Finał Doctora Who był na zmianę świetny i trochę rozczarowujący, ale ogólnie myślę, że spisali się dobrze. I nowy doktor jest bardzo intrygujący, ciekawe, jak go wyjaśnią...
Biologia była... dziwna. Nie podobała mi się :< Boję się, że może być baaardzo źle z wynikiem
To było dziwnie proste, ale kilka rzeczy zawaliłam. Nie powinno być mniej niż te 70%, ale dokładniej nic nie wiem. Tak jak Stra nie sprawdzam odpowiedzi ;)
Powiem tak - chyba nigdy nie było mi tak wszystko jedno xD Ogólnie - z matur z wcześniejszych roczników miałam tak średnio 80%, ale wiecie, to jednak nie to samo =.=
OBY DALI DUŻO ELEKTROCHEMII
DUŻO
@d@m - Dzięki :) właśnie powtórzyłam blok D i zrobiłam kolejny arkusz, muszę jeszcze nauczyć się tych równań rozkładu wody w elektrolizie i katalizatorów w organice i powtórzyć cukry, bo ni cholery ich nie pamiętam. Ty?
Ja już po ustnym angielskim - 100% ;)
Ale ma radość nie będzie trwała długo - jutro chemia =.=
Ach, gratuluję wszystkim! Ja mam 22 =.=
Ale mam w biblio Pratchetta i mitologię grecką, to przynajmniej nie jest to aż taka mordęga i horror
wlodzix - Tia, ustne są tylko dla szkoły.
Zazdroszczę, że już masz za sobą. Jaki miałeś temat?
Arkusza nie sprawdzają w zamkniętych, liczy się tylko karta odpowiedzi.
Ech, bez sensu. Uważam, że po pierwsze - można się było domyślić, a po drugie - zawsze na maturze jest takie zadanie i to ZAWSZE są nagłówki. No ale co poradzimy.
@d@m - no to high five! Najgorsze tematy do matury dla mnie, dzięki Bogu za.... tydzień i dzień będę mogła się z botaniką radośnie pożegnać
KANTAR - chyba ten, który w ogólnym rozrachunku wyjdzie korzystniej po uwzględnieniu przeliczników.
@d@m - gdzieś przeczytałam że CAE daje 4 chyba. Ale taka biola po angielsku to musi być fuuuun
boskijaro - a Zumba żebyśmy ruszyli nasze leniwe tyłki sprzed kompów xD
@d@m - wydaje mi się, że tak. To jest jakoś potem że dany certyfikat przeliczają na ocenę czy coś, ale głowy nie dam.
Ja pierwszy raz przekroczyłam limit słów bo dostałam nagłej weny. I musiałam wykreślać takie piękne zdania :<
@d@m - swoją drogą gratulacje za CAE
Nie orientuję się tak dobrze w polibudowskiej rekrutacji, bonie ma opcji żebym tam poszła, wiec musisz użyć wujka google.
@d@m - a ty na farmacji się bujasz?
Po pierwsze w Kraku na wetę liczą język, ale i tak bym pisała, bo z tym językiem problemu to mając je ponad 90% z rozszerzenia zawsze mam większe szanse na innych kierunkach, jeżeli biola albo chemia mi nie pójdzie i weta odpadnie ;)
Edit - Avenger - myślę, że tak. Ale wyrocznią delficką nie jestem, więc wiesz ;)
No tak, musisz wiedzieć, czy dany kierunek jest oblegany czy nie, ale myślę, że nie masz się czym przejmować i spokojnie możesz złożyć ;)
WOLNE DO PONIEDZIAŁKU. w sumie połowa za mną. jeszcze tylko ustne i biologia z chemią... takie tam, pikuś.
=.=
Co do able - słówko to enable
Dla mnie najgorsze było te przerwy pomiędzy... w sumie wszystkie matury pisałam dwie godziny, a z ostatniej wyszłam przed 17 =.= Kto to wymyślił.
Dla mnie podstawa była banalna, z rozszerzenia w rozprawce waliłam takie konstrukcje o które sama siebie nie podejrzewałam, nie mówiąc o tym, że zaczęłam od "It is known" za co już mam plusa ;)
Listeningi nie były tragiczne, jak miałam w tamtym roku podręcznik z advanced na lekcjach to były bardziej niemiłosierne. Te się dało na lajcie zrozumieć.
AvengerXXX - składaj gdzie chcesz, progi zmieniają się co roku, u nas na polibudzie były na jednym roczniku na budowlankę śmiesznie małe progi i wszyscy tam złożyli, więc progi podskoczyły o ponad 200% ;)
@d@m - liczę w siłę prokrastynacji :D Myślałam o obejrzeniu jeszcze Hannibala ale to zostawiam już na po maturze ^^
Serek - dzięki.
kantar - warto powtórzyć wyrażenia rozprawkowe, czyli wszystkie moreover, however, taking all into consideration... no i co oni punktują w tych wypracowaniach. warto sobie przypomnieć jakieś gramatyczne konstrukcje z którymi może masz problem.
mi słuchanie nie robi trudności, całe wakacje oglądałam doctora who bez napisów, osłuchałam się z tak zakręconymi akcentami że historia
@d@m - jasne ;)
doszłam w końcu do tych prostych form ale nie chce mi się wczytywać głeboko, czy jets ktoś zorientowany co punktują w takiej np pocztówce czy zaproszeniu? Coś było że pięć informacji, tak?
