Ogromna popularność gier z torentów (a wcześniej z osiołka) pokazuje że Twoja teoria ma dość sporą lukę ;-)
Prawda jest taka, że gry gra jest fajna, gra się w nią niezależnie czy była kupiona w pełnej cenie czy może na przecenach (czy wpadła za darmo). Za to jak jesteś fanem FPS, i trafi Ci się np. Hearts of Iron 4, to raczej nawet nie odpalisz tej gry (a inni by cmokali z zachwytu). Bo to nie twoja "bajka".
Ja mam konto w Santander. Czyli teoretycznie także mam 3D Secure (potwierdzenia transakcji SMS-em). To jednak nie zadziałało w tym przypadku. Nie wiem czemu. Reklamacja jest rozpatrywana przez bank. Zanim zablokowali kartę zeszło 12 różnych transakcji.
Przy okazji tematu przecen na Allegro, chciałem uczulić ew kupujących. Ostatnio jest seria przechwyceń numerów kart kredytowych "podpiętych" do Allegro. Ja np. padłem jedną z ofiar (sprawa jest zgłoszona do Banku, karta zablokowana). W krótkim czasie od zakupów nagle pojawiają się transakcje realizowane w Turcji, Azji itp. na coraz wyższe kwoty aż do zablokowania karty. Także uważajcie i lepiej odepnijcie kartę.
System walki niestety jest mocno uproszczony. Walka wręcz jest praktycznie mało istotna (te same obrażenia można zadać pistoletem bez konieczności utraty ruchu na dojście do przeciwnika- mamy zatem dwa strzały zamiast jednego uderzenia). Jak słaba jest walka wręcz widać na samym początku gry gdy atakujemy miejsca obsadzone zbirami którzy nie mają broni palnej....zanim dobiegną do nas już giną.
Najbardziej przydatne w walce są: karabiny, snajperka, granaty. Przy bliskich odległościach shotgun-y. Wiele zależy od lokacji w której walczymy -czasami startujemy z przeciwnikiem "przemieszanym" po środku naszej drużyny, czasami będącym daleko (i wtedy karabiny, granaty i snajperka rządzą). Na początek idealną postacią jest Chinczyk z umiejętnością rzucenia 3 bomb. Czasami potrafi nam to ustawić walkę -nie dość że kosi przeciwników przy wybuchu, to jeszcze zatruwa tych którzy byli w polu rażenia. (minus 15 hp co tura). Na wyjątkowo twardych można posłać 2 bomby (jedna obok drugiej) wtedy wybuch się sumuje.
Mając 5-6 dobrych najemników ze sobą, uzbrojonych w uniwersalny sprzęt (połowa karabiny/snajperka, połowa shotgun-y) plus każdy ma min 1 granat (i apteczkę) można robić "wjazd" do kryjówki wrogiej bandy. Rozwalenie kryjówki powoduje bowiem że przejmujemy z automatu wszystkie biznesy danego gangu. Dużo prostsze rozwiązanie niż budowa własnej sieci, (kosztowne) inwestowanie w upgrade lokali itp.
Ekonomia:
Niestety podobnie jak walka jest jakaś taka uproszczona. Niby "na papierze" mamy mnóstwo opcji, statystyk. Możemy wybierać rodzaj produkowanego alkoholu, robić upgrady lokali, handlować... ale jakoś nie widać sensu tego wszystkiego. Poziomy kosztów są bowiem dobrane od czapy. Rozwinięcie lokalu kosztuje tyle ile zakup karabinu na czarnym rynku. Miesięczny dochód (na początku) jest równy dochodowi z jednego skromnego napadu na neutralną lokację (ok 1k USD za lokacje z 3 gwiazdkami). Niektóre proste misje dają nam po 5-8k USD.
