yuen

yuen ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

28.08.2021 08:03
odpowiedz
yuen
18

Wszyscy zdaja sie zapominac, ze CDP zostal zhackowany i to calkowicie zdestabilizowalo firme na dosc dlugi czas (co ma wplyw na tempo wydawania patchy).

19.03.2013 21:33
odpowiedz
yuen
18

DarkWarriorPoland - "wow, you must be so fun at parties!":)

18.03.2013 10:45
odpowiedz
yuen
18

#11 - UbaBuba - masz gdzieś linka do tej strony? Chętnie poczytam:)

21.11.2012 21:28
odpowiedz
yuen
18

Jeśli chodzi o dżipy, to wyjątkowo przy nagrywaniu gramy się zaczęły zjeżdzać. Każdy chyba chciał wystąpić z tvgry.pl :)
Normalnie nie ma tak źle. Poza tym w momencie, w którym przejmiemy obóz wrogów, ci przestają się spawnować i jest ich znacznie mniej.

11.08.2012 00:29
odpowiedz
yuen
18

[9] SabaruPL - Abe Natsumi :)

16.07.2012 15:35
odpowiedz
yuen
18

[3] Zapomniałem o tym, dawno nie grałem^^

[11] Tak, właśnie też się zorientowałem w tym bugu dosłownie wczoraj. Czuję się upokorzony, a tak się człowiek cieszył, że przeszedł Ufo na Superhuman :P

Co do wersji - najlepiej jest po prostu na Steamie kupić, chociaż mi ta wersja słabo działa...

Terrag w [13] podlinkował jakiś poradnik jak sobie ze Steamową wersją poradzić, może to coś pomoże.

A taktyk na Ufopaedii radzę nie czytać, bo sobie zepsujesz grę - nawet bez wykorzystania bugów jest w tej grze kilka niuansów, które jeśli je wykorzystamy, czynią grę banalnie prostą.

21.03.2012 19:36
odpowiedz
yuen
18

Hm, BioWare oficjalnie przemówił:

http://blog.bioware.com/2012/03/21/4108/

co o tym sądzicie?;)

19.03.2012 15:46
odpowiedz
yuen
18

#102 - o co chodziło z tą Mroczną Energią? Bo w ogóle tego wątku nie kojarzę...

# 107 - genialny ten pierwszy filmik. Zawsze to fajnie poczytać wywiady z twórcami przed premierą i zweryfikować je z tym, co zrobili:D

# 113 - czekałem specjalnie z tym, żeby więcej osób przeszło grę. Bez sensu wrzucać taki materiał, kiedy 90% ludzi jeszcze gra;)

19.03.2012 02:39
odpowiedz
yuen
18
Image

Ok, dla mnie te screeny przesądzają o wszystkim;)

19.03.2012 02:26
odpowiedz
yuen
18

[#95] - Właśnie ten artykuł czytam, mega ciekawy:D

Zwłaszcza teoria, że BioWare nas tak naprawdę trolluje:

I believe that the endings may be indicative of BioWare attempting to allow the player the real-time experience of what indoctrination would be like. This theory explains (in a highly weird, impossible, and completely insane way) all of the missing pieces in the hallucination sequence, and also explains BioWare's real-world actions (such as
complete silence since the fan sh*tstorm broke in response to the endings).

19.03.2012 02:09
odpowiedz
yuen
18

Ktoś wie jak wyglądało to zakończenie, które wyciekło?

Z obecnym zakończeniem problem jest w tym, że ono nic nie wyjaśnia. Nie jest złe samo w sobie (a przynajmniej nie aż tak bardzo).

Aż prosiło się o coś w stylu Falloutów: - po skończonej grze masz scenki, w których wytłumaczone jest, co dzieje się z poczególnymi miastami:
-miasto Ghuli pada, bo nie naprawiłeś elektrowni,
-miasto X prosperuje, bo zabiłeś złego bandziora, który je kontrolował,
-miasto Y, któremu załatwiłeś nową broń, atakuje miasto Z, i tak dalej.

