Od: DziałBadań[email protected]
Do: [email protected]
Data: 11 lis 2028, 09:00PM
Temat: Działalność zakonu na terenie Europy w XVIII w.
Ta nowa technologia odzyskiwania zniszczonych dokumentów jest wspaniała.
Spójrzcie co udało nam się odzyskać. Zapis oczywiście odnosi się do Uchwalenia Konstytucji 3 maja 1791 roku w Polsce. Najbardziej zainteresuje was to, że obiekt wspomina o użyciu fragmentów Edenu.
Pozdrawiam, Cirilla Zamoyska
Załącznik:
2 maja 1791 roku.
Jeszcze rok temu mógłbym postawić zbroję husarską, że skończę jako najemny rębadło dla jakiegoś przygrubego weterana, który zarzeka się, że w młodości Zawisza Czarny mógłby mu trzewiki czyścić. Śmieszne, że wszyscy chcą dzisiaj być wielkimi bohaterami. Napadać na Moskwę i palić okręty Szwedów. Wszyscy, poza mną. Czy teraz jestem w lepszym miejscu niż myślałem, że będę? Wielu ludzi pewnie uważałoby, że tak. Ale jak dla mnie, niczym się nie różnię od zwykłego mordercy. Wpakowałem się w jakiś mistyczny konflikt między dwoma wielkimi bractwami, których członkowie od setek albo i tysięcy lat próbują się pozabijać i przejąć kontrolę nad światem. Takie tam bzdury. Sam nie wiem kto jest głupszy, ja czy ludzie dla których pracuję. Oni myślą, że zmienią świat, a ja myślę, że jestem mądrzejszy od nich. Potrzebowali ludzi którzy mogą zabijać, a ja się do tego nadaję jak mało kto. Przynajmniej karmią dobrze. Kto jest lepszy? asasyni czy templariusze? Nie mam pojęcia, oba bractwa są tak samo zapatrzone w swoje racje. Zostałem asasynem bo potrzebowałem jakiejś pracy. Czuję, że jutra mogę nie przeżyć i postanowiłem, że spiszę swoje ostatnie myśli. Może to przez ojca, on zawsze spisywał swoje idiotyczne przemyślenia. W każdym razie, jutro mamy bronić podpisania konstytucji. Co o tym myślę? Nic, nie mam pojęcia co to oznacza. Gerwazy, największy mądrala jakiego znam, twierdzi, że to historyczny moment który zmieni świat na zawsze. Tak samo jak i jego przyjaciel który cały czas powtarza, że Gerwazy to imię idealne i powinno się znaleźć w jakiejś sławnej powieści. Rozbrajająca z nich para dziwaków. Szkoda, że moja matka tego nie słyszy, pewnie wypluła by wszystkie zęby. Templariusze pewnie nas wybiją co do jednego. Ale to nic, najważniejsze, żeby konstytucja została podpisana. Jesteśmy jedynie dywersją. Choć według mądrali powinniśmy być bezpieczni, bo przesunęli potajemnie datę podpisania o 2 dni, lecz ja wiem, że templariusze są zawsze krok przed nami. Szczwani skubańcy z nich, a do tego bogaci jak sam papież. Ciekawe co by było, gdyby papież też był templariuszem. Ha! To by dopiero było. Wczoraj, miałem zaszczyt osobiście spotkać Ignacego. Jest ważną szychą i pewnie zmieni historię, a spotkałem go ja, zwykły obszczany zabójca w kapturze. Szach-mat matko. Bije z niego charyzma, wygadany i przystojny. Moi rodzice daliby sobie ręce uciąć żebym był jak on. Muszę już iść spać, żeby być gotowy na 3 maja. Niech Bóg czy inne wsio mnie osądzi.
Nie mogę zasnąć, trzęsę portkami. Prawie jak za starych czasów, kiedy uciekałem przed pijanym tatusiem.
4 maja 1791
Udało mi się przeżyć. Atak templariuszy nie był atakiem skrytobójców. O nie. To był atak małej armii. Szturm na nas. Używali magii, która naginała umysły mych towarzyszy. Zdarzenie nie do opisania. Na szczęście podpisanie Konstytucji przebiegło bez problemów. Od wczoraj Polska świętuje jakby nie robiła tego przez 100 lat. A ja umieram ze świadomością, że jestem bohaterem. Dziwnie potoczyło się dla mnie życie.