A ja nadrobiłam w tamtym tygodniu dwa sezony Gry o Tron w ramach przygotowania do matury :>
Kardynał to błąd wykazujący nieznajomość utworu. Tak naprawdę nikt tutaj ci nie powie, czy ci wyzerują czy nie, bo po pierwsze nikt nie zna klucza, po drugie nie wiesz na jak łaskawego egzaminatora trafisz i w końcu jak bardzo będzie ów egzaminator chciał dla ciebie naciągać klucz. I zazwyczaj starają się nie oblewać, więc jeżeli doszedłeś do przynajmniej dwóch wniosków i masz jakiś jeden tok myślowy tam to powinni zaliczyć.
Stra - jeszcze lepiej - Górny Śląsk ;) Więc Wrocław i jeszcze Kraków mam najbliżej. Jeżeli będę musiała to pójdę gdziekolwiek.
Trzeba by w końcu zrobić gruntowną powtórkę z chemii, ech
Łatwiutkie to było, wyszłam ponad godzinę przed czasem. Teraz muszę powtórzyć sobie proste formy z angielskiego, bo nawet nie pamiętam jak się pisało jakieś durne listy czy zaproszenia xD
domin12 - miała ;) Poznań niestety w cholerę daleko ode mnie, ale w ostateczności jeżeli mnie przyjmą to nie pogardzę :)
Spanie nieregularną ilość godzin w ciągu tygodnia, czyli jak piszesz w tygodniu nawet 5 a w weekend 12 bardzo wykańczająca działa na organizm. Spij albo więcej w tygodniu albo mniej w weekendy.
Rozprawka miał temat (nawet specjalnie wyszukałam, bo żadnych uzależnień nie pamiętałam) o wadach i zaletach elektronicznych wydań gazet i magazynów ;) Do wyboru była recenzja, za co się nigdy nie zabieram, i opowiadanie, które jest jeszcze gorsze.
CKE opublikuje klucz we wrześniu w tego co wiem.
wlodzix® - ta, chodziło o tych trzech.
Avenger - spisanie zdań z fragmentu to cytowanie, ale jeżeli nie dałeś w cudzysłów to będziesz musiał się modlić, żeby egzaminator był łaskawy i ci tego tak nie zaliczył.
Co do matmy jestem spokojna, to jest taki banał...
Pisałam, miałam w sumie 92% ;) Dwa punkty mi poleciały w gramatyczno-leksykalnej a dwa w rozprawce
Jeszcze co do kamciovita - googiel nie gryzie, znalazłam coś takiego:
Czy jeżeli nie zdałem egzaminu z jednego przedmiotu w maju, mogę poprawiać ten egzamin w sierpniu?
Tak, ale pod pewnymi warunkami. Jeżeli przystąpiłeś do wszystkich egzaminów z przedmiotów obowiązkowych w części ustnej i pisemnej, i nie zdałeś jednego egzaminu (ustnego lub pisemnego), możesz poprawiać ten egzamin w sierpniu.
Więc przyjść musisz. W sumie myliłam się co do tego polskiego najwyraźniej, sorry za wprowadzenie w błąd.
Ustne to oblanie całej.
Ja dałam cybernetyk i cybernet.
A problemy... em, brak przyszłościowego myślenia wśród naukowców i... cholera, nie pamiętam.
Cała moja klasa w pewnym momencie się poddała z pisaniem, z jakiego okresu jest Przedwiośnie, bo to jest w nurcie pozytywistycznym ale jednak napisana w XX leciu, więc sobie darował praktycznie każdy ;)
Ja wolałam nie odnosić się do całości, bo w kluczu pewnie nie będzie za to punktów, ewentualnie walor, a nie chciałam tracić czasu.
Imak - podziwiam za analizę wiersza. Ja bym do tego z kijem nie podeszła.
cybernet ;)
Edit: Kamciowit - zależy. Jeżeli nei pójdziesz na np matmę albo jezyk to cała oblana i w przyszłym roku poprawiasz całość, jezeli na przedmioty dodatkowe to możesz pisać w sierpniu tylko tą jedną. CHYBA
[6] - kardynała mozesz walnąć wszędzie. Jak napiszesz że Słowacki napisał Pana Tadeusza a Mickiewicz Przedwiośnie to trochę lipa ;)
A w temacie - to jest bardziej rzeczówka niż kardynał. Prędzej anulują ci akapit niż całą pracę.
Stra - tak, ironia ;) To się zrobił taki running joke w szkole, co ktoś spotykał maturzystę to padało pytanie - co pisałeś? Pewnie Glorię?
A to zadanie z do człowieka i dla człowieka było... dziwne O.o
A na wypracowaniu standardowo woda lała się strumieniami.
Jak masz dwie strony to nie liczą, ale jeżeli masz dwie i linijkę to mogą policzyć, no bo np cytaty nie liczą się w słowa, więc pewnie w ogólnym rozrachunku wyjdzie mniej.
