Niepokojąco przypomina biedną wersję Rome: Total War. Mam nadzieję, ze to pozory i że gra ma swój własny pomysł na siebie.
Niby fajne, ale ogólnie szybko mnie znużyła. Zadecydowała koncepcja kampanii (co to za pomysł, żeby potwory nigdy nie uciekały?) i dosyć męczące bugi (zwłaszcza z przepadającymi akcjami bohaterów - w niektórych turach mogłem rzucać czary, w innych nie, nie wiadomo dlaczego). Przeszedłem parę misji, ale ogólnie to żadną część nie grałem tak krótko jak w tą.
Robienie preorderów w tych czasach to dosyć odważny pomysł. A tak w ogóle, to czemu nie zwróciłeś? Sporo ludzi tak zrobiło.
Szkoda, że ta gra pogrzebała studio z tak piękną historią. Ale może i lepiej, że po prostu odchodzą, niż żeby mieli dalej niszczyć swą reputację takimi potworkami?
Oczywiście, że się trzeba z tym pogodzić. Ale mam święte prawo bojkotować jaką tylko produkcję zechcę i mam zamiar z niego skorzystać.
W zasadzie nawet dało się grać, ale nieraz działy się zabawne rzeczy. Np. w trakcie paru misji zabugował mi się pancerz i odnawiał się sam, w dodatku dużo szybciej niż przeciwnicy byli w stanie go zniszczyć. Zdarzało mi się też, że nagle w magazynku (!) miałem nagle 999 naboi. O przenikających przez ściany postaciach albo nagle ślepych obcych nie wspomnę.
Nawet klimatyczna gierka z ciekawą fabułą, ale koszmarnie niedopracowana. Broń działa jakby była jakąś wiatrówką albo paralizatorem, obcy są niezbyt groźni (ale jest ich dużo), a bugów jest co nie miara. Ostatecznie ją przeszedłem, ale czasem nie mogłem uwierzyć co się tam wyprawia.
Fajny dodatek, który poza kilkoma ciekawymi potyczkami pozwala też wiele zrozumieć ze świata PoE, bo w zaświatach spotkamy postaci o których mowa jest od początku sagi.
Koszmarne DLC. Praktycznie bez fabuły, po prostu jest arena, na której musimy wygrać kilkanaście potyczek, a do tego dostajemy kilka misji przyniesienia przedmiotu. Fabuła jest szczątkowa. Trudno mi uwierzyć, że robili to ci sami twórcy co PoE2.
Kontynuacja jest dużo lepsza od pierwszej części, choć nie wszystkim musi się podobać nowy, piracki klimat. Sporo w niej poprawiono - nasi towarzysze są żywsi, mają więcej wzajemnych interakcji i w zależności od naszych decyzji mogą nas nie polubić. Poprawiono system walki i rozwój postaci, który był dosyć trudny do okiełznania w pierwszej części. Fabuła jest świetna i angażująca, naprawdę się zastanawiałem co zrobić z Eotasem i jego planem. Jeżeli mam się do czegoś przyczepić, to nie podoba mi się znaczna część zadań pobocznych i niestety kiepskich (i zbędnych!) bitew morskich.
Szczerze mówiąc, otwarty świat to dla mnie obecnie wada a nie zaleta. Zwykle lokacje są wielkie, ale ndne, powtarzalne i wyglądają jak generowane przez AI. Wyjątkiem był Wiedźmin 3, a i tam wkradała się powtarzalność czynności.
Od podstawowej wersji (przesiadałem się bezpośrednio z Szoguna 2, którego uwielbiam) odbiłem się momentalnie. Ale wgrałem Divide et impera i można grać. Czyli jest średnio.
Same bunty są fajne i sensowne, ale spam najlepszymi jednostkami to faktycznie kretynizm.
Samą grę oceniam bardzo przeciętnie. To chyba najgorsza ze znanych mi części Total War; wiele elementów zrobiło wielki krok w tył. Zaczął się wtedy słaby system budowania, niestety obecny do dzisiaj; prymitywna, oparta na skryptach dyplomacja; kompletny brak wyczucia realiów (jednostki są stylizowane na znane z malarstwa czarnofigurowego, który był popularny w VII-V w.p.n.e., a więc 300 lat przed wydarzeniami z gry). Owszem, są pewne plusy - stronnictwa (szkoda, że politycy muszą siedzieć w stolicy i nie ma gubernatorów prowincji), walka na morzu... Ale ogólnie jest źle. Co innego mody!
