Fabuła może niezbyt lotna, ale za to przemyślana i mocno zakorzeniona w rdzennej kulturze Dunmerów. A przy okazji nie wzięła się z dupy jak ta w Skyrimie, druga czy trzecia misja i zaraz wielki bohater. W Morrowindzie na szacunek i uznanie naszego bohatera za nerevaryjczyka trzeba było sobie zasłużyć.
System dialogowy z Morrowinda uważam za bardzo udany. Mimo jego nieprzystępności można było uzyskać informacje na każdy temat, a każdy spotkany NPC mógł nam przekazać dobrą radę i coś o sobie. Nawet od bandytów, gdy udało się z nimi porozmawiać nim nas zauważyli. A do tego nie byli oni anonimowi, nie to co w późniejszych i wcześniejszych grach z serii.
A jeśli chodzi o gry wcześniejsze to Daggerfall pomimo bugów i pustego świata również był moim zdaniem udany. No i to pytanie przechodniów o drogę do najbliższej karczmy lub sklepu...
Jeśli dobrze pójdzie, to nowy TES sprawi, że seria odzyska tytuł mojej ulubionej, który został mocno zachwiany przez Skyrima. Osobiście w Skyrimie nie czułem prawie żadnego klimatu (smooooki, łaaał, to takie ambitne...), do tego jakaś dobra fabuła, wciągająca i dość długa, nie jak w Skyrimie. Powrót starego systemu lvlowania również bardzo by mnie ucieszył. To ma być RPG (tych, którzy nie wiedzą o co chodzi w tym gatunku odsyłam do wikipedii), a nie głupia rąbanka bez celu i sensu, ze strasznie suchym systemem walki. No ale niestety otrzymamy zapewne kolejną grę dla casuali, bo tych jest więcej, a więcej graczy to większe zyski.
Słowem - liczę na takiego Morrowinda, tyle że technologicznie współczesnego.
A o jego przewadze nad Skyrimem mógłbym dyskutować kilka godzin (czekam na hejty).
A, i jeszcze żądam usunięcia szybkiej podróży na rzecz łazików/statków/wozów/teleportów. Cały kompas niech wywalą i przywrócą opisy drogi do lokalizacji questowych, takie jak w Morrowindzie były.