Wybory miały znaczenie. Tutaj nie mają, a do tego pojawia się dużo rzeczy, które nie trzymają się kupy. Nie mam nic przeciwko przewrotnym zakończeniom samym w sobie. Myślę, że każdy z nas byłby zawiedziony, gdyby całość rozegrała się o to, że jest walka, włączamy Tygiel i on rozwala Żniwiarzy.
Jednak w chwili obecnej mnogość świetnych wątków została wykastrowana. Całe ~60 godzin gry i ogrom wątków zamyka się nagle w 15 minut. I urywa.

Odpaliłem sobie z ciekawości Mass Effecta 1. Tam już od pierwszej misji czuć klimat, i wielką, galaktyczną tajemnicę. Zastanowiło mnie to, że z czegoś takiego "udało" im się zrobić 15 minut pogadanki z widmem dziecka. Eh...

Teraz z innej beczki - jedna rzecz mi nie pasuje. Jeśli wybierzemy opcję zniszczenia Żniwiarzy/Cytadeli, to Shepard budzi się na Ziemi. Ale jakim cudem znajduje się na Ziemi, skoro był na Cytadeli? Jaki z tego wniosek - nie mógł być na Cytadeli.

Wobec tego są dwie opcje:
a) kolejny bubel fabularny w zakończeniu
b) Sheparda na Cytadeli nie było. Ale jeśli go tam nie było, to co naprawdę się stało?

Jeśli wydadzą DLC, które będzie rozwijać zakończenie i/lub wątpliwości wokół niego i każą sobie za nie płacić, to się serio wkurzę.

A nie ma wątpliwości, że DLC będą - było ich przecież pełno w poprzednich częściach. Mam nawet kilka typów, co to będzie (Atak na Omegę z Arią, coś z Salarianami). Kolejny problem - będę się czuł jak debil kontynuując grę PO zakończeniu, wiedząc, że teraz to już jest tylko jakaś bzdurna historia opowiadana przez tego dziadka.

--------

I taki zupełny bonus, który gdzieś znalazłem. Podczas uwalniania się od Indoktrynacji Żniwiarzy ofiara słyszy dziwny dźwięk (wg którejś z książek ME). Dokładnie takie coś słychać przy pierwszej rozmowie z dzieciakiem na Ziemi, gdzie:
a) zachowuje on się dziwnie
b) Anderson zdaje się go zupełnie nie widzieć
c) Shepard odwraca się na moment i dzieciak w tym czasie niemal magicznie znika
Hm.

09.01.2012 18:03
odpowiedz
yuen
18

Można też popatrzeć z zupełnie innej strony - wielu z nas pisze, że gra pomogła Wam nauczyć się angielskiego. Ja sam pamiętam jak grałem w Fallouta 2 ze słownikiem i na potrzeby zrozumienia gry nauczyłem się zasad konstrukcji czasu future simple :)

Gra edukacyjna może być też po prostu programem, który jest w pełni nastawiony na naukę. Może to być program uczący fizyki, jednak czerpiący z tego, czego uczą nas gry. System małych kroków, nagród, "levelowanie" achievementy, porównywanie się ze znajomymi na facebooku, i już zupełnie inaczej to wygląda.

A można wycisnąć z tego dużo więcej, choćby samym sposobem nauczania. Czytałem jakiś czas temu historię nauczyciela gdzieś z północnej Polski, który opracował podręcznik do matematyki, dzięki któremu każdy matematyczny ignorant matematyki się nauczy. Po prostu zamiast wykładać reguły w "szkolny" sposób, opracował metodę, która inaczej angażuje mózg.