Grałem w nią wkrótce po premierze przez parę godzin (nie wiedziałem jeszcze, że ukończyłem połowę gry...), a teraz miałem w końcu przyjrzeć się na spokojnie. O ile grafika i fabuła nadal się bronią, to sama rozrywka wcale nie jest przyjemna. Na łatwiejszych poziomach wystarczy po prostu biec pomiędzy punktami, na wyższych giniesz od ciągłych strzałów znikąd, bo wrogowie respawnują się ze wszystkich stron w hurtowym tempie, nawet za twoimi plecami (wsparcie sojuszników zwykle jest iluzoryczne). Nie można nawet na chwilę się zatrzymać, bo bez zaraz oberwiesz granatem. Może dwie misje są fajne..
Problemy z kompatybilnością to problem wielu gier na Epicu. Z resztą, nie oczekuj, że twórcy będą pilnować żeby trainery działały, bo to nie oni je robią.
Przecież to na podstawie powieści, która ukazała się w 2005 roku, sporo przed Stalkerem.
Można powiedzieć, że przekonałeś mnie do niekupowania gry ;) Jedynkę i dodatek kocham, dwójkę porzuciłem po pierwszym rozdziale. Jeżeli trójka poszła dalej tą drogą, to nic tu po mnie...
A mi właśnie się nie podobały. Strasznie dużo łażenia w te i we wte, do tego naciskanie wszystkich guzików jakie napotkamy, żeby w końcu otworzyć kolejne drzwi.
To jak dotąd najlepszy remaster jaki widziałem. Poprawiono to, co było najgorsze (grafika i sterowanie - jednak w obu przypadkach można wybrać oryginalną wersję), większość pozostawiając jak w oryginale. Według mnie, to idealne rozwiązanie.
Pomysł ciekawy, ale zmarnowany. Clash 2 ma potencjał - fajna mechanika walki (choć jedno rozwiązanie sprawia, że wszystkie są jednostronne - albo wygrywasz z łatwością, albo dochodzi do rzezi), niezły klimacik... Niestety, grafika 3D wybitnie nie wyszła, opcji jest mniej niż w jedynce (nie ma np. więźniów, zmęczenia, konwojów złota i chłopów) a przeciwnik... No takiego idioty w strategiach dawno nie widziałem. Chwilę da się pograć (nawet ją skończyłem, ale to raptem 12 prostych misji), ale gatunku strategii to nie zrewolucjonizuje.
Szkoda, że twórcy nie wykorzystali własnych rozwiązań z American Conquest i Kozaków 2 (obsadzenie budynków, "załogowe" armaty, strzelców uzbrojonych w broń białą obok muszkietów) ani nie próbowali wprowadzić w miarę taktycznych starć (co zrobiły dopiero mody, czyli się da). Ot, zwykły, przeciętny remaster.
Pograłem parę godzin i nawet mi się podoba. Szkoda tylko, że jest dosyć monotonna, bo dinozaury są mało zróżnicowane (raptem 6 rodzajów), przez co czuję się jakbym robił jedno i to samo. Problemem są też dosyć częste crashe.
A i do tego błędy - nawet setka ludzi może upchnąć się w jednym polu, albo zablokować się na niewidoczynych przeszkodach. A to jak blokują się asasyni na murach sprawia, że są praktycznie bezużyteczni.
Całkiem fajna gra, czuję się jak 15 lat temu, gdy grałem w Twierdzę. Ale niestety jest trochę gorsza.
+ spieszanie rycerzy
+ obsadzanie wozów bojowych
+ nie można budować wież daleko od własnego zamku (w jedynce czasem oszukiwałem budując wieżę tuż przed siedzibą wroga i zabijając mu od razu chłopów)
+ sporo nowych jednostek
+ racje piwa/mszy
+ nowi wrogowie
- papierowe mury
- nie można wprowadzić wojska na wrogie mury (nie ma drabin ani wież oblężniczych)
- nie ma fos (dlaczego?)
- w mieście nie ma zwykłych ludzi
- dalej gra Arabami i krzyżowcami jest identyczna
- słaba płynność
Problem w tym, że RTS nie są już tak popularne jak kiedyś i właściciele praw mogą bać się ryzyka inwestowania w nie.
To jest właśnie najgorsze - konieczność stałego grindu. Trzeba zebrać drużynę, najlepiej z rezerwowymi, kupić jej ekwipunek, wyekspić, a to wszystko wymaga wykonywania wciąż takich samych zadań. Dopóki rozwijałem miasto i zbierałem sprzęt było nawet nieźle, ale po zabiciu wszystkich podstawowych bosów + rozbudowaniu wszystkiego musiałem sobie dawkować grę na misję, dwie dziennie, bo mnie zanudzała.
Dodatek, który jest jak nowa gra. Zupełnie nowa mechanika flotylli i kolei, zmieniony system podziału królestwa, kompletnie nowe jednostki, budynki, inny układ prowincji, fajna fabularna kampania historyczna... zdecydowanie najlepsza część serii Total War.
