Urojenia są bardzo poważnym objawem. Mogą świadczyć o schizofrenii, zaburzeniach dysocjacyjnych czy zaburzeniach osobowości z wiązki B. Dobra wiadomość, że to można leczyć. Koniecznie zgłoś się po pomoc do lekarza psychiatry, a on pomoże Ci obrać ścieżkę leczenia. Trzymam kciuki za Ciebie. Wierzę że dasz radę i wyjdziesz jeszcze na prostą.
Zamówiony już dawno pre order, w wersji kolekcjonerskiej. Już nie mogę się doczekać. Oby Warhorse się rozwijało i tworzyli kolejne genialne gry
Fotele gamingowe za sto lat, będą się drastycznie różnić od tego co jest obecnie na rynku. Będą one minimalizować czas potrzebny na inne czynności, abyśmy mogli w pełni oddać się grą. Przede wszystkim będą miały wbudowane podajniki energetyka jak i papki odżywczej dla kosmonautów, aby zaspokoić potrzeby fizjologiczne gracz, nie odchodząc od PC. Do tego oczywiście pod siedziskiem musi być podłączony do kanalizacji zbiornik na... ekhem... fekalia. Taki fotel w podgłówku będzie miał wbudowany system połączeń neuronowych, aby sterować w grach myślą, żeby zminimalizować czas potrzebny na przebycie impulsu od mózgu do dłoni. Od teraz czas reakcji będzie wyłączony z rozgrywki.
15 lipca 1410
Nadszedł ten dzień. To jest chwila która zadecyduje o dalszych losach świata. Reszta zakonu padła z rąk moich i moich braci. Ciężka batalia okupiona krwią moich towarzyszy. Zostałem tylko ja. Ode mnie wszystko zależy. Jeśli zawiodę, świat zginie pod obcasem Templariuszy. Nie mogę zawieść…
Słońce wzeszło już dawno, czuć nerwową atmosferę wśród oddziałów Króla Jagiełły. Wszyscy zdają sobie sprawę, że to może być ich ostatni dzień na tym padole. Jednak nikt się nie waha. Stawka jest zbyt wysoka. Łączy nas jeden cel, jednak inne motywy pchają do działania. Nawet sam król nie wie o moim zadaniu. Tylko ja mogę dokończyć co zostało dawno rozpoczęte.
Rozbrzmiał róg, zaczęło się! Wraz z kawalerią ruszam prawą flanką, musimy rozbić krzyżacką artylerię zanim zagrozi naszym oddziałom. Świst powietrza, okrzyki towarzyszy, nozdrza zatkane przez wzniecone przez kawalerię kłęby kurzu. Ledwo widzę gdzie jadę, ale muszę ufać sojusznikom, jadę za nimi.
Niedaleko przeleciała kula, nikogo nie trafiła. Nie minęło kilka sekund, po lewej ręce Ziemowit z Borysowa został trafiony. Zmarłych będziemy opłakiwać po bitwie…
Dotarliśmy, pod naporem naszych ostrzy żołdacy krzyżaccy obsługujący artylerię padają jeden po drugim. Jeszcze jedna, ruszam, już niedaleko… Chaos, co się stało? Leżę na mnie mój koń, czuje ciepło, dotykam skroni, krew… moja? Co się stało? Atakowałem artylerię, musiałem zostać trafiony, ale żyję. Muszę się wydostać. Ciężko, ale się udało. Co się dzieję? Wygrywamy artyleria rozbita, kurz opada, toczy się regularna bitwa. Rzut okiem na drugą flankę, chorągiew padła! Przegraliśmy? Nie! To się nie może tak skończyć. Co robić? Artyleria! W wielkim wysiłkiem przesuwam armatę, celuje w oddziały na drugiej flance… Strzał, trafienie! Udało się, podnoszą chorągiew, przewaga odzyskana.
Muszę go znaleźć. Gdzie on jest? Widzę, w czarnej zbroi, mistrz zakonu Templariuszy, mistrz Zakonu Krzyżaków, Ulrich von Jungingen, mój cel. Z wielką łatwością posługuje się mieczem. Kolejni rycerze padają od jego ostrza.
Biegnę, dwóch zbrojnych mi zastawia drogę, muszę ich pokonać. Pierwszy zamachuję się na mnie poziomo na wysokości szyi, skłon, skrócenie dystansu, jestem obok, pchnięcie ostrzem w szczelinie między hełmem, a pancerzem, został jeden. Odskok, dobywam miesza, markuje cios na głowę, on chce blokować, ale moje ostrze nie dociera, obrót, pchnięcie między pasy trzymające napierśnik, nie cierpiał…
Ruszam dalej, udało się, nim dotarłem zdążył powalić tuzin najlepszych rycerzy, zmarłych będziemy opłakiwać po bitwie. Dostrzegł mnie, zaczyna mówić, opowiada, o planach, o tym co mi zrobi, dlaczego on tyle gada, czemu Templariusze tyle gadają, kiedy jest czas na działania? Atakuje, cios na prawy bark, zbijam z łatwością, to pułapka, ból w brzuchu, kopniak, muszę odskoczyć. Wyprowadzam serie szybkich ciosów, wszystkie zbija, jest lepszy. Markuję cios na lewy bok, wyprowadzam na prawy, chwycił klingę, złamał. Jestem bezbronny, przegram… Mogę zrobić tylko jedno… Ból w brzuchu, przeszył mnie, chwytam go za nadgarstek, przyciągam się, cios ukrytym ostrzem w twarz. Udało mi się, zwycięstwo.
Mistrz Templariuszy padł, ja też, zmarłych będziemy opłakiwać po bitwie.
Zwycięstwo, ciemność…