Sam np. uczę się od pewnego czasu japońskiego. Każdy, kto miał styczność z tym językiem wie, że jest tam ~2000 znaków kanji, czyli tzw. chińskich krzaczków. Owiane one są ponurymi legendami i ja ucząc się ich przez kilka lat, nauczyłem się ledwo kilkaset, z czego 80% zapomniałem. Wydawało mi się, że żeby nauczyć się kanji, to trzeba po prostu siedzieć na gołej podłodze, przy słabym świetle, z wredną nauczycielką smagającą nas linijką po łapach i zakuwać, rysować 8 godzin dziennie przez 3 lata. A niedawno trafiłem na metodę Profesora Heisiga, i okazało się, że te same krzaki są tak naprawdę stosunkowo łatwe do nauczenia, wręcz same wchodzą do głowy. Kwestia metody.

Reansumując - romans gier i edukacji, to nie tylko wplecenie nauczania w gry, ale też zmiana metod nauczania. Na takie, które po prostu bawią.

09.01.2012 17:50
odpowiedz
yuen
18

@ 30 - no tak, gitara kosztuje. A abonament w MMO, czy plastokowy kontroler do Guitar Hero, to niby nie kosztują?:P Zresztą, załatwić gitarę, to nie problem.

@25 - no tak, można i ze zwykłych gier coś wynieść, jeśli się na nie odpowiednio spojrzy. Ale weżmy przykład FPSów sprzed kilku lat, kiedy niemal wsystkie koncentrowały się na II WŚ. A jakoś mojej wiedzy o ofensywie Aliantów w '44 nie nauczyły:)
Wiadomo, że pewne treści gorzej połączyć z grami, jak np. nauki ścisłe. Chociaż potrafię sobie wyobrazić grę detektywistyczną, gdzie elementem gameplayu jest rozwiązywanie zadań matematycznych, lub coś pokroju dawnych Creatures, ew. Spore, gdzie np. bawimy się genetyką wg zasad biologii.

Myślę, że dobrze ugryzłeś problem - każda strona (i branża i deweloperzy i gracze) trochę olewa potencjał edukacyjny gier, bo właśnie on kojarzy nam się z traumą wkuwania i zadań domowych. I o tym też mówiłem w materiale - grę która uczy, a przy okazji sama w sobie jest fajna (Rocksmith, a przynajmniej podobno jest fajny) zrobiono dopiero, kiedy biznesowo się to opłacało.

A musimy też pamiętać, że gry wyszły już z jaskini, w gry grają wszyscy. Jest to w tym momencie tak szeroka dziedzina rozrywki, że nie możemy szukać potencjału edukacyjnego tylko w grach AAA (czyt. grach akcji w większości).

I dlatego uważam to za coś ważnego - jeśli Rocksmith na siebie zarobi, a wydaje mi się, że tak będzie, to prędko powstaną kolejne gry tego typu. Najpierw pewnie gitara basowa i perkusja, ale dość szybko ktoś może spojrzy szerzej na zasadzie "hm, zamiast w naszej grze wymyślać skomplikowane zasady, na których oprzemy gameplay, może lepiej oprzeć go na zasadach matematyki". I wtedy nadejdzie lepsze.

Wiadomo, że typowa gra akcji ma małe szanse mieć w sobie walor edukacyjny, ale przecież mamy szerokie spektrum gier. A i o same gry akcji nie byłbym taki pewien, jak ktoś wyczuje kasę, to mogą się zacząć dziać cuda. Jeśli uda się wcisnąć ludziom Rocksmith, potem jeszcze jedną grę tego typu, potem trochę odważniejszą, i jeszcze jedną... to nagle zobaczymy, że pojęcie "gra akcji, która uczy" nie jest już tak abstrakcyjne.

