odpowiedniej przynależności partyjnej i światopoglądzie. A od tego tylko krok do Nobla ...
Tak - zaiste wielki to fachowiec, który nie odróżnia żeliwa od staliwa. Jego uwagi są równie cenne i mądre jak osoby mylącej wodę z wódka w stanie krótko po pomyleniu.
Nazywanie topnienia redukowaniem to chyba radosna robota tłumaczyciela-humanisty pragnącego epatować (nie)wiedzą.
Nie wiedziałem, że w podstawówce już tego nie uczą.
A obsadzenie kobiety o innym kolorze skóry może mieć potężny wpływ na odbiorców.
Tu akurat miała rację. Prawdopodobnie jednak źle oceniła to JAKI to będzie wpływ.
Wyszło, że ten wpływ doprowadził odbiorców do odpływu ...
Oczywiście jest w tym racja, ale jak piszesz - żyjemy w Polsce, w którym powszechnie używanym zwrotem jest "załatwi się".
Wyobrażasz sobie ilu naciągaczy byłoby, gdyby każdy mógł skarżyć każdego za byle co?
Naprawdę uważasz, że na pralkach powinien być napis "nie służy do czyszczenia kotów" a na suszarkach "nie suszyć dzieci"?
Panie i Panowie
Na to są normy wynikające z prawa europejskiego obowiązujące wszystkich i są takie wynikające ze standardów.
Te normy (przynajmniej najważniejsze) bazują na ocenie ryzyka.
To skomplikowane (więc przepraszam za kłamstwo w celu skrótu myślowego), ale mniej więcej mają tabelkę
- jeśli zdarzy się to i to, należy wysłać komunikat
- a jeśli jest zagrożenie życia, to należy wysłać policjantów do wszystkich znanych klientów, powywieszać ogłoszenia na każdym wejściu w promieniu iluśtam kilometrów od sklepu (sklepów), ogłosić we wszystkich telewizjach we wszystkich wiadomościach ...
Jeśli nie zrobią zgodnie z tabelką, a coś się stanie - to ludzie, którzy zaniechali działania idą do więzienia (może w zawiasach).
Pestka w butelce być może mieści się w tolerancji błędu i tyle, a zagrożenie w opisanym przypadku to być może co najwyżej sraczka.
Znieczulica to jedno, ale normalny strach i brak wiary w sprawiedliwość to jednak co innego.
Moja Żona w tramwaju zwróciła uwagę kobiecie, że facet grzebie w jej torebce.
Usłyszała (na cały głos) "Co się wp...lasz k..wo, wysiądziemy z tobą i cię zaj..my"
Pani "zainteresowana" "zareagowała" jako jedyna - "ojejku ja tam i tak nic nie mam, hihihi".
Nawet nikt nie zadzwonił.
To nie znieczulica tylko systemowa promocja i produkcja znieczulicy.
To co napiszę jest niepopularne, ale za "komuny" ludzie nie odwracali głowy od takich spraw i nie bali się reagować o ile oczywiście coś zobaczyli. Wiedzieli, że mogą i że nie muszą się bać konsekwencji reakcji.
I to chyba o ten strach chodzi - jeśli każdy wie, że po reakcji policja bandytę wypuści, nie zadba należycie o anonimowość świadków lub po prostu jakaś skorumpowana świnia sprzeda te dane, jakiś sędzia uzna, że należy dać szansę lub nie będzie miejsc w areszcie i go wypuści nakazując stawienie się na żądanie i taki bandyta wróci na swoje tego samego dnia, to ja przepraszam ale to p..rd...lę.
Nie narażę rodziny na niebezpieczeństwo, odwrócę głowę i z czystym sumieniem będzie mi przykro, że instytucje doprowadziły do takiej tragedii.
Bolesne, złe i okrutne, ale to świat, w którym żyjemy od lat 90-tych (jak napisał np. deTorquemada wyżej).
dopisek po wpisie Hopkinsa niżej: OK nie odwrócę tej cholernej głowy, zadzwonię anonimowo na jakąś niebieską linię, bo tam przynajmniej są ludzie, co do których jest duże prawdopodobieństwo, że się tym przejmą - nie mógłbym spojrzeć w lustro, gdybym odwrócił, a potem coś takiego by się stało.
Solaris jest jak najbardziej fantastyką naukową.
To, że jest również (jak piszesz) "traktatem filozoficznym" temu nie przeczy.
Zajrzyj proszę do (pewnie można znaleźć tylko w bibliotekach miejskich lub uczelnianych) pierwszego wydania "Pikniku na skraju drogi" Strugackich. Tam Lem gościnnie (nie pamiętam, czy we wstępie, czy w posłowiu) pisze o istocie s-f i zasadach, którymi się kierują autorzy s-f (w tamtych czasach się kierowali ;). Nie będę się mądrzył (dawno to czytałem), ale chyba nawet powołuje się tam na "Solaris".
Nawet jeśli się mylę, to ten tekst Lema jest wart przeczytania dla każdego kto interesuje się literaturą s-f.
Dopisek (Solaris vs. s-f):
Klasycznym w fantastycznonaukowej literaturze przykładem takiej wizji jest Ocean Solaris Stanisława Lema. Pisarz ów jest zdania, że kreując „kosmitę”, winno się trzymać zasady „niekoherencji cech”, wedle której:
"rozpoznawane cechy „Innych” w samej rzeczy powinny stanowić zbiór elementów taki, że tylko jego część możemy włożyć w ramę aktu klasyfikacji, a kiedy
usiłujemy uplasować w niej wszystkie, rama nie może tego wytrzymać i pęka;
cechy rozpadają się na izolaty i próby pojmowania trzeba zaczynać od nowa"
Druga - główna - część cytatu to:
Stanisław Lem, Fantastyka i futurologia, t. II, s. 345, Kraków 1973
A dlaczego Wiedźmin nie nazywa się "Temeria"...
No choćby dlatego, że formalnie "Wiedźmin" to tytuł jednego opowiadania, na którym oparto dalsze utwory.
W TYM konkretnym przypadku tytuł "Wiedźmin" jest jak "Temeria" - odnośnik do cyklu tak jak gra jest odnośnikiem do cyklu.
Gdy porównamy Twój przykład i "Niezwyciężonego" - w grze "Wiedźmin" wiedźmin jest głównym bohaterem. W "Niezwyciężonym" Niezwyciężony jest czym?
Nie rusza mnie tytuł, ale krzywe uzasadnienie. Wystarczy mi szołrunerów o ujemnym IQ wykorzystującym twórczość reprezentującą pewien poziom do przerabiania tego na pomyje i uzasadnianiu tego (swojej prymitywności lub po prostu pazerności) szacunkiem dla autorów lub fanów.
To dokładnie te same teksty jak w przypadku żałosnego prequela Wiedźmina od Netflixa lub tego tworu ze świata Śródziemia.
W czasach pornoli na video pewnie nakręciliby pornola o tytule "WIedźmin", ale nikt tam by nic nie mówił o uszanowaniu źródeł. To byłoby uczciwsze rozwiązanie od dzisiejszej hipokryzji.
dopisek: na wszelki wypadek - oczywiście wiem, że IQ z definicji nie może być ujemne
OK, ale przetłumaczmy to na język polski:
Ktoś dwukrotnie okradł tę sama osobę - teraz drwi sobie z tego i z nałożonych kar, policja się tym nie zajmuje, sąd uznaje małą szkodliwość społeczną, poszkodowany nie otrzymuje żadnego zwrotu swojej straty, bo ściąganie jest za drogie - większość ma to głęboko w d.. do czasu aż to ich osobiście nie spotka - czy gdyby jednak zajęto się tym z punktu widzenia ofiary, to też byłoby to przesadą?
Gdy ktoś dwukrotnie okrada urząd lub jakieś MPK/MZK, to należy na to patrzeć inaczej? MZK można okradać? Przecież transport jest dofinansowywany z podatków mieszkańców - nie naprawią dziury pod Twoim domem, bo nie mają pieniędzy, bo ktoś ich okradł.
A nawet gdy wiemy, że i tak nie naprawią, to nie chcę finansować przejazdów cwaniaków i świętych krów.
Mała szkodliwość społeczna (zwykle) = duża szkodliwość indywidualna
Jako podatnik też nie popieram tego rozwiązania (areszt na mój koszt) - popieram obóz pracy przymusowej do czasu odpracowania SUMY kosztów pobytu w tym obozie, zwrotu kosztów związanych z wykroczeniem/przestępstwem i zadośćuczynienia pokrzywdzonym. Oczywiście można po prostu zapłacić - w tym przypadku wystarczy ostatnie dwa składniki.
Cóż ... za kilka dni kończę 55.
Jestem tu od zawsze, czyli od czasów, gdy w miejscu Tower of Dreams pojawił się napis, że w tym miejscu powstanie nowy serwis o grach (czy jakoś tak).
Na początku chyba miałem inna ksywkę, ale ze starości zapomniałem jaką.
Jak każdy zaczynałem od ponga przywiezionego z zagranicy przez jakiegoś wujka i podłączonego do czarno-białego lampowego TV marki Ametyst przez dekoder PAL/SECAM czy jakoś tak ;)
Czy czujesz jakieś ograniczenia związane z wiekem, które utrudniają ci granie, albo wręcz uniemożliwiają granie w jakieś konkretne tytuły?
W Battlefield-y bez okularów z Biedronki mam K/D ratio 0,05 - z czego ten jeden zabity popełnił samobójstwo zaliczone na moje konto ;) Po prostu widzę wrogów tylko na kamerce śmierci lub gdy trafię na kogoś kto widzi gorzej ode mnie ;)
Oczywiście to nie dotyczy serwerów BFa w USA, gdzie bez względu na ping rzędu 150-200ms i brak okularów zawsze mam K/D rzędu 3+ (jeśli ktoś grał na serwerach USA w BFV, to wie o czym piszę - tam chyba grają tylko cziterzy, boty, dzieci i ślepi - taktyka na sukces -> wystarczy unikać cziterów)
Z okularami z Biedronki, K/D zależy od mojego poziomu zaangażowania w grę. Zwykle gram PtFO, a wtedy się często ginie. W pojedynkach 1:1 zwykle przegrywam, gdy jestem w stanie zagrać taktycznie - daję radę i mam nawet niezłe wyniki z MVP w meczu włącznie.
Najważniejsze, że gra mnie bawi - bez sensu stresować się rzeczami, na które nie ma się wpływu - a czas jest taką rzeczą.
Tak jak napisał ktoś wyżej, też gram w kilka ulubionych gier i męczę je do bólu. Od kiedy wyszło Diablo gram w Diablo - zmieniam wersje, gdy wyjdzie nowa (no poza Immortal, które nie przypadło mi do gustu). Była taka gra "Blockout" - mam ciągle ten sam plik z wynikami od 40+ lat przeniesiony z PC XT 4,77MHz bez dysku twardego. Kiedyś znalazłem informację, że zrobili w Niemczech mistrzostwa świata oryginalnego DOSowego BLOCKOUTa - szkoda, że nie wiedziałem - w wersję 5x5 FLAT miałem wynik lepszy od Ówczesnego Mistrza o mniej więcej tyle, o ile Małysz w tych czasach przeskakiwał swoich konkurentów.
Największym MOIM ograniczeniem nie jest ograniczenie fizyczne lecz mentalne.
Gdy gra się PtFO, to zdarza się człowieka chcą dołączać do znajomych.
Nigdy nie przyjmuję zaproszeń, bo nie wiem w jakim wieku jest osoba zapraszająca i po prostu mam opory.
W D3 gram z kumplami (w mojej kategorii wiekowej) i ich dziećmi (w wieku 10-30), gdzie wszyscy wiedzą z kim mają do czynienia.
Naprawdę śmieszne było gdy na czacie podczas gry HC siostrzeniec Żony spytał, czy Jego kolega może spytać, czy może zagrać z Panem <tu pada moja ksywka w D3> i że już pytał rodziców i pozwolili ;)
Piszesz o kocie - jak Twój Dyson daje sobie radę ze żwirkiem?
Pytam, bo mam philipsa i wciąganie rozsypanego żwirku z twardej podłogi to tragedia - połowa zostaje w szczotce i po wyłączeniu odkurzacza po prostu wysypuje się na podłogę.
Sprawdzałem na żwirku tradycyjnym i silikonowym. Z silikonowym trochę lepiej, ale Żona po prostu wróciła do starego zelmera, a bezprzewodowy stoi bezczynnie od czasu gdy wyrzuciliśmy ostatni dywan (na którym philips z turboszczotką sprawdzał się świetnie).
Gdybyście mieli coś do dodania w sprawie "bezprzewodowy Dyson vs. koci żwirek", to byłbym BARDZO wdzięczny.
Ten "kij" to nie kij tylko kręgosłup moralny.
A ból "od bytu" wynika z miękkiego serca*
spoiler start
W razie niezrozumienia wpisu.
Zaznaczony gwiazdką (*) wers nawiązuje do popularnego powiedzenia "Jak masz miękkie serce musisz mieć twardą dupę".
W razie niezrozumienia powyższego powiedzenia.
Powiedzenie nawiązuje do tego, że jeśli człowiek stara się być miły, dobry i pomocny, to musi się liczyć z tym, że większość ludzi nie okaże za to żadnej wdzięczności i trzeba będzie ponieść (często bolesne) skutki swojej chęci pomocy.
W razie niezrozumienia intencji tego wpisu.
Nie martw się! Nie warto przejmować się ludźmi z kijem w bolącej d..pie.
spoiler stop
worzył dzieła, w których akcja rozwijała się częściej na poziomie refleksji i niekończących się naukowych wywodów, nie zaś dzięki bitwom i laserowym wystrzałom, stąd wybór nieznanej z powieści bohaterki pozwala twórcom zdynamizować wydarzenia, nie naruszając przy tym dorobku autora Solaris
Jako "zabetonowany jak Kraków" NIE uważam, że takie działanie jest "nazbyt kontrowersyjne". Uważam to działanie za żałosne. To tak jakby ktoś zdobył prawa do znanej marki napoju "cola" i liczył na to, że dzięki nazwie zarobi sprzedając kranówę z cukrem i sokiem malinowym z owoców aronii o smaku i aromacie identycznym z naturalnym.
Dlaczego nie nazwali tej gry "Regis III", "Yasna" lub "Ważka" lub w inny sposób nawiązujący do twórczości?
WTEDY byłoby to rzeczywiście "dopisywanie wątków", za które pewnie "zabetonowani" nie mieliby pretensji. Teraz jest (zgodnym z polskim prawem) żerowaniem na popularności.
I nie mówię tu o jakości gry (być może okaże się dobrą), ale o obrażających intelekt bajaniach dotyczących szacunku do twórczości Lema.
Przecież HC to HC.
W D3 na początku śmierć na HC oznaczała utratę wszystkiego na sobie, wszystkiego w skrzynce i całego złota. Trzeba było zaczynać od zera. Potem uwspólnili skrzynkę i kasę i wszystko złagodniało.
Potem paragony przypisane do konta, a nie postaci.
Potem wprowadzili pasywki zapewniające chwilowe nieśmiertelności dla wszystkich postaci.
Potem dodali je do niektórych elementów wyposażenia.