Co pisaliście? Oczywiście Glorię Victis? :>
@d@m - jakoś iiidzie. Witek się robi, teoria też coś niecoś wbija się do głowy. Dzieki Bogu w tym roku znalazłam przyzwoitego korepetytora bo bym chyba nie uciułała marnych 50% tylko z lekcji =.=
Ale przez niego wszędzie rysuję wzory kreskowe w organice xD
Jedziemy do Gęstochowy - widzę, że jesteś na bieżąco z tymi 4 latami liceum ;)
Niestety z roku na rok matura robi się prostsza, ale jednocześnie klucz robi się coraz bardziej nienormalny, zadnia są coraz gorzej układane i za dużo trzeba się domyślać. Kiedyś arkusze były bardziej przejrzyste i pokazywały w większym niż teraz stopniu faktyczną wiedzę. Do tego coraz intensywniejsze uszczuplanie puli punktowej pokazuje bardzo mało, bo np w testach wyboru 5 rzeczy masz punkt za trzy dobrze dobrane a dwa za pięć. Dużo bardziej sprawiedliwie byłoby z większą pulą punktową i nie aż takim sztywnym kluczem.
Co do podejścia - nie stresujcie się później będzie gorzej bo sesja itd. - jest to podejście jak nie możesz mieć problemów bo w Afryce umierają dzieci. Nie dotyka mnie to, nie jest to moja rzeczywistość, więc czemu mam z tego powodu nie mieć problemów?
graczo1818 - jakbyś nie zauważył tutaj nikomu nie zależy na 100% tylko na 30 ;)
Ridż - nie denerwuj się, tylko sobie nadszarpniesz nerwy, nie wyśpisz się i jutro będzie ciężej się skupić. Zajmij się czymś, co ci pomaga na stres, jeżeli nie potrafisz się uczyć to nie ma sensu, odreaguj jakoś nerwy. Damy radę!
Mam bardzo dużą nadzieję, że odpuszczą sobie w końcu Lalkę. Nie czytałam a streszczenie to męka =.=
Z epok najlepiej wiedzieć, która lektura z której ;) Ale sama moja polonistka powiedziała, że takie "uczenie się o" nie ma specjalnie sensu.
Ja się stresiłam od miesiąca ale już od kilku dni mi przeszło. Nie ma się co bać - co zrobiłeś to zrobiłeś, możesz teraz jeszcze przypomnieć sobie streszczenia ważnych lektur. Z wypracować nigdy orłem nie byłam, ale kluczem do zdanego polskiego jest pisanie na temat i nie pisanie o rzeczach, których nie jesteś pewien, żeby nie walnąć błędu rzeczowego albo kardynała.
Co do klucza - mając w klasie trzy dziewczyny zdające rozszerzenie wiem, że pisanie "pod klucz" jest cholernie trudne, bo to, czego oni oczekują czasami przerasta zdolności przeciętnego ucznia. Jak mówiłam - wal ogólnikami jeżeli lektura będzie do dupy, ubieraj w ładne słowa i czytaj uważnie czytanie ze zrozumieniem, żeby tam nabić jak najwięcej punktów.
$erek47 - co do dziadów i lalki nie możesz być taki pewny, bo dwa lata temu na pierwszej próbnej byli Chłopi, na drugiej próbnej byli Chłopi i na majowej też byli Chłopi ;)
Co do stresu - odchodziłam od zmysłów przez ostatni miesiąc, a od połowy tamtego tygodnia nie czuję ani trochę spiny. Nie wiem o co chodzi ale nie narzekam ^^
Ja matmy się ani trochę nie boję, angielskiego też, że tak powiem - z palcem w nosie na pędzącej betoniarce. Nigdy nie byłam orłem wypracowań i to mnie martwi w polskim, do tego jak dowalą jakąś tragiczną lekturę to może być ciężko. Ale to trzeba tylko zdać, więc te 40% starczy :D
No ale jeszcze mam biologię i chemię, które mogą być tak przewalone że szkoda gadać =.=
1. mefek - polski (P) // angielski (P) // matematyka (P) // historia (R) // WOS (R)
2. Nimreh - polski (P) // angielski (R) // matematyka (R) // Chemia (R)
3. Coltain - polski (P) // angielski (R) // matematyka (R) // Geografia (R)
4. $erek47 - polski (P) // angielski (R) // matematyka (R) // fizyka (R)
5. matmafan - polski(P) // niemiecki (P) // matematyka (P) // geografia (P)
6. Reality - polski(P) // niemiecki (R) // matematyka (R może) // angielski(R) // Informatyka(R może)
7. V3n - polski (P) // angielski (R) // matematyka (P) // biologia (P)
8. lewy rangers - polski (P) // angielski (R) // matematyka (P) // biologia (R) // chemia (R)
9. Wiewiórk - polski (P) // angielski (R) // matematyka (P) // WOS (R)
10. Kejwmen - polski (P) // angielski (R) // matematyka (R) // Informatyka (R)
11. AvengerXXX - polski (P) // angielski (P) // matematyka (P) // WOS (P)
12. Stra Moldas - polski (P) // angielski (P) // matematyka (P) // biologia (R) // chemia (R) // fizyka (P)
13. Verty - polski (P) // angielski (R) // matematyka (P) // biologia (R) // chemia (R)
Jak idą przygotowania? :D Ja bym musiała w końcu skończyć pierwszego Wicia z chemii...