Oczywiście to tylko moje zdybania. Ale mam nadzieję, że ktoś tę szansę wykorzysta. Z pożytkiem dla nas wszystkich:)

29.10.2011 01:00
odpowiedz
yuen
18

#1 Będzie jeszcze jeden materiał z Heroesów, dość duży - stay tuned!:)

07.12.2010 02:22
odpowiedz
yuen
18

Zyjemy, z problemami

07.12.2010 01:40
odpowiedz
yuen
18

Yuen ma e SC2 nick Yuen:P

31.07.2010 00:16
odpowiedz
yuen
18

Ludzie, weźcie się zastanówcie. Wyszedł CoH, wyszedł Dawn of War, które są innym spojrzeniem na RTSy, a tak właściwie nimi nie są, i nagle wszystkie gry ich mają naśladować? Problem RTSów polega na tym, że przez ostatnie parę lat każdy chciał zbić więcej kasy na swoim RTSie robiąc go pod konsole. Ale RTS w czystej formie nie zaistnieje nigdy na konsoli, więc trzeba było kombinować i dlatego zrodziły się takie rzeczy, jak CoH, DoW, czy nowy C&C.

Formuła RTSów jest taka, a nie inna, to tak jakby ktoś stwierdził, że nowa Fifa jest do dupy, bo znowu to samo, od 10 lat minimalne innowacje, ciągle za tą piłką trzeba latać, więc jest już archaiczna.
Nikt nigdy nie powiedział, że nowe gry wyznaczyły jakieś standardy, których się trzeba trzymać. Dla mnie osobiście DoW2 jest grą na dwa dni i tak naprawdę dość ubogą jeśli chodzi o możliwości taktyczne. Rozumiem, że komuś się może podobać, ale nie chcę, żeby inne gry były podobne.

Starcraft 2 jest jedynym czystym RTSem od dawien dawna i chwała mu za to.

25.03.2010 20:19
odpowiedz
yuen
18

Co do oceny - na początku miałem dać dużo niższą, ale pograłem w grę jeszcze dwa dni, dając jej szansę. I gra sama w sobie nie jest taka zła. Jak pisałem w podsumowaniu - taki przeciętniak. Ale jeśli ktoś jest fanem serii, to naprawdę ciężko mu tę produkcję przełknąć.

26.02.2010 03:42
odpowiedz
yuen
18

@Zhar the Mad

Ok, hint: Są dwa materiały. Ten, pod którym właśnie piszemy, jest z multika i nie pojawiają się w nim Thory.

Drugi, o który zapewne Ci chodziło, ma przedstawić jednostki, żeby sobie ludzie popatrzyli, zobaczyli jak działają. Tak, tacy ludzie, których nie interesuje multiplayer też.

P.S. - A Thor jest po prostu genialny i jeszcze długo będę sobie chodził po jednym na Hydraliski:)

26.02.2010 00:16
odpowiedz
yuen
18

@Rybzor

Po pierwsze - nie jestem pewny co do tego, że polska wersja językowa jest robiona przez blizzarda. Z tego co wiem, to CD Projekt lokalizuje polską wersję językową.

CD Projekt nie ma nic wspólnego ze Starcraftem 2 (przynajmniej na chwilę obecną). Wciąż nie wiadomo, kto będzie dystrybutorem w Polsce. Lokalizacja jest robiona przez samego Blizzarda, sami to potwierdzili.

Po drugie - czołg wcale nie jest trzonem armii terrana tak jak w SC1. Gra teraz znacznie mniejszą rolę, a nawet powiem, że rzadko się go używa.

Ja używam czołgów prawie zawsze, przeciwko mnie Terran też praktycznie zawsze ich używa. I mają dokładnie takie samo zastosowanie - taktyczne rozstawienie, blokowanie armii wroga innymi jednostkami. Oczywiście, Protoss ma np. Stalkery z Blinkiem, Zerg ma Roache, które mogą chodzić pod ziemią, itd., ale wciąż czołgi są dla mnie podstawą w większości walk lądowych w dłuższych grach.

Po trzecie - po klifach skacze Reaper, a nie Maruder. (pomyłka na początku filmiku, koło 2:20)

No tak, pomyliłem się, jak mówiłem.

