sprint1425 -> Dzięki, poprawione :)
Romuald@52, Rammi -> Dorzucę swoje trzy grosze do odpowiedzi. Sekwencji nie można przebyć lecąc dronem, jest niszczony dokładnie przed tym "wyborem", czy oparzyć Harpera, czy nie. Spójrz na koniec opisu przejścia 05 misji w poradniku, dokładnie na sam koniec, ostatni obrazek i tekst pod nim.
Wszelkie uwagi o brakach i propozycje są bardzo mile widziane. W im bardziej uprzejmej formie, tym lepiej, ale i tak najważniejszy jest konstruktywizm.
A.l.e.X - > Dzięki, zajrzę tam. Mimo to poradnik nie wybiega tak daleko (tj. jeśli chodzi o romanse z postaciami light/dark side.
HokanAshir -> Wpisy o których piszesz są zabugowane lub nie do zdobycia do czasu opuszczenia planety startowej lub zdobywa się je na innych planetach (niektóre wpisy są wspólne). Jeśli cokolwiek zmieni się we wpisach w tej kwestii - np. wpis z Red Blade zostanie naprawiony (bo ewidentnie powinno się go zdobyć do czasu opuszczenia planety), poradnik zostanie uaktualniony.
TobiAlex -->
1. Polski opis czego?
2. Jeśli ktoś naprawdę miałby problem z jakąś misją, to wtedy taki opis może mu się przydać. Np. w przypadku wszelkich misji z różnymi opcjami wyboru zostały podane wszystkie konsekwencje, nagrody itp.
3. Nie wszystko jest na mapach w grze - nie ma Datakronów, lore objects, bestii - ogólnie rzeczy związane z Codexem. To m.in. jest też w poradniku.
zcaalock --> z tego co widziałem, to towarzysze mają swoje upodobania i mogą, ale nie muszą, być one związane z light/dark side. W jednej misji dla Imperial Agenta można wybrać jedną z 2 odpowiedzi, jedna light side i +15 affection, druga dark side i +40 affection. Nie ma, że jasna strona = minusy do affection, ciemna = plusy (czy odwrotnie). Mako jest owszem, "light side", ale niektórzy towarzysze są bardziej neutralni.
dołaczam sie do tych, którzy swietnie się bawili przy DMoM&M. Bardzo dynamiczna, na początku trudno się połapać w walce, ale potem akcje typu kopnięcie w stół, który wywracając się (razem z talerzami, dzbankami etc) przygniata wrogów, wzięcie beczki (skrzynki, talerza, czegokolwiek) w ręce i rzucenie w przeciwnika, podbiegnięcie, blok, kopnięcie i zamaszysty cios - są na porządku dziennym. A jak koles szybko macha sztyletami... czulem sie jak profesjonalny skrytobójca :)
seba74 -> mi gra sie nie wykrzaczała. Zreszta ten moment nie jest za długi, a np. łuk da się podnieśc, mimo że nie masz plecaka (o czym gra informuje, a nie wychodzi do windowsa)
jedyne dwie wady - za krótka i długi czas wgrywania poziomów. ale chyba każda gra akcji tego typu jest za krótka, szczegolnie jak ktos juz przeszedł dziesiatki takich gier.
Absolutnie zgadzam się z tym panem - że w grach powinno być więcej ratowania życia i humanitaryzmu niż zabijania. Ostatnio pogrywam SWATA 4 i rozgrywka w której staram się obezwładnić podejrzanych i skuć ich, a nie zabić, jest o WIELE ciekawsza. Innym przykładem jest THIEF - szczególnie 1 i 2 - gdzie na expercie nie można było w ogóle zabijać. Kwestia odpowiedniego wykorzystania tej mozliwosci przez designerów.
Poza tym pokazał klasę - zwrócił uwagę, i dodał że po sądach nikogo nie zamierza ciągnąć. I na tym sprawa się zakończy, więc wątpię by był psychicznie chory czy szukał taniego rozgłosu.
A graczom też radzę więcej cierpliwosci, choc doskonale rozumiem że ogólna nagonka na gry przewrazliwia tak, że jakiekolwiek słowo złe o grach od razu traktowane jest jako absurd. I tak w większosci przypadków jest, ale IMHO w tym akurat nie.