Niedawno zainstalowałem na Win 10 i nie ma absolutnie żadnych problemów. Jakby premiera była w tym roku.
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, gra dosyć dobrze zniosła próbę czasu - nadal wygląda nieźle, a inteligencja przeciwników powala; z drugiej strony, jest strasznie monotonnie. Przebijamy się przez poziomy wypełnione takimi samymi wrogami walcząc w takich samych pomieszczeniach. W zasadzie grę da się przejść używając podstawowego karabinka, który zdobywamy prawie na początku. Fabuła udaje strasznie oryginalną i tajemniczą, ale jest dosyć przewidywalna. Jak dla mnie, to niezła gra, ale daleko jej do moich ulubionych FPS. Gdyby nie AI, to bym momentalnie o niej zapomniał.
Nie miałem żadnych problemów. Ale grałem lata po premierze 2017? i do tego z modami (Modern Day Scenario).
To ocena remastera, nie samej gry. To nadal fajna gra, ale gdy ktoś ma działający oryginał (np. na komputerze ze starszym systemem operacyjnym) to szkoda pieniędzy na wersję HD.
OCENA ORYGINAŁU: 8
Trochę nie rozumiem idei uwzględniania w takiej rozpisce filmów będących nieostatnią częścią sagi. Przecież to nie jest zakończenie historii, więc wstawianie jakieś cliffhangera jest normalne.
Antybohaterem? Czyli gdyby nic nie robił, to byłoby lepiej? Zabijanie przestępców za byle drobiazg stosowano do XIX wieku. I jak się okazało, złagodzenie prawa nie zwiększyło przestępczości - wręcz przeciwnie.
Mnie najbardziej irytowało, gdy moi wasale zdobywali ziemie, a jednocześnie miałem z nimi karę do relacji za ekspansję terytorialną :D
Najlepsza jak dotąd (piszę po ukończeniu 9 części) pozycja w serii. W zasadzie ma same zalety - świetne zarządzanie armiami, bitwy i warstwę ekonomiczną. Każdy z dodatków to praktycznie nowa gra, z innymi frakcjami, jednostkami i agentami. W zasadzie, jedyną wadą dla mnie jest dyplomacja, która jest znacznie uboższa niż w Empire i Napoleonie (brak handlu prowincjami i technologiami).
Ogólnie te jednostki trochę mi podchodzą pod fantasy. Ładunki wybuchowe? W XII wieku? Procarze miotający granatami? Wiem, zwykli łucznicy są zbyt banalni, ale pasuje to jak pięść do nosa. No i nowa frakcja jest jak dla mnie zbyt mocna.
Wiem, że trochę późno na odpowiedź, ale może kto inny będzie miał podobny problem. Armia była w normalnym trybie, a do rekrutacji trzeba być w trybie obozu.
Mnie najbardziej irytowała super celność artylerii (niekiedy działa potrafiły wygrać walkę przeciw kawalerii) i koszmarne oblężenia, jak w Empire. Wspinanie się po linach na mury? Skąd oni to wzięli? Twierdze szturmowało się albo po drabinach, albo podkopem. A obie te opcje usunięto, choć były w poprzednich częściach.
Plusy:
- to tak naprawdę samodzielny dodatek do Empire: TW
- system wymierania i uzupełniania jednostek
Minusy:
- to tak naprawdę samodzielny dodatek do Empire:TW
- niedoskonała dyplomacja (brak handlu prowincjami, wróg po zawarciu pokoju z tobą nadal walczy z twoimi protektoratami, twoi sojusznicy często atakują twoje protektoraty, a ty ZAWSZE masz karę za zerwanie sojuszu)
- tylko 5 grywalnych frakcji!
- zbyt ważni generałowie
- można bez problemu zamordować wszystkich generałów danej frakcji
- nie naprawiono BEZNADZIEJNYCH szturmów z Empire (linki z kotwiczką.. Bleeh...)
Trochę się obawiam tej nowej części. Każda nowa gra Paradoxu dodaje coś fajnego, ale i wprowadza dziwne ograniczenia i nowe błędy (np. brak pieniędzy w HoI4, zasięg państwa w EU4). Boję się, że z nowym CK też przeszarżują, i usuną jakiś element, który w dwójce doskonale się sprawdzał.
Ostatnio pokonałem Moragę na najwyższym poziomie trudności (bez importowania postaci). Nie dałbym rady, gdyby nie AI. Wystarczyło, że stanąłem za drzwiami, a gdy zaczynało mi brakować HP, to je zamykałem i przeciwnik natychmiast o mnie zapominał, więc mogłem spokojnie się uleczyć. Już nawet w ID inteligencja przeciwników była lepsza.