10.02.2010 16:14
odpowiedz
yuen
18

Są potem summony, można też pojeździć na Chocobach.

Dla mnie ta część FF jest bliższa Zachodowi, niż poprzednie. Może dlatego Japończykom się nie podoba. Dla mnie jednak jest dużo lepsza, niż np. FF10.

Ja jestem oczarowany. Nie tylko grafiką, ale ogólną oprawą, muzyką i całym feelingiem.
Świat póki co trzyma się kupy, a fabuła mnie wciągnęła.

28.08.2009 19:14
odpowiedz
yuen
18

BFHDVBfd - to byla hostessa:P

12.05.2009 21:23
odpowiedz
yuen
18

No właśnie - dochodzimy w tym momencie do takiej ściany pod nazwą "różnice kulturowe" i dalsza dyskusja jest co najmniej trudna.
Jak powiedział yomitsukuni - tam seks jest dozwolony od lat 13 (nie wiem, czy to prawda, ale raczej tak). Dla nas seks z 13latka, to pedofilia, dla nich nie. No i teraz jak rozstrzygniemy, kto ma rację? Nie możemy w tym momencie stwierdzić z całą pewnością "seks z osobami poniżej 15 roku życia jest przestępstwem i złem".

Japończycy naprawdę inaczej potrzegają seks, nie robią wokół tego aż takiego szumu, jak my, są pod tym względem dużo bardziej liberalni. I coraz częściej myślę, że mają rację z takim podejściem (nie mówię tu o grach, gdzie się gwałci, bo dla mnie to głupota, ale ogólnie) - u nas robi się z igły widły. To tak jak z poprawnością polityczną.
Ja też pewnie specjalnie bym się nie podniecał, gdybym w grze miał zgwałcić tę dziewczynę wyglądającą na 13 lat, ale nie przylepiam od razu etykietki "ZUO". Tak przy okazji - japonki wyglądają dużo młodziej i naprawdę 18letnia Japonka może wyglądać dla nas jak dziecko.

Dla mnie to po prostu wygląda tak, że kolejna grupa ludzi (w większości pań jak mniemam), założyła sobie organizację, gdzie walczą z wszelkim ciemiężeniem kobiet, z pianą na ustach i durnymi poglądami. Przypomniał mi się pamiętny wykład chyba na CNN apropo sceny seksu w Mass Effect, gdzie banda pseudo-speców siedziała i "dyskutowała" - a bo to wpływ na dzieci, że je trzeba chronić itp. A potem się okazuje, że to całe "wycohwanie bezstresowe" rodzi ludzi, którzy są nieprzystosowani i dopiero im odpierdziela jak się pierwszy raz z erotyką spotykają w wieku dorosłym na przykład. Sami sobie problemy tworzą, tyle.

12.05.2009 18:02
odpowiedz
yuen
18

Dla mnie do rzeczywiście hipokryzja - kradniemy, zabijamy (bardzo często bez wyraźnego powodu), rozczłonkowujemy zwłoki, itp., itd., ale gwałt już jest be. Czyli zabić kobietę jest lepiej, niż ją zgwałcić? I cała ta bzdura o równouprawnieniu - no to już jest po prostu śmieszne.

Nie pochwalam tej produkcji, nie grałem, ale pewnie jest głupia. Ale w tej sprawie, to bardziej pogrzane w głowach dla mnie mają te wszystkie organizacje

19.02.2009 17:20
odpowiedz
yuen
18

GunarDAN - etapy są dość duże, ale pojawiają się loadingi. Beta (około 3h gry), to 4 poziomy.

Animacja jest płynna i nie zauważyłem, żeby coś się przycinało.

