miętosiciele gałek nie dają rady, ale jakby tak wyłączyli im zupełnie tego aimbota to by dopiero była paraolimpiada
Spoconych graczy po każdej stronie znajdzie się podobna ilość, jednak badania udowadniają że konsolowcy mają skłonność do agresji, kolejne pokolenia mają coraz bardziej cofnięte czoła, bardziej płaskie nosy, szersze kości policzkowe, pochyloną postawę i skłonności do infantylnego malarstwa ściennego, taka to grupa.
podli podludzie z tych konsolowców
Ja osobiście jestem jednak przeciwnikiem wypożyczania.
Produkowane jest nie do końca to co kupujący chce kupić, ale udostępniane tak jak kupujący chciałby to dostać. To proste, jeśli producent ma kupę ale chciałby przekonać wszystkich że to słodki lizak to nie może tego tak poprostu sprzedawać bo będzie bunt u ludzi i to naturalne kiedy wyczują że ich oszukano. Ale jeśli zainteresowani wypożyczą tą kupę do polizania to część powie, że słaby smak i nie chce więcej, będą tacy co powiedzą jest spoko, ale najważniejsze że nie będzie niezadowolonych, bo ci co lizali i nie smakowało będą się chwalić innym że niesmaczne i już nie wypożyczą, ale będą zadowoleni że mogli zasmakować produktu. Jeśli większość ludzi chce wypożyczać to mniejszość się nie liczy.
dienicy twoje myślenie jest zdecydowanie dla ludzi "wasko osadzonych i dosc krotkich"
Może sprecyzuję swoją wcześniejszą wypowiedź, stara gra, a obecnie ma w wymaganiach na steam "280mb dostępnej przestrzeni na dysku" i to właśnie mnie zaskoczyło, po co jej tyle miejsca na dysku? O dyskietkach wspomniałem tylko dlatego że w okolicach 1995 były dyskietki 1,44mb, ale to nieistotne, to obecne wymagania systemowe na steam mnie zaskoczyły, co zostanie wgrane na mój dysk razem z Sumerian Game, bo ta gra nie może tyle miejsca na dysku sama zajmować.
Cygi wiem że niczego nie zmienimy, a Twoje argumenty jednak są uczciwe i je szanuję nie będę się z Tobą spierał, może zareagowałem zbyt impulsywnie.
Dlaczego to chce aż 280 MB przestrzeni na dysku? W tamtych czasach to chyba było tak z 200 dyskietek żeby to wgrać a pamientam że pierwszy Doom był chyba na 5 dyskietkach, przedziwne.
No i proszę już mamy wypowiedzi klawiaturowych wojowników co jest dynamiczną walką a co nie jest.
Każdy lubi co innego, tak to już jest. CP2077 jest bardzo dobrą grą i bardzo dobrze się bawiłem mogąc w tym pięknym i futurystycznym świecie robić żeczy niezwykłe, niebezpieczne i momentami ocierające się o szaleństwo, których w realnym życiu raczej się nie robi, bo grozi to utratą życia, zdrowia lub wolności. To właśnie tu kryła się moja cała radość z gry. Ale jeśli było to możliwe to świadomie i z rozmysłem pomijałem wątki które dotyczyły żeczy dostępnych w realnym życiu (np niektóre z Panam itp jeśli nie dało się ominąć to robiłem sobie wtedy kawę). Nie gram w gry żeby pić piwo na ekranie, albo przytulać dziewczynę na ekranie, po co, skoro mam to w realu. Smutne jest to że ludzie muszą sobie brak znajomych i innych relacji zastępować takimi wątkami w grze. Ale nie zmienia to faktu że ta gra byłaby idealna gdyby wywalić te bzdury o relacjach i skupić się w zamian na większej ilości tego co jest rdzeniem CP2077. Więcej broni, więcej wszczepów, więcej zabawy i jatki z pomocą większych broni i cięższych wszczepów, balansowanie na granicy cyberpsychozy byłoby piękne, w realu tego się nie dostanie.
20 lat temu bardzo podobał mi się ten film, a teraz podoba mi się jeszcze bardziej i potwierdzam może nie jest wybitnie dobry ale jest obłędnie fajny.
