Ucieczka - TAK, ok, ale...
Cała sztuka polega na tym żeby się za to wszystko zabrać póki jest czas bo jak już bomby zaczną spadać, trzeba będzie wszystko rzucić z dnia na dzień i nierzadko utracić jakieś ważne rzeczy osobiste, dokumenty a pondato granicę będą kontrolować i *faceta już nie wypuszczą* (tak jak na Ukrainie) - to równie dobrze można sobie już w łeb strzelić albo iść powalczyć za interesy anglosaskie (i polski romantycysm) kiedy sobie wszyscy tutaj idealny poligon urządzą bo i tak już prawie całe życie dotychczasowe w kanał. Mowa tutaj o osobach co mają jakieś aspiracje, biznesy, albo pracowali nad czymś konkretnym X lat, może wiele poświęcili i nie mają zamiaru dać sobie rujnować tego. Nie tacy co chcą się "tułać" na zbity pysk byle tylko do woja nie trafić jak już przyjdzie co do czego (albo kobiety zmuszone do szybkiego uchodźctwa stania w ogromnych kolejkach tłumach itp). Mowa o takich, którzy chcą normalnie kontynuować życie i zarobek ale w nowej lokalizacji, jak i też zabrać wszystko na czym im zależy
Dodam jeszcze że innym powodem na ucieczkę z kraju jest sytuacja ekonomiczna (prócz zagrożenia) także jedno i drugie za tym przemawia, a nawet gdyby Rosja podkuliła ogon i poszła na ugodę to wątpliwe żeby wojna ekonomiczna przystopowała.. no a bez niej to tak czy siak mieliśmy już powoli rozpedzającą się inflację i polityczne rozdawnictwo żeby zdobywać wyborców...
Widzę że jest nieco ogarniętych, takich mentalnie "światowych" osób na forum. Ktoś chętny na wspólną ucieczkę? Na dzielenie kosztów lokum itp? Może nawet poza Unię? Przy zarobku zdalnym? Pogadajmy na [email protected] Najfajniej jakby w zbliżonym wieku, ja M 28, mile widziana każda płeć i orientacja ale gdyby jakaś singielka była chętna to wtedy możemy to nawet traktować jako przedłużone wspólne wakacje bo dlaczego nie połączyć koniecznego z fajnym. W związku z główną tematyką forum dobrze wspomnieć że w gry na pewno pograć lubię, najbardziej RPG-i ostatnimi czasy
Zobaczmy ile z tego gadania o ucieczce to na poważnie jest a na ile fantazje na zasadzie "co gdyby"