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2006-02-08 22:38:30]
Caine -> czepiasz się :) chodziło mi tylko o opis możliwości w grze i to że prawie każdy tryb się do czegoś przydaje. To nie jest moja definicja sneakera :D
Wypowiedź została zmodyfikowana przez jej autora [2005-12-15 18:16:21]
ZbyszeQ -> bo nie kazdy moze znalezc wszystkie wzmacniacze odruchów i zdrowia, a te są poukrywane. Jesli zbierzesz wszystkie to na koniec bedzisz mial 199 zdrowia, jesli ktos ma zylke kolekcjonera to moze mu sie przyda. Albo wiadomosc gdzie mozna znalezc ukryta muzyczke z shogo :)
Czwarte misje mozna przejsc na dwa sposoby, wygrywa jedna armia (Order - Eldarowie albo Imperialni, Disorder - Chaos lub Orki). Kto wygra, przehcodzi do 5 misji. Na sile mozna wiec liczyc ze misji nie jest 10, tylko 14 ;] A ukonczenie wszystrkimi stronami gry daje naprawde wielka radoche, szczegolnie jesli ktos lubi / potrafil sie wczuc w klimat W40K.
1) na maximum, dzieki wakacyjnemu upgrade sprzetu
2) przerabialem, jasnosc gry nie ma nic do jasnosci zrzucanych screenow, ale poniewaz ustawilem 1 jasnosc dla wszystkich obrazków i zautomatyzowalem.. to niekore wyszly jak wyszly (nie martw sie - dostalo mi sie za to juz :) nastepnym razme juz tak jasno nie bedzie ;]
3) jesli natomaist chodzi o granie to piszac poradnik lepiej grac na cholernie jasnym ekraniu. dzieki temu nic ci nie umknie, choc klimat przez to sobei psujesz, no ale coz... praca to praca ;]
feara niestety docenia sie tylko jak mozna grafike ustawic na duze detale itp, niestety posiadacze slabego sprzetu nie uiswiadcza fajerwerków... jesli zas chodzi o gre to zgadzam sie i z oceną w recenzji i z opiniami, rzeczywiscie za dlugo w tym wierzowcu akcja sie dziala, no ale mimo wszystko nadal oceniam tę gre na 9/10. Koniec rozwala, pojedynki rowniez. Pozdrawiam ;]
ALL -> [Ostrzegam ze w wypowiedzi moze byc pare malutkich (duzych nie ma) spoilerów]
kloszard dadopny - >
Ja także oczekuje innowacji, to oczywiste :]. Problem w tym ze przywyklem sie cieszyc z najdrobniejszych rzeczy biorąc pod uwagę w jakim slimaczym tempie idzie rozwój gier. Dlatego doceniam FEAR bo jest parę rzeczy które od kilku lat brakowało mi w grach (kopniecia, widok rąk na drabinie i niemoznosc strzelania gdy na niej jestesmy) - nieduzo - ale to daje nadzieje ze bedzie w kolejnych fpsach. Doceniam takze spektakularne pojedynki i SlowMo, po prostu zadna inna gra nie zrobila na mnie takiego wrazenia jesli chodzi o walkę. I to tez uwazam za krok naprzód. Fakt, walka w SlowMo jest prosta... ale problem w tym ze po kilkunastu latach grania gry po prostu stają sie prostsze. Wiecej grales, wiecej umiesz - czy mozna za to winic twórców? Mysle, ze młodzi gracze czy niedzielni nie będą narzekali na zbyt niski poziom trudnosci, nawet ze SlowMo.
Nadal jednak nie zgadzam się w zakresie bohatera-niemowy, ale to chyba wynika z odmiennosci naszych wymagan. W HL2 zupełnie nie przeszkadzało mi że nie moglem odezwac sie do czlonkow zespolu, czy postaci - po prostu rozumiem ze to na razie niemozliwe, a nie powiem - fajnie by bylo np. porozmawiac dluzej z Alex gdy pokazywala Ci jak bawic sie robocianym pieskiem. Chyba ze jak w cRPGach - gotowe wypowiedzi do wyboru... Ale nadal i tak nie byloby wszystkich rzeczy które chcesz powiedziec :D Natomiast pod koniec, podczas jazdy windą gordon mogl przytulic Alex i to bylo do zrobienia i o to mam do valve malutki zal :) FEAR ma mało spotkan z postaciami, ale mimo wszystko trzyma tu poziom jak na gre, gdzie bohater "musi" byc niemową. Przyklad - podczas jazdy windą z Alice, jesli na kazdym przystanku zabijesz wszystkich, to rzuci zlosliwy komentarz ("You don't have to kill everydbody!") a pozniej przeprosi. Jesli siedzisz w windzie i czekasz, nie atakujesz, to tego nie zrobi. Moj zarzut do FEARa to ze po prostu takich sytuacji jest za malo / są za krótkie. Dlatego tez - IMHO - roznorodnosc postaci lub nie moze byc kryterium oceny mozliwosci rozmowy :) A sam czekam na czas, kiedy w grach będę mógł gadac do mikrofonu a postacie będą mi odpowiadac...