Wszystko kwestia gustu, bo zgadzam się z tym że jest dobra, ale moim zdaniem Darktide ma znacznie lepszą.
Czyli mam rozumieć że jak mi powiesz że chcesz walić gruche cały dzień bo masz z tego dużo radości, a ja odpowiem że to niezbyt roządne hobby w nadmiarze i strata czasu to nazwiesz mnie matołem?
MewsoNs ma racje narkotyki są złe zawsze, a gry... no cóż to zależy od gracza, znam takiego co przez nie stracił najpierw pracę, a następnie rodzinę, odleciał prawie jak z narkotykmi. Ale znam też takich co umiarkowanym graniem zastępują inne środki rozluźniające więc u nich wychodzi na to że ta dobra strona gier się ujawnia.
Wszystko w nadmiarze szkodzi gry, szachy, spacery, wędkarstwo no bo robić to 10 godzin na dobę to szaleństwo nawet jak tylko spacerujesz, a są tacy co tak grają w gry.
O heroinie też jest głośno, pomśl, może warto strzała zrobić. Ma dużą popularność, proponuję wpisać do tabelki Exela.
Myśle że granie całymi dniami w gry na 100%, platyna w co się da itp. nie różni się od nałogu picia wódy, to wszystko nałogi tylko różne, ale nłogi. Można robić coś co sprawia nam przyjemność, ale z umiarem tak aby nie zaniedbać rodziny, pracy, siebie, wartościowych relacji, przyjźni, (ale nie mówię o kolegach do całodobowego grania w gry to nie są wartościowe relacje), można przecież razem ze znajomymi pomagać ludziom, zwierzętom albo tworzyć coś wartościowego twórczego, albo poprostu poświęcać wolny czas na dbanie o najbliższych, Naprawde nałogowe granie w gry to osiągnięcie samego dna egzystencji ludzkiej, co za różnica czy 12h dziennie poświęca się na gry, czy na leżenie obszczanym w śmietniku? To jest dokłanie to samo. Sytuacja zmienia się kiedy potraktujemy granie w gry jak formę rozluźnienia po pracy np: ktoś 8 godzin pracuje, wraca zmęczony ale postanowił pobawić się z dziećmi i wieczorem jak już śpią to godzinkę w coś pograł. Ta godzinka w grach jest lepsza niż godzinka z kieliszkiem pawda?
A co jest takiego niezwykłego że będzie pochodzenie z naszego kraju, to naprawde takie fajne?
Na mnie wrażenie duże zrobiło by pochodzenie takie jak czeczeńsko malezyjskie z silną domieszko jakiś genów ciapatych i śladową ilością genu kozy.
Każdy ma prawo oglądać co chce ja tam wolę na ekranie obejrzeć ciekawe wątki SF niż nudne mizianie młodego i starego geja. Serial SF to nie miejsce na roztrząsanie relacji męsko męskich, nie tego oczekuję, podobnie nie miałbym ochoty oglądać jak wątek opowiadałby o samotnie wychowującym ojcu ciężko walczącym z wszawicą swoich wczesnoszkolnych dzieci, serial SF to nie miejsce na takie historie od tego są inne gatunki filmowe.
Tak, potwierdzam, przy Diunie to marny średniak. Diuna moim zdaniem postawiła poprzeczkę dla wszystkich przerażająco wysoko.
Wszystkie kroki do romansu, uu poważnie, falstartu nie zalicz, bo taka plama na bojówkach militechu słabo będzie wyglądać.
Powiedział bym że pomimo wielu niepotrzebnych zmian względem książki jest ok, ale nie powiem, bo pederastyczny wątek w drugim sezonie ścina moją ocene, tfu. Nie oglądam dalej.
Dawno już doszedłem do wniosku że największym gównem w grach zawsze są ludzie, jak gram w coś sam, to jest ok, jak tylko z ludźmi to czar pryska, nieważne jaka gra nie ważne jaki serwer, gówno zawsze wypłynie, na każdego jednego normalnego gracza zawsze przypada trzech gównojadów, dlatego pozostaje tylko single player albo pływanie w gównie.
