To typowa konsolówka, ale na piecu też gra się całkiem przyjemnie. Interakcji z tubylcami właściwie nie ma- robią jako tło, a sztuczna inteligencja, pomimo tego że kulawa, to żołnierze wroga napędzani nią, strzelają dość celnie. Prowadzony przez nas agent, jest w stanie przetrwać krótki ostrzał, ale nie jest nieśmiertelny. Na szczęscie dokonania nie znikają po jego (naszej) śmierci. Z minusów dużych uznaję, że nie można wejść do wiekszości budynków(buuuuuuu), pojawiających się znikąd wrogów, a także krótkiego okresu poszukiwań naszej osoby przez nich. Za to hak z linką do podczepień i ewolucji, oraz spadochron-wymiatają. Ogólnie mocne 8.
Gra mocno niedoceniana moim zdaniem. Zapewnia solidne pokłady długiej rozrywki. Jeśli ktoś lubi Lovecraftowskie klimaty- kultyści, pradawni bogowie, tajemnicza zaraza, obce wymiary- poczuje się jak w domu. W teamie możemy mieć od jednego do czterech komandosów, z których część ma unikalne zdolności specjalne, aczkolwiek mało przydatne, chociaż taki Doc, potrafiący leczyć bez konieczności targania ze sobą środków medycznych, czy osiłek mogący zabrać dwa razy więcej sprzętu niż pozostali, są świetnymi członkami drużyny. Owszem, AI przeciwników reprezentuje żałosny poziom, lecz po pierwszym naszym wystrzale, wrogowie zbiegną się zewsząd, i będą atakować z dziką rozkoszą, więc trzeba dobrze wybrać punkt oporu i często korzystać z pauzy. Gra ogólnie nie jest zbyt trudna, co nie znaczy, że łatwa, a idzie przegrać właściwie tylko w etapie WAR, gdzie trzeba działać szybko, i bez sentymentów.
Gra jest fajna, niestety bardzo króciutka. Etapy pomyślano i zaprojektowano ciekawie, a wiele elementów na planszy nie służy do niczego, co też jest dobre, bo wprowadza znane z przygodówek kombinowanie, chociaż sama rozgrywka jest niezwykle logiczna, pomimo zmienionej perspektywy. Samorost 1 przypomina raczej reklamówkę gry/ demo, bo spokojnie idzie go ukończyć w 5 minut. Wielka szkoda, że autorzy nie dołożyli tak ze 100 plansz, ale mimo wszystko należy się solidne 8.
Gra jest fajna, niestety bardzo króciutka. Etapy pomyślano i zaprojektowano ciekawie, a wiele elementów na planszy nie służy do niczego, co też jest dobre, bo wprowadza znane z przygodówek kombinowanie, chociaż sama rozgrywka jest niezwykle logiczna, pomimo zmienionej perspektywy. Samorost 1 przypomina raczej reklamówkę gry/ demo, bo spokojnie idzie go ukończyć w 5 minut. Wielka szkoda, że autorzy nie dołożyli tak ze 100 plansz, ale mimo wszystko należy się solidne 8.
Zacznę od plusów- ładna grafika, muzyka, proste sterowanie...
A skopane wszystko inne- fabuła mdli i muli, w sumie nie bardzo chce się ją poznawać, ani nie bardzo wiadomo o co w niej chodzi. Bohaterowie w ogóle nie przekonują do siebie, ale najbardziej skopana jest walka. Walka, to po prostu tragedia! Za łatwa, za prosta, nie ma żadnych wyzwań nawet z bosami, jakby przechodziła się sama. Nie potrzebujecie żadnych nowych broni, ani uzdrwiających znajdziek, tudzież fenixsów. Finale co prawda słynęły z masy potyczek, jednak w poprzednich częściach (szczególnie tych pierwszych), trzeba się było nastarać, nagrindzić, wylewelować postacie, aby przejść dalej- tu tego nie ma. Gra nie warta zakupu, chyba że w jakiejś taniej serii, albo jako dodatek do płatków.
Siema- nie zaszkodzi zaktualizować różne sterowniki, dx, itd., ale wygląda mi to na jakiś błąd z ustawieniami graficznymi. Wyłącz może vsync, i jakieś wodotryski. Pamiętam, że Deus EX, też miał podobne problemy z grafiką, i po wyłaczniu paru rzeczy zaczął dopiero działać. Oczywiście może go jeszcze blokować Firewall, bo te komunikaty o błędach, czasami są poprostu z du... Brak jakiegoś kodeka, wina serwera, albo niekompatybine coś na twojej konfiguracji.