Ja mam tylko jedno pytanie - wszyscy ekscytują się leakiem cen z chińskiego sklepu, ale czy ktoś pamięta, że USA nałożyło całkiem spore embargo (zasadniczo bana) na wysokowydajne grafiki w tym kraju (4090tki i chyba 4080 plus te Tesle bodaj)? To mogą być przewidywane ceny biorące pod uwagę właśnie to embargo.
W żadnym wypadku nie bronię tutaj polityki cenowej zielonych (sam jadę na AMD), ale mimo wszystko jak ktoś jest zainteresowany najnowszym high-end'em od nich, to poczekałbym do ich oficjalnej zapowiedzi
Cały system DnD od samego początku opiera się na umownych, uproszczonych zasadach. Fakt, że runda trwa 6s to tylko wierzchołek góry lodowej. Fakt poruszania się po kwadratowych polach i cały connundrum poruszania się na ukos. Prędkość poruszania się w czasie tych 6 sekund (jakiś jeden zapaleniec zrobił o tym film na YT). Problem ze skalowaniem AC na późniejszych poziomach. To są przykłady wzięte na poczekaniu, a jest ich zapewne o wiele więcej.
Założenie, że "Leczenie w dnd 5e jest najbardziej nie optymalna czynnością jaką można zrobić" jest dla mnie błędne. DnD opiera się na losowym systemie rzucania kośćmi. Można się dwoić i troić, aby zebrać jak najmniej obrażeń przy okazji zadając jak najwięcej obrażeń, ale prędzej i później i tak je zbierzesz. Poza tym Twoje podejście praktycznie wyklucza z zabawy osoby niedoświadczone, które intuicyjnie będą próbowały powielić zachowania z gier komputerowych gdzie leczenie w trakcie walki jest wręcz czymś oczywistym. Jeżeli spróbujesz je przymusić do Twojego stylu gry "prewencja i dmg", zaliczą o jeden zgon za dużo, to prędzej je zniechęcisz do dalszej gry, aniżeli czegoś nauczysz. W tej perspektywie, przeniesienie leczenia potką / przytoczonym Lay on Hands (i wielu innych czynności) ułatwi właśnie takim osobom rozgrywkę. Stanie się ona bardziej przystępna, ergo zacznie grać więcej ludzi. Ja widzę w tym same benefity. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś trzymał się utartego szlaku 5e. Są nadal ludzie co ciepią w 3.5e.
Zawsze znajdą się osoby, którym te zmiany nie podejdą i będą się trzymały tego co już znają bardzo dobrze, to sprawa oczywista. Nie uważam, że edycja One DnD / 5.5e umrze, ze względu na to, że gdy czytam ogólne opinie o nim, to zwykle są one pochlebne. Opierając się w głównej mierze o 5e i wprowadzenie poprawek upłynniających rozgrywkę, a nie silenie się na wynajdywanie koła na nowo jest dla mnie dużym plusem. Owszem, wkurza mnie fakt, że będę zmuszony ponownie kupić sobie pakiet książek na Beyondzie mnie irytuje, ale cóż... business is business.
Przykład który podajesz z opierdzielankem koła sera jest trochę z dupy. Idź do kuchni, włącz stoper i opierdziel paczkę parówek, zapisz wynik i zresetuj stoper, a następnie weź szklankę wody albo innego napoju, uruchom ponownie stoper i walnij na hejnał. Szybko zauważysz że jest zdecydowana różnica w tempie egzekucji tych czynności.
Brak konieczności wyboru: leczenie czy zadawnie obrażeń, rozluźni trochę rozgrywkę, a to bardzo dobrze. Weźmy na przykład takiego paladyna z 5e. Ma świetną umiejętność Lay on Hands. Ja przezywam ją Ambulans. Wielokrotnie stałem przed wyborem - uleczyć się czy zburstować tego gościa co mi robi największe kuku moimi Divine Smite'ami. Trochę to kłóci się z rolą paladyna jako takiego supporta tanko-healera (mówię o stereotypie).
W DnD 5e 2024, divine smite zostanie przeniosny z feat'a na spell, więc ograniczenie tylko 1 smite na turę, ale za to Lay on Hands zostaje "zdegradowany" do akcji dodatkowej, a nie głównej. Ja się z tym zmian cieszę.
Ale łudził się... o co? Że ceny takie a nie inne? To ja może pomogę :)
Zacznijmy od ceny - MSRP 1000$. Na dzisiaj to 4 450zł. Ponieważ ceny MSRP są podawane dla USA, a tam VATu jako takiego nie mają, to idąc do sklepu w USA z 1000$ wyjdziesz z nowym 7900 XTX. W naszym pięknym kraju mamy 23% VAT. Z 4 450zł robi się 5 473zł. Dolicz 500zł za spedycję, magazynowanie i marżę sklepu oraz AIB i dochodzimy do magicznych 6 000zł. Jak wygląda to u Zielonych? Ceny 4080 zaczynają się od 7000zł. Dlaczego mam płacić więcej za mniej?
Skrócony? Połowa gry została wyrwana. Remake to ciągle akcja, akcja, akcja. Te powolne momenty w oryginale kiedy trzeba było gdzieś dojechać, wrócić do baru nadawały zdecydowanie przyjemniejsze tempo. Pomijam fakt, że całkowicie odrzuciła mnie postać Tommy'ego. W oryginale był to zwykły koleś, taksiarz, który w zasadzie przez przypadek wszedł w szeregi mafii. W remaku od razu został wystylizowany na badassa i zachowywał się jakby całe życie spędził w jakimś gangu. Pomijam kwestię, że do połowy gry ciężko mi było odróżnić kwestie mówione przez Tommy'ego, Sama i Paulie'ego. Brzmieli prawie identycznie.
Ech kurde... Ulało mi się
Bo to nie będzie osobny program który siedzi na PC tylko będzie szczepione z grą. Jak rak płuc z palaczem.