Zacząłem grać w Wiedźmina 3 GOTY kilka miesięcy temu i nie ma dnia, w którym nie napotkałbym na buga. Mam już za sobą ponad 260 godzin. Zatem skoro ja jako zwykły gracz napotkałem już na setki bugów za pierwszym podejściem, a potem gdy wyszukuję na forach w Internecie i widzę, że jest mnóstwo wątków sprzed kilku lat na temat tych bugów, to aż dziwne, że nikt w CDP podczas testów przeprowadzonych niby przez profesjonalistów ich nie zauważył. To niedobrze świadczy o ich podejściu do jakości produktu. Bugi są różne, niektóre wywołują tylko uśmiech na twarzy, inne irytują i zmuszają do restartu gry, a z jeszcze innymi nic nie da się zrobić. Oto kilka z nich, które na szybko przychodzą mi do głowy (kolejność przypadkowa):
1. Już przy ściąganiu gry ze Steama oraz jej instalacji napotkałem problem, który powodował jej ciągłe przerywanie. Przyczyną były ogromne pliki PDF, które zostały stworzone przez CDP w taki sposób, że antywirusy traktowały je jako zakażone. Błąd już wiele lat temu został zgłoszony do CDP, przez mnóstwo osób ale nikt z tym nic do dzisiaj nie zrobił.
2. U niektórych kupców po wybraniu opcji dialogowej "Pokaż mi swoje towary" nic się nie pokazuje.
3. U jednego kowala na Skellige było nawet gorzej, bo wybranie jednej opcji powodowało, że już nie dało się zakończyć z nim dialogu, i trzeba było restartować grę.
4. Do niektórych postaci nie da się zagadać (np. kowal w Kaer Throlde). Dopiero po zapisaniu i wczytaniu gry, pojawia się ta możliwość.
5. Czasem z jakiegoś powodu wykonywanie pewnych czynności staje się niemożliwe, ponieważ np. przycisk do nurkowania lub przywołania konia przestaje działać. Tu też zapisanie i wczytanie gry rozwiązuje problem.
6. W Velen jest znacznik z kupcem w klatce oznaczony jako nie zrobiony, mimo, że tego kupca uwolniłem, otwierając klatkę kluczem. Gdy do tej klatki podejdę, to drzwi są otwarte, ale zablokowane w tej pozycji tak jak by były zamknięte.
7. W Velen koło Wrońców znajduje się na mapie wykrzyknik sugerujący, że jest tam quest, ale gdy tam pójdę, to nic tam nie ma. Z tego co przeczytałem, to jest to bug związany z człowiekiem, który prosił o skrócenie jego cierpienia. Jeśli najpierw się na to zgodziło, a potem wczytało grę i zmieniło zdanie oszczędzając go (lub odwrotnie, już nie pamiętam), to gra z miesza coś w cache'u, i tworzy ten wykrzyknik w tamtym miejscu, gdzie gracz powinien spotkać ducha tego człowieka. Tyle, że nikt tam się nigdy nie pojawia, ponieważ dotyczy to tylko jednej decyzji.
8. Na Skellige na południu głównej wyspy jest znacznik "opuszczone miejsce", obok którego jest gniazdo potworów. Jeśli zrobi się te znaczniki w nieodpowiedniej kolejności, to mimo zabicia wszystkich potworów, opuszczone miejsce na zawsze takim pozostaje, co niestety mi się przytrafiło i przez co nie będą miał 100% wyczyszczonych znaczników.
9. Czasami podczas niektórych przerywników questowych, gra potrafi się wywalić do pulpitu (np. podczas ucieczki konnej z imprezy, na którą poszło się z Triss).
10. Bardzo częste przenikanie się ludzi i zwierząt. Np. dwa konie stojące w tym samym miejscu, co sprawia wrażenie, że jeden koń ma dwie głowy. To samo z ludźmi. Raz nawet spotkałem troje ludzi siedzących na tym samym krześle.
11. Czasem nie da się podnieść łupu po potworze, mimo, że leży on obok Geralta.
12. Czasem łup zapada się pod ziemię do jaskini i trzeba do niej zejść, by go wziąć, mimo, że potwora ubiło się na powierzchni.
13. Raz zdarzyło mi się, że latający potwór wylądował pod powierzchnią (zapadł się pod ziemię, a jaskini niżej nie było), przez co nie mogłem go ubić.