Jestem w sumie tydzień przed maturą a masa osób w mojej byłej klasie dalej nie wie, co ze sobą zrobić. Po pierwsze - w ciągu tych dwóch najbliższych lat preferencje na pewno ci się chociaż trochę zmienią (bo zazwyczaj tak jest jeżeli nie masz celu określonego na 100% od początku) może zainteresujesz się czymś nowym, usłyszysz gdzieś o jakimś kierunku.
Martwienie się o studia w pierwszej liceum jest śmiechu warte
Ja podobnie - nie posiadam, własnej kasy bym nie wyłożyła, ale jakby ktoś ma ambicję podarować - nie pogardzę ^^
O, ale pędzelek do kany jest ciekawym pomysłem, hm. Ale ostatnio wszystkie oszczędności i tak poszły na tablet graficzny, więc zapasy mangowo-gadżetowe będę uzupełniać jak znowu coś uzbieram ^^
A ja mam pytanie, jeżeli taka dyskusja już była to z góry mówię - nie wiedziałam.
Jakie macie poglądy na czytanie mang na necie? Mam znajomą która twierdzi, ze robiąc to czuje, jakby zdradzała rodzime wydawnictwa i będzie czekać na wydania nad Wisłą. Jak dla mnie jedno nie wyklucza drugiego i dzięki skanów można bardzo rozszerzyć tytuły, które się czyta i zdecydować się, czy faktycznie warto kupić daną serię.
Neon Genesis Evangelion, Cowboy Bebop, z filmów, jakbyś miał ambicję to Perfect Blue i Paprika. Obydwa rozwalają mózg ;)
Niestety MUSISZ zapytać się jakiejkolwiek szkolnej polonistki, bo każda szkołą ma swoje wytyczne które dodatkowo mogą się zmieniać z z roku na rok. Więc nie narzekaj i leć do nauczycieli
Ja grałam w 3 FES i oglądałam 4, teraz czekam na kinówkę 3. Grę bardzo polecam, chociaż po pewnym czasie robi się nużąca, bo schemat jest taki sam przez większość gry. Ale potem się rozkręca i bardzo wciąga. Anime hm, fajnie się je oglądało ale jakieś mega ambitne nie jest. Mogło być dużo lepsze, jakby trochę się pobawili konwencją a nie zamykali jej w szczelne ramy.
Ja nie mam jednej torebki na wyjście, mam jedną, której używam w różnych sytuacjach i jedną mała, jak jadę powiedzmy tylko gdzieś do sklepu. Nigdy nie pakuje do torebki multum rzeczy, makijażu nie noszę to nie potrzebuję niczego (jeżeli już to i tak nie tacham ze sobą niczego do "poprawiania"), więc mam tylko telefon+portfel+dokumenty. nie cierpię, kiedy nie mogę znaleźć tego, czego potrzebuję, więc nie ma sensu ciepać tam rzeczy niepotrzebne.
I czasami zazdroszczę wam, facetom, że robią dla was świetne spodnie z wielkiiimi kieszeniami. Ja też chcę! A u nas często nawet nie ma kieszeni =.=
Czader- Master: wszystko się da! U mnie w klasie na 36 osób zabrały się trzy a i tak damy radę ;)
I zamiast jojczeć tutaj polecam forum mirriel.glt.pl, forum literackie na którym jest masa polonistów.
Do tego polecam konsultację z nauczycielami polskiego w twojej szkole, bibliotekarki też czasami mają dobre pomysły.
Ach, jest takie wspaniałe, polskie forum kobiece, na którym kobiety piszą o swoich objawach i błagają użytkowniczki, żeby zdiagnozowały je przez internet i najlepiej pocztą wysłały recepty, ale do lekarza nie. Bo nie.
Ogólnie - zapisz się jak najszybciej do lekarza, niech cię skieruje na biopsję i zobaczysz.
Jeżeli nie masz w rodzinie przypadków raka, nie wystawiasz się jakoś intensywnie na żaden rakotwórczy czynnik to prawdopodobieństwo jest małe, na prawdę.
A internet jest najlepszym lekarzem XXI wieku normalnie. Najlepszym psychologiem, dietetykiem i opiekunką do dzieci też. Ale to nie znaczy, że jest w tym dobry ;)
I daj cynka co wyszło
Może założyciel posta powinien zmienić temat na: "Który język jest dla Was najłatwiejszy?" albo "Który język jest najłatwiejszy dla Polaków?"
Zgadzam się :/
Myślałam, że chodzi o trudność w opanowaniu języka na poziomie rozumienia materiałów w danym języku i jako takiego swobodnego porozumiewania się nim. Co do akcentów polecam film : http://www.youtube.com/watch?v=dABo_DCIdpM&list=FLY8TQxTKHVt9KB4fwqo55Ag&index=10 i uwierzcie, że duża część brytyjczyków sama nie garnie swoich akcentów.