"W FEAR rowniez mamy kilka dialogow i wyglada to smiesznie, kiedy w imieniu naszego bohatera przemawia dowodca." - tu sie zgadzam, akurat dialog mozna by tak skonstruowac by tej nielogicznosci nie bylo. Ale za to inne dialogi sa calkiem calkiem - sluchales do konca rozmowy Jin z saperem w miescie? A do przezywania calo z opresji i koniecznosvci brania wszystko na siebie - to a'propos katastrofy - to jestem juz przyzwyczajony i rowniez jakos to umknelo mojej uwadze, czy raczej nie traktuję tego jako minus.
FEAR robi z gracza maszynę do zabijania. Fakt. Ale jesli chodzi o mnie to od razu czulem specjalnosc postaci, wiec i raczej solowa gra dla mnie tu bardziej pasuje. Ale to juz kwestia gustu / oczekiwan / sposobu postrzegania i odbioru. Tak samo kwestia fabuły i momentów grozy. Mi akurat podobalo sie calkiem zakonczenie, bo pozostawia domysły, podobnie jak i HL2. I momenty grozy... coz nie kazdy straszyl, ale bylo pare takich ktore naprawde daly niezlego kopa. Np. ten o ktorym sam pisales pod koniec, choc nie jedyny. I nie jestem 12-latkiem :P
A co do kropek - wybaczam :D, teraz posta czytalo sie zupelnie inaczej :]
kloszard nadobny -> To może teraz moje trzy grosze :] FEAR to dla mnie gra swietna, dolkadniej opisuje ją w recenzji, natomiast tutaj podzielę się moim zdaniem na temat rzeczy które wymieniles.
W Riddicku mozesz wbic srubokret, zabrac bron, skrecic kark, w FEAR mozna uderzyc kolbą (ok, to mało nowatorskie) albo zrobic wslizg, podwójne kopniecie z wyskokiem lub kop z obrotu. I to mi w zupelnosci wystarczylo, niektorych rzeczy w ogóle nie uzywalem lub opcjonalnie, choc slowmo + dwa strzaly w dwoch przeciwników + wyskok z kopnieciami na trzeciego wyglada niesamowicie. Zawsze roznorodnosc gdzies sie skonczy, grajac w FEARa zalowalem ze nie moge sobie rozwalic automatu z colą, wziac puszki, wypic zeby dostac +1 punkt zdrowia. Zawsze autorzy mogą sie bardziej postarac, zawsze mozna zrobic wiecej lepiej i zawsze gracze mogą narzekac ze czegos im tam brakuje. I co? I nic, bo mimo braków w FEARa gralo sie nadal swietnie.
Po drugie, piszesz bezimienny bohater-niemowa. OK ale dla mnie jesli bohater mialby przemowic swoim glosem, to straciloby sie poczucie jednosci z postacią, a IMHO to sie udalo Monolithowi bardzo dobrze. Tu jest ból, czy wykreowac swietnego bohatera i miec swiadomosc ze gramy nim (Monolith umie to zrobic - patrz cate archer w nolf) czy pozostawic pytania, a postac uplycic by to gracz swoją osobowoscią ją wypełnił. Zreszta, tak bylo nawet w obu Half-Life'ach a sam piszesz ze 1 czesc Ci sie podobala. Fakt brakuje imienia i nazwiska... ale szczerze mowiac nie zwrocilem na to uwagi.
Anty-terrorysci giną bo nie mają slowmo. A Ty masz, a dlaczego, to sie wyjasnia na koncu gry. Nawet ludzie z oddzialu uwazają cie za kogos... dziwnego (posluchajcie rozmowy jak bedziecie wracac do oddzialu w 1 levelu - po prostu zatrzymajcie sie na schodach). Zreszta wiadomo jest nawet dlaczego przezywasz pierwszy poziom, gdzie pewna osoba Ciebie oszczedza choc przeciez moglaby Cie zabic.