Nadal jest :D. Komputer nie potrafi projektować sensownych dywizji, a SI w sprawach politycznych postępuje losowo. Ale jest trudniej, dzięki dodaniu partyzantki.
Akurat w Warhammerze zbyt duża ilość strzelców mało się opłaca. Nawet grając krasnoludami miałem proporcje 12 oddziałów wojowników walczących w zwarciu (w tym lord) + 4 strzelców + 3 armaty + jedna jednostka latająca. A bywały frakcje, w których miałem jeszcze mniej strzelców.
Z tą dyplomacją to trochę przesadziłeś... Nie ma wielu opcji z poprzednich części (np. handlu prowincjami, nie można poprosić nikogo o próbę zawarcia z jakąś frakcją pokoju/sojuszu). Nadal istnieją kary za wielką potęgę, może po prostu nie sprawdzałeś. Poza tym, komputer negocjuje dziwnie - np. potrafi nie zgodzić się na traktat handlowy tylko dlatego, że ma z tobą niskie relacje (mimo, że by na tym zarobił!). Możesz nawet możesz zaoferować milion złota, a komputer się nie zgodzi. Bo nie.
Poza tym, spokojnie można wygrywać z dwa razy większymi armiami. Ba, można pokonać nawet siły dwa razy droższe - jest nawet takie osiągnięcie na steamie i widzę, że sporo osób je ma.
Ja akurat ukończyłem kampanię Bretończyków jako pierwszą. I chyba wszyscy są zasypywani ogromnymi armiami, nawet gdy zagrałem chaosem to od razu zaatakowały mnie z marszu tysiące Kislewitów, imperialnych i krasnoludów.
+magia
+bohaterowie
+jednostki latające
+odrębne mechaniki w zależności od frakcji
+każda gra jest inna
+poprawiona inteligencja komputera na polu bitwy
+fajnie się moduje
-ograniczenia w budowie miast
-szczątkowa dyplomacja
-oddziały są tak naprawdę iluzją, i tak każdy ma HP
-kapitanowie walczący wręcz są bezużyteczni
-mało jednostek, co widać zwłaszcza w imperium (księstwa są identyczne!)
-komputer musi oszukiwać (ma gigantyczną przewagę liczebną, nawet gdy gramy chaosem albo orkami!)
O zakończeniu
spoiler start
Nie sądzicie, że jedno z zakończeń jest nielogiczne? Chodzi mi o to, że po zabiciu swojej śmiertelności nasz Bezimienny (genialne, że bohater nigdy nie podzielił się z nami swym imieniem) powinien być na wieki uwięziony w swym ciele, a jedynym sposobem na uwolnienie powinno być samobójstwo lub przegadanie adwersarza.
spoiler stop
Kultowa gra, ale nie bez wad. Mimo, że należy do grona gier z DD, to jest od nich zupełnie inna.
+fabuła
+klimat
+świetne opisy
+ciekawi bohaterowie
+dużo można załatwić rozmową
-toporna walka
-ograniczone możliwości doboru drużyny
-praktycznie nie ma ekwipunku
-jedno z zakończeń jest nielogiczne
Oj tak. Za pierwszym razem dałem 10; w tym roku zainstalowałem EE i mina mi mocno zrzedła. Wprawdzie dało się grać, ale poza pierwszym rozdziałem i finałem (ew. Czarodrzewem), gra jest mozolna i nudna. Jedna wielka wyrzynka. Dzisiaj oceniłbym ją na dwa oczka mniej...
Najgorszy remaster RPGa jaki widziałem (jak dotąd). Mało zmian, doszły nowe błędy.
+stare mody nadal działają
+nowe tekstury
+jeździectwo
-które jest niedostępne w kampanii
-mody nie działają offline
-błędy, zwłaszcza z modami (znikający ekwipunek towarzysza, nagła zmiana wersji językowej, crushe)
-nic nie zmieniono w rozwoju postaci (w ID:EE dodano specjalności z BG2, tutaj pojawiła się tylko jedna, w dodatku bezużyteczna klasa)
-wyższe wymagania sprzętowe
Słowem, lepiej zagrać w oryginalnego NN (oceniłem go na 10, ale z perspektywy czasu widzę, że 8 to max)
Pograłem ostatnio i chociaż to była mordęga (notoryczne crashe uniemożliwiły mi ukończenie dodatku, a trzy razy zaczynałem kampanię) ale bitwy są super. To chyba ostatnia część z w miarę inteligentnym kmputerem! W Rome i Med 2 zawsze atakowałem przeciwnika mającego 3-4 razy więcej żołnierzy i nie było problemu, tutaj taki atak to odważna decyzja... Komputer korzysta z ukształtowania terenu i nie pozwala się flankować. Czemu jego IQ tak spadło w kolejnych częściach?
