Właśnie przeszedłem tego Asasyna, powiem tak: było nieciekawie, mój kolega Szymon powiedział żebym zagrał, to sobie pomyślałem że zagram.
I wtedy zaczęło się piekło monotonności. Cały czas robiłem to samo, z każdą godziną moja przygoda stawała się coraz cięższa, ale moja rodzina i znajomi mówili "Pjoter, nie poddawaj się".
I wiecie co? Nie poddałem się.
Grałem, męczyłem się, krew, pot i łzy, aż w końcu, przeszedłem tą straszną dla początkującego gracza produkcję.
I wiecie co? Jestem z siebie dumny tak samo jak moja rodzina i znajomi.
Więc pamiętajcie nigdy się nie poddawajcie.