Jako świeży nastolatek czytający Tolkiena i inne fantasy BG 1 był jak spełnienie marzeń. Super dubbing (nie było obawy że czegoś się nie zrozumie), tworzenie postaci, chodzenie po lasach, wioskach, ruinach zamków, rzucanie czarów, dialogi, system reputacji (skończyłem jako "upadły paladyn", z którym nikt już nie chciał rozmawiać :D). Wcześniej czegoś takiego po prostu nie było. To była po prostu bajka :-)
Rozumiem autora, tak samo nie zachwycam się starymi filmami, które też dla innych są kultowe.