Pewnie skrypty. W dwójce komputer zaczyna po pewnym czasie spamować armiami, tutaj postawili na jakość.
Ale po co? To gra dużo nowocześniejsza niż BG I i II, spokojnie da się grać w oryginał...
Nawiasem mówiąc, sama misja Polakami była bardzo słaba. Oddziały snajperów AK, serio? Tam się ze zwykłego stena cieszono. A tutaj... przechodząc misję partyzancką spokojnie wybiłem wszystkich Niemców na mapie i zdobyłem obóz.
Świetny dynamiczny RTS. Żadnej ekonomii, aktywnej pauzy, dyplomacji. Czysta akcja.
Plusy:
- akcja
- różnorodne, złożone misje z dużą ilością zadań opcjonalnych
- ładna grafika (jak na tamte czasy)
- świetna fabuła
Minusy:
- tempo jest takie, że sporo opcji (wsparcie niszczycieli czołgów, umiejętności specjalne, naprawy) nie da się prawie wykorzystać
- nie mamy wpływu na to, jaką armią chcemy dowodzić (choć jej skład zależy już od nas)
- system umocnień jest bez sensu
- piechota to mięso armatnie
Propaganda rosyjska to jedno, ale za samą prawdę gra u mnie 10 nie dostanie... To nie podręcznik, chcę też się dobrze bawić.
Fajna gra, chociaż poza dodaniem Sowietów, jest to niewielki krok w porównaniu do części pierwszej. Bardzo mało zmian, a niektóre rzeczy są wręcz gorsze (niszczenie i obsadzanie budynków zostało niepotrzebnie uproszczone), do tego parę głupotek fabularnych i historycznych (w AK karabin był rarytasem, a tu całe oddziały polskich snajperów; zbyt dobrze uzbrojone kompanie karne armii czerwonej; wybiórcze stosowanie rozkazu 227). Nie zmienia to faktu, że gra się nieźle, a kampania jest naprawdę długa.
Taka pułapka. Nie ma na to ratunku. Pozostaje load lub granie od nowa.
Niezły, chociaż nie genialny hack&slash. Pograłem długo (ponad 60 godzin), ale w końcu zabrakło mi cierpliwości i jestem ostatecznie nieco rozczarowany.
Plusy:
- wielki, ciekawy świat
- bardzo dużo przedmiotów, zadań, umiejętności
- klimatyczna grafika
Minusy:
- schematyczna walka (gorsza niż w Diablo 2 lub Sacred)
- fatalny balans umiejętności postaci
- niskie tempo (dużo powolnego łażenia bez celu)
- męcząca muzyka
- MASY błędów
Uwielbiam Diablo, ale poza rozwojem postaci (skupionym tylko na walce) niewiele w nim RPG. Absolutnie wszystko sprowadza się do wycinania wrogów, podczas gdy w prawdziwym rpgu część (raz mniejszą, raz większą) da się zrobić bez walki - a niekiedy gra nas wręcz zmusza do tego. Poza tym - co to za RPG bez dialogów? Dla mnie nawet Skyrim ledwo się łapie w tej kategorii.
Też kiedyś tak miałem, ale z biegiem czasu wygodny interface stał się dla mnie jedną z najważniejszych cech gry.
Byłoby to dosyć skomplikowane. Musieliby całkowicie zmienić balans walk, do tego trzebaby od nowa ustalać staty przeciwników. Może uznali, że to za dużo roboty?
Ogólnie moja ocena nie dotyczy samej gry, tylko jej remastera.
Plusy:
- profesje z BG2
- poprawiony interface
- skalowanie grafiki
- dodane parę misji
- zachowany klimat oryginału
Minusy:
- nadal AD&D
- brak kilku skryptów AI z podstawowej części
Jest wyjaśnione w (już nie kanonicznych) książkach. Ich trening prawie nie obejmował strzelania - skupiali się na praniu mózgu w celu uzyskaniu bezwzględnej wierności i posłuszeństwa.
Trochę tak. Ale sporo lubi Diablo 2 (sam jeszcze rok temu pogrywałem w sieci), a ta gra strasznie się zestarzała. Gdyby zrobili to samo z nową grafiką i powiedzmy dwoma dodatkowymi postaciami + nowe itemy + nowe umiejętności (może by tak dodatkowe drzewko?) + wyższy max level, kupiłbym bez wahania.
I co z tego? Po paru latach od premiery gra już tyle nie zarabia. Lepiej ją odpuścić i zrobić coś (pseudo) nowego, zawsze jest szansa, że gracze to kupią. Choćby z sentymentu.
". brak opcji nakazującej atakowanie najsłabszych lub najtrudniejszych jednostek". Nie pamiętam, w której grze było coś takiego.