Jedna z najlepszych opcji na szybką gotówkę, to najazd na neutralną lokację, zdobycie broni i ...odsprzedaż jej do konkurencyjnego gangu za naprawdę niezłą kasę. Tutaj jest bowiem tak, że np. pistolet który kupujesz za 2k USD przy odsprzedaży temu samemu handlarzowi dostajesz za niego 400 USD, gdy zaś sprzedaż go konkurencyjenemu gangowi dostaniesz czasami nawet więcej niż zapłaciłbyś za niego na czarnym rynku. Innym gangom można hurtowo sprzedawać krótką broń, jakieś "dopalacze" które nie są przydatne (wystarczy po jednej dużej apteczce), jakieś nadmiarowe lepsze pukadła (dostajemy krocie). Gdy konkurencja nie ma gotówki -możemy w rozliczeniu wziąć coś co nam się przyda. Wygląda to wtedy niczym handel ze "Samych swoich". Sprzedajesz rower za 1 mln PLN a w rozliczeniu dostajesz dwa koty po 500 tyś PLN ;-) (jak wspomniałem ekonomia kuleje).
Niestety przez takie kwiatki nie za bardzo chce się inwestować i doglądać lokali. Więcej tylko z nimi kłopotu (rajdy konkurencji, policji itp) niż zysku.
Ogólnie gra ma super klimat (piękne lokalizacje utrzymane w stylu z epoki, fajna muzyka). Gdzieś jednak ginie sens gry (walka sama w sobie prosta -więc nie daje frajdy, po pewnym czasie tylko nuży), ekonomia skopana nie promuje rozwoju imperium (więcej kasy jest z jednorazowych akcji). Gra z dużym potencjałem ale na razie przerost formy nad treścią.
Niestety ale gra jest sporym rozczarowaniem. Jak to mówią "Diabeł tkwi w szczegółach". Koncepcja fajnie wyglądała na zwiastunach i screenach. Niestety:
- model ekonomii jest "od czapy". Mając taką samą bazeę budynków i takie same koszty ekipy, dochody potrafią skakać z tygodnia na tydzień (raz np. + 600 USD, innym razem - 450 USD). Kupowanie broni na czarnym rynku -śmieszne. Broń potrafi kosztować 3 razy więcej niż np. stworzenie od zera lokalu w przejętej lokalizacji (np. sniper riffle - 6 tyś USD, kasyno 2 tyś USD). Gdy odsprzedajemy daną broń, dostajemy za nią jakies 20-25% ceny. Chyba że chcemy sprzedać ją konkurencyjnej grupie....wtedy ceny są market x 2....ale nasza konkurencja jest mega biedna (mają np. max 1.5 tyś gotówki).
- bitwy. Cały system perków jest mało istotny. Liczy się rodzaj broni, liczba HP i inicjatywa (im szybciej zaczniesz turę, tym więcej przeciwników rozwalisz zanim w ogóle wejdą do gry). Na początku jest mega łatwo, przeciwnicy biegdną do graczy niczym zombiaki (głównie dla tego że albo mają broń do walki wręcz, albo pistolety które są celne na bardzo bliski zasięg). Potem jednak pojawiają się zawodowcy, który potrafią rzucić przez pół planszy dynamit w Twoją grupę, która własnie co zaczęła walkę i jest jeszcze "w kupie" przy drzwiach wejściowych. Niektórzy bosowie konkurencji mają także od groma punktów akcji (my mamy standardowo 2), a jeden z bosów którego widziałem w pierwszej dzielnicy miał 5 lub 6 pkt akcji i ok 150 HP.
Ogólnie gra ma niby dużo opcji....ale jakoś nie widać żeby one coś dawały (wnosiły do gry). Przykład. Na mapie głównej jest postać która ma misję. Odzyskać skradziony portfel. Patrzę na lokację - dziedziniec między budynkami z 3 czy 4 podstawowymi bandziorami - łatwizna. Klika że się zgadzam, nagle się okazuje, że do "zabawy" włącza się także strażnik konkurencyjnego gangu i policjantka którzy są ulicę obok. Pechuncio, bo zabicie policji to duże kary do relacji z nimi, a bez tego można klikać "następna tura" do usr***nej śmierci, bo walka się nie kończy samoczynnie gdy nic się nie dzieje.