Co tam jeszcze było... phrasal verbs. Nie potrzebujesz ich na co dzień. Większość anglojęzycznych ludzi używa tylko kilkunastu podstawowych.
b212 - jak tylko dorwę się do mikrofonu z wielką chęcią przeczytam nawet dziesięć artykułów.
Owszem gramatyka nie jest skomplikowana jednak wymowa, fonetyka i akcent dla slowian to prawie mission impossible.
Czyli prosty, ale jednak nie. Pokażcie mi jeżyk, który dla każdej osoby na świecie jest tak samo prosty w wymowie. Jest to skrajnie tendencyjny argument, który w ogóle nie powinien się tutaj pojawić.
Btw przekonanie, że jeżeli potrafisz angielski to będziesz potrafić niemiecki jest jednym wielkim bullshitem. Niemiecki jest dla mnie nie do przejścia z jego gramatyką, a angielski umiem płynnie.
Ja w tygodniu z 6 godzin, w weekendy całe dnie czasami. Ostatnio staram się ograniczać, bo matura za pasem :/ Ale nawet nie chodzi o uzależnienie, raczej o rozpraszanie uwagi, bo jak go nie włączę po powrocie ze szkoły to zajmuje się 28593425 innymi rzeczami, ale wystarczy, że go odpalę i... żegnaj życie.
Dla Polaka to chyba slawny jezyk slaski. W zasadzie Polak rozumie go bez uczenia sie (za wyjatkiem paru germanizmow).
Nie wiem, z jakim odłamem śląskiego obcujesz, ale ja ,mieszkając w Gliwicach, pod Katowicami, czyli w samym sercu śląska nie rozumiem tego języka. Jeżeli nie mówimy o odłamie, którego używa teraz młodzież (czyli praktycznie jedyne co robią, to zmieniają intonację i szyk zdania, czasami dodają do wyrazów specyficzne końcówki) to uwierz mi, że bez nauki albo wychowania w tym środowisku ze Ślązakiem nie pogadasz.
I śląski to jeden wielki germanizm ;)
Ja się angielskiego uczę praktycznie od 6 roku życia, ale dopiero oglądanie filmów bez napisów i czytanie po angielsku ze słownikiem w ręku cokolwiek mi dało. Myślę, że jest to kwestia kilku tygodni na opanowanie podstaw, czyli kilku najpopularniejszych czasów itd, ale jedyna rzecz, która nauczy cię języka to obcowanie z nim. Nie ma innej drogi, niestety.
Angielski. Jeżeli nie uczysz się pod kątem czysto formalnym, to nie ma żadnych skomplikowanych struktur, a czasy to żaden problem.
U mnie wystarczy, że śpię podobną ilość godzin noc w noc, bo jak jeden dzień będę spać mniej lub więcej, to organizm mi wariuje =.= ale najlepiej mi tak 6 spać. Ale jak mam wolne to śpię i 12.
A dzisiaj mam sesję z chemią i fizyką, jeszcze z dwie godziny :)
Nie podoba mi się pomysł z osadzeniem tego w pirackich realiach, czyli praktycznie całkowitego odejścia od pierwotnych części. Jedną z niesamowitych rzeczy w tej serii była taka specyficzna atmosfera, która otaczała wielki miasta, znane zabytki, duży nacisk na dyskrecję. A w III jak miałam po raz kolejny polecieć po drzewach do jakiegoś zapomnianego przez świat miejsca i robić tam krwawą jatkę to dostawałam szału. I nie podobało mi się to, że większość czasu spędzałam na ziemi, bo dachy nie były już najlepszym środkiem transportu.
Też wolałabym, żeby było bardziej wyraziste tło historyczne, jakieś konspiracje, spiski, tego typu bajery. Bardzo ważna dla mnie w grach jest fabuła, a w trójce nie miałam nawet siły się na niej skupiać =.=
A panowie z Ubi cieszą ryjki na kolejny przypływ gotówki.
Jakieś chodzenie po lądzie chyba się znajdzie?
Pewnie tak, a nową opcją będzie biegnie po palmach.
Zawsze mnie bawi jaki wrzask podnoszą ludzie jedzący mięso, gdy w towarzystwie poczują się zagrożeni obecnością wegetarianina.
Masz rację, to idzie w obie strony. U mnie w otoczeniu nie ma takich specyficznych ludzi, mam dwie bliskie znajome wegetarianki i zawsze się z nimi prowadziło rozmowy na poziomie z obydwu stron, o zaletach, wadach, ideologii.
Ale mogę sobie wyobrazić takich "miłych inaczej" ludzi.
Co do wegetarian i osławionego piątkowego postu to absolutnie nie rozumiem własnie tego motywu z rybami. Czym się to różni od normalnego mięsa?
Ale powiem wam dwa kwiatki, które wczoraj powiedziała mi znajoma (właśnie wegetarianka, ale z głową na karku). Otóż weszła ona na forum dla wegetarian pierwszy raz od pół roku i były tam dwa wątki, które niszczą moją wiarę w ludzkość. Jeden osobnik chwalił się, że jest tak wegetariański, że jeżeli zamawia pizzę to musi ona być robiona w piecu, w którym nie było wcześniej mięsa. Bo a nuż ten tłuszcz się jakoś dostanie do ciasta i on, no nie wiem, umrze czy coś.