Jak to co widzą? Podobno w niej jest sex i za to XP się dostaje. Jak w realu chcą to bywa różnie z liścia można dostać, XP nie ma, bieda.
Ale macie problemy, gra jak to gra zrobiona żeby ktoś zarobił bo ktoś kupi. Gry robi się dla kasy, a nie żeby graczom było fajnie, wiecie to taka praca. Trzeba klientowi podkoloryzować, podkręcić i czy tego chce czy nie, sprzedać. Nawet jak jest niechętny. W pewien sposób dobrze wykonali swoją pracę jeśli zadowolonych graczy jest więcej niż tych jęczących.
I w czym problem? Troche spoconych ludzi bez własnego życia potraciło ludziki w grze i co? A prawdziwych problemów nie mają?
Na początek to się trzeba samemu puknąć w głowę młotkiem, jeśli nie pomoże to ponownie, może to dopiero odpali myślenie kim się jest, co się ma na dysku i kogo to może obchodzić.
Mam wrażenie że dużo tu tajnych agentów na forum i każdy z ważnymi danymi dywersyjnymi na dysku, więc doradzacie sobie polewania ich kwasem, szlifowania szlifierkami, a tak w zasadzie kogo obchodzą wasze zdjęcia z wakacji, domówek czy rodzinnych z ciotką itp, ogarnijcie się. 99,9% zawartości waszych prywatnych magazynów danych jest na 99,9% bezużyteczna dla kogokolwiek. Sytuacja wygląda inaczej jeśli dotyczy firm, ale one mają lepsze metody niż kwas, szlifierki i młotki.
Dlatego ja oglądam w dniu premiery wtedy nikt mi nic nie zepsuje, a ludzie złośliwi są i nikogo nie obchodzi że coś za dużo powie.
Po co się robi achievementy? To w zasadzie bardzo proste.
Już tłumaczę.
To mniej więcej tak samo jak moje kilkuletnie dziecko z robieniem kupy z jakiegoś powodu jest to istotne dla tego malucha.
Pyta się czy zrobiło dzisiaj kupę? Odpowiadam, tak nawet dwie. Duma w oczach mojego dziecka z tego osiągnięcia jest zabawna dla mnie, ale ono traktuje tą sprawę bardzo poważnie. Dlatego nie wiemy co dla kogo jest istotne i należy uszanować czyjąś wartość, nawet jeśli dla nas to mało ważne osiągnięcie.
Balans to jedno, ale jak widzę wygląd postaci zwłaszcza kobiet w Diablo 4 to chyba rozumiem schemat działania.
Niebawem będzie stosowany model biznesowy dla gier w stylu, robimy solidną grę ale postacie robimy specjalnie, takie jakieś trans nieodgadnione obojniaki, a następnie płatne dodatki z dodatkowymi lepszymi modelami ciał z wyraźnym podziałem na płeć, płatne włosy, płatne lepsze twarze, płatne bardziej on/ona głosy postaci, bo normalnie to na początku wszyscy powinni mieć ten sam zestaw jęknięć i sapnięć w stylu ono/nieodgadniono.
Taki ciekawy model biznesowy przewiduję u firm.
Chcesz grać mężczyzną bez kobiecych cech płacisz, chcesz kobiecą kobietą płacisz. Niepłacisz to jesteś jakimś niebinarnym nekromantą, itp. Megabeszczelne to, ale kto lubi grę to będzie wściekły na firmę ale i tak zapłaci, bo każdy w jakimś stopniu potrzebuje wyrazistej postaci.
Ale o co chodzi z brakiem Pl. Przecież ta gra ma wersję pl, a na steam nie ma? Co się stało?
Szansa na co ? Skoro piszesz że będzie tam każda nasza myśl którą rozpowszechniliśmy w internecie to pewnie będzie szansa na naszą zagładę. Wystarczy popatrzeć co rozpowszechniamy.
Nie będzie łatwo tam wszędzie xenos armies
Nie chodzi o samo zastąpienie Ludzi przez AI jako takie, chodzi o to, co z tego wyniknie w znacznie dalszej perspektywie. Człowiek jako egzystujący w obecnej formie organizm na ziemi jest niezwykle wadliwy, słaby, małowydajny. AI daje nadzieję na pozytywne zmiany jeśli popatrzymy na to w perspektywie długoplanowej. Oczywiście w okresie przejściowym będą trudności, ale w końcu wszystko musi ewoluować, usprawniać się, doskonalić. Może człowiek przyszłości stanie się dzięki AI lepszą wersją siebie.
Ludzkość musi wyginąć, bo słuszne to i sprawiedliwe.
To znaczy że jak grałem w gry z przed 30 lat takie jak Ishar 1,2,3 i Menzoberranzan to grałem w gry jak na dzisiejsze czasy bardzo survivalowe? Dobrze wiedzieć :-)
Niestety życie to nie parodia z Adamem Sandlerem, w realu działa tylko chrząknięcie i tekst muszę do toalety i wypierdalasz bokiem żeby nie widziała. Oszczędzasz tak swój cenny czas, a jej przykrych dla niej słów. Jednak kiedyś kumpel w takiej sytuacji z solidnie upasioną dziewczyną która ukryła na portalu swoją wagę odwalił taką akcję po tym jak wypili i zjedli, moim zdaniem to przegięcie było, ale on tłumaczył że pozwolił jej zjeść bo w jej sytuacji u niej to niczego nie zmieni a z pełnym żołądkiem lepiej to zniesie.
Dokładnie tak się robi, doskonała rada, mówisz że do toalety musisz i spierdalasz boczkiem. Chamem się wtedy nie okazujesz, bo nie wiadomo co o tym myśleć, a jak napisze i zapyta to piszesz że nic nie pamiętasz.
Takie czasy nastały że będzie coraz ciekawiej, pewnie jak zrobią nową ekranizację krzyżaków to będą oni czarni i dwa miecze wbiją przed oblicza skośnookich żółtych Polaków, albo rzucą dwie maczugi z kości słoniowej. A w opowieściach biblijnych czarny jak heban Mojżesz rozsunie rzekę Kongo by jego równie hebanowy lud mógł uciekać. Takie czasy.
Brak naszego języka w grach zagranicznych rozumiem i nie marudzę, kupuję i gram, nie jest to problem dla mnie, ale jeśli rodak robi grę i swych rodaków ma w tylnym miejscu, to sorki tym razem NIE KUPIE, chociaż takie gry lubie i ta mi się bardzo podoba, to nie i koniec.
Jak wyjdzie w naszym języku, wtedy zapłacę.
Gry z naszego kraju zawsze powinny mieć nasz język do wyboru, tak dla zasady.
Boi się graczy ? Ale ja wielu spotkałem i oni nie są w najmniejszym stopniu groźni, po pierwsze przeważnie są w bardzo słabej kondycji fizycznej, po drugie raczej słabo przeszkoleni bojowo, tylko na kartkach wysokie statystyki, a w realu proporcjonalnie odwrotnie, co nie zmienia faktu że ich lubie, przeważnie sympatyczni ludzie.
Lubiłem tą bajkę jako dziecko, ale czy ma ogon czy nie ma, jakie to ma obecnie znaczenie? Wracając do rzeczywistości i spraw istotnych to srajtaśma podrożała znowu, nic tylko na liście przejść .
144,99 zmniejszone na 139,99 robi na kimś wrażenie? Zostanie mi piątka, o kur.., tyle kasy że nie wiem co z tym zrobić.
Od tego co pokazał ten odcinek już nie ucieknę (niby nie wiele, ale to i tak za dużo) zepsuto coś co miałem nadzieję oglądać, a teraz to mi już wszystko jedno. Wszystko można zepsuć, wystarczy z fabułą troche "zboczyć" ze wstępnie dobrze ukierunkowanego kursu. Chciałem trudnych zmagań w świecie po upadku, a dostałem gejowski romans.
Tak słabe i nudne że nie ma o czym mówić, ale najgorsze jest to że dwa brodate osobniki zaglądają sobie w zatokę kompostu, a ludzie mówią że to piękne, no nie dla każdego takie romanse.
Niezła historia, a ja na przykład podczas womitowania wczoraj poczułem że zsuwa mi się skarpetka, równie dziwne prawda?