Z ciekawości zapytam dlaczego znając obie gry, tzn. HoM&M i AoW Heroską dałeś pierwsze miejsce? Ja całe życie cisnąłem Herosów, w sumie nie znając drugiego tytułu. Przerobiłem wszystkie części. No od dwójki do ostatniej dokładnie. AoW wpadło w moje łapki stosunkowo niedawno i przyznam, że troszkę mnie przytłoczyło. Raz, że trójka to moja pierwsza styczność z tą serią, dwa, że w obecnej sytuacji zwanej dorosłością, czytaj najgłupszym marzeniem z dzieciństwa (kiedy będę dorosły, a tu: praca, dom, dziecko) nie mam tyle zapału do gier na 200h. Ale przy przegraniu 50h stwierdzam: WTF?! Herosi to przy tym jakieś Simsy dla Juleczek i Kevinków. Głębia jednostek, ras, strategii walki, kuźwa wszystkiego to jest jakaś przepaść względem herosików. Po AoW III nigdy już nie spojrzę na HoM&M tym samym spojrzeniem co kiedyś. Dla mnie Łondersy pokazują ubogoś Herosów. Zniszczyli moje pomniki z dzieciśtwa. Nie wiem, jak wypadły jedynka, czy dwójka, bo nie grałem, ale od 2014 roku, czyli AoW3 cała reszta to chłam. Może głośniejszy, bardziej medialny, z lepszą oprawą i tradycją, ale chłam.