14. W wielu questach twórcy z jednej strony przewidzieli, że można zrobić je w różnych kolejnościach. Np. zaczynając od zbadania jaskini, a nie rozmowy ze zleceniodawcą, ale potem gdy kończy się takiego questa, to rozmowa ze zleceniodawcą sugeruje, że questa otrzymało się właśnie od niego. Czasami to wręcz wygląda bardzo dziwnie. Np. na jednej wyspie na Skellige rozmowa z pewną kobietą zaczynała się od tego, że Geralt mówił, że znalazł dla niej miecz, którego odnalezienie mu zleciła, by Geralt udowodnił, że może z nią walczyć. Ale przecież miecz znalazłem znalazłem zanim w ogóle do niej zagadałem.
15. Quest "Zaginiony Brat" w ogóle nie ma opisu w dzienniku. Widnieje tam "Brak opisu" czy coś podobnego.
16. Czasem przy zmianie lokacji muzyka nie ładuje się poprawnie i gra tylko jedna ścieżka/instrument. Strasznie to dziwnie brzmi. Rozwiązaniem jest opuszczenie lokacji i ponowny powrót do niej.
17. Czasem gdy wejdzie się do ekwipunku, to lekki ruch myszką przełącza taby alchemia, mapa, postać, medytacja, itd.. Rozwiązanie to zamknięcie tego okna i ponowne wejście do niego.
18. Często po zabiciu potwora jego ciało odskakuje na kilka/kilkanaście metrów do góry i spada w innym miejscu. Wygląda to niczym scena ze skeczu Monty Pythona o rankingu śmierci.
To tyle na szybko. Było tego więcej, ale już wszystkiego nie pamiętam. A pytanie ile jeszcze ich napotkam, bo do końca gry sporo mi zostało. A potem jeszcze dodatek Krew i Wino. Według mnie nie najlepiej to świadczy o podejściu do jakości, gdy zostawia się w grze takie babole.
Ciekawe czy poprawią tę tonę bugów, które do tej pory są obecne w tej grze. Coś wątpię... :)
Gdyby ten nastolatek nie kupił konsol, Ty i tak byś ich nie miał łatwiejszego zadania w ich zdobyciu, bo problemem była zbyt mała ilość ich sztuk dostępnych na rynku. On tej ilości nie zmniejszył (no chyba, że kupił mnóstwo sztuk, które postanowił zniszczyć lub zamknąć na zawsze w piwnicy). On jedynie sprawił, że w pierwszej kolejności trafiły one do ludzi skłonnych zapłacić najwięcej, a zatem do tych, którym najbardziej zależało na posiadaniu konsoli. Czyli przyczynił się do efektywniejszej alokacji konsol.
Czy gdybyś Ty zakupił dla siebie konsole, a następnego dnia przyszedł do Ciebie inny człowiek i powiedział, że on tak bardzo chce ją mieć, że da Ci za nią10 razy tyle, co Ty zapłaciłeś, to czy sprzedałbyś mu ją, czy stwierdził, że to nieetyczne i zachował ją dla siebie? Zauważ, że w przypadku, gdybyś mu ją sprzedał, to obaj byście na tym skorzystali. Ty byś zarobił sporo pieniędzy, a konsolę kupił taniej za kilka miesięcy, ponieważ i tak Ci nie zależało aż tak bardzo, by ją teraz posiadać. Natomiast ten drugi niecierpliwy człowiek cieszyłby się, że już teraz może na niej grać. Gdybyś mu jej nie sprzedał, to nie zarobiłbyś dodatkowej forsy, a ten niecierpliwiec nadal cierpiałby z powodu braku konsoli.
Dla mnie zawsze było dziwne, że KK nie akceptuje Harry'ego Pottera, ale nie ma nic przeciwko Władcy Pierścieni. A przecież nawet poza magią jest tam wiele elementów, które KK mogłyby się nie podobać. W końcu pokazanie innego świata nie mającego nic wspólnego z naszym, sugeruje, że jednak ludzkość z Ziemi nie jest centrum zainteresowania Jahwe. Co więcej, w tym świecie Jahwe nawet nie istnieje, a istnieją zupełnie inni bogowie, co przecież przeczy wierze, że Jahwe jest stwórcą wszystkiego oraz że jest jedynym bogiem.
Co Wy wypisujecie? Jakie 20 lat? Przecież pamiętam, że jeszcze niedawno byłem na premierach tych filmów w kinie.
Jeśli chodzi o cycat Jerzego Pilcha, to myślałem, że oczywiste, iż jest on lekko humorystyczny, i nie można go brać w 100% na poważnie. Po prostu wrzucam go zawsze dla równowagi, gdy jakiś miłośnik psów idealizuje te zwierzęta i jednocześnie poniża koty.