Jak będę chciał sobie przypomnieć "stare dobre czasy" to zainstaluję znowu Commandos 2. Albo i 1. Nowa gra ma wnosić coś nowego. Ta ma tylko klimat. Niby sporo, ale samym klimatem ze średniej gry arcydzieła nie zrobisz.
Niestety, ale ta gra jest strasznie liniowa. Bardzo mało w niej mozliwości. Za pierwszym razem skakanie po dachach daje ogromne poczucie swobody, ale spróbuj przejść tę samą misję dwa razy w inny sposób - możesz zmienić trasę, ale i tak będziesz robił to samo (wejście na dach i skok, pułpka i gwizdek, samurjów Muginem).
Dajesz najlepszą ocenę grze dlatego, że niedorównuje grze , na której jest wzorowana? To raczej powód do surowszej oceny. Grałem w ST zaraz po C3 i uznałem, że jest o klasę gorsza.
Aktualizacja opinii: przez pewien czas uważałem, że to ulepszony Commandos w nowożytnej Japonii. Niestety, to nie ta liga. Możliwości naszych ninja są bardzo ograniczone: poza atakiem bronią białą, ninja postać cichy atak dystansowy (jak nurek), rzut kamieniem (wszyscy mieli), Złodziejka kradzież (to samo co w C1-3), pułapkę (miał to zielony betet), snajper ma strzał ze snajperki, rzut granatem (C1-3 wszyscy to potrafili), i przywoływanie przeciwnika; samuraj ma fajny atak obszarowy i przywoływanie przeciwnika butelką z alkoholem (jak pamierosy z Comm); gejsza - a jakże, to samo co szpieg, plus atak, który na ułamki sekund ogranicza pole widzenia przeciwników. Poza tym, wszyscy mogą strzelać z pistoletów. W porównaniu do Komandosów, możliwości są mizerne. Tylko dwa ruchy są nowe, a nasi wojownicy mają po 4 umiejętności (z czego cios jest jedną, a strzał z pistoletu drugą!). Szybko wchodzi rutyna. Ale czarę goryczy przelała misja z atakiem na twierdzę - mimo, że w okolicy trwa szturm, niczym nie różni się od pozostałych. Najdrobniejszy hałas powoduje alarm (przypominam, miasto jest pod ostrzałem, skąd oni wiedzą, że strzelają akurat postaci gracza?), a wartownicy nadal opuszczają pozycje (podczas bitwy!) żeby podnieść butelkę sake. No i alarm powoduje pojawienie się wartowników. Szturm na miasto im nie przeszkadza, ale jeden hałas już tak... Misja ta tak mnie zniechęciła, że mam już tej gry dosyć. Może tak ją oceniam, bo niedawno skończyłem C3... Ale jak będę miał ochotę przejść coś w tym klimacie, to wrócę do drugich komandosów. Jak dla mnie, ta gra nadaje się tylko dla osób desperacko szukających kontynuacji tej serii.
Wymagające? W porównaniu Commandos była banalna. To chyba główna jej wada. Podobał mi się za to system walki, to było coś.
Właściwie ta gra jest Commandos 4. Wszystko zostało zrobione niemal identycznie, nawet system stref widzenia strażników jest identyczny. Czy jest lepsza? Sam nie wiem.
+inteligentniejsi wrogowie
+rożnorodne i sensowne postaci
+można chodzić z dobytą bronią (w Commados nasi ludzie musieli najpierw się zatrzymać, a dopiero potem wyjąć broń)
+ciekawy pomysł
-nie można się wymieniać sprzętem (dlaczego tylko samuraj może rzucać butelkę sake? Czemu gdy ją wrzucę na dach na który nie może on wejść jest na zawsze stracona?)
-kuloodporni i prawie nieśmiertelni samurajowie (cios mieczem w plecy nie robi na nich wrażenia, kula w głowę też nie)
-nie można wiązać ogłuszonych cywilów
-bardziej liniowe niż Commandos
Ogólnie mi się podoba, ale nie jestem zachwycony. Może to dlatego, że niedawno przeszedłem C3...
Ale chyba nie przy części trzeciej? Poza tym, teraz raczej robi się łatwiejsze gry niż kiedyś.
Ja też miałem największy problem z misjami wymagającymi refleksu. Ale są tylko dwie takie, więc da się to przeboleć.
To bardziej dodatek do dwójki niż nowa gra. W zasadzie nie dodaje nic nowego, poza paroma poprawkami (np. wszyscy mogą wiązać i przenosić ogłuszonych jeńców).
Plusy:
+ zachowany klimat
+ gra się nieźle
+ drobne poprawki
+ trochę łatwiejsza od dwójki (dla jednych)
- trochę łatwiejsza od dwójki (dla innych)
- krótka
- tylko 5 komandosów (nurka nie liczę, bo pojawia się tylko raz i to na chwilę), w dodatku tylko raz dowodzimy wszystkimi
- przeciwnicy dalej są idiotami
- dalej niewygodne sterowanie.