23.01.2009 22:12
odpowiedz
yuen
18

StoogeR -> no tak, wyciskają kasę, z tym się zgadzam. Tylko, że tak naprawdę mi bardziej pasuje taki układ sprawy. Na początku też się oburzyłem, no bo "chcą zarobić trzy razy". Ale zastanowiłem się i mi przeszło. I tak byłby minimum jeden dodatek. I tak, żeby grać na czasie w multi musiałbyś go kupić (i każdy kolejny). Tak było z SC1, tak było z WC3 i tak będzie w SC2, tylko, że tutaj od razu powiedzieli, że będą trzy dodatki. Jedyna różnica, to tak naprawdę sposób podzielenia kampanii. Zamiast dawać po kawałku każdej, dadzą jedną, ale potrójną. Przynajmniej postawili sprawę jasno i wiadomo, na co się szykować.
I oczywiście - mogliby wrzucić wszystko na jedną płytkę. Tylko nie przypominam sobie RTSa, który nie miał do siebie dodatków (tak, wiem, że na pewno były i to dobre:P). Nowy Red Alert - dodatek w drodze, World in Conflict - dodatek w drodze (i tu można mieć identyczny zarzut, że specjalnie nie wrzucili kampanii sowietów do podstawki), nowy Warhammer też na bank będzie mieć dodatek.
Można interpretować tę wypowiedź (powód podzielenia gry), jako obrazę dla inteligencji, a można też następująco: "w czasie tworzenia gry tak się ona rozrosła, szczególnie kampanie, że wg zasad biznesu głupotą byłoby to wrzucać do jednego wora". Też bym wolał dostać wszystko na raz, wiadomo, ale nie ma tak dobrze niestety...
Zresztą, podpisuję się pod wypowiedzią kloszarda nadobnego :P

raafu - no był, na Nintendo 64 bodajże. Niestety beznadziejnie wręcz słaby.

23.01.2009 20:15
odpowiedz
yuen
18

StoogeR - ja to widzę inaczej. Jeśli by szli normalnym tokiem, to w podstawce dostalibyśmy 1/3 kampanii Terran, 1/3 kampanii Zergów i 1/3 kampanii Protossów, potem dwa dodatki, gdzie by wrzucali kolejną 1/3 + parę bajerów. Bo nikt chyba nie wątpił w to, że dodatki będą. Możemy się na to obrażać, ale biznes jest biznes. Miej też na uwadze to, że oni pracują nad tą grą bodajże od 2000 roku, czyli ponad 8 lat. Musi im się zwrócić.
Zresztą, jak już ktoś powiedział - jakoś przy grach, które można skończyć w 5h nikt się nie obraża.

23.01.2009 16:18
odpowiedz
yuen
18

brigand - pomysl inaczej. I tak byłby minimum jeden dodatek do gry, także różnica jest tak naprawdę tylko w tym, że kampanie będą inaczej podzielone. I nie sądzę, żeby liczyli na kasę - przy wpływach z WoWa, te z SC2 nie zrobią im wielkiej różnicy. A cena? Do tej pory dodatki Blizza (nie wiem jak z WoWem) kosztował około 60% ceny podstawki.

GameOman - ad. "wiecej, lepiej..." - jest to lepiej opisane w zapowiedzi, poza tym, chyba każdy ma choć mgliste pojęcie, czym jest Starcraft.
ad. "nowe rozwiązania..." - i ponownie, pisałem o tych rozwiązaniach w zapowiedzi. No i tak - po 10 latach muszą być nowe, co w prostej linii przekłada się na wzbogacenie rozgrywki względem oryginału:)
ad. "zupełnie nowa jakość..." - może mogłem użyć synonimu, ale i tak nie rozumiem tego zarzutu. Autorzy obiecują nam coś do tej pory niespotykanego w kampaniach, stąd taki tekst.
ad. "Blizzard to Blizzard..." - mogę Ci obiecać, że jeśli Starcrafta zchrzanią, a ja go będę recenzował, to dostanie tyle, na ile zasłużył. Poza tym - na razie mówimy o tym, na co mam NADZIEJĘ, a tutaj Blizz ma akurat legendarną reputację.