Co do smrodu psów, to jeszcze nie spotkałem psa, który by nie śmierdział. Z tego co czytałem, to po prostu jest to ich naturalny zapach i żadne mycie tego nie usunie. Zdaję sobie też sprawę, że osoby ze słabszym węchem tego tak bardzo nie wyczuwają, a już w szczególności właściciele psów, którzy są przyzwyczajeni do tego zapachu. Dla mnie natomiast ten zapach jest tak samo intensywny i nieprzyjemny, jak np. zapach bezdomnego, który nie mył się od wielu tygodni i w takim stanie wszedł do tramwaju roznosząc po całym wagonie bardzo silny nieprzyjemny gryzący w gardło i wywołujący wymioty zapach, który nawet po wyjściu rozsiewacza z wagonu, zostaje w wagonie na dziesiątki minut.
Pies nie ma minusów? Jest ich sporo, np.:
- Potwornie śmierdzi. Gdy ktoś ma w domu psa, to czuć ten smród w każdym pomieszczeniu.
- Ma nieprzyjemną w dotyku sierść, a do tego po jego pogłaskaniu, ręka okropnie śmierdzi.
- Jest hałaśliwy.
- Obślinia wszystko dookoła.
Kot jest pozbawion tych wad. Widać, że autor tekstu, woli psy od kotów :P
Na koniec cytat Jerzego Pilcha o kotach i psach :)
"Kotu o coś uniwersalnego – poza żarciem – w życiu chodzi. Psu chodzi wyłącznie o żarcie. Kot nieustannie poznaje i studiuje rzeczywistość, pies ją oszczekuje tępo. Kot ma własną wizję świata, pies takiej wizji nie ma. Kot jest panem, pies jest niewolnikiem. Kot jest nadbudową, pies jest bazą. Kot ma pysk wredny, ale inteligentny, pies ma mordę poczciwą ale debilną. Kot jest wymagającym partnerem człowieka, pies jest jego ślepym i podatnym na upokarzające tresury lokajem. Pies nie ma tożsamości, ponieważ pies nie tylko chce być z człowiekiem, pies po prostu chce być człowiekiem, pies chce być ściśle jak człowiek. Kotu tego rodzaju upokarzająca i utopijna metamorfoza nawet do głowy nie przyjdzie. Kot chce być kotem. Kot ma wyraziście rozwinięte poczucie tożsamości, ma on też – w przeciwieństwie do psa – godność swej tożsamości. Kot jest królewskim przykładem istnienia spełnionego, pies jest wiecznym niespełnieniem, ucieleśnieniem odwiecznej, trywialnej skargi, iż nigdy nie jest się tym, kim by się chciało być."
A zdawałoby się, że kiedy jak kiedy, ale w 2077 roku sztuczna inteligencja będzie już bardzo zaawansowana :)
A po co oglądać tę kreskówkę z polskim dubbingiem, skoro i tak nic nie pobije oryginału, w którym Justin Roiland genialnie dubbinguje zarówno Ricka jak i Morty'ego?
A ja przeczytałem nagłówek tak: "Cyberpunk 2077 - przeciek zdradza datę kolejnej aktualizacji (płotka)". I sobie myślę "Co? Płotka? Koń Geralta w Cyberpunku 2077?" :)
Taaa, kupić grę, a potem włączyć samoprzechodzenie i pójść spać, do pracy, na spacer, itd.. :) A co tam, niech komputer też się dobrze bawi, gdy nas nie ma w domu :)
Te statystyki nie obejmują ludzi, którzy mają konta ustawione jako prywatne. Myślę, że sporo ludzi z ogromną liczbą gier decyduje się na włączenie tego ustawienia, gdyż ich konta są łakomym kąskiem dla hackerów. Dlatego obstawiam, że kont z liczbą gier powyżej 25k jest o wiele więcej.
Od czego jest odkurzacz? Nie raz wyciągałem kurz z komputera za pomocą odkurzacza. Myślę, że z mrówkami też by sobie poradził.
Również na to liczę. Marzą mi się kolejne gry zrobione od podstaw pod VR w świecie Half-Life'a. Alyx grane w zestawie Valve Index zrobiło na mnie ogromne wrażenie.