Zgadzam sie natomiast co do malej roznorodnosci przeciwników. Ale dla mnie to nie minus, po prostu inaczej patrze na gre - przyklad cholernie IMHO grywalny SOF, gdzie przeciwnikami byli tylko ludzie. I zadnego nawet jakiegos robocika.
Fabuła? Lokacje? Klimat? Atmosfera? I tu mam problem. Nie potrafię znaleźć kontrargumentów, bo to co Tobie się nie podoba, mi się podoba. I tu problem gustu. Ja szanuję Twój, więc Ty szanuj innnych. Ciebie sceny w FEAR nie straszyły, mnie tak (do wymagan sprzetowych FEARa doliczcie ciemny pokój). Tobie fabuła się nie podoba, mi jak najbardziej (w sumie bardziej forma jej podania, niz tresc, bo na nieudane eksperymenty to mozna narzekac na chwalonym przez Ciebie HL). Zresztą... Przypomnij mi kiedy zły, główny, czarny charakter bełkotał złorzeczenia bo ja jakos sobie ich nie przypominam :)
I też nie przechodz w skrajnosc. FEAR IMO to gra bardzo dobra, swietna, ale nie cud nad cudami. To nie jest zadna rewolucja.
ps. nie to zebym sie czepial, ale pliz - wstawiaj spacje miedzy zdaniami :)
Zemun -> dla mnie zdanie kloszarda liczy sie tak samo jak kazdego innego gracza, choc BARDZO chcialbym aby wszyscy zrozumieli ze liczy sie zdanie kazdego tak samo, a nie na zadadzie "obaj mamy racje, ale moja racja jest mojsza niż twojsza " ;)
Naczelnyk --> Kwestia gustu, o tym też pamiętaj. Jeden może ocenić grę tak, drugi inaczej. Ale parę kryteriów chętnie wyjaśnię. Jest różnica pomiędzy kupnem gry cRPG (a do takiego gatunku zaliczam The Bard's Tale) i graniem w nią miesiąc non stop, a jest różnica pomiędzy graniem kilka dni, tym bardziej jeśli cena jest podobna. Pierwsza wypada lepiej, druga gorzej. Minus dla drugiej.
Kolejna rzecz to elementy hack'n'slash. Jeśli The Bard's Tale chce być cRPG-iem, a nie hack'n'slashem (a jako taki gatunek gra jest reklamowana) do których należy chociażby Diablo, to musi podchodzić pod kryteria oceny cRPG-ów. A jak na cRPG-a siekania w The Bard's Tale jest zdecydowanie za dużo. Tym bardziej boli, że obok stoją ciekawe i śmieszne questy które wykonuje się z radością, ale jest ich po prostu za mało. Idealna sytuacja to ta, gdzie nie można narrzekać ani na ilość, ani na jakość. Lepsza jakość niż ilość rzecz jasna, ale jeśli coś jest nie tak - w tym przypadku z ilością, chociażby zadań pobocznych - to moim obowiązkiem jest o tym wspomnieć.
"...przez siebie postacią Bourne’a, którą umieścił w Tożsamości Bourne’a oraz Krucjacie Bourne’a."
A Ultimatum Bourne'a? :)
przeszedlem 1 i 2 na legendary bez straty zadnej jednostki. Rozwalalem armie przed ktorym trzeba bylo uciekac. Ta gra to absolutna legenda. Szkoda ze 3 juz nie miala takiego klimatu :(
Jabu -> ponieważ opis wszystkich zadań znajduje się w trzeciej części poradnika "Questy" (Opis Świata to druga część)
Sid67 -> fakt, masz rację, ktoś kto nie ma dostępu do stalegop łącza dużo przyjemności z grymieć nie będzie. Ale takich ludzi jest coraz mniej. Po drugie mam nadzieję, że dodatki nie będą tak drogie jak podstawka.