A drugi kwiatek: dziewczyna miała dylemat bo nie wiedziała, czy może uprawiać seks oralny z mięsożernym facetem. Bo nie wiem, jego penis wydziela pieczone skrzydełka czy coś.
To uważam za ludzką głupotę i takie przekrzykiwanie się - JA JESTEM LEPSZY BO MAM BARDZIEJ NIERÓWNO POD CZEREPEM. A jedną z moich ulubionych gier na różnych portalach jest - spot the vegan, gdzie wystarczy napisać, jak bardzo smakuje ci mięsko, które teraz jesz, a zaraz powinny odezwać się głosy życzące ci rychłej śmierci.
Ogólnie - jeżeli robisz to dla własnych przekonań i na dodatek z głową i do tego NIE WPIERNICZASZ się nikomu do talerza, spoko, jedz, co chcesz. Ale kiedy zaczynasz robić z tego jeden wielki cyrk i misję nawracania świata to lepiej idź do kąta i przemyśl swoje wybory życiowe.
W tym roku maturka, więc mogę ze spokojnym sercem powiedzieć, że poziom licealno/gimnazjalny to JEST banał. Nie mówię o rozszerzeniu, bo pojęcia nie mam, ale podstawa nie jest wielkim wyzwaniem. Do tego mamy najlepszy wynalazek w dziejach ludzkości - karty wzorów, więc problemu nie ma żadnego. Za to mam w klasie dziewczynę, która zarywa nad matmą noce i wszyscy wiemy, łącznie z matematycą, że robi WSZYSTKIE zadania z danego działu, ma korki od pierwszej klasy praktycznie, a dalej ukapia sprawdziany. Są takie ekstrema, ale to wychodzi dopiero, jak się zaczynasz starać.
Matma i fizyka mają to do siebie, że jeżeli nauczysz się wzoru i zrobisz kilka/kilkanaście zadań, to większość ludzi powinna rozwiązać już wszystkie zadania tego typu. Chodzi o kombinowanie aż w końcu coś wyjdzie ;)
Jestem wyznawcą Superwholock'a, czyli Supernatural, Sherlock'a (BBC) i Doctora Who.
Supernatural jeszcze nie widziałam, ale przez Tumblr'a i tak znam fabułę, ale nie oceniam dopóki nie zobaczę na własne oczy.
Doctor Who - Doctor, oh Doctor. Mówię oczywiście o o nowym Doctorze, bo klasycznego nie mam siły i czasu teraz obejrzeć. Osobiście ten serial dla mnie wiele znaczy, bo jest niesamowitą inspiracją na każdym polu, a do tego tumblr analizuje każdy kawałek każdego odcinka, więc znam go na wylot. Uważam, że pierwszy sezon nie był zły. Kiedy wraca się do niego po obejrzeniu całego dostępnego Doctora to bardziej się docenia te odcinki. Oczywiście widać różnicę w latach i technice, ale na to nic nie można poradzić. Dziewiąty był moim pierwszym Doktorem i zawsze będę miała do niego wielki sentyment, a do tego miał charakter, który bardzo mi się podobał (w kontraście do angst'ującego ciągle Dziesiątego i dziwnej lamy z problemami, jaką jest Jedenasty). Moją ulubioną kompanką była Donna a ulubione odcinki to wszystkie z Weeping Angels i większość sezonu 6 i 7.
Sherlock - no cóż ja mogę rzec. 6 odcinków po 1,5 godziny a moje serce nie potrafi się pozbierać do tej pory. Niesamowici aktorzy (Benedict i Freeman odwalają tam niesamowitą robotę), bardzo ciekawe przeniesienie oryginalnych przygód we współczesność i masa świetnych tekstów i gagów tworzy jedyny w swoim rodzaju serial. Ulubiony odcinek - A scandal in Belgravia.
Za dwa dni startuje nagrywanie trzeciego sezonu Sherlocka a na Wielkanoc wychodzi nowy odcinek Doctora Who. Chyba umrę ze szczęścia.
MOFFAT
Z planowanych: Suits, Elementary, nadrobienie American Horror Story: Asylum (stanęłam w połowie), Parks and Recreation, Community, the Hour.
Tangled szybko stało się jedną z moich ulubionych animacji w technice CGI. Raz oglądałam po polsku, bo z małą kuzynką, potem tylko angielski. Zakochałam się do tego stopnia, że najlepsze teksty znam na pamięć a jedną piosenkę nawet po hebrajsku. Fabuła ma trochę uproszczeń, ale jest to mimo wszystko bajka dla dzieci, więc na takie rzeczy zazwyczaj przymyka się oczy. Po niezbyt udanej (w moim mniemaniu) Księżniczce i Żabie jest to miła odskocznia. Nie mówiąc o pracy, którą włożono w animację włosów Roszpunki.
[1] Ralph Demolka zostawił mnie na długo z niesamowitym bananem na twarzy, bo był niesamowity, mogę się pokusić o stwierdzenie, że, jeżeli brać pod uwagę wszystkie czynniki, to jest to najlepsza animacja pełnometrażowa 2012 roku.