Nawet nie wiedziałem, że były otwarte. Od ponad roku nie byłem w kinie. Po pandemii nadrobię, a teraz pozostaje projektor w domu :)
Pamiętam, że wiele lat temu oglądałem film prezentujący jak taki laser działa. Z tego co pamiętam, to Microsoft maczał w tym palce. Odnalazłem właśnie ten film na YT na kanale National Geographic. Wystarczy wyszukać na Youtube: "New Laser Zaps Mosquitoes in SlowMotion | National Geographic". Jedyne co różni się z tym co pamiętam, to to że tam nie ma nic o Microsofcie, więc nie jestem już pewien, czy ta firma miała coś z tym wspólnego.
Ależ on został zrealizowany 11 lat temu. Nawet na kanale National Geographic na YT jest film z 2010 roku pokazujący jak działa taki laser. Wystarczy wyszukać na Youtube: "New Laser Zaps Mosquitoes in SlowMotion | National Geographic".
Tylko dlaczego rząd ma o tym decydować a nie rodzice, którzy to ostatecznie ponoszą koszty kupowanych przez ich dzieci lootboxów? Jeśli rodzic bogaty i nie szkoda mu kasy, to pozwoli dziecku na wydawanie pieniędzy na tego typu bzdety. W przeciwnym razie, ograniczy mu fundusze, tak by nie mogło wydawać na to pieniędzy i tyle. Czy niemiecki rząd nie ma ważniejszych rzeczy do roboty?
Nie czytałem nigdy "Kajka i Kokosza", natomiast grałem w latach 90-tych na Amidze w przygodówkę "Kajko i Kokosz w Krainie Borostworów". Gra mi się bardzo podobała. Jeśli chodzi o serial Netflixa, obejrzałem tylko pierwszy odcinek i stwierdziłem, że chyba już jestem za stary na to. Odcinek wydawał mi się strasznie infantylny i nie miał w sobie nic, co by przyciągnęło uwagę. Ale może z perspektywy dzieci wygląda to lepiej? W końcu do nich ten serial jest skierowany.
To jest chore. Czy w USA gdy dwie osoby walczą między sobą w sądzie, to też mogą zażądać od trzeciej osoby, niezaangażowanej w spór, by przekazała im swoje prywatne dane (np. wyciągi z konta bankowego, albo zdjęcia z wakacji)? I to niby ma być kraj wolności?
Czy koszt jaki poniesie Valve za wydobycie tych danych zostanie pokryty przez Apple? Bo powinni ich grubo zcharge'ować za taką operację.
Coś niesamowitego. Ten film pięknie w trzech minutach pokazuje potęgę ludzkiego umysłu.
Dziwne. Zawsze myślałem, że Japończycy są tu o wiele bardziej liberalni. Patrząc na to ile brutalności jak i scen, w których Żółwiowy Pustelnik obmacywał inne kobiety, było w takim Dragon Ball, to dziwi mnie że tutaj bawią się w cenzurę.
Może VRmocyjna albo po prostu VR'owa? :) Podobna do lokomocyjnej, ale jednak inna. Lokomocyjna wynika z tego, że się poruszasz, błędnik to czuje, ale oczy tego nie widzą. Powstaje sprzeczność w mózgu, która sprawia że robi się człowiekowi niedobrze. Natomiast VR'owa wynika z tego, że stoisz w miejscu, błędnik nie odczuwa ruchu, ale oczy widzą ruch. Znowu powstaje sprzeczność, która sprawia, że robi się człowiekowi niedobrze. Zatem symptomy mają podobne, ale przyczyny różne.
Co ciekawe, jedni ludzie mogą doznawać zarówno jednej jak i drugiej choroby, inni tylko jedną z nich, a na drugą być odporni, a jeszcze inni żadnej z nich.
To już 10 lat? Jak ten czas leci. Dla mnie to wciąż gra nowa, która niedawno wyszła :)
W jednym z komentarzy wyżej wyjaśniłem dlaczego próbują ocieplić wizerunek. To normalne, że skoro media tak szczują na nich, to próbują się bronić. Czy gdyby ktoś cały czas przedstawiał Twój sposób zarabiania pieniędzy jako coś okropnego, to nie próbowałbyś się bronić? Ludzie nie rozumiejący podstaw ekonomii oceniają ich działania jako coś złego, podczas gdy w rzeczywistości tego typu działania na bieżąco harmonizują popyt i podaż oraz prowadzą do efektywniejszej alokacji zasobów. Tłumaczyłem to już kilkukrotnie w poprzednich postach. Zatem ich działanie jest jak najbardziej pożyteczne. Tylko aby to zrozumieć należy odrzucić prymitywną laborystyczną teorię wartości, a na jej miejsce przyjąć dojrzałą teorię marginalistyczno-subiektywistyczną.
Skoro automatyzacja zwiększa skalę pozytywnego zjawiska, to jak może być zła?