22.01.2009 20:25
odpowiedz
yuen
18

RaukGorth - nic, po tej grze się tak ma:P
misio ssj - Nie bardzo wiem jak odpowiedzieć. Na mnie Loco Roco 2 zrobiło piorunujące wrażenie, co (mam nadzieję) można wyczytać z recenzji. Ocena gry jest subiektywna, więc jeśli uważasz, że LR2 nie zasługuje na 89%, to przecież nikt Ci nie broni. Oceny mają to do siebie, że nie ustawiają gier w szeregu. No bo na tej podstawie, to LC2 jest lepszą grą od Fable 2, który dostał 88% (chyba). Tylko że porównywać obie te gry na podstawie oceny (i w ogóle fajności), to tak, jakby porównywać samochód osobowy z ciężarówką. Niby oba samochody, no ale jednak nie idzie rozstrzygnąć, co lepsze.
I na koniec - ocena LC2 od graczy, to 87%, więc jedynie dwa punkty niżej:)

22.12.2008 16:40
odpowiedz
yuen
18

hansatan -> patrząc wstecz do tej pory, ujawniali wszystko:) skoro więc nie ujawniają, to znaczy, że z jakiś powodów nie jest to gotowe. Tak ja to widzę

22.12.2008 15:50
odpowiedz
yuen
18

Widać, że cały czas wielu jednostek nie mają gotowych:)

19.12.2008 17:24
odpowiedz
yuen
18

ojciec1916 -> tak, będzie oczywiście i na PC (blaszaki)

Amo -> dzięki za miłe słowa:) Na pewno pojawią się inne moje teksty, mam nadzieję, że również będą się podobać^^

28.11.2008 20:52
odpowiedz
yuen
18

Ja bym się rzeczywiście nie doszukiwał w Larze jakiegoś wielkiego fenomenu społecznego. Po prostu, dzięki dobremu timingowi, marketingowi i szczęściu akurat Lara się wybiła, a potem poszło już lawinowo.

Ja tam nie czułem nigdy nic pokroju 'utożsamiania się z kobietą', czy 'oswajania z nowoczesnym wzorem kobiecości'. Ciężko się nie zgodzić, że lepszy zgrabny tyłek i ponętny biust Lary, niż kupa mięśni kolejnego faceta:)

25.11.2008 20:24
odpowiedz
yuen
18

A mi się wydaje, że jednak znaki itp spowalniają (nieznacznie, ale jednak)... Ale głowy nie dam:P
Dobra, czepiam się^^ Nie bierz tego na serio:)

25.11.2008 16:16
odpowiedz
yuen
18

Jak dla mnie, to ta gra stoi trochę w rozkroku. Z jednej strony cudne bryki, klimatyczne menusy, trasy z niesamowitymi prostymi (wyszaleć się można), generalnie wypas, laski - wiadomo, o co chodzi.

Z drugiej strony jakoś się to wszystko nie trzyma kupy. Napalałem się na tę grę, szczególnie po przeczytaniu listy samochodów. No i w momencie, kiedy pograłem i po +/- 5h dostałem upragnionego GT-Ra... Nie ma jakoś radości z jazdy.

Poza tym, kiedy dostaniemy najszybsze bryki i nie odpicujemy, to gra zamienia się z komedię. Polecam szczególnie jazdę Veyronem. Zderzeń z innymi autami nawet nie zauważamy, jedziemy 403km/h, nie ma nawet sensu zwalniać przed zakrętami... Gorzej chyba było tylko w Crabonie z drafterami:P

Dodatkowo wkurza mnie ta "złota godzina". Inaczej mówiąc - kolorystyka. Na początku wygląda to świetnie, ale potem nudzi i męczy. Każda z tras wydaje się przez to taka sama. Nie kminie, czemu nie zrobią wreszcie zmiennych pór dnia...

Za to za muzykę należą się brawa. Jest genialna, szczególnie w menusach!

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl