Wiedźmin 3 to szmira z groteskową fabułą, która nieudolnie próbuje udawać, że jest czymś więcej; nudnym, nijakim i pozbawionym dynamiki światem (RDR2 zamiótł tego gniota pod dywan), żenującymi dialogami i drewnianym systemem walki. Podchodziłem do tej gry trzy razy i nigdy nie byłem w stanie wytrwać dłużej niż 30 godzin. Może to było coś fajnego w 2015, ale tylko wtedy.
Mam nadzieję, że Ciri będzie lesbijką (trzeba wzorować się na książkowej Ciri, prawda?), no i że w końcu zrobią jakiś akceptowalny system walki, a nie szmirę na poziomie assassin's creed
No taa, bo lepiej grać gejowskim Geraltem i propsować denną, drewnianą grę głównie za protagonistę, niż grać małpą w coś naprawdę dobrze zrobionego...
Widocznie po prostu cienko grasz. System walki na pewno jest gorszy niż w Sekiro, ale też na pewno ciekawszy niż w Soulsach czy Elden Ring. Dużo więcej się dzieje, jest dynamicznie, bossowie mają kapitalny moveset i nie ma tych dennych przewrotów, a uniki nie są przypadkowo: musisz naprawdę dobrze opanować tę mechanikę, i wtedy działa to jak najbardziej poprawnie.
Tak, Wiedźmin 3 to była zajebista gra: denny, nudny i prosty system walki, na dodatek z poziomami trudności; tandetne dialogi i psychologia na poziomie m jak miłość; otwarty świat, w którym nic ciekawego się nie dzieje. Nie wiem, jakim cudem ta gra może być jeszcze odniesieniem. RDR2 zjada Wiedźmina bogactwem, dynamiką i konstrukcją otwartego świata; God of War: Ragnarok, a zwłaszcza The Last of Us Part II to zupełnie nowa jakość jeśli chodzi o opowiadanie historii i psychologię. Systemu walki nawet nie komentuję, bo szkoda strzępić ryja. Podchodziłem do tej gry 3 razy i najdłuższa przygoda trwała 30 godzin. Po tej misji z jakimś tam krwawym baronem miałem jakiś dziwny dysonans poznawczy: to było ewidentnie groteskowe i wyzute z jakiejkolwiek dramaturgii, a wcześniej w necie czytałem, że to jakaś niesamowicie poruszająca historia, lol.