Bardzo to szlachetne z Twojej strony, że nie podniosłeś cen. Podziwiam i jak najbardziej kibicuję Ci, aby Twój interes dalej się kręcił. Jednak Ty też zrobiłeś to, bo widziałeś w tym korzyść (ona niekoniecznie musi być wyrażona w pieniądzach). Być może sprawiło Ci satysfakcję, że u Ciebie klienci mogli kupować taniej, ponieważ sumienie Ci inaczej nie pozwalało. Być może chciałeś utrzymać dobre relacje ze stałymi klientami. Być może jedno i drugie, a może jeszcze coś innego. Nie ma to znaczenia. Rynek zweryfikuje efektywność takiego działania. Ja Ci życzę wszystkiego dobrego.
Co by się stało, gdyby sytuacja dotyczyła leków, także napisałem w odpowiedzi na Twój oryginalny post.
Jako, że jesteśmy graczami, podam przykład z jednej z gier handlowych zatytułowanej "Merchants of Kaidan", w której można wcielić się w rolę kupca podróżującego od miasta do miasta, od wioski do wioski i handlującego różnego rodzaju towarami. W tej grze od czasu do czasu pojawiały się eventy typu pożar w jakiejś wiosce. To powodowało, że ceny drewna w tej wiosce drastycznie rosły. Zatem widząc możliwość zarobku, kupowałem drewno w wiosce, w której było tanie, pakowałem na wozy i zawoziłem je do dotkniętej tragedią wioski, dzięki czemu jej mieszkańcy mogli odbudować swe domostwa, a ja mogłem na tym zarobić. A co by było gdyby przyjąć postawę potępiającą taki zarobek? Co by było gdyby ustawowo zakazać sprzedawania drewna drożej w tej wiosce? Żaden kupiec nie ruszyłby tyłka, by dostarczyć tam drewno, ponieważ nie opłacałoby się ponosić kosztów takiej podróży. Wówczas wioska nie zostałaby odbudowana. I taki byłby efekt wprowadzania praw na podstawie emocjonalnych reakcji nie mających nic wspólnego ze zrozumieniem procesów ekonomicznych. Ta gra jest tylko jedną z wielu gier handlowych, w których możesz zaobserwować jak to działa. Dokładnie to samo dzieje się w prawdziwym świecie.
Wracając jeszcze do oceny moralnej danych czynów. Ja używam tu kryterium inicjacji przemocy. Jeśli ktoś inicjuje przemoc wobec innej osoby, uważam to za niemoralne. W przypadku dobrowolnych wymian między uczestnikami rynku, takiej inicjacji nie widzę.
Pozdrawiam.
Nie kupuję gier w Early Accessie, ponieważ nie lubię być testerem. Wolę pełny produkt. Ale jeśli ktoś lubi, to uważam, że powinien się liczyć z tym, że gra będzie przechodziła mniejsze bądź większe zmiany, a niektóre będą na tyle duże, że sejwy nie będą mogły być z nimi kompatybilne.
Niedobór produktu i niedoszacowanie ceny, to rzeczy powiązane. Im mniejsza podaż przy tym samym popycie, tym cena wyższa. Utrzymując niską cenę przy małej podaży i wysokim popycie, nie ma się co dziwić, że ktoś spróbuje to skorygować i na tym zarobić.
Pamiętajmy, że wartość, to nie jest coś obiektywnego. Ona jest subiektywna. Każdy człowiek nadaje dobrom inną wartość. Wytłumaczę to na przykładach.
Człowieka A posiada jakieś dobro, człowiek B posiada inne dobro. Żeby doszło do wymiany między tymi ludźmi, człowiek B musi cenić wyżej dobro człowieka A od swojego, a człowiek A musi cenić wyżej dobro człowieka B od swojego. Inaczej nie chcieli by się wymienić.
Teraz załóżmy, że pewien człowiek ma 3 sztuki jakiegoś dobra, którego nikt inny nie posiada (powiedzmy, że on je wyprodukował). Jest 10 chętnych do zakupu. 2 osoby maksymalną cenę jaką by dali za to dobro to 50 zł. Wyższa kwota jest już dla nich cenniejsza niż to dobro. 4 osoby dałyby maksymalnie 200 zł. 3 osoby 500 zł i 1 dałaby maksymalnie 1000 zł. Komu i za ile powinien sprzedać producent te dobra, by zmaksymalizować zysk? Odpowiedź: jedną sztukę za 1000 zł jednej osobie, i dwie sztuki po 500 zł kolejnym osobom.
Teraz pytania do Ciebie.
1. Czy Ty w takiej sytuacji ustaliłbyś cenę swego produktu na poziomie 50 zł, tak by każdy miał równe szanse i mógł go kupić, wiedząc, że i 7 osób nie będzie miało możliwości tego dokonać?
2. Załóżmy, że producent ustalił cenę 50 zł. Zatem jego produkty trafiły do 3 pierwszych losowych osób, a pozostałe 7 nadal jest niezadowolonych. Czy gdyby teraz jeden z tych nabywców odsprzedał produkt osobie, która oferuje najwięcej, to zrobiłby coś złego? Czy Ty jako nabywca byś zachował ten produkt dla siebie, gdyby ktoś poprosił Cię o jego odsprzedanie za 1000 zł?
3. Czy gdyby wszyscy odsprzedali zakupione dobra tym oferującym więcej, to byłoby to według Ciebie coś złego?
4. Czy gdyby te dobra były sprzedawane online po cenie 50 zł, i w pierwszej sekundzie 3 losowe osoby, by je wykupiły, a potem dowiedziały się, że mogą na tym zarobić, i odsprzedały je drożej, to zrobiłyby coś złego?
5. Dlaczego moment, w którym następuje automatyzacja tego procesu, jest czymś złym, natomiast gdyby to samo zostało zrobione ręcznie, to już nie? Czy może uważasz, że dokonanie takiej operacji ręcznie, to też coś złego?
Po więcej polecam zapoznać się z materiałami, o których wspomniałem w poprzednim komentarzu, jak i przeczytać mój główny komentarz kilka wątków wyżej.
Dlaczego piszesz o ludziach, którzy kupują drożej konsole, że są idiotami? Czy gdybyś był np. 1000 razy bogatszy niż teraz i nie byłoby dla Ciebie problemem zapłacić 10 razy więcej za konsolę, to czy po dokonaniu takiego zakupu, miło by Ci było gdyby ktoś nazywał Cię idiotą?
Co do normalnego i nienormalnego rynku. Na rynku ludzie dokonują wymian. Dlaczego wymiana między pewnymi jednostkami miałyby być normalnym rynkiem, a między innymi nienormalnym? Tutaj nikt do niczego nie zmusza. Każda wymiana jest dobrowolna. Pistoletu do głowy nikt nikomu nie przystawia, by kupił dany produkt.
Ci scalperzy nie mogą sobie podnieść ceny do dowolnej wartości. Kupujący przecież mają swoje granice. Nawet bardzo bogaty człowiek raczej nie wydałby 100% swoich oszczędności na zakup konsoli (a już na pewno nie mógłby zapłacić więcej niż 100%). W pewnym momencie pojawia się limit, powyżej którego już nikt nie zapłaci.
Polecam zainteresować się teorią marginalistyczno-subiektywistyczną. Nie chcę za dużo się rozpisywać, dlatego polecę wartościowe moim zdaniem treści. Ponieważ nie mogę wklejać linków, napiszę jak je znaleźć.
1. Na Youtube, gdy wpiszesz w searchu "prosta ekonomia jak kształtują się ceny i co z tego wynika", znajdziesz film na kanale Prosta Ekonomia na ten temat. Jeśli nie chcesz oglądać filmu, a wolisz czytać, to w jego opisie jest także link do artykułu na ten temat na stronie Prostej Ekonomii.
2. Jeśli wpiszesz w Google "subiektywistyczna teoria wartości mises", to na stronie Instytutu Ludwiga von Misesa znajdziesz artykuł poświęcony temu tematowi.
3. A tutaj, jako że jest krótka, wkleję całą treść z sekcji "Menger i rewolucja marginalistyczna" z artykułu "Carl Menger" dostępnym na Wikipedii:
"Do połowy XIX wieku za sprawą dominacji tradycji anglosaskiej w ekonomii dominował pogląd, że ceny determinowane są przez czynniki obiektywne: koszty produkcji bądź pracę włożoną w produkt. Menger opowiedział się jednoznacznie za tym że wartość dobra jest zależna od jego użyteczności marginalnej. Oznacza to, że o wartości dobra dla człowieka decyduje poziom satysfakcji, jaką odnosi ze skonsumowania ostatniej jednostki danego dobra. Teoria ta jest subiektywistyczna, gdyż wskazuje, że wartość dobra nie jest zależna od jego wewnętrznych właściwości, ale od preferencji jednostki, która poprzez jego konsumpcję chce zaspokoić swoje potrzeby. "
Tak pewnie by było, gdyby wszyscy posiadali podobną ilość gotówki i podobne preferencje czasowe. Jednak gdy np. zarabiasz dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie, i jesteś wielkim fanem konsol Sony, to nie będzie Ci szkodziło zapłacić nawet 10 razy więcej za konsolę, by zagrać na niej wcześniej.