Początkowo mnie oczarowała, ale potem zaczęła nieludzko irytować.
Plusy:
multum opcji
różnice w zarządzaniu frakcjami
różne strategie
fajne skrypty
Minusy:
- wojskowość :( (armie łażące po całym świecie, notoryczne przekraczanie neutralnych granic, trwające tygodniami bitwy, dziwna mechanika twierdz)
- handel morski i lądowy wcale się różnią
dziwne ograniczenia (nie można podbić kraju poza twoim colanial range, nie można tworzyć faktorii w Ameryce ani państw kolonialnych w Afryce)
rozwój technologiczny zjadający 60% budżetu? Akurat.
- nie można wpływać na decyzje krajów w unii personalnej
Myślę że łatwiej spotkać ludzi którzy nazywają III i IV ''nowym gównem". W końcu każda zmiana to herezja - starość nie radość
Jeden z najsłabszych dodatków w jaki grałem. Nie dosyć że kampania jest straszliwie nudna (przez kilka misji nie można nic budować, przez co trzeba długo czekać aż nasi ludzie się wyleczą) to jeszcze nowe jednostki nie wiele wnoszą do gry. Lubię Battle Realms, ale z ,,Zimą Wilka" się nie popisali.
Oj cieniutko, cieniutko... Słaba grafika, animacje, prymitywna walka... Chyba tylko świetny humor ratuje tę grę.
I OGROM błędów. Do tego głupota NPC, którzy nie raz nie zauważają wykonania questa, niezbalansowany rozwój postaci (połowa umiejętności nie ma żadnego zastosowania), towarzysze nadający się tylko do taszczenia łupów, których i tak się nia da sprzedać, bo po w 3/4 można być właścicielem całej kasy+leków+narkotyków+amunicji świata...
Fakt, nowy system to jedna z głównych zalet gry. Poza NN 2 i ToEE nie ma gdzie w niego zagrać, a i w NN możliwości kontroli drużyny są okrojone.
Fajnie że są, ale zawsze nieprzyjemnie mi się grało Niemcami. Jakoś nie mogłem czuć satyfakcji ze zwycięstwa :/ Tak więc szkoda, że kampania była tylko dla nich.
Zabawne, ja właśnie chciałem ją skrytykować za to, że jest za łatwa... Pamiętam, że grałem Chelsea i, mimo że kupiłem tylko 1 zawodnika (Szewczenkę) tylko dwa razy straciłem punkty w ciągu sezonu. W poprzednich częściach nie poszłoby tak łatwo...
Dwa raz dawałem tej grze szansę. Na prawdę chciałem ją przejść. Bo i to D&D, i ciekawa walka, i sporo wyborów moralnych i zakończeń. Ale co z tego, skoro gra się topornie. Bohatorowie co chwila się gubią, i trzeba ich bez przerwy pilnować, a początek gry jest koszmarnie nudny.
Brak solidnej kampanii SP. Po pewnym czasie misje zaczynają nużyć, bo właściwie wykonuje się w nich 4-5 schematów, a jedyną różnicą jest ilość żołnierzy jakich mamy. Druga sprawa - ta gra to praktycznie JEST Blitzkrieg. Różnice można na palcach liczyć...
Opinia dotyczy wersji na PC, ale skoro tu takiej nie znalazłem, to oberwie się konsolowej. Bardzo przeciętna gierka, opierająca się niemal wyłącznie na walce i błądzeniu po labiryntach. Fatalna animacja postaci i średnia grafika. Jeżeli mam za coś dać plus, to za ogromne pokłady humoru i świetne menu główne.
Fakt, tego brakuje... Pamiętam, że szeregowi z jednej frakcji kopali, a drudzy pluli na przeciwników :D
Właśnie tak widzę remastery. Gry sprzed nastu lat czasem kłują już po oczach, a tu dostaliśmy starych dobrych Settlersów II, w których zagrywałem się przed laty. Właściwie nic się nie zmieniło, ale dla mnie to duży plus. Części od III zaczynają się już znacznie różnić od 2, więc ktoś chcący się cofnąć w czasie może bezpiecznie w to zagrać, nie bojąc się, że piksele go potną. Nowy silnik + parę drobnych poprawek + możliwość gdy na nowych systemach = ideał. Czuję się jak 10 lat temu...
Szkoda, że o tym wtedy nie wiedziałem... Zbierałem wszystko na muły, a potem odbywałem dłuugą podróż do ostatniego miasta.