Zależy od gry i nastroju, jeżeli mam dużo wolnego czasu to lubię własnie powędrować, jak w Skyrimie. Ale jak mam powiedzmy godzinę wolnego to wolę robić wszystko szybciej i używam różnorakich udogodnień.
[17] świat rzeczywisty piękny piękny, trzeba mieć tylko czas i środki na zwiedzanie pięknych miejsc, bo np moje miejsce zamieszkania to duże, przedwojenne blokowisko, to tutaj żadna przyjemność ze spaceru ;) Ale jak gdzieś wyjeżdżam to chętnie gdzieś sobie dreptam albo wsiadam na rower.
Ja wymiękłam o 1:30, bo rano do szkoły (jeszcze dwa miesiące do przebolenia). Rano w wiadomościach widziałam wyróżnionych i cieszę się z statuetek dla Anne i dla Lawrence, nie mówiąc o Paperman'ie. Z Les Mis też jestem zadowolona. Reszta niezbyt mnie obchodziła, bo też w większości nie było niespodzianek. Ale ta Merida...
Czy ktoś rozumie jej fenomen? Jeżeli chodzi o animację to dużo lepiej wypadło nienominowane Rise of the Guardians, a z Meridą ma wspólnie fabułę niskich lotów. A miała taki potencjał! Jak dowiedziałam się pół roku przed premierą, że będzie bajka Disney'a w SZKOCJI to myślałam, że zejdę na zawał z zachwytu. Ale ta bajka była bardzo mało szkocka, jeżeli nie oglądało się w oryginale, gdzie jeszcze był akcent, to tylko kilty wskazywały na Szkocję. Przykro patrzeć na tak zmarnowany potencjał.
Ja przeczuwam, że walka będzie toczyć się pomiędzy Django a Operacją Argo, ewentualnie Lincolnem i Bestiami z południowych krain. Mistrz też może coś zgarnie. Można to wydedukować patrząc na te nagrody, które zostały w tym roku już rozdane, jak BAFTA czy BIFA. Moim marzeniem byłoby, żeby za animację statuetkę zgarnął Ralph, ale pewnie dostanie Brave. Za kostiumy pewnie dostanie Karenina, piosenka to Skyfall na 99%. Ach, i jeszcze żeby Paperman zdobył statuetkę, to bym umarła ze szczęścia. Ale Adam and Dog też może być.
Ja mam sprawdzone streamy:
http://www.stream2watch.me/live-tv/abc-live-stream
http://ufreetv.com/abc.html
http://hooktv.blogspot.com/p/abc_1.html
Któryś na pewno będzie działał. I radzę, jeżeli nie macie, włączyć AdBlocka, bo czasami występuje prawdziwy zalew idiotycznych okienek i bannerów
19 lat i brak problemu. Tak, jak słusznie zauważyłeś w pewnym momencie, jest to po prostu różnica pokoleń. Nas nie wychowywano w ten sposób, dlatego nie zwracamy na to uwagi i raczej chowanie rąk w kieszeniach jest teraz odbierane jako brak pewności siebie, zdenerwowanie czy nieśmiałość. I tak, jak rozumiem, dlaczego ci to nie odpowiada, to niestety świat się zmienia i trzeba to zaakceptować. Nie mówię, że na lepsze, ale nawracanie młodzieży nie ma sensu.
I zgadzam się też, że w momencie rozmowy o pracę na poważne stanowisko jest to odbierane jako lekceważenie, bo to jest najczęściej publiczna instytucja która wymaga odpowiedniej postawy. Ale już w innym, mniej renomowanym miejscu pracy mogą to odebrać za brak stresu i uznać to za plus, ile ludzi tyle poglądów.
Swoją drogą, kilku ludzi używało tutaj co do opinii Hellmaker'a słowa "zabobon" co mnie niemożliwie rozśmieszyło xD
Ja zaczęłam pić w liceum i piję tak około co drugi dzień, ale czasami jak wpadnę w wir kofeinowy to piję i trzy dziennie. Mam znajomą która jest bardzo uzależniona i potrafi wypić dziennie pięć i więcej dużych kubków, co jest już trochę niepokojące.
Ja lubię zapach kawy i ten miły zastrzyk energii, ale tylko właśnie takich świeżo zmielonych, aromatycznych. Ja niestety nie mam żadnej kawowej maszynerii więc na razie staram się ciągnąć na świetnej kawiarni obok mojej szkoły
Oczywiście, że tak. Kobieta człowiek jak każdy inny, doznania takie same jak przy zdradzie z facetem. A jeżeli jest lesbijką a nie bi bądź panseksualna czy inne otarte na świat dziwo to na wasze wszystkie trójkąciki radośnie się wypnie ;)
Widzę, że jestem w zdecydowanej mniejszości, ale Hobbit mnie wyjątkowo nie zachwycił. Może przez to, że sie trochę uprzedziłam do niego, kiedy w ciągu kilku miesięcy z jednego filmu zrobiły się trzy. Nie podobały mi się zmiany w fabule i zmienianie na siłę pierwotnego zamysłu Tolkiena, czyli - Hobbit jest książką dla dzieci. Film był bardzo długi i miał nierówne tempo, przynajmniej godzinę można by bez problemu obciąć. Jak w jednej recenzji ktoś ładnie napisał - film cierpi na zbyt wiele początków. Do tego niepotrzebny patos w każdym miejscu. I jeszcze przez dodanie wątków i postaci, których Tolkien nigdzie nie opisał, daje się wolną rękę ekipie, która się bardzo stara, ale to jednak nie jest Tolkien.