Standardowo wkładanie PenDriva w slot na frontowym panelu to 3 próby. Ciekawy jestem ile razy tutaj będzie trzeba próbować wetknąć PenDriva przez te wszystkie "fale" i "zakrzywienia"?
Na razie szału nie ma.
1. Zawartością gra nadal nie dorównuje staremu dobremu RailRoad Tycoonowi 2 (wg mnie najlepsza odsłona serii pod kątem czystej ekonomii).
2. Budowa torów i tworzenie sieci połączeń -masakra. Dopóki mamy 1 pociąg na danej linii -spoko, gdy jednak chcemy uruchomić dwa, nawet po postawieniu semaforów moze się zdarzyć, że "spotkają" się gdzieś gdzie nie ma jak objechać jeden drugiego i trzeba ręcznie cofać jeden do najbliższego rozjazdu. Najlepiej (bezobsługowo) sprawdza się rozwiązanie z bliźniaczymi torami i osobne perony dla każdego pociągu (a nawet wtedy przy uruchamianiu nowego z parowozowni może się zdarzyć że pojedzie nie tam gdzie chcemy.
3. Ekonomia. Zarabiamy na pasażerach....żeby dokładać do całej reszty przewozów, po prostu żmudnie "zbieramy" poszczególne zasoby do ulepszeń. Efekt jest taki, że sporo zależy od tego jak nam się wygeneruje mapa. Skoro za przewóz np. drzewa czy węgla nie dostajemy kasy, to im dalej tym gorzej (dłużej zajmuje trasa, więcej kosztuje utrzymanie pociągu...a dostaniemy tyle samo surowca).
Ogólnie to ten surowiec jest relatywnie drogi. Trzeba sporo nakombinować, żeby np. uzbierać 100 drzewa...na jedną małą restaurację (upgrade do stacji z pasażerami).
4. Nuda
Gdy już ustawimy co mamy ustawić, kasa z pasażerów jakoś leci (że starcza na resztę pociągów z surowcami), połączyliśmy już to co było w miarę blisko (nie ma sensu wieść np. węgla przez pół mapy), to trochę nie ma co robić. Owszem można iść w kolejną erę (wtedy pojawiają się nowe surowce), ale to trochę taka sztuka dla sztuki. Ja nie "czuję" ekonomii w tym. W starym dobrym RRT2 przemysł i miasta same się "rozwijały" gdy dostarczaliśmy surowce, tutaj dopóki nie "wynajdziemy" nowej ery mamy te same surowce.
5. Czego mi brakuje.
RRT2 miał fajnie zrobioną giełdę (notowania reagowały na koniunkturę, można było kupować akcję pod zastaw dotychczasowych, co przy załamaniu kursu było zabójcze dla naszych finansów), była walka z konkurencją, był rozbudowany system ciągu produkcji (np. ziarno na farmę krów, mięso z farmy do fabryki konserw itp), były też sensowniejsze zasady ustawiania trasy (bardziej intuicyjne).
Jak dla mnie gdyby ktoś zrobił "Remaster" RRT2 - kupowałbym w ciemno. Nowe produkcje są za bardzo casualowe (wg mnie).
Zamówcie PreOrder a dostaniecie dodatkową super frakcję. Wypisz wymaluj powtórka szopki która była przy okazji ROME II. Tam też dodawali fajne frakcje (greckie), ale sama gra na początku była tak zwalona, że nie szło grać. Zobaczymy czy gracze będą uczyli się na (swoich) błędach.
Są jacyś chętni na dłuższą grę w trybie kampanii?
Chodzi mi o takich graczy, którzy po kilku turach (i ew. jakieś przegranej bitwie) nie przestaną się odzywać i znikną, tylko ew będą walczyc dalej (lub gdy sytuacja jest beznadziejna zagrają rewanż po zmianie stron).
Mam czas na grę wieczorami.
Jacyś chętni?
Moj nick w Steam-ie to:
CMHQ_Kutuzow
Mam pytanie -czy w NTW pojawiła się w końcu tak długo obiecywana kampania w trybie multi -czy nadal są tylko bitwy?