Po prostu my tu piszemy z perspektywy ludzi, dla których taki zakup to spory wydatek, a do tego nie pali nam się, by już dzisiaj grać. Dlatego trudno zrozumieć innych klientów. Ale trzeba brać pod uwagę, to że każdy człowiek jest inny, ma inne potrzeby i inne możliwości ich zaspokojenia. Wówczas staje się jasne, dlaczego tak się dzieje.
Aby mogli kupować w nieskończoność, musieliby mieć nieskończoną ilość pieniędzy. Poza tym w pewnym momencie podaż na tyle wzrośnie, albo producent podniesie na tyle ceny, że przestanie się im opłacać kupować.
Generalnie to co robi taki spekulant, to dostrzega niedoszacowaną cenę i wykorzystuje to. Gdyby producent się nie pomylił i wystawił swój produkt po wyższej cenie, to spekulant nie miałby tu tutaj nic do ugrania.
Natomiast o roli spekulanta w gospodarce pisze dr ekonomii Jakub Bożydar Wiśniewski:
[link]
Z tego co obserwuje, to w komentarzach przeważa postawa świętego oburzenia. Ludzie wypowiadają się jedynie na temat tego co widzą na pierwszy rzut oka, nawet nie próbując zrozumieć od strony ekonomicznej dlaczego tak się dzieje i jakie są konsekwencje danego działania. Przyznam szczerze, że bardzo smuci mnie takie podejście, które jest klasycznym przykładem efektu Krugera-Dunninga.
Z ostatnio dodanych na Netflixie filmów bardzo polecam koreański film sci-fi "Space Sweepers". Wizualnie przepiękny, a do tego ma świetny klimat. Od ponad roku nie byłem w kinie, a ten film sprawił, że znowu poczułem się tak, jak bym poszedł na seans do kina.
Przy założeniu, że rząd nie będzie się w to mieszał i ograniczał swobody wymian, zaburzając działanie rynku, będzie to wyglądać następująco:
1. Spekulanci będą sprzedawać leki drożej.
2. Producenci zauważą, że przy wyższych cenach nadal są klienci chętni za leki zapłacić.
3. Zatem także podniosą ceny.
4. Przy wyższych cenach będzie opłacało się im i konkurencji uruchomić kolejne linie produkcyjne, by sprzedać jeszcze więcej leków w krótszym czasie i więcej na tym zarobić. Przy niższych takie operacje mogłyby być zbyt ryzykowne i przynieść straty.
5. Po pewnym czasie od uruchomienia dodatkowych linii produkcyjnych wzrośnie podaż leków i dogoni popyt.
6. To zaowocuje spadkiem cen, dzięki czemu będzie więcej dostępnych leków dla większej liczby klientów i w niższej cenie.
Bardzo mocno to uprościłem, ale jeśli bardziej Cię interesuje, ekonomiści dość dobrze te mechanizmy opisali.
W jaki sposób? Posiadają hasła do bazy danych czy włamują się do niej jakoś? Jeśli tak robią, to łamią prawo i coś takiego również potępiam. Ale czy tak w rzeczywistości się dzieje?
Załóżmy na chwilę, że tak. Czy dobrze rozumiem, że gdyby te boty nie kupowały bez dokonywania włamania, czyli po prostu robiły to w pierwszej sekundzie od momentu pojawienia się towaru na stronie, to nie widziałbyś w tym problemu?
Czy ci scalperzy mogli kupować wcześniej egzemplarze PS5 niż godzina wystawienia ich na sprzedaż? Oraz czy w jakiś sposób włamali się do sklepów online, tak by to robić wcześniej? Jeśli nie, to przykład nieadekwatny.
Polecam przeczytać mój poprzedni komentarz (znajduje się nad Twoim). W nim wszystko dobrze wyjaśniłem.
