Standardowo jak w grach Ubisoftu:
- nienajgorszy pomysł na grę
- fajnie wybrane, uniklane czasy jakich do tej pory w zasadzie nie było w grach
- ciekawe odwzorowanie wybranego okresu historycznego pod względem konstrukcji i wyglądu lokacji, widać, że ekipę mają od tego niezłą (no ewentualnie miejscami za cukierkowa grafika)
Początkowo wygląda więc zachęcająco ale potem wychodzą kolejne charakterystyczne dla ich gier cechy:
- coraz bardziej uproszczone i spłycane do granic mechaniki rozgrywki (np. wchodzenie na budynki i przeszkody w starych Prince of Persia czy nawet pierwszym Assassin's Creed gdzie postać jeszcze żeby przejść po jakimś gzymsie itp szła powoli balansując równowagę itd w porównaniu do tego co jest w ich ostatnich grach gdzie postać sobie takie coś z marszu przebiega jeszcze robiąc 5 fikołków po drodze)
- wszechobecne podpowiedzi, podświetlenia, strzałki, minimapki, znaczniki, widzenie przez ściany itd co nie zawsze można wyłączyć w 100%, poza tym niektóre rzeczy tego typu są wbudowane jako osobne mechaniki gry np. ptasi dron z transmisją obrazu na żywo
- debilny model rozgrywki będący miksem ich wszystkich dotychczasowych gier w różnych proporcjach w zależności od rodzaju gry z jakim mamy do czynienia
- nudna fabuła, beznadziejne zadania, infatntylne dialogi i bezpłciowe postacie
- dowalenie poprawności politycznej gdzie się da
- idiotyczne AI
- świat zamieniony w wielką, pustą piaskownicę wypełnioną śmieciową zawartością
- paskudne, pseudofuturystyczne interfejsy, mapy itp wyglądające w każdej grze tak samo niezależnie od okresu historycznego jakiego dotyczy gra, tematyki itp
- tandetne gadżeciarstwo na każdym kroku, skórki czy inne dodatkowe elementy na bronie, pojazdy itp
- taśmowa produkcja
Neutralny jest tylko styl graficzny, który może miejscami bywa zbyt cukierkowy itp ale też nie jest też tak plastikowy jak u niektórych innych z większych producentów.
Ostatecznie z gry wyglądającej na pierwszy rzut oka interesująco dostajesz typowy ubiprodukt - samograj dla mas, biedy umysłowej i konsolowców.
Nawet jak kolejny raz próbujesz się mimo wszystko przemóc do danego tytułu (bo jednak uniwersum albo realia historyczne są przyciągające i niespotykane nigdzie indziej) to od pierwszych minut rozgrywki tak wali od niego ubisoftowością, że nie da rady i po chwili gra i tak ląduje w koszu. I nie ważne czy to kolejny Assassin's Creed, Far Cry, jakaś inna z ich flagowych marek czy coś zupełnie nowego, wszędzie ten sam schemat.
Nie mam nawet cienia wątpliwości, że to co widzieliśmy od nich na E3 jak tasiemcowy Assassin's Creed: Odyssey albo całkiem nowe Skull & Bones będzie dokładnie, kropka w kropkę odwzorowywać powyższy schemat.
Szkoda mi tylko ekipy co robi w ich grach odzworowanie jakiegoś uniwersum/realiów historycznych w świecie gry, lokacje itp bo co z tego, że odwalą kawał dobrej roboty jak reszta i tak wypełni go potem takim niegrywalnym syfem jak powyżej.