Nigdy nie grałem w tak dynamiczną strategię. Wystarczy na chwilę sie zagapić i można zostać zniszczonym. W dodatku to jedna z niewielu gier, w których sprawdza się wojna partyzancka (szybkie zagony jazdy na słabo bronione punkty oporu i ucieczka) i dyplomacja realnie działa. Minus tylko za strasznie długie misje i poziom trudności.
Zdecydowanie lepsza od poprzedniczki. Poprawiono sporo elementów, np. podział na fabryki cywilne i wojskowe, modyfikację składu dywizji, możliwość aneksji państw satelickich, unikalne dla każdego kraju cele... Ale i nie brak pomyłek. Należy do nich dyplomacja, która w każdej części jest gorsza niż w dwójce, brak zespołów naukowych, usunięcie pieniędzy (!!!) i możliwości magazynowania surowców... No i te koszmarnie słabe samoloty. A miało być tak pięknie.
Szkoda, że trylogia Gothic zakończyła się w ten sposób. Nawet po zainstalowania wszystkich poprawek, gra i tak jest nieciekawa.
Jedna z najtrudniejszych gier w jakie grałem! Świetna walka, fizyka, i jak na tamte czasy - grafika.
Genialna fizyka. Uwielbiałem cicho podejść do orka, kopnąć go w... plecy, i patrzeć jak spada w przepaść i odbija się od skał!
Fantastyczny model zniszczeń i ciekawa koncepcja rezygnacji z poziomów. Szkoda tylko, że kampania szybko staje się nużąca.
Jestem rozczarowany. Po dodatku do Roma spodziewałem się czegoś lepszego, a tu... 4-5 frakcji (barbarzyńcy prawie się od siebie nie różnią), średnio użyteczna możliwość migracji, i tyle.
Myślałem, że to gra idealna, ale... zainstalowałem mod Europa Barbarorum! Setki nowych jednostek, masa frakcji, lepszy balans i realizm. Tylko wieże obronne są dziwnie mocne.
Świetna gra, ale gdy przeciwnik zrekrutuje gejszę, to masakra... Przez całą kampanię uciekałem przywódcą przed nią po planszy i nic nie mogłem jej zrobić, bo moi ninja padali jak muchy!
Gram do tej pory. Chyba najlepsza gra w serii (następne mają zalety, ale i nowe wady dochodzą). No i wyszło do niej sporo fajnych modów. Nawiasem mówiąc - mój rekord, to podbicie Włochami ZSSR, Francji, GB, USA i Afryki, a mój pochód zakończył się na Islandii... i Indonezji.
Już wolę znowu zagrać w Diablo albo Sacred.
Genialny mod. Dotyczy to zwłaszcza BG 1, gdyż ,,podciąga" ją do standardów dwójki (w sterowaniu, grafice, rozwoju postaci, interakcji, itp.). Ale instalacja jest bardzo skomplikowana, wymaga masę miejsca na dysku (wymaga zainstalowania obu części gry - potem jedynkę można odinstalować, ale i tak to dużo) i czasem generuje błędy. Ale to już problem wszystkich modów. Jeżeli chcecie grać tylko w BG 2, możecie sobie go z czystym sumieniem odpuścić.
Niby lepsza od Kozaków... Bo i błędy poprawione, i rozbudowana... Ale gra się gorzej. Mało jednostek, strasznie długie walki o każdy dom i podwórko, ogólnie mało w tym dynamiki.
Z początku grało się świetnie, ale szybko się nudzi. Brak możliwości planowania rozwoju postaci i konieczność długich powrotów do miasta po mikstury i sprzedaż łupów skutecznie psuje klimat. Same muły i grafika to trochę za mało...
Może nie jest genialna, ale zawiera OGROM oryginalności: sposób ,,rekrutacji" jednostek, punkty honoru pozwalające na przejęcie wroga bez niszczenia go, rabowanie zasobów, rozpoczynanie budowy bez posiadania wszystkich wymaganych zasobów, ciekawe frakcje i wiele innych. Szkoda, że sama treść gry nie była wybitna i większość z nich pójdzie w zapomnienie.
Tak się powinno robić dodatki do gier - Diablo 2 ale ładniej, więcej, lepiej!
Gdyby nie bardziej rozbudowany rozwój postaci, to można by ją pomylić z jedynką... Ale w sumie nie musi to być wada.
Fajna. Nie jest to może Warcraft 3, ale ma swój klimat. Za to tryb RPG to jakaś pomyłka. Po co tracili czas na coś takiego?
Genialny mod. Gdyby nie to, że ta sama grafika i muzyka, to można by powiedzieć, że to alternatywne Heroes IV. I można go skonfigurować wedle własnego uznania... Nie wiem tylko, dlaczego nie mogę w nim odtwarzać filmów
Takie wschodnie AoE 2... Szkoda, że jest tak dużo błędów i koszmarnie głupi komputer, ale grywalność i tak powala.