Ocieplają, bo to ciągłe szczucie na nich w mediach robi z nich w oczach czytelników jakichś potworów. Sami się do tego niestety dokładacie. Już kilka takich artykułów u Was widziałem. Nie twierdzę, że robicie to ze złej woli. Myślę, że wynika to raczej z niskiej wiedzy ekonomicznej. Dlatego postanowiłem dać Wam krótką lekcję ekonomii. Zatem zaczynamy :)
Kiedy dochodzi do transakcji na wolnym rynku? Mamy zbiór osób chcących dany produkt sprzedać oraz zbiór osób chcących go kupić. Różne osoby z obu zbiorów zadowolą się inną ceną. W zbiorze sprzedawców ta cena znajduje się w przedziale od S_min do S_max, natomiast w zbiorze klientów od K_min do K_max. Zatem kiedy jakiekolwiek dobro zmieni właściciela? Kiedy S_min <= K_max, czyli podane przedziały znajdą część wspólną. Zatem podzbiór produktów z tej części wspólnej zostanie sprzedany. Reszta sprzedawców i klientów, aby doszło do transakcji, będzie musiała zmienić swoje ceny tak, by doszło do porozumienia. W przeciwnym razie, produkty nie zostaną sprzedane.
Kolejne pytania. Kiedy wszystkie produkty zostaną sprzedane? Wtedy kiedy podaż będzie mniejsza od popytu i jednocześnie na każdą cenę z przedziału S_min do S_max znajdzie się klient gotowy ją zapłacić. Kiedy żaden produkt nie zostanie sprzedany? Wtedy kiedy nie będzie na te produkty popytu lub kiedy S_min > K_max.
Jaką mamy obecnie sytuację w przypadku PS5? Podaż znacząco mniejszą od popytu oraz cenę X ustaloną przez producenta na tyle mniejszą od K_max, że nawet po sprzedaniu wszystkich konsol, będą chętni na zakup kolejnych egzemplarzy. Zatem egzemplarze PS5 zostaną nabyte na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Reszta i tak nie będzie mogła cieszyć się konsolami.
Załóżmy teraz, że wszyscy nabywcy to gracze, którzy zakupili konsolę bez zamiaru jej odsprzedania. Teraz do jednego gracza przychodzi bogatszy gracz i prosi go, by mu ją odsprzedał, gdyż bardzo mu na niej zależy. Oferuje za nią cenę 2X. Biedniejszy gracz odmawia, gdyż bardziej ceni sobie konsolę od tej kwoty. Bogatszy nie ustępuje i oferuje 5X, potem 10X, 20X, itd.. W pewnym momencie biedniejszy stwierdza, że jednak może poczekać te kilka miesięcy na konsolę, kiedy pojawią się nowe sztuki, a teraz będzie się cieszył sporą ilością gotówki. Bogatszy gracz także się cieszy, ponieważ on cenił bardziej posiadanie konsoli już teraz od oddanych pieniędzy. Zatem dochodzi do wymiany i obie strony są zadowolone. Czy biedniejszy gracz zrobił tutaj coś złego? Czy osoby krytykujące spekulantów, nie odsprzedałyby konsoli w takiej sytuacji za żadne pieniądze?
Teraz wyobraźmy sobie, że powyższa sytuacja powtórzyła się wielokrotnie. Dzięki temu nastąpiło efektywniejsze rozlokowanie produktu oraz pieniędzy. Biedniejsi się wzbogacili, a bogatsi mogą wcześniej cieszyć się konsolami.
Ale kiedy byłoby to jeszcze efektywniejsze? Gdyby do akcji już na starcie wkroczyli spekulanci, wykupili produkty i sprzedali tym, którzy oferują najwięcej. To jest bardzo podobna sytuacja do powyższej, tylko zautomatyzowana i ułatwia bogatszym klientom odnajdywanie ofert. Co więcej, spekulanci tutaj sporo ryzykują, bo jeśli w tym czasie Sony wyprodukuje więcej konsol, nikt nie będzie chciał ich od nich kupić i będą musieli obniżyć ceny. W najgorszym wypadku mogą nawet zostać ze stosem niesprzedanych egzemplarzy i stratą na koncie. A jeśli Sony jeszcze bardziej obniży cenę, to spekulanci będą musieli sprzedawać ze stratą.
Jaka lekcja z tego płynie dla Sony. Taka, że przy tak niskiej podaży i wysokim popycie, sprzedają swój produkt zbyt tanio. Co powinni zrobić, by spekulanci nie zarabiali? Podnieść cenę PS5, a w ten sposób zarobione pieniądze zainwestować w dodatkowe fabryki lub usprawnienie procesów produkcji, tak by podaż szybciej dogoniła popyt, dzięki czemu więcej klientów w krótszym czasie nabyłoby swoje wymarzone konsole, a Sony mogłoby zarabiać na sprzedaży większej ilości gier.
To tyle, w wielkim skrócie. Mam nadzieję, że co nieco wyjaśniłem :)