Po Jacksonie spodziewałam się czegoś lepszego. Śmieszne jest to, że w trylogii musiał zmieścić masę informacji w stosunkowo krótkich filmach i to się mu udało (a i tak zdołał dodać nowe rzeczy, ale wtedy miały sens) a kiedy dostał krótką książkę to stwierdził, że musi ją rozciągnąć i dodać "wypełniacze".
latwo powiedizec z pretensjami, ze nie zdaja przez luk i gorke, ale to podstawowa rzecz zeby w ogole kogos wypuscic na droge.
Nie zrozumiałeś mnie, myślę tak jak ty. Nie chodzi o pretensje do WORDu tylko własnie o stopień przygotowania zdających.
strach sie bac slyszac to od mlodej dziewczyny z polrocznym doswiadczeniem...
Nie do końca rozumiem, co ty przez to rozumiesz, ale chyba lepiej, że przez pół roku jeździłam z kimś dorosłym u się szkoliłam i teraz potrafię jeździć, nie uważasz? Nie twierdzę, że jeżdżę jak 30 letni kierowca z 10 letnim doświadczeniem, tylko w porównaniu z moimi rówieśnikami radzę sobie bardzo dobrze
Jestem pół roku po zdanym prawie jazdy i przez ostatni rok 90% mojej klasy zdawało, więc wiem, jak to wygląda od strony praktycznej. Posiadanie prawa jazdy jest najdurniejszą formalnością, z jaką się kiedykolwiek spotkałam. Ok, ja zdałam i jeździłam za każdym razem, kiedy nadarzyła się okazja, więc pół roku po zdanym egzaminie potrafię pojechać wszędzie i każdym autem bez żadnego problemu. Ale mam koleżankę, która zdała też za pierwszym razem, ale nie jeździ autem w ogóle. Ostatni raz była za kółkiem w Boże Narodzenie, kiedy musiała odwieźć wstawioną rodzinę do domu. Prawdopodobnie najbliższą okazją, w jakiej zasiądzie za kółkiem będzie Wielkanoc. I ona pomimo, że zdała w tym samym czasie co ja (bo trzy dni wcześniej) to nie potrafi jeździć ani trochę. Za to z kursu wiem o kilku przypadkach osób, które nie zdały powiedzmy trzy razy nie ze swojej winy (naprawdę) i jeżdżą bez prawa jazdy lepiej niż niejeden osobnik plastik posiadający. Są to jednak skrajne przypadki i uważam, że jakby sam egzamin i kurs powinny zostać zmienione, wtedy miałoby to więcej sensu, bo teraz to prawko nie znaczy NIC.
Pewien odsetek niezdających w pewnym stopniu wynika z egzaminatorów, ale nie wiem, czy znacie statystyki, ale ponad połowa egzaminów jest oblewana z powodu łuku lub wzniesienia.
Co do kosztów egzaminów - muszą ciągnąć za nie maksymalną kasę, bo nie mogą specjalnie brać w łapę.
Też uważam, że wyrywkowe kontrole powinny być częstsze. Śmieszna sytuacja - moja mama porusza się rowerem od dwóch lat i policja łapała ją częściej na kontrolę (nawet dwa razy w ciągu miesiąca) niż mojego tatę w aucie, który w tym czasie nie miał ani jednej.
Ja też zagłosowałam na Wiedźmina, bo po obejrzeniu dostępnych materiałów i wywiadów zapowiada się dużo lepiej niż dwojka i cieszę się, że zobaczyli swoje błędy i będą starali się je poprawić. Pomysł wydania Diablo III na tą konsolę jest tak kosmiczny i odklejony że sama nei wiem, co o tym myśleć. Knack... no cóż, jak zobaczyłam krótki zarys fabuły to moim jedynym komentarzem bylo: im dalej w las tym te gry ambitniejsze. I nie prezentuje się powalająco wizualnie. Watch Dogs wygląda niesamowicie i zapowiada się na niesamowitą grę, jeżeli nie będzie kopią Assassina, jak powiedział Pan Dzikus.
Samo PS4 mnie nie zachwyciło, do tego nie jestem fanką wszechobecnej mody na dzielenie się wszystkim, społeczność i inne takie pierdółki, a oni się chyba najbardziej jarają magicznym przyciskiem "share". Do tego mogę się założyć, że im więcej urządzeń będzie współgrać z PS4 tym więcej dziwnych bonusów do gier dostaniesz. Nie jestem właśnie fanką modnych teraz chmur i łączenia urządzeń ze sobą. No i oczywiście raczej brak wstecznej kompatybilności doprowadza mnie do łez.
Dzięki :) To najwyraźniej czeka mnie wycieczka do Saturna, ewentualnie poczekam, aż dojdzie do mojego MM.