moim zdaniem w przypadku wielu graczy, chyba faktycznie głównie starszych, problemem jest nie to , że gra jest brutalna i wcale nie jest tak, że im brutalniejsza, tym lepsza, problemem jest - i chyba głównie o to chodziło autorowi - że gry są tak strasznie infantylne pod względem fabularnym. Ja np. bardzo chciałbym w końcu grać w gry, których fabuła daje więcej do myślenia, gdzie wybory nie są takie oczywiste, gdzie świat i bohaterowie nie są czarno-biali. Mi już nie wystarcza to, że idę przed siebie i rzezam. Dlaczego wciąż fabuła gier tak daleko odstaje od fabuły przeciętnych filmów kategorii B, nie mówiąc już o książkach?