Jeśli przeszedłbyś grę to wiedziałbyś że jest w niej właśnie tak jak napisałem, a w tym zdaniu nic nie wymyślam, a jedynie opisuję pomysł twórców. Jeśli przeszedłeś grę i wiesz jak to napisać lepiej - czekam na Twoją propozycję. Mam nadzieję, że ona będzie wolna od epitetów, których używanie jest oznaką młodego wieku (ja też daję 10 lat) i Twoja argumentacja co do mojego wieku będzie znacznie większa, niż Twój ostatni post.
hehehe - widze że nie jestem jedynym który "wykorzystuje" siostry do pisania poradników :D
swoją drogą - kawał dobrej roboty ;)
Plum73 -> nie pamiętam dokladnie jak było z zasięgiem. Polecam wybrać grę multiplayer lub obóz treningowy, kupic sig 33, bisona, dwie jednostki piechoty - jedną bez drrugą z lornetakmi. Zasięg to koło z czerwonych kropek które jest wokół jednostki, pole widzenia mozna sprawdzic wysylajac jednostki w las i patrząc ktora wiecej odkrywa.
co do sprzedawania: doswiadczenie zdobywa zaloga jednostki, nie ona sama. Dlatego mozna np. wysadzic zalogi z gorszych czołgów, kupic lepsze i wsadzic zaloge do tych lepszych
Noghri --> Samobieżna - fakt, mój błąd. Natomiast co do reszty... Idąc takim tokiem rozumowania ktoś mógłby Cię oskarżyć że jakiekolwiek save'owanie jest formą cheatu. Dla mnie cheat to cheat, a save to save - i mam prawo korzystać z niego wtedy kiedy chcę, i nic tutaj nie jest lamerstwem (prócz cheatów oczywiście). Jeśli Ty uważasz inaczej - cóż, Twoja sprawa, ja Cię nie przekonam. Ale i Ty nie przekonasz mnie.
Co do popsucia zabawy - za każdym razem kiedy ktoś zagląda do poradnika, psuje sobie zabawę. Nieważne czy do porad ogólnych (które w sumie podałem na początku, dla tych co nie chcą być prowadzeni za rączkę podczas przechodzenia misji) czy do opisów samych misji. Mam tego świadomość jak piszę poradnik... Ale nic na to nie poradzę. W końcu jeśli ktoś NIE CHCE skorzystać to tego nie zrobi. A jeśli chce i nie ma abonamentu... to niech poczeka aż poradnik ukaże się w strefie bezpłatnej. Lub napisze na forum o danym problemie - chętnie odpowiem.
Jeszcze a'propos wyznaczania jednego sposobu... Sam niektóre misje przechodziłem od początku żeby wybrać właśnie ten najlepszy sposób. Zazwyczaj jedynym wymaganym aspektem przez "mój" sposób jest posiadanie artylerii. Wiec wątpie żeby większość misji trzeba przechodzić od początku jeśli ktoś poszedł inną drogą... Wątpię też żeby ktoś nie zabrał chociaż jednej jednostki artylerii na misję. A jeśli ktoś się zaklinował i mu się nie chce przechodzić od początku misji, a opis w poradniku tego wymaga (takich przykładów jest trochę, max ze dwie, trzy misje) to niech też napisze na forum. Też chętnie odpowiem.
A jeśli chcesz pisać poradniki... I jeśli mówisz że zrobiłbyś to lepiej - napisz na adres bodajże [email protected] :) Ja tam zrobiłem tak z ponad 2 lata temu i do tej pory nie żałuję :)
ups sorry zapomanielm dopisac w poprzednim poscie...
Long --> Fakt, co obrazuje to, że w CP można grać na dużą liczbe sposobów :) Dlaczego nie używałem piechoty? Po prostu za łatwo ona ginęła, a ja chciałem stracić jak najmniej ludzi (wiekszosc misji udało mi się mięc 0 casualties), wiec wolałem inwestować w mobilną artylerię i czołgi. No cóż - moździerze uszły uwadze ;)
Noghri --> Nie myl lamera z beginnerem. Jeśli ktoś nie może sobie poradzić z jakąś trudną sytuacją, z czym Ty radzisz sobie bez problemu, to właśnie taki poradnik ma mu pomóc. Na CP można grać na całe mnóstwo sposobów, ten (artyleria + rozpoznanie) mi odpowiadał najbardziej, a przyjemność z grania tracę i tak zawsze kiedy muszę napisać poradnik (może nie całą, ale część na pewno), więc już się raczej przyzwyczaiłem. Dla mnie jest różnica pomiędzy graniem z poradami, czy save'wowaniem, a używaniem cheatów, i to spora.
DKAY --> chyba pgup pgdown, ale nie dam sobie głowy uciąć. Już nie pamiętam :/
Swudrygajłow --> Nie mam pojęcia. Ja tam grałem z powył.aczanymi detalami, cieniami itp. wolałem żeby szybciej gra chodziła. Ale i tak często zabkowało. Parametry mam podobne.
Dzabba --> dla mnie CP jest w konwencji RTS-a po prostu (z większym naciskiem na grywalność, niż realizm ;), a nie w konwencji "dowodzenia oddziałami lądowymi". Dla mnie to akurat możnaby rozwinąć. Dla Ciebie nie. Cóż - na różnicę gustu już nic nie poradzę ;)
Dzabba --> Więc go wyjaśniam. Uważam że przy większym nakładzie pracy autorów, gra posiadałby możliwość sterowania statkami, lotniskowcami, łodziami podwodnymi, oraz większą liczbą samolotów. Po prostu po pewnym czasie gry mogą znudzić tylko czołgi i piechota, mi brakowało np. potyczek powietrznych czy morskich.
Long --> Za błędy merytoryczne czy historyczne (szczególnie za błędy w sprzęcie) odejmowałem punkty od oceny. Natomiast za błędy w realistycznym oddaniu walki nie odejmowałem nic, ponieważ jest to tylko gra. Przykładowo, z tego co czytałem w instrukcji o np. zasięgu artylerii. Gdyby w grze artyleria miała taki zasięg jak miała naprawdę, to mapy musiałyby być 10x większe => wgrywały by się długo, więcej czasu jeżdzilibyśmy po mapie i czekali aż czołgi łaskawie się pospieszą itp. Niestety, autorzy musieli iść na pewne uproszczenia czy omijania realizmu ze względu na to, że CP to tylko gra komputerowa...(nie powiem że nie można było lepiej - ale IMHO jest i tak całkiem nieźle)
Harpen_cool --> Moim zdaniem natomiast odejmowanie punktów za produkt wykonany przez Węgrów i spolszcziony rpzez Polaków, który trafia w rękę _polskiego_ gracza powiinen byc traktowany jako całość. Dlatego obciąłem jakies kilka % z oceny końcowej za błędy w spolszczeniu. EOT.
Long --> właśnie, jak to tam jest w tych Niemczech? Mój kumpel gadał z jakimś Niemcem i podobno tam nawet granie w Commandosów jest zabronione :/
harpen_cool -->
1. Opisując grę bardziej się skupiam na recenzji, w niej przedstawiając zalety i wady gry. Szkoda że zwracasz uwagę przede wszystkim na plusy i minusy - jeśli byś dokładnie przeczytał recenzję, na pewno dostrzegłbyś podsumowanie, po przestudiowaniu którego nie miałbyś wątpliwości dlaczego taka a nie inna ocena zostala wystawiona. Dla Twojej wygody przypominam: drobne błędy w samej grze jak i w polonizacji, oraz zero nowatorstwa czynią CP produktem solidnym i dobrym, ale nic ponadto. Dlatego gra dostała taką ocenę.
2. Recenzuję grę w polskim wydaniu. Zostało to nawet podkreślone na początku recenzji. Spolszczenie jest więc nieodłącznym elementem gry wydanej w Polsce (jeśli oczywiście jakiekolwiek spolszczenie jest - a w przypadku CP jest właśnie), dlatego też ewentualne błędy polonizacji są brane pod uwagę przy ocenie całej gry.
3. Pisząc "nie ma w grze" miałem na myśli coś czym można dowodzić. Samolotami / bombowcami można dowodzić (w ograniczonym stopniu, ale można). Transporterami, pojawiajacymi się tylko w jednej misji (plaża Utah) - nie. No chyba że chodzi Ci o pontony, ale ja bym raczej ich nie zaliczył do łódek. Jeśli Ty zaliczasz - Twoja sprawa. Kwestia nazewnictwa. Łódek zazwyczaj nie pompuje się powietrzem i nie przenosi się ich w plecakach. Nauczyłem się, że takie coś się nazywa pontonem. Jeśli się mylę - wyprowadź mnie z błędu.
o grach na podst. filmów nie bede się wypowiadał, natomiast polecam grę "American McGee's Alice" która b. duzo czerpała z ksiązki "Alicji w Krainie Czarów". Niesamowita, mroczna gra z fenomenalną muzyką i zeschizowanym klimatem. ... o, jeszcze Rainbow Six jest na podst. ksiazki ;-) ale w tych przypadkach mozna mowic ze gry po prostu trzymają wysoki poziom (czego nie moglem powiedziec tzn napisac ;) o Shreku), a to juz duzo i wystarczająco... Porwónywac ksiazke i gre to jak porownywac lodówke i telewizor...
ja takze sie dołączam ;) chociaz napisałbym kilka słówek wiecej o broni, ale to takie moje tylko przyzwyczajenie. Słowem: tak trzymać i nie puszczać :)
lusiek --> no ale dobra, skoro chcesz wiedzieć czy warto to kupić czy też nie, to żeby było jasne: zdecydowanie polecam. Pomimo wymienionych błędów czy niedopracowań gra się nadal świetnie, a jedną z największych zalet gry jest to, że bardzo często zaskakuje. No i jest sporo humoru :)
lusiek --> a skąd ja miałem wiedzieć jak ty grasz i czy masz wypieki czy nie i kiedy? Nie piszę recencji dla kazdego z osobna, uwzględniając jego przeżycia, stosunek do gry, wspomnienia z dzieciństwa i takie tam :), ale dla wszystkich razem - stąd uogólnienia, lub brakujące zdania, których na razie nikt poza Tobą nie dopatrzył, lub nie doskierwały mu tak bardzo by o nich pisać. Przykładowo, ja miałem wypieki grając we wszystko z tej serii.
Potraktowanie Waterdeep jako malutkiego miasteczka też mi nie przypadło do gustu, dlatego m.in. jest taka a nie inna ocena (= gra prawie bardzo dobra).
lusiek --> bohater przecież nie pisał tylko o tym że musi zabijac potwory i to mu sie nie podona. Pisał o najemnikach, sceneriach, mnóstwo ciekawych pomysłów w kazdym z rozdziale, walka finałowa... dalej mi sie nie chce przeglądac recenzji, nie pamiętam :) moze czytając za bardzo sie skupiasz na tym, za co autor opieprza grę, zamiast czytać ogólnie??? jak się w to gra? to dodatek, wiec tak samo jak w NWN. Tylko ze po prostu są nowości - uznałem, ze tego pisac nie bardzo, bo to chyba oczywiste. Komu zupełnie NWN nie przypadł do gustu ten nie kupi i dodatku.
Soulcatcher, zarith --> no owszem HotU jest świetny, ale pozostawił malutki niedosyt. Wyjaśniłem na końcu recenzji dlaczego 88% a nie 90%...
wszystko przez to że zapowiedź pisałem w połowie października, a to, kiedy ukazuje się ona on-line, już nie ode mnie zależy...
schaman --> heh, postarałem się z tym poradnikiem bo gra mi się podobała (może teraz ludzie uwierzą, że pisałem prawdę w recenzji) :)) dzięki za miłe słowa
ayertienna --> a co do czarownika - profesja ta to "dziki mag" z baldura 2, a nazwe zmienili w NWN (jak wczesniej był złodziej, a teraz jest łotrzyk). ja wolałbym żeby zostało tak jak było w BG2, czyli dziki mag, złodziej itp.
Panowie, naprawdę bardzo mi przykro, ale nic a nic nie mogę poradzić to na że ta gra tak cholernie mi się spodobała. Może dlatego że ukończyłem wszystkie poprzednie baldury, id itp, albo że od kilku lat grywam w rpg (nie crpg), albo że mam fioła na punkcie świata fantasy... Dlatego też ta recenzja jest taka, a nie inna. Co do kultu - chodziło mi nie o polskich graczy, ale z usa, anglii... ponad pół roku i NWN nadal na topie, modułów i dodaktów coraz więcej, jak i maniaków na sieci... być może rzeczywiście się pospieszyłem, ale zawsze wolę być "dobrym" prorokiem - a dla NWN nie można być, moim zdaniem, prorokiem innym.
PS. Podziekowania dla Mastyla za zrozumienie :)
jak to się mówi - w pełni popieram przedmówcę :) dzięki edytorowi i multiplayowi ta gra przypomina starcrafta albo half-life - czyli po prostu niekończaca się zabawa :)
odczułem to strasznie, bo mam słabego kompa, ale nawet u qmpla 2 GHz, 256 ramu (karty graf. nie pamietam) ladowalo sie _za wolno_ - ofkoz w porównaniu do innych gierek FPP
a dla mnie bardziej TPP z rozbudowanym systemem walki mieczem i prostymi zakleciami. Zeby mozna bylo robic taki akrobacje z Geraltem, jak robil to on sam na kartkach ksiązki :)