Sedziej,
Nie zgadzam się, z materiałów do których ja dotarłam wynika, że prezydent wcale nie przybył samochodem do Zachęty, tylko powozem.
https://historia.org.pl/2009/09/12/gabriel-narutowicz-niechciana-prezydentura/
W każdym razie w mojej opowieści Narutowicz przybył dorożką – nawet, jeżeli w rzeczywistości przyjechał samochodem. :) Ponadto zamordował go Templariusz próbujący zdobyć Rajskie Jabłko, a nie radykał, który w swojej obsesji uważał, że poświęca się dla dobra narodu. Natomiast konającego Narutowicza nie przytrzymała poetka, zamiast niej przy prezydencie była obecna dzielna asasynka, która chwilowo uratowała Polaków przed straszliwymi rządami Templariuszy...
Otaczali mnie artyści i politycy, w galerii Zachęcie zebrała się cała warszawska śmietanka towarzyska.
Trzymałam się z boku, przysłuchiwałam się kurtuazyjnym rozmowom i starałam się nie zwracać na siebie większej uwagi. Niecierpliwie czekałam na przybycie Narutowicza. Nie umiałam go do końca rozgryźć. Zrezygnował z ochrony, co uważałam za niepotrzebne ryzyko. Z drugiej strony dostrzegałam, że, mimo pogróżek chciał okazać odwagę. Niczym prawdziwy mąż stanu nowo odrodzonego kraju, nie miał zamiaru pokazać strachu.
Obserwowałam jak dorożka z Narutowiczem zatrzymuje się przed galerią. Wcześniej zwróciły moją uwagę nagłówki opłaconych przez Templariuszy gazet, które próbowały ośmieszyć i zdyskredytować pierwszego prezydenta Polski. Jednak Narutowicz nie pokazywał po sobie, że czuje się niepewnie. Przeciwnie, szedł z wysoko podniesioną głową, pewnym krokiem zmierzając do galerii Zachęcie. Właśnie tak wyobrażałam sobie człowieka, który ma siłę ujarzmić chaos w ciężkich, powojennych realiach.
Prezydent nie miał pojęcia, że od niedawna Bractwo strzegło go nocą i dniem. Od chwili, gdy Naczelnik Państwa Polskiego, Józef Piłsudski przekazał Gabrielowi Narutowiczowi władzę oraz Rajskie Jabłko, Asasyni czekali na moment, gdy Templariusze zaatakują. Osłabieni i zdziesiątkowani po Wielkiej Wojnie, za pomocą Fragmentu Edenu mogli z łatwością znów urosnąć w siłę. Nie pozwolimy im na to!
Zeszłam pospiesznie po schodach. Warszawiacy przybyli tłumnie na otwarcie wystawy, większość zaproszonych żywo interesowało się sztuką a reszta z prawdziwym zaangażowaniem tę ciekawość udawało. Zobaczyłam jak prezydent przecina wstęgę otwierając wystawę.
I zaalarmowało mnie dziwne przeczucie. Żadnych znajomych twarzy. Nigdzie nie widziałam moich towarzyszy broni. Rozglądałam się z rosnącym przerażeniem. Coś się stało, zrozumiałam i zaczęłam biec. Z trudem przeciskałam się między zebranymi gośćmi, aby jak najszybciej znaleźć się przy prezydencie.
Narutowicz razem ze swoją świtą wszedł do sali od strony kościoła ewangelicko-augsburskiego i zniknął mi na moment z oczu. Serce biło szybciej niż zwykle, ale wiedziałam, że nie widać po mnie zdenerwowania.
Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam jak prezydent trzymając katalog w ręce przygląda się w zadumie kolejnym obrazom. Podeszłam do niego powoli. Uważnie rozglądałam się wokół, próbując rozpoznać zagrożenie. Niczym samotny wilczur stanęłam z boku starając się obserwować wszystkich w pomieszczeniu. Nikt prócz mnie nie ochraniał prezydenta. Każdy z tłumu mógł okazać się pionkiem Templariuszy i zaatakować. Gdzie moje siostry i bracia z Bractwa?
Skup się, skarciłam się w myślach.
I wtedy usłyszałam wystrzał z rewolweru.
Krzyki.
Panika.
Zamachowiec stał po drugiej stronie sali z zaciętą miną.
Musiałam chronić Jabłko.
Z ukrytej kieszeni wyciągnęłam fiolkę i uderzyłam nią o podłogę wzniecając chmurę dymu.
Podtrzymałam głowę prezydenta, gdy upadał. Krztusił się krwią. Z późno, zrozumiałam. Nie mogłam mu już pomóc. Umierał a z nim świat, który mógłby pomóc stworzyć.
Wolną dłonią z marynarki Narutowicza wyciągnęłam Rajskie Jabłko owinięte w koronkową chusteczkę. I nagłe kopnięcie odrzuciło mnie od ciała.
Wyciągnęłam zza fałdów sukni ukryty pistolet i strzeliłam w kierunku, gdzie powinien stać Templariusz. A potem odwróciłam się i z impetem wyskoczyłam przez okno pierwszego piętra budynku.
Zaczęłam biec, jak najszybciej, jak najdalej.
W cień.
W bezkresną ciemność.
Tam, gdzie Artefakt będzie bezpieczny przed Templariuszami.