Śmierć przestała znaczyć śmierć i ludzie się odzwyczaili od idei HC. Obstawiam, że to samo stanie się z D4, bo liczba graczy HC jest dużo mniejsza niż liczba "płakaczy" HC (ja mówię "płaczek", ale "płakacz" lepiej tu oddaje sens określenia ludzi, którzy nie czytają ze zrozumieniem ostrzeżenia przy zakładaniu postaci HC).
Czyżby monopoliści z M$ zauważyli, że dokąd Linux żyje nie da się PCtów całkiem zamienić w konsole, bo kto kupi komputer i używa Linuxa jest jego rzeczywistym właścicielem, a nie posiadaczem uzależnionym od widzimisie producenta systemu.
Może zrobią testy na grach, które są już starsze i były pierwotnie przeznaczone na systemy M$, a teraz nie chcą na nich działać. Zadziwiające, że ten sam Linux nie będzie się przejmował, że gra jest na WIN7 i nie chodzi na WIN10+. Po prostu zmieni ustawienia i je uruchomi. Będziemy mieli dużo bardziej spektakularny wynik 100% różnicy (tylko w drugą stronę).
Czy to oznacza, że Terminatora 2 też zbanują?
W piosence GnR promującej film też śpiewają: "You could be mine"
I Terminator, też promował macho ...
Teqnixi & NewGravedigger
Dzięki Panowie za informację, doczytam sobie.
Mamy z Żoną skomplikowaną sytuację rodzinną i Wasze informacje i namiary na przepisy pomogły wyjaśnić kilka rzeczy - dzięki czemu najprawdopodobniej unikniemy głupich pomyłek i nie będziemy musieli biegać po sądach.
Nie wiem skąd wziął eś tych spadkobiercow przy zachowku ale to nie jest prawda
Wziąłem z tego miejsca (https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/kodeks-cywilny-16785996/art-991):
Art. 991. [Uprawnieni do zachowku]
§ 1.
Zstępnym, małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy, którzy byliby powołani do spadku z ustawy, należą się, ...
i z tego:
§ 2.
Jeżeli uprawniony nie otrzymał należnego mu zachowku bądź w postaci uczynionej przez spadkodawcę darowizny, bądź w postaci powołania do spadku, bądź w postaci zapisu, przysługuje mu przeciwko spadkobiercy roszczenie o zapłatę sumy pieniężnej potrzebnej do pokrycia zachowku albo do jego uzupełnienia.
W § 1. jest wyraźnie napisane, że "powołani do spadku", a tu powołane będą tylko córki (o ile będą żyły, nie odrzucą lub nie okażą się niegodne).
W § 2. jest "spadkobiercy" otwartym tekstem.
Oczywiście podtrzymuję poparcie dla Twojego stwierdzenia (gdzieś wyżej), że takich rzeczy nie załatwia się na forum, tylko idzie do prawnika, który pozna i oceni wszystkie szczegóły sprawy.
Mam pytanie - czy z przepisu niżej wynika, że owo "żądanie" to ODDZIELNA sprawa cywilna, czy możliwe jest załatwienie tego w sprawie spadkowej?
Jeśli w tej samej, to NewGravedigger ma rację, że ja nie mam racji ;)
Dodatkowo - na jakiej podstawie tę darowiznę doliczy się do spadku? I kto decyduje, że coś się dopisuje do spadku lub nie?
Mam wrażenie (może błędne), że chodzi w przepisie raczej o to, że np. córka dostałaby darowiznę i zrobiłaby potem darowiznę na syna - czyli wnuk dostałby to mieszkanie niebezpośrednio od pierwotnego darczyńcy, lecz od osoby będącej spadkobiercą. Wtedy mieszkanie doliczałoby się do spadku, bo darowizna była na spadkobiercę (córkę). Albo córka by nie dożyła i wnuk wskoczyłby post factum ...
W 1000 KC jest:
§ 1. Jeżeli uprawniony nie może otrzymać należnego mu zachowku od spadkobiercy lub osoby, na której rzecz został uczyniony zapis windykacyjny, może on żądać od osoby, która otrzymała od spadkodawcy darowiznę doliczoną do spadku, sumy pieniężnej potrzebnej do uzupełnienia zachowku. Jednakże obdarowany jest obowiązany do zapłaty powyższej sumy tylko w granicach wzbogacenia będącego skutkiem darowizny.
Nawet gdyby matka odrzuciła spadek, to wnuk też mógłby go odrzucić i o ile sąd nie zabroni odrzucenia znów nie byłby spadkobiercą.
dopisek: czy w prawie polskim są przepisy, że spadkobiercy mogą żądać spłaty od każdego niespadkobiercy, który w ciągu 10 lat dostał jakąkolwiek niebanalną darowiznę? Mam wrażenie, że nie. (tzn. żądać mogą, ale bezpodstawnie)
Niedługo prawo dotyczące spadków ma się zmienić. Mam nadzieję, że będzie to krok do uszanowania prawa własności, a w szczególności prawa do swobodnego rozporządzania za życia swoim majątkiem. Jeśli coś jest moje, to ja powinienem decydować co się z tym stanie, a nie żaden sąd lub pominięci spadkobiercy.
Ale darowizna była na wnuka, a nie na córkę.
Jeśli obie córki żyją (w szczególności matka tego wnuka), to urywa ścieżkę w przypadku dziedziczenia ustawowego, no chyba, że matka odrzuci spadek.
do żądania wypłaty zachowku, który jest równowartością połowy wartości dziedziczonego mieszkania
Przetłumaczmy to na język ludzki.
Mam mieszkanie i gacie.
Mam dwie osoby będące ustawowymi spadkobiercami (osoby A i B).
Mieszkanie komuś daruję i zostają mi tylko gacie.
Piszę testament, w którym wszystko co mam zapisuję osobie A.
Osobę B pomijam w testamencie.
Do jakiego zachowku ma prawo osoba B skoro odziedziczono TYLKO gacie?
Odpowiedź jest prosta, bardziej skomplikowane jest to, czy osoba B będzie wnioskować o wartość części nowych, czy zużytych gaci?
Posłuchajcie NeoGrabarza - z tym idzie się do adwokata, który rozpozna wszystkie istotne szczegóły sprawy i doradzi co można, a czego nie.
No cóż ... to chyba nieaktualna informacja
We recently rolled out a system update to Drive item limits to preserve stability and optimize performance. While this impacted only a small number of people, we are rolling back this change as we explore alternate approaches to ensure a great experience for all.
— Google Drive (@googledrive) April 4, 2023
Można przeczytać w tym samym miejscu, z którego pochodzi pierwotna informacja o limicie liczby plików:
https://arstechnica.com/gadgets/2023/04/google-drive-cancels-its-surprise-file-cap-promises-to-communicate-better/
Na kontach biznesowych o liczbie użytkowników większej, niż 4 (a w Enterprise jest więcej) istnieją tzw. dyski współdzielone o pojemności zależnej od liczby użytkowników w całej usłudze i na każdym takim dysku jest limit 400tys. plików - ta informacja jest w dokumentacji usługi.
Gdy pierwszy raz to przekroczyłem, tez to było bolesne zderzenie z "nieograniczoną pojemnością dysków w usłudze".
Jeśli użytkownicy potrzebują większej liczby plików umieszczają je na dyskach współdzielonych (i dobrze, bo to bezpieczniejsze, wygodniejsze i łatwe do zarządzania prawami dostępu na poziomie zespołu, a nie użytkownika).
Jeśli jakiś użytkownik ma więcej, niż 5mln plików w wersji biznesowej, to oznacza, że ma burdel i admin powinien się tym zająć lub wybrał niewłaściwą usługę.
1. kupujesz co najmniej 2 głośniki niskotonowe o średnicy minimum 30cm i mocy co najmniej 50W.
2. Kupujesz wzmacniacz, który uciągnie te głośniki przy mocy maksymalnej.
Najlepiej kupić głośniki gitarowe - wg norm mają wytrzymać 120% mocy przez 5 godzin zanim się rozlecą.
3. w zależności gdzie sąsiad mieszka przykręcasz głośniki do ściany/sufitu/podłogi w miejscu graniczącym pomiędzy twoim mieszkaniem, a mieszkaniem sąsiada
4. robisz np. z telefonu - generator niskich tonów (takich jak wiercenie udarowe - można nagrać) i ustawiasz mu godziny pracy wtedy gdy nikogo nie ma u ciebie, a sąsiad jest - dobrze byłoby umożliwić zdalne włączanie/wyłączanie generatora
5. podłączasz generator do zestawu wzmacniacza i głośników
6. używasz włączając w czasie, gdy cię nie ma w domu
7. jeśli jesteś/chcesz być bezczelna/y - na drzwiach wieszasz wydrukowany tekst "Paweł i Gaweł"
w pierwszych tygodniach po premierze spróbować swych sił na HC
Czego DOKŁADNIE oczekujesz od tej "społeczności"?
np.
Chcesz iść po bandzie i robić wynik?
Chcesz grać w towarzystwie, które "zaryzykuje za Ciebie życie", gdy będzie ciężko? (i czy Ty zaryzykujesz swoje?)
Chcesz pograć i pogadać?
Chcesz grać codziennie, czy wtedy gdy jest czas?
Chcesz należeć do klanu, czy znaleźć stałą "drużynę" grających razem?
...
Pytam, bo na HC raczej lepiej wiedzieć jakie oczekiwania ma towarzysz(ka) gry.
To prosty skutek panujących praw.
Gdy woda spływa "z góry na dół" po linii najmniejszego oporu, gdy prąd płynie tam gdzie mu łatwiej, gdy kulka wpada w otwór i sama z niego z niego nie wyskoczy, to obserwujemy tylko prosty skutek dążenia naszego świata do najniższego możliwego w danych warunkach stanu energetycznego.
To, czy coś się zmieni zależy tylko od dwóch rzeczy:
1. czy dostarczysz energię wystarczającą, aby pokonać energię wiązania i wybić się z ekstremum
2. czy stan energetyczny, w którym się znajdujesz jest ekstremum lokalnym, czy globalnym
Przykład:
Masz dziewczynę, to że z Nią jesteś to znak, że znajdujesz się w ekstremum funkcji stanu opisującej wasz związek.
Jeśli to ta jedyna, to masz ekstremum globalne tak głębokie, że jest tylko jedna droga, aby z niego wyjść - śmierć.
Jeśli nie jedyna, to gdy zobaczysz bliższą jedynej otrzymasz porcję energii, która przeniesie Cię w stan wzbudzony. Przezwyciężysz energię wiązania i wpadniesz w następne ekstremum - głębsze i z większą energią wiązania.
Oczywiście energia wiązania nie zależy tylko od tego czy akurat ta jest jedyna - np. kredyt hipoteczny zwiększa energię wiązania bez względu na jedyność partnerki. Energia ta może tez zmieniać się z czasem, ale zasada jest zawsze taka sama.
Nie wiem dlaczego ludzie zawracają sobie głowę takimi pytaniami i tracą czas.
Wystarczy nauczyć się prostej fizyki ;)
Ograłem wszystkie Diablo oprócz Immortal.
Nie jestem jakimś znawcą, ale mam na samym HC w D3 1000+ godzin
i w sezonie na HC potrafię dowolną klasą wbić zadania sezonowe+szczelinę 70+.
Gram w D3 sporadycznie do teraz. Jestem fanem serii.
Z mojego punktu widzenia i na bazie historii z poprzednimi wersjami
D4 ma TYLKO jedną wadę -zbyt wysoka cena.
Kupiłbym w dniu premiery gdyby nie przekraczała 250zł.
Poczekam na promocję. Jeśli się nie doczekam - prawdopodobnie kupię, stać mnie ;) i za potencjalnie kilka lat gry oraz możliwość przypomnienia sobie starych kumpli - przełknę tę cenę. W końcu nie płacę za grę, tylko za przyjemność.
Inne wady wymienione w artykule nie są dla mnie istotne.
Mechanika gry będzie się i tak zmieniać. Niektóre ograniczenia np. drzewka umiejętności umożliwiają jego rozbudowę z czasem.
Oczywiście można to traktować jako skok na kasę za dodatki,
ale biorąc pod uwagę, ze fani serii (nie jestem jedyny taki) grają w te gry po 10 i więcej lat, to raczej zaleta.
Nie rozumiem jak ludzie moga mieć własny biznes i jeszcze ogarniać dzieci.
Z mojego doświadczenia wynika, że większość nie ogarnia.
Zwykle niestety prawda wychodzi w trudnych chwilach lub na starość. Dzieci, którym nie poświęca się czasu też nie poświęcają czasu i uważają to za normalne (bo tego się własnie nauczyli od rodziców).
Ogarniający zwykle nie są pazerni i potrafią postawić granicę poza którą oddaliliby się od bliskich lub są świetnie zorganizowani i trzymają się harmonogramu, w którym czas poświęcony rodzinie jest święty i może go naruszyć tylko pożar zagrażający tej rodzinie.
Niektóre pary są z sobą z przyzwyczajenia lub innych przyczyn wynikających z zewnętrznych warunków.
Jeśli dwoje ludzi chce razem być i jest 20+, 30+ lat razem, to kontaktu nie mierzy się czasem.
Po latach małżeństwa, gdy o czymś pomyślę i właśnie otwieram usta, aby to wyrazić - słyszę głos Żony, która dokładnie w tej chwili też o tym pomyślała i zaczęła mówić o tym przede mną.
Czasem mam wrażenie, że żyję w jakimś matrixie lub zaczynamy z Żoną zmieniać się samoistnie w startrekowy Borg lub systemszokowy Many.
Oglądamy razem filmy, które nas interesują i o których można potem porozmawiać.
Robimy rzeczy, o których możemy porozmawiać.
Siedzimy obok siebie rozmawiając w myślach, bo nie musimy mówić o rzeczach, o których paplaliśmy w wieku większości osób, które się tu wypowiedziały.
Gdy któreś z nas robi coś samo, to też często o tym rozmawiamy.
Długodystansowo ważne są 4 rzeczy (muszą być spełnione jednocześnie):
1. zawsze możemy na siebie liczyć (i "zawsze" znaczy "zawsze")
2. jedno musi drugie umieć rozbawić
3. trzeba się lubić (nie kochać lecz lubić! - oczywiście kochanie nie jest wykluczone ;) )
4. w BFa można grać tylko w czasie, gdy Ona ogląda jakiś serial z dokładnością do czasu zamknięcia rundy ;)
Reszta sama się zrobi.
ps. nie wiem ile ma Widzący, ale jest szansa, że jestem tu najstarszym staruszkiem
ps2 - dopisek - 5-ty warunek - nieważne co ktokolwiek o nas myśli lub mówi
Szanowny Panie Autorze
Jeśli się mylę, to odszczekam i przeproszę.
zapewnić zdecydowanie większą powierzchnię zestyku
W elektrotechnice i elektronice słowo "zestyk" oznacza zespół, który składa się z co najmniej jednego styku (i zwykle innych rzeczy).
Więc jeśli mamy do czynienia z takim urządzeniem (tu: nie mamy), to należałoby napisać o powierzchni styku.
Gdyby pisał to humanista, to też napisałby "powierzchnia styku", bo nie znając nazewnictwa fachowego pisałby o "stykaniu się", a nie niepoprawną polszczyzną, o "zestykaniu się".
przepływu sporego natężenia
Natężenie NIE może płynąć, bo jest liczbą opisującą przepływ prądu, a nie czymś istniejącym.
Płynąć może PRĄD o dużym natężeniu.
Pianie, że natężenie płynie, to jakby napisać:
"spadło ciśnienie .. jeszcze leży pod balkonem i kwiczy".
Niestety - od jakiegoś czasu liczba zwolenników teorii jest większa niż liczba sceptyków i szpital wypuścił tych szerzących - zaczął przyjmować sceptyków.
A na szybie na wsi po umyciu objawiła się plama - Bosek rozpoznał w plamie swoją matkę.
Właściciel plamy postawił pod oknem grill i automat z colą, a głęboko wirzący przychodzili głodni aby podziwiać plamę.
Matka Boska uczyniła cud wzbogacenia właścicieli okna.
To niezbity dowód na to, że głęboko wierzący zawsze mogą liczyć na Boska i jego matkę oraz wszystkich głęboko wierzących właścicieli plam.
AR (wspomagana rzeczywistość) i VR (wirtualna rzeczywistość) to dwie różne sprawy z punktu widzenia użytkownika.
Pierwsze linie artykułu są mylące - mowa o VR i AR.
AR to świetna sprawa, ale wymaga kompleksowego podejścia, co raczej długo nie nastąpi, bo korporacje nie będą współpracować dla dobra użytkownika, lecz działać na rzecz akcjonariuszy i ich zysków.
AR ma ogromną przewagę nad VR (dla użytkownika/obywatela), bo VR to tylko zabawka lub narzędzie o ograniczonych/specjalistycznych zastosowaniach, a AR może poprawić jakość życia, poprawić ekologię w niektórych dziedzinach, zmniejszyć koszty.
Przykłady - proste i naiwne:
- obywatel na przystanku autobusowym "widzi" rozkład jazdy bez konieczności budowy tych wyświetlaczo-kiosków na przystankach - zyskuje otoczenie - tracą producenci systemów przystankowych - będą PRZECIW!
- obywatel u lekarza - w końcu koniec kłótni "a panie kto ostatni, bo ja tu stoję od 5-ciu godzin" - rozwiązanie za kilka lat gdy seniorzy nie będą używać telefonów dla seniorów, bo urodzili się ze smartfonem w dłoni
- przemysł - integrator systemów przemysłu 4.0 (lub ileśtam zero) - inwestorzy i projektanci linii produkcyjnej wchodzą na halę, na której trwa produkcja i na żywo sprawdzają jak poustawiać projektowane właśnie maszyny, aby wszystko grało - unikamy kosztów pomyłek i niezrozumienia, bo wszyscy wszystko widzą nałożone na rzeczywistość, w której projekt zaistnieje
- usługi - fryzjerka pokazuje klientce jak będzie wyglądać PRZED cięciem - przez co wszystko działa szybciej i bardziej bezboleśnie w przypadku niezrozumienia skutków
- kierowca (o ile jeszcze będą kierowcy) otrzymuje komunikaty jak obecnie piloci śmigłowców bojowych - poprawia się bezpieczeństwo
Przykłady złe:
Meta (lub inne Google) wdrażają swoje rozwiązania i w wersji dla biedaków wyświetlają reklamy wykorzystując możliwość śledzenia nie tylko pozycji, ale także rejestracji tego na co klient patrzy.
W wyniku tego ktoś patrzy na tyłki i po chwili dostaje reklamę agencji towarzyskiej ..
Niestety o ile znam życie albo to pomysł z AR rzeczywiście upadnie, albo mamy wariant z tyłkami ;)
--> Mutant z Krainy OZ
Rozumiem, że to dobre życzenia.
Adresat życzeń:
1. dożyje sędziwego wieku
2. będzie miał gdzie spać (ma wstawać w nocy)
3. będzie miał gdzie sikać
4. będzie miał co pić
5. będzie na tyle sprawny fizycznie, że wstanie i dojdzie do miejsca sikania
6. będzie na tyle sprawny umysłowo, że będzie wiedział, że trzeba iść się wysikać
7. będzie MÓGŁ sikać i każde sikanie będzie krótsze niż 1/5 nocy, co też nie jest oczywiste w tym wieku
Chyba żaden facet nie pogardzi takimi życzeniami ;)
Pokłosiem ciężkiej pracy są ...
NIE nie są. One są pokłosiem złych wyborów i niewłaściwie uporządkowanych priorytetów.
Ciężka praca nie jest zła i rzeczywiście przynosi efekty o ile jej cele są dobrze wybrane.
Jeśli mieć pretensje do rodziców, to o niezadbanie o umiejętność wyboru priorytetów, a nie o namowę do ciężkiej pracy.
I śmieszą mnie te teksty "pracuj mądrze, a nie ciężko" - to niemądrzy ludzie nie rozumieją, że ciężko nie oznacza niemądrze.
Najlepsze jest to, że na pytanie co to znaczy mądrze? (w konkretnym przypadku) odpowiedzi tacy zwolennicy "konceptów z kalendarza" raczej nie udzielają.
Powinno być po prostu "pracuj mądrze", ale to nie brzmi atrakcyjne i nie trafi do zagubionych szaraków, którzy z tego powodu np. nie puszczą adekwatnego mema na łotsapie lub nie wykupią kołczingu i nie dowiedzą się, że pracują ciężko aby opłacić kogoś, kto (jak im się wydaje) im wytłumaczy, jak pracować mądrze.
Rady rodziców w przeciwieństwie do rad takich "wszekliej maści kołczów" można zweryfikować na etapie porady - po prostu obserwując jak rodzice sami realizowali to, co radzą.
Jesteś tym kim jesteś dlatego, że robiłeś to co robiłeś. Nie podobasz się sobie?
W (chyba) psychologii funkcjonuje pojęcie efektu Dunninga-Krugera, który w dużym skrócie zamyka się w zdaniu: "Ludzie o niskim poziomie umiejętności wyciągają błędne wnioski i podejmują błędne decyzje, ale nie są w stanie popełniać błędów z powodu niskiego poziomu umiejętności".
Idąc dalej ludzie ci nie rozumieją popełnianych błędów co ich prowadzi do wiary we własną słuszność, i dalej, do wzrostu zaufania do własnych decyzji i do siebie, a także do świadomości własnej wyższości.
Mamy tu paradoks, z którym wszyscy często mamy do czynienia w życiu: mniej kompetentni ludzie postrzegają siebie jako profesjonalistów, podczas gdy bardziej kompetentni ludzie wątpią w siebie i swoje umiejętności. Im niższy poziom umiejętności, tym większa pewność siebie.
To jest znane od wieków. Znalazłem gdzieś w sieci dwa cytaty a propos efektu:
Karola Darwin: "Ignorancja rodzi zaufanie częściej niż wiedza"
Bertrand Russell: "Jedną z niefortunnych rzeczy naszych czasów jest to, że ci, którzy są pewni siebie, są głupi, a ci, którzy mają wyobraźnię lub zrozumienie, są pełni wątpliwości i niezdecydowania".
To co Cię trapi - trapi innych i trapiło ich od wieków i będzie trapić dawno po tym, gdy nie będzie tych, którym przekażesz swoje ideały, przekonania i wartości. I jeśli to zrobisz zgodnie z sumieniem i tym czego sam się nauczyłeś jest duża szansa, że ich też będzie trapić ta niepewność i powiedzenie "jeśli jesteś taki mądry, to dlaczego jesteś taki biedny".
Rozwiązanie jest jedno - przygotować się na to, że tak jest i olać to.
ale będzie to off-topic i wnioski jakie w ten sposób wyciągniemy nie będą się nijak odnosiły do tego o czym traktuje wspomniany wywiad
Zgadzam się z Twoim wnioskiem. Skończmy na tym tę dyskusję.
Nie zgadzam (chyba) się z Twoimi innymi poglądami wyrażonymi w tej wymianie zdań, więc może podyskutujemy innym razem w wątku bardziej odpowiednim.
->Grish sorki za "zaśmiecenie" Twojej wypowiedzi
1. Odniosłem się do stwierdzenia przedpiścy, a nie do artykułu i tematu.
2.Moja wypowiedź: ".. eksterminację kultury rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej .."
Twoje pytanie: "Dlaczego twierdzisz że to Kościół odpowiada za eksterminację rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej?"
Nie napisałem tego co sugerujesz, że napisałem. Twój komentarz nie dotyczy mojej wypowiedzi.
Nie zarzucaj mi proszę arogancji polegającej na wciskaniu światopoglądu tam, gdzie tego nie robię.
W żadnym punkcie nie odniosłem się do wiary. Słowo "wiara" zostało użyte w cytacie oznaczającym jedność kościoła z wyznawcami, której deklaracja jest wygłaszana zgodnie z obrządkiem.
3. Za komuny władza próbowała w mediach przekazywać informacje bliskie ludziom w sposób sugerujący, że się utożsamia z poglądami ludzi, że władza i lud są z tej samej gliny. Widzę tu analogię - "ludzki" ksiądz robi to co my. Dla mnie to deja vu, bo napisałem, że jestem STARY - widziałem to już i słyszałem. To moje odczucia.
4. Przez to że wszystko interpretujesz jako "działania promocyjne" omija Cię dość ciekawa dyskusja o podłożu teologiczno-filozoficznym.
Nie omija - to KTO dyskutuje jest ważnym elementem dyskusji. TU odniosłem się do wypowiedzi poprzednika i określenia "ludzkich" księży, a NIE do części teologiczno-filozoficznej.
5. Uważasz że ludzie powinni się tłumaczyć ze zbrodni popełnionych przez innych?
Nie żartuj - ksiądz reprezentuje kościół - nie wypowiadał się jako "szeregowy Kowalski" tylko jako reprezentant instytucji, której działalność statutowa jest ściśle określona spisanymi wartościami.
Tak - każdy ksiądz odpowiada za kościół wobec którego jest lojalny i to nie jest odpowiedzialność zbiorowa, lecz świadomy wybór każdego księdza.
dopisek: Księża chcą od ludzi wierności wobec KOŚCIOŁA a nie wierności wobec nich. Myślę, że mam prawo uważać, że to nie jest odpowiedzialność zbiorowa, o której piszesz.
Jako ksiądz (osoba publiczna) zdecydował się na wypowiedź publiczną (bo artykuł na GOLu jest wypowiedzią publiczną), więc musi być gotowy na konsekwencje publicznego występowania.
Dopisek 2. A propos efektu potwierdzania.
https://www.tygodnikpowszechny.pl/kanada-narasta-gniew-na-kosciol-168298
To o czym piszę zostało potwierdzone przez źródła katolickie. Jeśli się mylę, że wiadomości np. z ww. linku dotyczące niszczenia kultury i masowych grobów są nieprawdziwe, to uderzę się w piersi i ogłoszę samokrytykę. W przeciwieństwie do ogłaszających samokrytykę w czasach komuny - nie zapomnę aby przeprosić.
Moim zdaniem źle się dzieje, gdy ekstrema stają się twarzami poglądów, do których ludzie mają prawo.
Dla mnie to taka sama klasa problemu, jak prawo o naruszaniu uczuć religijnych.
Ekstrema chcą zamykać za pisanie haseł kredą na chodniku. Inne ekstrema chcą wchodzić do kościołów i przerywać msze.
Ludzie chcący mieć prawo do spokoju w momencie obrzędów religijnych i chcący mieć prawo do jawnego wyrażania swojego zdania nie powinni podpisywać się pod czynami ekstremistów. Powinni je tępić - obie strony oba ekstrema.
Niestety do tego potrzebny jest szacunek, a szacunku nie da się wymusić - trzeba się go nauczyć i nabyć z wychowaniem.
że nawet w takim miejscu trafiają się normalni ludzie, ze zdrowym spojrzeniem na niektóre rzeczy
OK - chyba jesteś z pokolenia, które wie co to znaczy "ja tylko wykonywałem rozkazy". Ludzie noszący "mundur kościoła" reprezentują kościół.
"Taka jest nasza wiara, taka jest wiara ..."
Jeśli ktoś stara się być "ludzkim" (jak piszesz), a jednocześnie reprezentuje instytucję, która "podpisuje się" pod zbrodniami od czasów Średniowiecza, poprzez planową eksterminację kultury rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej po ukrywanie zbrodni na dzieciach w naszym kraju, to (wybacz) ale ja uważam go za hipokrytę lub cwaniaka.
Stary jestem - za komuny były stosowane takie techniki - okresy błędów i wypaczeń i ludzie odcinający się od nich, kroniki filmowe nabijające się z działań lokalnych i podobne - ludzie władzy pokazywali jacy są fajni i jak są blisko ludu.
Jasne, ksiądz to człowiek i nie każdy jest Chrystusem, który pójdzie na krzyż, ale nie wierzę w takie działania "promocyjne" osób związanych z kościołem i dla mnie to jest żałosne, a nie fajne. Sam słyszałem od siostrzyczki w kościele w Toruniu po komentarzu na temat działań najsłynniejszego toruńskiego sługi szatana pod flagą KK - że każdy odpowiada sam przed Bogiem - OK, ale ja tego nie kupuję.
Byłbym wdzięczny za komentarz do filmu.
Czy oczekujesz także krytycznych komentarzy?
Produkty mają swoje grupy docelowe - grupa docelowa BFa, to ludzie szukający innych wrażeń niż grający w konkurencyjne produkcje.
BF zawsze stawiał na grę zespołową. Różnie z tym było w praktyce i gracze z pewnością pamiętają BF3 i ludzi, którzy wyskakiwali z samochodów, aby zabić współgracza biegnącego do śmigłowca w punkcie odrodzenia, ale zawsze w grze były mechanizmy wspomagające współpracę.
Drużyny i system rozkazów, premie drużynowe, możliwości tworzenia drużyn, specjalne tryby drużynowe i wiele innych.
To budowało podstawę wiernych fanów.
Ktoś przestał myśleć dlaczego BF stał się takim a nie innym produktem i chciał upodobnić BFa do CoDa.
Sorki, jako wierny fan BFa - jeśli będą szli w tym kierunku przestanę grać lub zacznę grać w CoDa - po co kupować podróbki?
Kampania single w takiej grze to marnotrawstwo zasobów, czasu i pieniędzy, które powoduje, że może ktoś NOWY spróbuje, ale zobaczy, że lepiej wziąć to samo od konkurencji.
Kampania single może być dobrym trenerem dla nowych graczy, ale lepiej sprawdza się poligon, który w dodatku jest użyteczny także dla wszystkich graczy chcących w spokoju coś przećwiczyć lub sprawdzić.
Postępowanie EA kojarzy mi się z Kodakiem - jesteśmy wielcy, a za chwilę nas nie ma, bo nie umieliśmy sprawdzić czego potrzebują klienci i co im możemy zapronować.
dopisek: mam podstawy aby myśleć, że nie jestem jedyny o takich poglądach - wystarczy zauważyć jak popularny jest ciągle BF1, który jest ostatnim z dobrze rozwiniętymi opcjami współpracy. W BFV też są drużyny, ale kilka rzeczy, które wcześniej były łatwe i intuicyjne wyraźnie cofnięto w rozwoju. W najnowszym BFie drużyny są tylko po to aby na mapie było więcej kolorów.
Na serio nie zrozumiałem na czym ma polegać ekologiczność tego rozwiązania.
Zasilacz wykorzystujący azotek galu zamiast krzemu? To jakiś bełkot techniczny. Tak jakby w samochodzie z 12-cylindrowym silnikiem mówić o ekologii związanej z materiałem użytym na klamki.
Oczywiście nikt nie zaprezentował badań o zapotrzebowaniu mocy obliczeniowej w miejscach, gdzie ten komputer może być wykorzystany.
7-litrowa obudowa? Ograniczenie ilości kabli? W zastosowaniach biurowych?
W zastosowaniach biurowych wystarczy RaspberryPI, w którym prawie nie ma kabli, a obudowa jest wielkości dwóch mydelniczek, a przy zastosowaniu pasywnego chłodzenia trzech mydelniczek.
BF ma dwie drogi:
1. upadek
2. do władzy dojdzie ktoś kto zabroni robienia w BF jakiejkolwiek kampanii, wyrzuci na zbity pysk każdego kto będzie choć wspominał o single i nakaże zajęcie się tym co w BF jest najważniejsze - taktyczną rozgrywką multi
Jakieś okolice 2000 - byliśmy na zakrapianej imprezie u znajomego. Znajomy zakropił bardziej, niż inni.
Rano klinik, znajomy się męczy i odmawia klinika - uzasadnia:
rano jego młody (lat 3) go spytał - "tato dlaczego jak w nocy chciałem pić nalałeś mi miodu?
nie pamiętam odpowiedzi, pamiętam, że młody to w nocy wypił, pół szklanki i poszedł dalej spać.
Po tym znajomy chyba przestał pić.
Raz ...
Większość użytkowników nie potrzebuje dobrych słuchawek, potrzebuje słuchawek.
Większość użytkowników nie używa słuchawek do tego, do czego używano ich kilka(dziesiąt) lat temu np. słuchania muzyki takiej i tak nagranej, że aby wydobyć subtelności miłe dla koneserów - większość NIE jest koneserami i nie chce nimi być.
Dwa ...
Co to znaczy "dobre"? Dobre do czego? Rzeczy zaspokajają potrzeby - lepiej lub gorzej, wystarczająco lub nie.
Jakie potrzeby zaspokajały tamte słuchawki, że nazywasz je dobrymi, a jakich potrzeb nie zaspokajają obecne, że nie są dobre?
Czyli na bułkach zarabia się lepiej niż w IT
W bułkach nie masz klientów, którzy nie wiedzą, że trzeba zrobić założenia / specyfikację techniczną.
Nie masz też klientów, którzy przyjdą z bułką i powiedzą, że masz ją zmodernizować do pączka - oczywiście w cenie wliczonej w bułkę ;)
Nie masz też wielu rzeczy, które powodują, że masz ochotę "kupić dom w Bieszczadach" ;)
-> el.kocyk - miło słyszeć, że Ci idzie - chyba kilka miesięcy temu pytałeś tu o ten biznes i byłeś dużo niżej - gratulacje i życzenia dalszego rozwoju! (nie dziękuj!)
Cóż za piękna i wnikliwa (wręcz humanistyczna) analiza technicznego problemu!
BRAWO!
Nie mogę się doczekać tych chwil, gdy dzieci multimilionerów w końcu nie będą się musiały babrać z nadmuchiwaną piłką i przerywać meczu (jak pisze lub tłumaczy Autor (lub tłumacz Google (lub czat-GPT3))).
Cieszę się, że będzie ktoś kto nie bacząc na niebotyczne koszty (w porównaniu z tradycyjnymi metodami) stojące za technologią druku 3D zapewniającą odpowiednią dokładność wykonania, elastyczność i wytrzymałość wydruku w końcu zacznie wykorzystywać ją do wykonywania przedmiotów używanych na podwórkach. I nie ma tu znaczenie, że to co zwykli ludzie nazywają "podwórkiem" w posiadłościach milionerów raczej do podwórka nie pasuje (w końcu to tylko język, a kogo obchodzi język).
Oczywistym dla mnie jest także całkowite ignorowanie używanego przez owych milonerów pojęcia śladu węglowego powiązanego z energochłonnością procesu druku (w końcu laser "bierze" więcej energii niż pompka). Kogoś kogo stać będzie na taką piłkę lub (nie bójmy się tego słowa!) CUD takie problemy nie dotyczą.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy bez chwili namysłu powielają i lajkują takie wiadomości.
Podziwiam dobór tematu i tak rzadką dziś opiniotwórczość artykułu.
Jeszcze raz - BRAWO!
ps. 1. styl i słownictwo zamierzone
ps. 2. dla jasności - pisząc o milionerach nie miałem na myśli g.. wartych kolumbijskich pesos
Śmichychichy, a nikt nawet nie spytał:
czy "główny zainteresowany" przeżył?
Jako internauta pod wpływem tego wzruszającego artykułu postanowiłem podzielić się z użytkownikami historią o tym, jak małżonka uratowała mi życie (lub co najmniej zdrowie).
Małżonka od dłuższego czasu emitowała powiadomienia głosowe o tym, że powinienem odejść od komputera i coś zjeść. Próbowałem wyłączyć natrętne powiadomienia głosowe małżonki włączając serial na Netflixie, co niestety spowodowało Jej przejście w tryb powiadomień niemaskowalnych.
W końcu powiadomienia przeszły w alerty o mrożącej krew w żyłach treści
"Jak q..a nie zjesz tej kolacji to q..a ci nic więcej nie zrobię i sam będziesz sobie robił żarcie".
To mi uświadomiło, że przecież jestem leniwy i prędzej umrę z głodu, niż sam sobie zrobię. Komunikat dodatkowy, że będę musiał sam szorować brodzik, a może nawet odkurzać ostatecznie przekonały mnie do czynności spożycia.
Tak mało brakowało ... !!!
To pokazuje jednoznacznie, że przemyślane i odpowiednio sformułowane proste i jasne powiadomienia głosowe pozwalają na zachowanie zdrowia bez względu na technologię z nimi powiązaną oraz imię lub nazwę osoby/urządzenia powiadamiającego (małżonka NIE ma na imię Apple).
ps. styl i słownictwo zamierzone
Używając słowa "pasywny" rzeczywiście przesadziłem, bo opory bez wymuszenia przy zamontowaniu w "zwykłych" elementach wentylacji spowodowałyby zmniejszenie wydajności. Opory jednak zmniejszają się proporcjonalnie do przekroju .
Na moim osiedlu stoi blok (2 piętra i parter) z czasów komunistycznych lub przedkomunistycznych, w którym jest centralny system pobierania powietrza. Powietrze wpada przez tunel pod ziemią i jest rozprowadzane do wnętrza budynku. Przekrój tunelu to na oko 2 metry kwadratowe - takie wloty są dwa na 3 klatki (wiem, bo gdy byłem młody, to ktoś wyłamał kraty i całą bandą bawiliśmy się w tych tunelach w chowanego).
W tych mieszkaniach (mój kumpel tam mieszkał) w zimie było cieplej, a w lecie chłodniej niż w moim wielkopłytowym bloku stojącym obok. Gdy bloki ocieplili - różnica stała się jeszcze bardziej odczuwalna.
Inżynierowie starej daty potrafili tak zaprojektować tek grawitacyjny układ, aby rzeczywiście działał - zapewniając "cug" wystarczający do wentylacji mieszkań w tym bloku.
Każdy kto choć trochę zna fizykę wie, że mały stolik o deklarowanym dużym przepływie wyczyści powietrze w pobliżu stolika i deklarowany przepływ Xm^2 na jednostkę czasu nie oznacza w praktyce, że takie urządzenie wyczyści całe powietrze w pomieszczeniu o takiej kubaturze w tej jednostce czasu - bo po prostu będzie je mielić w kółko.
Mam wrażenie graniczące z pewnością, że ktoś kto wymyślił te oczyszczacze, które nagle rozpleniły się w czasie pandemii na siłę chce przedłużyć ich żywotność wmawiając ludziom, że są skuteczne. Nie są - przynajmniej w takiej formie.
Zastanawiające ...
A dlaczego nie wspominają o śladzie węglowym, który taki oczyszczacz powietrza zostawi, bo jeśli jest mały to musi jakoś to powietrze zasysać i filtrować. Musi też mieć urządzenia sterujące i monitorujące stan powietrza, które też wymagają zasilania.
Nie rozumiem - mam wyciągać z gniazdka ładowarkę lub wyłączać stan uśpienia w TV bo zużywają energię (np. tyle przez miesiąc ile żelazko przez 3 sekundy), a nie jest problemem podłączenie urządzenia zasilanego przez 24g/dobę?
IKEA mogłaby raczej promować filtry HEPA wraz odpowiednimi obudowami do pasywnego filtrowania powietrza w pomieszczeniach. Takie filtry nie zużywają energii, są skuteczniejsze (jakieś kilka tysięcy razy przy odpowiednim powiązaniu z projektem budowli). Jedyny ślad węglowy to proces produkcji i utylizacji - pewnie mniejszy, niż oczyszczacza, który się rozleci 3 dni po skończeniu gwarancji ...
A, marże w AiR są zdecydowanie mniejsze niż w IT
Próbowałeś może usługi oceny ryzyka w rozumieniu dyrektywy EMC i/lub maszynowej?
Jeśli policzymy marżę, a kosztem będzie Twój czas+jakieś paliwo i kilometrówka, to marżę masz kilkaset procent i co najlepsze za efekt końcowy i tak odpowiada klient, bo on podpisuje deklarację zgodności.
Zawsze sprawdzam kandydatów na LinkedIn (o ile mają profile).
Wiem, że Oni tez mnie sprawdzają aplikując do Firmy.
To nie jest ważne kryterium, ale często da się wychwycić ekstrema - w obie strony - złą i dobrą.
Sprawdzam TYLKO LinkedIn, bo to portal nastawiony na profile zawodowe - inne rzeczy to prywatna sprawa pracownika pod warunkiem, że robi to pod własnym nazwiskiem i na własny rachunek.
Niestety
Wróciłem do 1 i V, bo bieganie po piasku lub śniegu przez kilka minut aby dotrzeć do celu tylko po to, aby chwilę przed nim dostać od snajpera, to nie jest rozrywka.
Siedzenie i kampienie ze snajperką aby strzelać do wrogów, którzy biegną kilka minut po piasku lub śniegu aby dotrzeć do celu bawi przez 5 minut.
Wyszukiwarka serwerów to kpina.
Samicom chodzi o to, aby mieć równe prawa z samcami, a nie z innymi samicami.
A na serio - kiedyś było mniej kobiet na wyeksponowanych stanowiskach, więc statystycznie mniej sytuacji związanych z ich działalnością.
Człowiek to człowiek - jeśli ktoś jest złym człowiekiem, to płeć nie ma znaczenia.
Sa jakies wysokiej jakosci zdjecia czy filmiki
Wysokiej nie, nowe nie, ale wystarczająco czytelne i zrobione w obecności wielu świadków:
https://www.youtube.com/watch?v=C8LAhjKLhro
Cześć
Gdyby kogoś interesowało co się zadziało z dostawcą i "brudnymi sztuczkami" z tytułu wątku:
https://businessinsider.com.pl/biznes/media/vectra-z-22-mln-zl-kary-od-uokik/yjgw0gq
Sprawa dotyczy umów na czas nieokreślony. Mam nadzieję, że w sprawie umów na czas określony to czegoś ich nauczy.
Gdy byłem w podstawówce, to w mieście była dzielnica, w której nie było kanalizacji, a ludzie chodzili do wychodków z serduszkiem. W klasie był chłopak z tej dzielnicy.
W chyba drugiej klacie Jego rodzina dostała mieszkanie w bloku.
Zaprosił kumpli i pierwszą rzeczą, którą nam pokazał był kibel i wanna.
Wtedy się z Niego śmialiśmy, bo od dziecka mieliśmy kible i wanny.
Myślę, że w tamtych czasach gry dla graczy były jak ten kibel i wanna dla Niego.
Dziś mamy powrót do przeszłości - większość gier to też kibel, ale tym razem nie ma się z czego cieszyć.
Czytam Wasze wypowiedzi i teraz wiem o co chodzi wszystkim szołrunerom "swobodnie podchodzącym do materiału źródłowego".
Po prostu chcą, aby nie dało się zaspojlerować wyniku końcowego.
Ale przecież po co nam ta porcelana? Drobnomieszczański wymysł i podróba chińszczyzny!
Kubki będą blaszane - nie tłuką się, kible będą z ekologicznego drewna (z dzieciństwa prezesa), izolatory linii wysokiego napięcia - obniżymy napięcie, po co się napinać?!
czy warto ?
Każdy decyduje sam ... ale przepiszę to pytanie na język polski:
Szanowny obywatelu-pracowniku!
Daj nam (czyli rządowi) dobrowolnie dodatkowo część swoich pieniędzy
ponad to, co jest obowiązkowe.
My (czyli rząd) świetnie wykorzystamy te Twoje pieniądze i na starość dzięki nim i nam będziesz sobie żył w spokoju i luksusie.
Czy na tak sformułowane zagadnienie odpowiedź jest prostsza?
ps. +1 dla Widzącego za trafny obrazek ;)
Inni widzieli całość:
Czytam "Ludzkość została zainfekowana pewnym grzybem",
a potem "Dziecko jest odporne na wirusa".
Moja nie rozumieć co ten grafoman pisać.
Nie mam więc nie widziałem, ale podobno w saperze przy 4k przy >100Hz pod kafelkami widać miny i nie trzeba myśleć.
Ok, ja mówię o zastosownaniu gejmingowym.
A gra w Warzone na split-skrinie? ... w czwórkę lub więcej ;)
Nie jaraj się - płacą w starych złotych.
Kto jak kto, ale ZŁ wie tu najlepiej.
Zwróćcie uwagę, że NIKT!!! (chyba że nie słyszałem) nie mówi o roli OJCA w tym wszystkim (lub partnera, lub partnerki lub ... nie wnikajmy w szczegóły poprawności politycznej)
Kobieta nie może z dzieckiem zostać sama. Powinna mieć wsparcie kogoś bliskiego i niekoniecznie tylko rodziców i państwa.
Faceci TEŻ nie chcą mieć dzieci i nikt nic z tym nie robi.
Głupie banalne sytuacje życiowe, które wpływają na decyzje - kto zawiezie kobietę na badania podczas których jest zestresowana (mama lub tata)? Kto zadba o to aby się w końcu wyspać, gdy dziecko będzie płakać? Komu będzie mogła zaufać, gdy będą problemy -> księdzowi (pisownia zamierzona)?
Ale przecież produkty M$ działają tak od dawna - zawsze pobierają aktualizacje lub lepiej wiedzą od użytkownika co sprzęt ma robić w danej chwili akurat gdy użytkownik potrzebuje największej wydajności (bo np. pracuje).
Na imprezach rodzinnych odpalałem Tux Racer - grali w to kilkulatkowie, ich rodzice i dziadkowie.
Nie wiem, czy to jeszcze jest gdzieś dostępne.
Mam lapka z 32RAMu - mam go od ponad 3 lat i na początku bawiłem się takimi opcjami, bo nie potrafiłem skonfigurować niektórych programów (głównie CADów).
Po rozwiązaniu problemów z konfiguracją nie widziałem żadnych negatywnych skutków pozostawienia karty włączonej i dałem sobie spokój - do dziś tak pracuję.
Gry działają tak jak powinny na mojej karcie, szczególnie po wymianie termopadów po układem chłodzenia (fabryczne to była masakra powodująca spadki w FPS, poprzesuwane, podocinane, za małe, nieustawione tam gdzie powinny).
W laptopie mam skrót klawiszowy, który mogę wcisnąć podczas uruchamiania (oczywiście zapomniałem jaki - któreś funkcyjne).
Sprawdziłem, że u mnie to działa - pojawia się napis z pytaniem, czy jestem pewien t/n - po wybraniu t - system nie widzi zintegrowanej..
Sprawdź w góglach w powiązaniu z Twoim modelem PC/płyty głównej.
Jaki masz cel/jaka jest przyczyna, że chcesz wyłączyć tę kartę?
(może można rozwiązać problem inaczej lub jeśli jest jakaś przyczyna da się z nią walczyć)
Przecież ten koleś to oderwany od rzeczywistości mitoman-egocentryk
Ale niestety ma rację w tym:
bo propaganda polega na tym że rozmawia się o nieistotnych sprawach
Gadanie o skutkach nie wyleczy przyczyn, a przyczyną jest zła polityka monetarna i działania z nią powiązane,
niespójne prawo, głupie trzymanie się populistycznych systemów podatkowych, płacenie ludziom alimentów za samo istnienie i pewnie kilka innych rzeczy.
Niestety o tym nikt nie chce mówić merytorycznie.
Jeszcze się kilka osób odezwie i będzie przestrzeń do założenia wątku GOLowych AA ;)
ps. Dzięki dla tych, którzy napisali, że nie piją - myślałem, że jestem dziwny.
Zawsze raźniej być niejedynym dziwnym.
Przysłowiowe najdroższe masło
Tak od strony formalnej. Aby coś było przysłowiowe, musi być przysłowie.
Może się nie znam, ale żadne przysłowie o najdroższym maśle nie przychodzi mi do głowy.
Kurcze .. czyli o kurczaku w potrawce i sałatce ryżowej z kukurydzy, selera i ananasa mogę zapomnieć.
Zapiszę i znajdę zamienniki.
Za stary jestem na karabin, ale portfel i słowo to też skuteczna broń.
dopisek - z ich strony "wiesz co jesz":
B... to firma rodzinna, która od 7 pokoleń pracuje nad rozwojem produkcji rolnej, która szanuje glebę i ludzi. Bronimy wydajnej, inteligentnej i zjednoczonej agroekologii, zdecydowanie zwróciliśmy się w przyszłość i codziennie wprowadzamy innowacje od pola do talerza, aby stworzyć lepszą przyszłość dzięki żywności roślinnej
A francuski dostawca żywności
A który to?
Pytam, bo mam już prawie wszystkie supermarkety z podobnych powodów poobrażane, a jestem z Torunia więc "do Bydgoszczy" raczej nie będę jeździł.
normalni ludzie nie kupują cukru w dzisiejszych czasach
Ogłosili jakieś cukier+ dla normalnych?
Nie chciałem i nie chcę Ci ubliżać.
Odniosłem się do wypowiedzi, a nie do Twojej osoby.
2 lata i zdechł?
Chyba za krótko. Mam 4 letni akumulator i diesla, który odpalił przy minus kilkanaście przy ostatnich mrozach. Jeżdżę do pracy 5 km w mieście. Nigdy tego akumulatora nie ładowałem od momentu włożenia.
Gdy temperatura spada, jeżdżę z pracy do domu okrężna drogą, aby się podładował.
Próbowałeś go naładować prostownikiem?
nie widzę powodu by jej sobie odmawiać
PESEL Ci najlepiej uświadomi, że jesteś w mylnym błędzie, za rok, pięć lub więcej.
Polecam nie pić i po problemie. [..]
W 98% podpisuję się pod wypowiedzią - te 2% to, że nie cierpię i nigdy nie cierpiałem drinków i XBoxa.
Gdy dałem sobie spokój z piciem, to najpierw zauważyłem, że jestem zdrowszy, a potem - ile czasu marnowałem i jakie żałosne jest to, co po pijaku wydaje się zabawne ;)
Przysłowiowe najdroższe masło z 9,99 PLN spadło do 7 PLN
Sorki, ale wczoraj Zona kupiła masło za mniej niż 7 zł - normalne masło 82% z Mlekowity w sklepie Mlekowity - była promocja (nie jestem pewien, czy nawet 5,99).
Na stronie kropkowanego owada jest promocja tego samego masła za 5,79 pod warunkiem zakupu 3 sztuk i posiadania karty lojalnościowej.
i zdjęcia z wakacji
Zdjęcia? Jakie zdjęcia drogie dziecko ;)
Zdjęcia to sobie zapisywałeś wtedy w albumie za pomocą kleju biurowego.
ps. album to taka "książka" z czarnymi kartonowymi stronami poprzedzielanymi półprzezroczystymi kartkami z papieru podobnego do kalki technicznej
ps2. a kalka techniczna to taki nibypapier mlecznoprzezroczysty - kiedyś ludzie robili na niej rysunki odrysowując obrazki umieszczone pod jej spodem - półprzezroczystość mocno w tym pomagała, technicy i inżynierowie za pomocą CADa w postaci grafionu z zestawu "Scala" i linijek tworzyli na niej dokumentację techniczną (dlatego techniczna)
ps3. grafion to taki przyrząd z metalowym rozsuwanym przez precyzyjną śrubeczkę "dziubkiem" - służył do rysowania tuszem linii o ustawionej grubości np. na kalce technicznej
Chciałbym podziękować obecnym jak i byłym pracownikom GOLa
Przyłączam się - dziękuję.
Płyty winylowe wróciły ... może wrócą konie.
Rok 2040 - sprzedam mieszkanie z miejscem dla konia ;)
Czekam, jak zrobią coś podobnego odnośnie innych religi
Po co do innych?
Przecież to nie jest nabijanie się z religii, tylko odnośnik do sytuacji w kraju, w którym żyją.
Przecież mogli to zrobić zupełnie inaczej opierając się na przykładzie rzeczywistych działań KK- np.
- idąc za przykładem przedstawicieli KK wprowadzić postać prawnika, który będzie chciał badania, czy postać w taczce nie jest przypadkowo homoseksualistą?
- mogli też trzech królów przebrać za konkretnych księży i zacząć molestować postać w taczce
- królowie mogli po prostu nie dać prezentów bo postać w taczce może być z niepokalanego poczęcia in vitro
Dopiszę się do wątku, ale z następującym wymaganiem:
chcę aby można było sparować je z kilkoma (potrzebuję teraz 3) urządzeniami i łatwo przełączać je w razie potrzeby
lub raczej dołączać się do konkretnego urządzenia w momencie gdy wszystkie trzy są aktywne w tym samym pomieszczeniu.
Obrazowo mówiąc - jakby miały tak przełącznik 1,2,3 - gdzie 1 to TV, 2 telefon, 3 komputer.
Ustawiam 2 i słuchawki po prostu się sparują bez konieczności interakcji na telefonie. Skończę rozmowę, przełączam na 3 i mam słuchawki dopięte do komputera.
Jest takie cudo?
Wydaje mi się, że trzeba ten szajs przeczekać
Nie wiem, czy oglądałeś film "Idiokracja"?
Tam przeczekanie doprowadziło do tego, że ludzie chodzili do kina oglądać przez dwie godziny zadek na ekranie.
Obawiam się, że ewolucja prowadzi nas do tego, że albo zostaniesz Morlokiem, albo Morlokowie Cię zjedzą.
ale oglądac bo różnorodność
Może powinni hodować gupiki? - 100% zaspokojenia potrzeby różnorodności.
W dziurze, która powstała mogą transmitować jakąś mszę lub wprowadzić minuty ciszy i wprowadzić nową tradycję sylwestrnicy smoleńskiej.
Cieniasy - powinni iść na całość.
W wyniku przemiany tego głównego bohatera (którego imienia z powodu porywającej akcji nie zapamiętałem) powinien mu wyrosnąć z rzyci wózek inwalidzki.
Przecież mają już wzorzec - Doom - tam był demon na wózku.
Czyli te zmiany to bolące kolana i słaby słuch.
Albo dzięki temu postać będzie z krwi i kości, albo to przygotowanie do odhaczenia "mamy postać z niepełnosprawnościami".
Jedziesz ulicą, chcesz zaparkować tyłem. Aby to zrobić musisz przejechać dalej za wolne miejsce i się zatrzymać. Kierowcy jadący za Tobą zatrzymują się za Tobą i czekają. Nie wiedzą, że chciałeś zaparkować tyłem. Kolejka się powiększa ...
Nie możesz cofnąć, bo kierowca za Tobą blokuje Ci drogę do miejsca. Nie może cofnąć, bo nie wie co robisz, a za Nim stoją następni.
Masz rozwiązanie dla tego przypadku dla skutecznego i bezpiecznego zaparkowania tyłem?
Było kiedyś taki coś - Volkow Commander, mieściło się na dyskietce systemowej. Oprócz funkcji zarządzania plikami z dwukolumnowym widokiem miał też "nibyedytor" tekstowy - zdaje się, że miał on więcej możliwości od notatnika.
Oczywiście to był DOS, więc nazwy plików tylko 8-literowe + 3 rozszerzenia, ale reszta była bardziej zaawansowana i użyteczna.
Zapomnieli dodać o ile terabajtów zwiększy to objętość systemu i jakie wymagania systemowe to wymusi.
Na serwerach BF1 jest full, przynajmniej na tych oferujących podbój. Gra się miło, a w większości przypadków drużyna chce współpracować.
Na serwerach BF5 też nie ma problemu ze znalezieniem pełnego serwera.
dla widza globalnego, gdzie tylko co dziesiąty jest biały
Tak - wiem, że większość chce mieć aktorów, którzy pochodzą z ich grupy etnicznej.
Tylko zastanawia mnie dlaczego ta większość etniczna nie napisze własnych scenariuszy własnych opowieści, w których te postaci będą wiarygodne, a dzieła oglądalne i przynoszące zyski. Takie Bollywood nie ma z tym problemu i trzepie tematyczne opowieści w ilościach hurtowych, dlaczego w świecie zachodnim problem jest? Brak twórców?
Zastanawiam się, czy komuś kiedyś wpadnie do głowy (może jakaś niskobudżetówka) nakręcenie filmu o białych niewolnikach chwytanych w Europie przez mieszkańców Afryki (choć w sumie to Isaura już była i zrobiła furorę w swoim czasie).
I tak nikt nie zgadnie, że brązowa butelka o kształcie tej od śmietany zawierała szampan serwatkowy.
Szczerze mówiąc do teraz nie wiem co to było.
Z szampanem to miało tyle wspólnego, że pieniło się po potrząśnięciu ;)
Zapomniałem wspomnieć, że zdjęcia z Muzeum Zimnej Wojny Podborsko 3001:
http://www.muzeum.kolobrzeg.pl/pl/muzeum/muzeum-zimnej-wojny
Zabierzcie tam dzieci, pokażcie jak mogło być.
MO zatrzymywała kierowców i sprawdzała
Kierowców motorynek? A nie motorynki zbyt nowe - jawek, starych simsonków i komarków?
Bo samochody, to taksówkarze, sportowcy i artyści wtedy mieli.
Bo co, prawda jest niewygodna?
Nie nie jest - po prostu obrażasz nas sugerując, że jesteśmy beneficjentami systemu. Nie jesteśmy w stopniu większym, niż każdy kto żył w tamtych czasach.
Oczywiście malowanie trawy wzdłuż drogi wyścigu pokoju lub towarzysza sekretarza to jedna sprawa.
Ale nie zgadzam się, że czyny społeczne zawsze były przymusem - lokalne społeczności także organizowały takie czyny.
To, że władza się często podpinała i wykorzystywała w propagandzie, dawała profity lokalnym organizatorom, wręcz korumpowała ich "kartkami na papierosy", to druga sprawa.
Ale ludzie na czynach nie robili nikomu krzywdy i nie można ich piętnować jako szary głupi tłum. Takie czyny integrowały ludzi i to akurat była dobra strona tych czasów.
No tak - zapomniałem o kefirze, ale kefir był też w przezroczystych butelkach.
Czyli może być kefir i coś takiego co powinno być w nieprzezroczystej butelce i dziś raczej już tego nie ma w sklepach.

A co zawierała brązowa butelka z TEGO obrazka?
Podpowiem, że odpowiedź "śmietana" jest nieprawidłowa (no chyba, że nie mieli innych to lali jak popadnie).

Ekologia PRLu - opakowania szklane, żadnego plastiku i kartonów powlekanych metalem.
Ciekawe czy ktoś wie/pamięta co zawierała brązowa butelka z zakrętką? Ta obok dużej pepsi ;)
musiałeś być jednym z beneficjentów tego systemu
Przecież ani ja, ani xanthienne nie piszemy rzeczy które zasługują na osobiste wyjazdy.
Wtedy były inne czasy, ludzie żyli w rzeczywistości i otoczeniu, które było dla nich po prostu życiem.
Idąc tym tropem może zamknąć w obozach wszystkich, którzy uczestniczyli w czynach społecznych, z których wyników nieraz korzystamy wszyscy do dziś?
Każdy obecny obywatel współczesnej Polski jest beneficjentem PRLu, nie partyjnego PRLu, tylko owoców pracy zwykłych ludzi, którzy po prostu żyli tam, gdzie przyszło im się urodzić.
w przeciwieństwie do ciebie ja jeszcze pamiętam tamte czasy
Sorki brachu, ale też znam te czasy z autopsji, a nie z opowiadań.
I nie z poziomu piaskownicy.
Mam indeks, w którym do orzełka sami musieliśmy dorysowywać korony.
Nie tęsknię do PRLu, ale
Bo za dowcip o Stalinie czy Bierucie można było trafić na pare lat do pierdla?
Teraz można tam trafić za pisanie kredą po chodniku.
Bo sekretarz organizacji partyjnej miał status prawie półboga, miał w dupie szarego obywatela i mógł robić wszystko co chciał (a w zasadzie wszystko na co pozwolili towarzysze zza Buga)?
Nie będę bronił, ale dziś partia rządząca ma tak samo w stosunku do ludzi, którzy na nich nie głosują. Pani ze środkowym palcem w sejmie i pani Pawłowicz to jednoznaczne przykłady.
Bo za pochodzenie swoich rodziców czy dziadków miałeś przesrane całe życie?
Dziś powiedz to tym, których pochodzenie rodziców lub jednego z rodziców, to miejsce gdzie ludzie znacznie różnią się wyglądem od Polaków. Ciekawe jak zareagowaliby "prawdziwi patrioci", gdyby na marszu niepodległości dołączyła grupa młodzieży o ciemnej karnacji niosąca polskie flagi.
Podsumowując - jeśli dożyję, to do obecnych czasów tez nie będę tęsknił.
Bo złodzieje, którzy wtedy rządzili byli wykształceni i bardziej inteligentni, niż ci rządzący teraz?
Bo przeciętny sekretarz organizacji partyjnej miał więcej empatii dla szeregowego obywatela, niż dzisiejszy przeciętny proboszcz dla swoich parafian?
Jeśli możliwość samodzielnej wymiany baterii będzie taka jak możliwość samodzielnej wymiany żarówki w reflektorach (szczególnie lewym) Opla Corsy D, to wolę aby wydali z urzędu list gończy "poszukiwany żywy lub martwy, z naciskiem na martwy" za inżynierami, którzy to zaprojektują.
Tradycja jest dużo starsza - wg mitów greckich (nie byłem dobry z polaka) któryś z królów nakazał biczować morze
Mam znajomych hodujących psy - akurat nie bardzo groźne, ale natrętne.
Nauczyłem się tam dwóch rzeczy:
1. Jeśli biegnie do Ciebie pies i nie wygląda to na atak mordercy, to stań natychmiast do niego bokiem i całkowicie go ignoruj. W szczególności ZERO (ważne) kontaktu wzrokowego. Możesz zerkać bokiem, ale NIE patrzeć w oczy. U normalnego psa w 99% Cię zignoruje. Te nieznośne dadzą spokój po ok 3 sekundach.
2. Jeśli masz psa natręta, który skacze ci na kolana, próbuje lizać, bawić się i co tam jeszcze wymyśli, to skuteczne jest połączenie działań: nic do niego nie mów, nie odganiaj, odwróć głowę, załóż ręce lub "obejmij się" tak, aby aby ręce przylegały do ciała, stój tak aż odejdzie (do następnego celu, który nie wie że trzeba to przetrzymać ;)
Stanie bokiem do normalnego psa oznacza - nie mam nic do ciebie, nie jestem agresywny
Patrzenie w oczy dla natrętnego psa, mówienie do niego oznacza - jestem zainteresowany kontaktem, fajnie że tak na mnie skaczesz
Pozostawienie rąk oznacza - może jednak cię pogłaszczę
Punkt 1 sprawdziłem w praktyce
- pod sklepem pies (mały) atakował przechodniów, stanąłem bokiem - ominął mnie uderzył do następnego przechodnia, wrócił patrzył na mnie ale nawet nie podszedł
- koledze uciekł pies (nowy) i gdy ten chciał go złapać uciekał dalej, podszedłem do niego bokiem postałem chwilę - powąchał mnie i pozwolił sobie założyć smycz mimo, że mnie nie znał
Punkt 2 sprawdziłem wielokrotnie na natrętnych do bólu i rozkapryszonych przedstawicielach yorków, spanieli, seterów i goldenów - te ostatnie to masakra, nawet przy yorkach. Jak dotąd zawsze zadziałało - no nieraz po sekundzie lub dwóch - brudu i śliny może się nie da uniknąć, ale jest go mniej i pies zapamiętuje tę obojętność.
Jestem profanem i samoukiem, ale pewnie są behawioryści, którzy powinni takie rady przekazywać dzieciom w szkołach.
Napisze ktoś, kto to jest "waginistka"
To przecież proste. Wystarczy utworzyć męską formę tego rzeczownika i mamy waginistę.
Teraz posłużymy się podobieństwem wyrazów - np. maszynista, to ten, który obsługuje maszynę.
Waginista, to ten który obsługuje waginę. Waginistka robi to samo, ale jest rodzaju żeńskiego.
Nie czepiaj się. Przecież nie powiedzieli, że w nocy Tusk biegał tam z konewką - a przecież mogli.
To przecież zachowania znane od zarania dziejów.
Kiedyś dzieci uświadamiano w bajkach o brutalności świata. Teraz sprzedaje się im aby "byli sobą".
https://www.youtube.com/watch?v=3hMKcFZTO9A
bo u nas prostopadłe podania są od wielkiego dzwonu
Coś w tym jest - zastanawiałem się dlaczego obrońca Maroka, gdy dostaje piłkę w większości przypadków szuka podania do przodu. Polski obrońca gdy ma piłkę podaje w bok.
Może polscy piłkarze wiedząc, że prostopadłe podania są skuteczne wykonują je literalnie - w poprzek boiska ;)
Żarty żartami, ale jeszcze raz dzięki za wyjaśnienie.
Dzięki.
Określenie anglojęzyczne, które podałeś jest zdecydowanie bardziej intuicyjne i odpowiadające temu co widzę przy takim podaniu.
Słuchając określenia "prostopadłe podanie" miałem ciągle w tyle głowy, że osoba która to wymyśliła na polskim podwórku była trochę jak uczestnicy(czki) tego skeczu:
https://www.youtube.com/watch?v=BKorP55Aqvg
Piłką interesuję się od Mundialu do Mundialu lub innego Euro.
Pytam, bo nie wiem, a moi koledzy rzekomo interesujący się piłką nie potrafili mi odpowiedzieć.
Dlaczego podanie wzdłuż osi boiska nazywa się prostopadłym podaniem?
Prostopadłość do czego jest źródłem nazwy?
Bardziej logiczne wydaje się nazywanie tego podania równoległym (jest zwykle mniej więcej równoległe do osi boiska).
Czy określenie "prostopadłe podanie" jest polskim wymysłem, czy zagraniczni innojęzyczni komentatorzy też używają odpowiednika tego określenia w swoim języku?
Z góry dzięki za wytłumaczenie.
współpracy na zasadzie partnerstwa i umów licencjackich
Umów licencjackich?
A co oni studiować coś tam będą?
Jak to było? ...
możliwości ma spektruma
lecz to atarowców duma
atari esstee
ye,ye,ye
Architektura PC i Linux, aby pograć w klasyczne gry.
Istnieje granica sentymentu i ten projekt do niej doszedł.
OK - źle się wyraziłem, PRZYKŁADEM prostaka jest ten kto rości sobie prawo oceny dokonań drugiego człowieka na podstawie własnych kryteriów, które uważa za dogmaty.
Prostak to ktoś pozbawiony umiejętności abstrakcyjnego myślenia.
Typowy przykład prostaka to ktoś, kto uważa, że patrząc na drugiego człowieka ma kompetencje, aby ocenić czy ten "doszedł do czegoś" czy nie.
pojemność czterokrotnie większa od obecnie stosowanych akumulatorów.
"obecnie stosowanych" czyli jakich?
lepsza od tradycyjnej
"tradycyjnej" czyli jakiej?
Przykro mi to czytać. U mnie nikogo nie zostawiali na lodzie, a jeśli jakiś "wyżarty" kolega śmiałby się do kogoś w takiej sytuacji odezwać w ten sposób, to raczej by tego pożałował.
Przepraszam, że to zacząłem, ale napisałeś to wyżej jakby wszyscy dookoła byli partyjni i mieli jak pączki w maśle.
nie kontynuujmy tego wątku - PAX
Jak ktoś miał rodziców w partii to nie znał "bieda" dań
W 80-tych latach przyjechaliśmy na spartakiadę młodzieży na Śląsk - do Janowa.
Żarliśmy tam przez tydzień z kopalnianej stołówce śniadania, obiady i kolacje.
Codziennie mięso i wędliny, a miłe panie wciskały nam dokładki, bo trzeba jeść, aby być zdrowym!
W tym samym czasie w szkołach poza Śląskiem, aby dzieciak dostał obiad z mięsem, to musiał oddać kartkę na wołowinę z kością, a w piętki miał "zupę nic".
Baliśmy się, że każą nam oddać te cholerne kartki.
Więc nie pieprz mi kolego o przynależności do partii, bo nie masz prawdziwego odniesienia.
Przecież to stare polskie słowo, znane od dawna i dobrze udokumentowane:
https://www.youtube.com/watch?v=1ImYQ2wsOtI
Jeśli typ jest rzeczywiście złośliwy to proponuję:
1. zdobyć kota (najlepiej więcej kotów, najlepiej niewysterylizowanych).
2. kupić kuwety i taki specjalny żwirek do pobierania próbek moczu kotów, do tego jakiś szczelny pojemnik i strzykawki.
3. zbierać mocz kota/kotów do pojemnika (można spróbować wycisnąć mocz z kota, ale to mało efektywne i raczej jednorazowe z punktu widzenia kota)
4. wstrzykiwać zebrany mocz koci strzykawką regularnie na podszybie typa
Każdy kto miał kota (tym bardziej niewytsterylizowanego) wie jak to je...e i jak trudno usunąć zapach. Każdy kto ma samochód wie, że powietrze do kabiny zasysane jest gdzieś na podszybiu, a tam zawsze jest brud/kurz w który coś może wsiąknąć.
Mam nadzieję, że pomogłem.
Podczas opracowywania tego sposobu nie ucierpiał żaden kot.
A mocznik to przypadkiem nie ma właściwości dezynfekujących?
Ranni żołnierze w czasie I i II wojny sikali na rany aby nie dostać gangreny.
Gdyby ktoś, nie daj Bóg, stracił życie
Jesteś w 100% pewien, że ktoś nie stracił życia lub nie poszedł do szpitala?
25 milionów na co?
Koszty utrzymania budynku + koszty energii + fundusz płac i jesteśmy na minusie.
Następny burak do dawania za nic pieniędzy "wybitnym naukowcom" publikującym oderwane od rzeczywistości rzeczy w zeszytach zamiejscowego oddziału politechniki wąchockiej.
A te "noble" to pewnie z tej "Izby Filozofii i Teologii". Dostaną nobla za badania nad wpływem lodowca na zachowania pedofilskie wśród księży.
"[..] o nie angażowaniu go w kolejne filmy [..]"
Nieangażowanie pisze się łącznie - angażowanie (kto? co?) to rzeczownik odczasownikowy, z którym zawsze i bez wyjątku "nie" pisze się łącznie.
Przecież 1/4 lub 1/3 to nie wartość bezwzględna.
Może w tej cukierni ciastko kosztowało 1000zł a teraz kosztuje między 660 a 750 zł.
A cukiernia uczciwie przekazuje darowizny na jakąś kampanię.
Czyli jesteś z kłótni.
Dzięki za miłą kłótnię na odpowiednim poziomie abstrakcyjnego absurdu.
A jeżeli cudze dziecko robi krzywdę Tobie?
A jeżeli cudze dziecko robi krzywdę Twojemu dziecku?
Przecież to proste i logiczne - bazując na zasadach Annac1:
Przypadek 1.A jeżeli cudze dziecko robi krzywdę Tobie?
wtedy Ty robisz krzywdę cudzemu dziecku, rodzic cudzego dziecka robi krzywdę Tobie - wiesz co zajdzie zgodnie z logiką procesu, więc możesz się przygotować - jeśli zrobisz krzywdę rodzicowi cudzego dziecka, to upewnij się, że nie ma rodzica, bo ten przyjdzie i zrobi Ci krzywdę
Przypadek 2. A jeżeli cudze dziecko robi krzywdę Twojemu dziecku?
Ty robisz cudzemu dziecku krzywdę jako rodzic, a wtedy rodzic cudzego dziecka robi krzywdę Tobie i przypadek przechodzi w przypadek 1.
Bardziej obawiałbym się przypadku: co jeśli jedno Twoje dziecko robi krzywdę drugiemu Twojemu dziecku?
Wtedy teoretycznie sam sobie będziesz musiał zrobić krzywdę, a jeśli masz rodzica, to ten powinien zrobić Ci krzywdę dwukrotnie. Wtedy przechodzimy na poziom dziadków.
Prezentujesz typowo ziobrowskie myślenie
Ale ja jestem raczej ukrytym komuchem ..
A tak z innej beczki - Ty jesteś z wydziału kłótni, czy obrazy? Nie wiem jak odpowiadać.
W sprawie merytorycznej - odrąbywanie jest zbyt kosztogenne i z drugiej strony daje możliwość degeneratom napawania się zemstą. Sama kara (nie tylko zemsta) jest przestarzała jak prawnicy, których spokojnie można zastąpić programami komputerowymi. Po co karać kogokolwiek gdy mamy kilka miliardów ludzi na świecie? Problemy należy eliminować na podstawie analizy ryzyka (ryzyka dla społeczeństwa i ofiar), a nie przepisów pisanych przez niedouczonych bez szerokiego podejścia i kierujących się nie wiadomo czym. Analizę ryzyka też wykona nieprzekupny i nieskażony ideologią program.
W przypadku z tego wątku analiza ryzyka pokazuje -> uniemożliwić prowadzenie pojazdu.
Chciałem być miły (mój błąd!) - dlatego dożywocie, ale uśmiercenie będzie równie skuteczne i tańsze.
Dla mnie najważniejsze skuteczność i niskie koszty.
Tak coś czuję, że opinię o prawnikach bierzesz do siebie. Jakbyś chciał podnieść mi ciśnienie, to największą obrazą dla mnie jest nazwanie mnie humanistą.
to się oduczycie patriotyzmu na resztę życia.
Czyli sugerujesz, że władza robi pod pozorem szkolenia wojskowego masową imprezę sado-maso?
Coś tak czułem, że mają takie ukryte potrzeby.
Mam służbową toyotę corollę - hybryda samoładująca, silnik 1,6 benzyna (nie ma szału prędkości, ale to wygodne i duże auto).
Mój rekord na trasie Toruń - Koszalin, drogi krajowe i wojewódzkie, jazda zgodnie z przepisami, w lato, temperatura nie wymagająca włączenia klimatyzacji to 3,2 l/100km benzyny.
Liczone wg licznika i ilości wlanej do baku a nie z komputerka.
Nie wiem co więcej dla czystości powietrza może dać przejście na pełnego elektryka poza wydłużeniem czasu jazdy, zwiększeniem masy pojazdu i zwiększeniem ilości rzeczy do utylizacji po złomowaniu.
Aż 81 proc. Polaków chce mniej wydać na żywność podczas tegorocznych świąt.
Ale to chyba dobrze.
Wy tak nie macie, że rok w rok w drugi dzień świąt urywa się telefon "a może przyjdziecie ... tyle zostało, kto to zje?"
Hehe myślałem , że sam mam takie myślenie
Liczba osób siadających za kierownice pod wpływem alkoholu i innych środków jest policzalna.
To oznacza, że problem jest łatwy do rozwiązania. Hamuje go tylko hipokryzja tych, którzy ze zrozumieniem odnoszą się do eutanazji, a uśmiercanie zagrożenia dla ludzi uważają za nieetyczne.
Wystarczy więc policzyć, usunąć w każdym przypadku bez wyjątku i problem przestanie istnieć lub stanie się marginalny.
Kierowca dostał DOŻYWOTNI zakaz i szansę w postaci (chyba) 12-letniej resocjalizacji.
Nie skorzystał z niej.
W celu zapewnienia wykonania zasądzonego dożywotniego zakazu kierowania pojazdami należy zastosować skuteczny sposób. Mamy interes bandyty i interes społeczeństwa.
Sprawa jest prosta - interes bandyty nie ma żadnego znaczenia do momentu zabezpieczenia interesu społeczeństwa - dożywotnie zamknięcie realizujące prawomocny wyrok.
Nawet skazywać na nowo nie trzeba, bo wyrok już jest i należy go skutecznie wykonać.
Panowie prawnicy zapominają, że wyrok to więzienie i dożywotni zakaz prowadzenia, a nie więzienie i jakieśtam dopiski.
Jeśli bandyta potrafi wskazać INNY w 100% skuteczny sposób na wykonanie wyroku dożywotniego zakazu kierowania zapewniający 100% bezpieczeństwo potencjalnym ofiarom, który nie wymaga ponoszenia kosztów - proszę bardzo.
Wypowiadasz się na tematy o których nie masz pojęcia
A co mi zostało? - ci którzy powinni mieć pojęcie (prawnicy) nie maja zielonego pojęcia o logice, o tym, że przepisy powinny być spójne i proste, nie rozumieją zasad języka polskiego, nie rozumieją podstaw matematyki (zdefiniowana kara od 2 lat do 5 lat to dla nich może być 1 rok).
O kręgosłupie moralnym w kontekście tego co się dzieje w światku prawniczym, to nawet nie chce mi się gadać.
I tak naprawdę nie wypowiadam się tylko wywalam z siebie frustrację z powodu tak oczywistego przypadku nieskuteczności prawa.
za prowadzenie pojazfu dozywocie
Właśnie dlatego NIE będziemy mieli nigdy prawa, które będzie bronić obywateli przed bandytami.
Kara NIE za prowadzenie pojazdu.
Za niepodważalne, bezdyskusyjne, jednoznaczne udowodnienie swojego bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi!
Prawo ma być skutecznym narzędziem, ale TYLKO narzędziem - jeśli nie jest, trzeba zmienić narzędzie tak aby było skuteczne.
Tak z ciekawości - nie śledzę źródeł - czy któryś już wyrwał się z potrzebą miłosierdzia, współczucia i przebaczenia?
Czy zwrócił uwagę na np. ogromną traumę, którą przechodzi ten xiondz?
Może ktoś przypomniał wieloletnie zaangażowanie w dobro młodzieży, którego jeden wypadek (te wredne telefony!) nie może przekreślić?
Może chociaż jakiś zdegenerowany prawnik zgłosił wniosek o zbadanie orientacji seksualnej nagrywającego?
Zwykle po reakcji kurii ktoś wyrywa się z takim kuriozum.
Innymi słowy jest to bardziej precyzyjne określenie
Tak to bardziej precyzyjne określenie -> "okres II WŚ, w której CCCP nie było oficjalnie agresorem niezależnych państw, lecz wyzwolicielem i już nie działało w porozumieniu z Niemcami"
Open source mamy ERPa - office to chmura Google ... więc inny gracz/monopolista.
Jestem więcej, niż biegły w obu narzędziach i nigdy nie wróciłbym do M$ z własnej woli.
Kosztowo się też dobrze spina.
Siłę Googli czuć było w pandemii - wszystko dało się zrobić w jednym miejscu przez przeglądarkę - bez mejli i załączników.
Oczywiście nie do wszystkiego się toto nadaje, ale u nas się sprawdza i widać, że zarabia dając ludziom czas i elastyczność.
Nie (byłem zaskoczony) - mamy kilkadziesiąt tysięcy takich dokumentów rocznie, problemy to dwa rocznie (utworzone przez klona office - "prawdziwy" office też tego nie otworzył).
Aha - i openoffice ludzie mogą mieć, ale tez nie używają.
"Prawdziwy" office muszą mieć tylko konstruktorzy, bo głupi CAD korzysta z bibliotek M$ do komunikacji z PDMem (systemem obiegu dokumentacji), komunikuje się z serwerem SQL M$ (ale podobno mają się uniezależnić) i cholerne makra w CADzie też wymagają excella (można bez, ale biblioteki są zbyt niestabilne).
Namówiłem mojego Prezesa, aby zabronił używania worda i excella w firmie.
Po około roku rozrywania szat i kasowania przez admina pochowanych wersji około 100 ludzi nie używa i nie tęskni (oprócz nowych, którzy muszą przejść odwyk od żałosnych makr w VBA).
Czas przejść do etapu namówienia do zakazu używania win.
Po skutecznym wdrożeniu ERPa opensource mam szansę.
Jeśli już gdzieś spieprzać, to do Turcji.
Historia pokazuje, że Turcja jest naszym jedynym prawdziwym przyjacielem.
Prawdziwym, czyli takim, który dowiódł swojej przyjaźni.
Dlatego teraz powinien dostać bezwzględne dożywocie.
Nie za jazdę po pijaku, za udokumentowane i niepodważalne świadome zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi.
KAŻDY recydywista tego typu powinien dostawać bezwzględne dożywocie, bez wyjątków.
jak w takim razie ogarnąć inaczej takiego gościa?
Należy walczyć z przyczyną, a przyczyną jest człowiek, a nie samochód.
Dostał dożywotni zakaz kierowania pojazdami i został na wolności.
Pozostawienie na wolności to szansa.
Szansy nie wykorzystał.
Należy zastosować priorytet, którym jest ochrona życia i zdrowia społeczeństwa i przeprowadzić tę ochronę skutecznie.
Skutecznym rozwiązaniem jest natychmiastowe zamknięcie dożywotnie istoty podającej się za ludzką stanowiącej zagrożenie dla ludzi.
Ponieważ nie wykorzystał szansy, to zamknięcie na jego koszt bez względu na skutki dla zamkniętego.
Koszt utylizacji zwłok w razie śmierci zamkniętego z głodu, pragnienia, zimna lub chorób ponoszą spadkobiercy.
"Zaszły pewne procedury myślowe".
Nawet po polsku wyrażać się nie potrafią.
Zajść mógł proces wg procedury.
No chyba, że Pani dwojga nazwisk Procedura-Myślowa zaszła ... ale z kim?
Jakiś rok temu oglądałem film dokumentalny o polskich żołnierzach (w tym lotnikach), którzy zaraz po zakończeniu II wojny (gdy byli już niepotrzebni) byli na wszelkie sposoby "zachęcani" aby wyp... z Wlk. Brytanii. A przecież mieli tam zapotrzebowanie na ręce do pracy.
Gdy tak sobie myślę o piszących, że nie będą walczyć - nie sądzę, że najeźdźca coś sobie z tego będzie robił. Oczywiście można próbować zostać kapo, ale nie wiem czy najeźdźca będzie tym zainteresowany.
Zostanie im więc tylko zwiewać do krajów w których "nie będą potrzebni". Zwiewać z pieniędzmi, które będą g... warte.
Jak będą traktowani widać już dziś - na podstawie pracowników sezonowych i warunków, które dostają mimo, że pracują legalnie.
W Toruniu do teraz nie spadł ani jeden płatek śniegu.
Rydzyk przestraszył Brygidę.
[..] - Ja: ale proszę cyfrę podać od 1 do 10 [..]
nie powinni mieć praw wyborczych, skoro nie potrafią nawet cyfry wybrać w prostym pytaniu
To proste, staruszkowie 70+ wiedzą, że to w pytaniu to LICZBY, a nie cyfry.
Nie chcą rozmawiać z kimś (..tu wpisz o sobie to, co napisałeś o staruszkach 70+..).
Mam kolegę, który pracuje na jednym z uniwersytetów we Francji.
Wściekał się ostatnio, że gdy jakiś klub piłkarski z ich miasta potrzebował piłkarza w Afryki, to załatwiono w dwa tygodnie. Gdy uniwersytet chciał sprowadzić naukowca z dorobkiem z tego samego kraju, to procedury trwały pół roku i w końcu odmówiono.
Kupowanie "obywateli" przez kluby sportowe i reprezentacje to jest patologia, a nie kolor skóry lub pochodzenie.
Wymogi reprezentacji powinny być jak na prezydenta USA - urodziłeś się w kraju, to grasz.
Ja zainstalowałem znajomym na podobnym złomie (te same bebechy, win 8.1 kupione z Biedronki z 10 lat temu lub dawniej) Debiana z LXDE, ale Lubuntu też wygląda nieźle i pewnie bardziej intuicyjna instalacja.
Potwierdzam, że śmiga po zmianie na SSD. Oczywiście dla użytkownika nowoczesnego sprzętu słowo "śmiga" może oznaczać coś innego, ale zdecydowanie nie muli i od czasu instalacji ani razu nie mieli żadnych kłopotów z oprogramowaniem.
dopisek - moim zdaniem dołożenie RAMu nie zaszkodzi, ale przy lekkim linuxie będzie odczuwalne przy otwarciu może 20-tej zakładki w przeglądarce z odpaloną klasyczną grą w tle ;) To zawsze można zrobić PO instalacji i sprawdzeniu czy "śmiga".
oby zdychali zgłodu i zimna
Przecież to nie nastąpi nigdy. Gdy dopadnie ich głód i zimno wyrwą sztachety z płotów i okradną ludzi uczciwie pracujących za błogosławieństwem stojącego za nimi miejscowego proboszcza.
Na obrazku jest w jednostkach objętości, więc proporcje się zgadzają (chyba, że obrazek jest błędny).
trzymane są (przynajmniej przez jakiś czas) w chmurze Azure Microsoftu
A dane ze smartfonów posłów, senatorów, członków rządu to gdzie są trzymane?
W chmurze Apple, czy Google - nie wiem czy mają Androida czy IOS?
Ja chciałbym aby ktoś napisał scenariusz opowiadający ciekawą historię wywołującą u widzów prawdziwe uczucia z wiarygodnymi bohaterami.
"Komedie" z żałosnymi żartami zostały wyeksploatowane od czasów klonów różnej maści kolejnych części Szreka.
Brak elementarnej wiedzy i poszanowania zasad bezpieczeństwa informatycznego, to bolączka każdej władzy i urzędników. Czy wiadomo KTO wpadł na pomysł, aby komunikować się z policjantami na komunikatorze?
Ja mam nadal wrażenie że jednak te 3x eneloop będzie trzymać dłużej hmm
OK źle zaczęliśmy.
Jak długo to dla Ciebie wystarczająco długo?
3 baterie AA marki, którą podałeś wg opisu producenta (chyba ze strony Komputronika) po 1 roku zachowują 35% energii, tzn. że nawet gdy urządzenie nie będzie pobierać prądu, to po roku masz tylko 35%.
Nie znalazłem informacji jak szybko samorozładowuje się ogniwo litowo-jonowe, które wymieniłeś,
ale ogólnie podobne nowe ogniwa tracą około 5% wciągu 24godzin po pełnym naładowaniu, a potem do 2% miesiąc.
To znaczy, że przy pesymistycznym założeniu mamy 5%+2%x12=29% samorozładowania na rok.
Po roku zostanie w li-ion 71% (przynajmniej "książkowo" - ale mam stary nieużywany telefon w szufladzie i wygląda, że te dane są zbliżone do rzeczywistości).
Masz większą pojemność i niższe samorozładowanie - jeśłi myślisz o roku funkcjonowania, to Twoje odczucia mogą być błędne.
Jeśli chcesz co pół roku sprawdzać stan i ewentualnie doładowywać - pewnie obie opcje będą OK (ale to też odczucie).
Merc bedzie musial zweryfikowac swoj model biznesowy jak im sprzedaz siadzie
Pewnie, przecież mamy kapitalizm, prawo podaży i popytu i takie tam ...
Nie rozumiem dlaczego należy to "ukrócić" jak pisze ktoś wyżej.
Jeśli będzie nieskuteczne - samo się ukróci.
Zamiast płakać należy zwracać uwagę na zachowanie zdrowej konkurencji. Jeśli się ją zapewni, to prędzej, czy później któryś z dostawców zapewni abonament, który będzie po prostu korzystniejszy od dzisiejszego postrzegania tej branży, bo zaspokoi lepiej potrzeby klientów.
Przecież gdy się dobrze zastanowić, to większość nie chce i nie potrzebuje samochodu na własność.
Trzeba płacić ubezpieczenie, serwisować, lać paliwo, myć, parkować, drapać szyby w zimę ... (jaki samochód jest najlepszy? - służbowy, bo w większości tego nie ma ;)
Jeśli ktoś zaspokoi potrzebę przemieszczania się z A do B w odpowiednich warunkach bez tych naleciałości, to cała dyskusja stanie się bezpodstawna.
Oczywiście "w odpowiednich warunkach" jest kluczowe.
Poważnej nie, ale spadek liczby wypadków, w szczególności śmiertelnych jest oczywisty
O to mi właśnie chodzi, o powierzchowność.
Oczywiście, że z podwyższeniem kar zmniejszy się liczba wypadków, ale tu (jak piszesz wyżej) mówimy o życiu ludzi.
Jeśli liczba wypadków spadnie o 10% to ludzie, którzy zwiększyli kary chwalą się tym na lewo i prawo, a powierzchowni odbiorcy odgwizdują sukces.
Od rządu oczekuję profesjonalnego podejścia i poważnej analizy bo poważna analiza mogłaby np. spowodować, że liczba wypadków zmniejszy się o 10,5% (a nie o 10%) i da się ustalić dlaczego i dalej proces optymalizować pod tym kątem.
0,5% oznacza (może oznaczać), że jakiś ojciec nie osieroci dzieci!
Szeregowy obywatel może tego nie zauważać, ale ludzie odpowiedzialni za te procesy już tak.
Praktycznie w każdej scenie dodany jest jakiś głupi żart wypowiadany w większości przez Thora
Czyli w następnej części Thora zagra Karol S. z familiady ;) ?
[..] większość kierowców ma wyjebongo na [..]
Kara za wykroczenie jest oczywista.
Problem tkwi w skuteczności.
WYDAJE SIĘ, że większość danych świadczy o skuteczności wysokich kar pieniężnych.
Na co dzień zajmuję się analizą różnych danych - uważam, że nikt takiej poważnej i całościowej analizy nie zrobił.
Bazuje się na rzeczach, które wydają się oczywiste (duży mandat=duża skuteczność), ale to powierzchowne.
Aby rozwiązać problem trzeba trafić do jego przyczyn i poznać prawdę jakakolwiek ona by była.
Przykład takiej powierzchowności podał ktoś wyżej - co z tego, że mandat wysoki, skoro nikt nie patrzy, to mandatu nie dostanę.
Nie promuje się w sposób skuteczny jazdy zgodnie z zasadami.
Nie wspiera się kierowców, którzy chcą jeździć prawidłowo.
Nie zapewnia się dobrej infrastruktury.
Toleruje się wybryki celebrytów i polityków.
Toleruje się wybryki POLICJI!!!
Niech producenci zaczną pisać wreszcie pojemności baterii i akumulatorów w Wh i rozwiąże to większość problemów.
Alternatywnie:
Niech producenci urządzeń zasilanych bateryjnie zaczną pisać wreszcie średni pobór prądu w amperach i rozwiąże to większość problemów.
Zamiast do słownika zajrzyj do Konstytucji
Oczywiście, że (wcześniej) zajrzałem i zajrzałem także do ustawy.
Art. 28. [..]
4. Godło, barwy i hymn Rzeczypospolitej Polskiej podlegają ochronie prawnej.
5. Szczegóły dotyczące godła, barw i hymnu określa ustawa
Ustawa chroni przed wszelkimi formami zniewagi i bezczeszczenia.
Rozumienie ustawy bazuje na zasadach języka polskiego.
Język polski i znaczenie słów opisane są w odpowiednim słowniku.
Wszyscy widzą zyski, nikt nie widzi KOSZTÓW.
Kto płaci za naprawę usterek w okresie gwarancyjnym? (odp. - gwarant)
Czy jeśli podniesiemy moc samochodu, to zużycie części i prawdopodobieństwo usterek wzrośnie? (odp. - TAK)
Czy gdy wzrośnie prawdopodobieństwo usterek w okresie gwarancyjnym, to koszty gwaranta wzrosną? (odp. - TAK)
Czy już rozumiesz dlaczego za odblokowanie funkcji trzeba dodatkowo zapłacić? (odp. ?)
Gdy się o czymś mówi publicznie, trzeba być pewnym, że się to rozumie.
Piszący zwracają uwagę na brak szacunku, znieważenie, zbeszczeszczenie, zniewagę - tu akurat flagi.
Nie mam akurat pod ręką słownika języka polskiego, ale znalazłem kilka (moim zdaniem mądrych) zdań powiązanych z tematem.
"Za zniewagę uznaje się każde zachowanie, które na gruncie przyjętych norm społecznych stanowi wyraz pogardy oraz uwłaczenia czci drugiemu człowiekowi. Oznacza to, że przy przestępstwie zniewagi będziemy mieli do czynienia z wygłaszaniem informacji nieprawdziwych, które mają na celu poniżenie, ośmieszenie lub zranienie uczuć osoby poszkodowanej."
Uważasz, że to powinno być karalne, jest karygodne, łamie prawo?
Flaga jest własnością narodu polskiego.
Ma ktoś argument, który choć częściowo poprze tezę, że napisanie nazwy miasta na fladze jest wyrazem pogardy lub CELEM jest zniewaga?
Ja nie znajduję pogardy w działaniach ludzi demonstrujących polskość i przynależność do jakiejś społeczności
(ale to MOJE zdanie, dopisek - o z wpisów wyżej widzę, że nie tylko moje).
Reszta to sprawy estetyczne, a te raczej nie podchodzą pod kodeks karny.
Czyli lepiej wybrać ogniwo i na nim będzie dłużej działać?
Wg parametrów w opisie - tak.
Większa pojemność przy takim samym napięciu oznacza dłuższe działanie.
("takie samo" oznacza takie samo dla trzech szeregowo połączonych AA i dla jednego ogniwa 3,7V,
napięcie jest prawie jednakowe, ale te 0,1-0,2 wolta moim zdaniem nie wpływa istotnie na wniosek wyżej)
jeden ma na start pojemność 2500, czyli x3 wychodzi 7500
NIE!
Ogniwa AA mają (typowo) napięcie nominalne rzędu 1,2-1,5V (zależnie o technologii wykonania).
Akumulator, który podałeś ma 3,7V.
To oznacza, że (najprawdopodobniej) te trzy AA łączysz szeregowo, aby uzyskać około 3,6V.
Przy szeregowym połączeniu AA o pojemności 2500 mAh uzyskasz sumaryczną pojemność taką jak dla jednego ogniwa, bo w tym przypadku pojemności się NIE sumują (sumują się napięcia).
Pojemności zsumowałyby się przy równoległym łączeniu tych ogniw, ale wtedy napięcie sumaryczne wynosiłoby 1,2-1,5V.
dopisek:
te 18650 3.7v są litowo-jonowe - jesteś pewien, że masz ładowarkę, którą to naładujesz?
Ładowarki do AA są powszechne i pewnie taką masz.
Już od dawna powinno to być karane.
To czy coś jest, czy nie jest flagą Polski reguluje prawo.
Jeśli wierzyć danym ze stron rządowych (np. https://niepodlegla.gov.pl/aktualnosci/flaga-polski-5-faktow-na-dzien-flagi/)
to flaga musi (oprócz odpowiednich barw) mieć proporcje 5:8.
To oznacza (czy się to komuś podoba, czy nie), że jeśli ktoś na prostokątnym biało-czerwonym kawałku materiału o innych proporcjach napisze cokolwiek, to NIE łamie prawa i NIE bezcześci flagi, bo ten prostokąt nie jest flagą.
Trzymanie tego kawałka jest równoważne temu, że trzyma karton z takim samym napisem.
To czy to mądre, to druga sprawa.
ps. równie dobrze można karać w Polsce kibiców Monako trzymających flagi w sposób dla nich normalny ;)
Jadę wieczorem z deszczu na terenie zabudowanym. To nie moje miasto, nie znam terenu.
Jadę 50km/h lewym pasem, na prawym pasie jedzie TIR.
TIR zaczyna zwalniać. Intuicyjnie też zaczynam zwalniać, bo widoczność bardzo zła.
TIR się zatrzymuje - zza TIRa wychodzi przechodzeń pod moją maskę. Zatrzymuję się wystarczająco szybko.
Zrobiło mi się ciepło - gdybym nie myślał i nie był ostrożny może bym go trafił, na szczęście nic się nie stało, a człowiek nawet nawet nie zauważył potencjalnego zagrożenia.
Zdenerwowałem się. Gdyby to była kobieta wpatrzona w smartfona pchająca czarny wózek i wózek wyjechałby pierwszy ... Zjechałem na parking, wróciłem aby zobaczyć co jest nie tak. (tak wiem, że może zbyt się przejmuję)
1. Pasy były zupełnie niewidoczne - farba z nich zeszła, a deszczowe warunki i lampy uliczne spowodowały, że ich zupełnie nie widać na jezdni mimo małej prędkości. Nie było ich widać nawet gdy się obok stało.
2. Znak informujący o przejściu dla pieszych TYLKO z prawej strony drogi z dwoma pasami ruchu. Oba pasy do jazdy na wprost, to NIE było skrzyżowanie. TIR ten znak zupełnie zasłonił. Obok znaku z przejściem z pięć innych znaków - też tylko po prawej stronie - pełny zestaw, który był w bibliotece jakiegoś "autocada" do projektowania dróg używanego bezmyślnie przez quasikontruktora, który zamiast to zaprojektować - tylko to narysował wstawiając "klocki" z programu.
Niech mi ktoś powie - dlaczego nie ma mandatów dla jełopów, którzy pozwalają na to na drogach?
A czego można oczekiwać od ludzi, dla których "faul taktyczny", ciągnięcie za koszulki, symulacja, oszustwa na boisku, przekręty finansowe, kupowanie wyników, sprzedawanie się i pewnie setka innych są NORMĄ i CODZIENNOŚCIĄ?
Czego można się spodziewać od ludzi, którzy żyją z "fanów", dla których wymienione wyżej cechy i zachowania są jak najbardziej normalne? Dla których liczy się wynik, nawet gdy jest skutkiem oszustwa i złamania zasad.
Sport to szlachetna rywalizacja wg zasad. Nie lubię piłki, bo nie spełnia ona wymogów tej definicji. To nie sport, tylko nabijanie kasy przez cwaniaków kosztem frajerów.
Ty w ogóle ogarniasz z jakiego powodu była ta eskorta?
Właśnie .. może to ostateczne rozwiązanie kwestii "nic się nie stało"
1. chcieli zestrzelić aby zapobiec kompromitacji, ale decyzja nie zapadła
2. trenowali zestrzelenie, aby w razie potrzeby zrobić to sprawnie w drodze powrotnej
Tu też szczegóły są ważne - chcesz sprzedawać chleb i piszesz, że zejdzie na pniu na imprezach.
Jeśli chcesz poza imprezami zadaj sobie pytanie kiedy Twój klient kupi NAJCHĘTNIEJ świeży chleb (a NIE kanapkę!!!)?
Np.:
1. rano przed śniadaniem, aby na śniadanie mieć świeży
2. wracając z pracy, bo wtedy ma czas i nie musi trzymać tego chleba w pracy (gdyby kupił rano) - rano kupi jeśłi wie, że po południu CIę nie będzie
3. w godzinach, w których wybiera się na większe zakupy, ale wtedy w miejscu, gdzie te zakupy robi
...
pewnie więcej pomysłów ...
Oczywiście kupuje się o dowolnej porze, ale wtedy musiałbyś mieć sklep, a tego (jak piszesz) nie chcesz.
Czyli dokładnie zaplanować miejsce i czas, abyś przyjechał w miejsce, gdzie już stoi kolejka, sprzedał szybko i wrócił do domu. Jeśłi znajdziesz takie miejsca również poza imprezami, to jesteś wygrany.
google maps jestem od poczatu
Ważne, aby umieścić tam wszystkie informacje, które wypisałem - wkurza mnie gdy wyszukuję np. menu i muszę oglądać nieostre zdjęcia menu od klientów, gdy sprawdzam czy otwarte, a tam nieaktualne dane, chcę przeczytać opis, a tam dwa zdania.
Może to objaw dziwactwa, ale jeśli celujesz w specyficznych klientów, a nie w statystyczną masę, to te szczegóły są ważne - ktoś wybierze Ciebie, bo na podstawie zdania, które sobie wyrobi zmniejszy prawdopodobieństwo, że trafi na coś, czego nie chciał.
Polecam książkę "Paradyzja", Janusz Zajdel - już kilkadziesiąt lat temu powstały instrukcje jak skutecznie postępować w takich przypadkach.
Z innej beczki
Zrób normalną stronę WWW - prościuteńką bez wodotrysków, koniecznie https
Na stronie zamieść
- swoje portfolio - obrazek pieczywa + składniki + zachęcający krótki opis
- informację jak się z Tobą skontaktować i jak złożyć zamówienie
- krótką swoją historię
Koniecznie zrób wersje językowe - przetłumacz na języki swoich największych klientów i tych grup, w które celujesz.
Dlaczego stronę - pozwoli łatwiej Cię polecać - dasz link i każdy może w spokoju, powoli i dokładnie sprawdzić z kim i czym ma do czynienia.
Spróbuj też dodać się do Google maps i zamieść tam dokładne i pełne informacje - jeśli ktoś będzie wyszukiwał jedzenia w pobliżu, to Cię znajdzie. Jeśli zdobędziesz kilka dobrych opinii to też pomoże.
Samolot kadry podobno eskortowały polskie F16.
Ciekawe ...
Może przygotowują się do tego, aby w przypadku rażącej kompromitacji zestrzelić przy powrocie.
Ciekawe czy po tych 10 latach ktoś z dyskutantów miał okazję sprawdzić tezy w praktyce lub zmienił zdanie? ;)
dopisek - o cholera dałem się złapać na złotą łopatę
jak ten wykopywacz wątków to zrobił? najpierw wykopał, a potem usunął swoje posty ...
Jak?
To jest kluczowe pytanie.
Myślę, że w obecnej sytuacji prawno-społeczno-politycznej jedynym sposobem jest bezwzględna kara więzienia na koszt więzionego.
Na pytanie jak osiągnąć bezwzględność i legalnie wprowadzić opłaty za więzienie powinni odpowiedzieć konstytucjonaliści i prawnicy.
O płytach winylowych, kinach i gitarowych wzmacniaczach lampowych też tak mówiono ;)
Z drugiej strony postęp techniki może doprowadzić do sytuacji, w której innowacyjnym elastycznym wyświetlaczem da się podetrzeć ...
Nie jestem pewien - dlatego pytam.
Przy dużym nakładzie ilość energii per 1 szt. gazety papierowej i 1 szt, czasopisma elektronicznego to NIE jest oczywiste.
Widziałem masową produkcję papieru i drukarnię w akcji - mamy tu przykład dzielenia dużo/dużo - co może dać dużo lub zero - zależy od tego co to znaczy "dużo" i które "dużo" - górne, czy dolne - jest większe i o ile.
Jeśli czytamy na urządzeniu z pasywnym wyświetlaczem, to prawdopodobnie masz rację.
Ale aby przeczytać wersję elektroniczną należy obliczyć ile energii zużyje urządzenie, na którym gazeta jest wyświetlana podczas całego czytania. Potem każde następne przeczytanie/przeglądnięcie, to dodatkowa energia.
Nie wiem na czym najczęściej się czyta. O to mi chodzi - nie zawsze intuicja idzie w parze z rzeczywistością.
Tu masz przykład takiego błędnego szacowania, który kosztował miliony istnień ludzkich:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kampania_walki_z_czterema_plagami
Kurcze jaki ten wątek jest ogólnie przyjazny
No tak, a przecież promuje alkoholizm i obcy zachodni kapitał.
Jest nieekologiczny, bo puszka nie trafi do recyklingu.
Dodatkowo jest kryptoreklamą sklepów, w których można to piwo kupić.
Autor też nie napisał, aby Go nie naśladować i ktoś może się skaleczyć przy cięciu puszki do wymiaru długopisu - promuje niebezpieczne zachowania.
Do Autora nie będę się czepiał, bo pewnie lubi to piwo i pod pozorem szukania puszki pewnie chciał się biedny napić.
Herr nie rozumiem - bawi Cię "płacz i biadolenie" pijaków, czy merytoryczne uwagi, że ten bubel prawny nie będzie skuteczny? Moim zdaniem trzeba znaleźć skuteczny bicz na pijaków za kółkiem, a nie zabierać samochody.
Nieskuteczność zabierania samochodów wynika z tego, że w państwie podstawą jest prawo i jeśli ono jest źle skonstruowane, to naraża na koszty i wku..wienie obywateli, którzy zobaczą śmiejących się pijaków, którzy wykręcili się mimo oczywistej winy.
W przypadku dyktatury i rezygnacji z prawa zabieranie samochodów też jest bez sensu, bo taniej i skutecznie będzie "ostatecznie rozwiązać" tę sprawę (w rozumieniu jedynego sposobu zapewniającego w 100%, że przestępca nie powtórzy przestępstwa).
Czy są gdzieś jakieś badania dotyczące tego czy więcej energii zużywamy przy czytaniu wersji elektronicznych, czy papierowych? (pytam z czystej ciekawości)
Dokładniej - drukujemy 100tys. egzemplarzy gazety i rejestrujemy ilość energii potrzebnej do wytworzenia i dystrybucji tych 100tys. sztuk, Tyle samo wydajemy użytkownikom w wersji elektronicznej.
Potem całkujemy zużycie energii użytkowników wersji elektronicznej, przy założeniu całkowitego przeczytania na urządzeniach, które są zwykle używane do czytania wersji elektronicznych.
Potem porównujemy oba wyniki.
adać w ten sposób swojemu miejscu pracy delikatny czar PRL-u
Słomianka by się jeszcze przydała, ale gdzie teraz kupić słomiankę?
Po co na prasę - na ważne cele społeczne - np. dawać proboszczom, a jeśli auto będzie luksusowe - biskupom!
Ma to sens - jako uzasadnienie dałbym pozbawienie przestępcy środków i cech umożliwiających powtórne popełnienie przestępstwa.
Przy całej mojej "nienawiści" do osób siadających za kółkiem po spożyciu uważam, że to kolejny bardzo bolesny bubel prawny.
Pożyczony 20-letni grat będzie "kosztować" 2tys. PLN, a nowy salonowy 100tys.+PLN?
Z kolei jazda służbowym ma jakąśtam wycenę, bo służbowy może być drogi?
Przecież prędzej, czy później państwo (czyli np. ja i każdy inny podatnik) będzie musiało płacić odszkodowania przestępcom, którzy zaskarżą takie wyroki i będą się szeroko uśmiechać idąc do banku za rękę z jeszcze bardziej uśmiechniętymi adwokatami.