Under4est

Under4est ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

05.02.2020 14:52
😐
odpowiedz
Under4est
1

Kupiłem Star Wars: Jedi Fallen Order, zachęcony ocenami innych graczy. Miała to być dobra produkcja AAA, więc spodziewałem się czegoś ciekawego. Muszę przyznać, że sam początek zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie i zapowiadało się nieźle. Niestety już po godzinie grania czar prysł. Fani soulslikeowych tytułów z pewnością znajdą tutaj coś dla siebie, jednak ilość błędów i glitchy może skutecznie zniechęcić. W trakcie walki, ten sam unik powtarzany w tym samym momencie potrafi być skuteczny tylko w 60%. Przy starciu z wieloma przeciwnikami ciężko zapanować nad kamerą i precyzją ataku – potężne ataki wykonane w ścianę to standard. Jasne. Można zablokować kamerę na jednym przeciwniku i ich przełączać, jednak wybranie właściwego wroga trwa często 2-3 ataki pozostałych oponentów. Jest to po prostu niewygodne. Walki z bossami są efektowne i mogą dać trochę frajdy, jednak przez problemy z unikami i przełączaniem wrogów/celów bywają niesamowicie upierdliwe. Często można odnieść wrażenie, że przejście niektórych „zwykłych” etapów poziomu/planety jest trudniejsze od samej walki z bossem. Do czary irytacji wrzuciłbym jeszcze ogólną mechanikę rozgrywki. Łapanie lin przed nabyciem umiejętności przyciągania przedmiotów, to jedno z największych wyzwań. Można po 20 razy powtarzać jeden 30 sekundowy etap gry, bo wycelowanie w linę przy kamerze wciąż zmieniającej kąt graniczy z cudem. I tutaj warto przejść do kolejnej rzeczy, bo twórcy gry sporo zaczerpnęli w tym tytule z serii Rayman. Każdy poziom gry okraszony został fantastyczną „ślizgawką”. Więc zależnie od poziomu w pewnym momencie gdzieś spadamy/wskakujemy i musimy zjechać po błocie/trawie/lodzie. Oczywiście na drodze pojawiają się przeszkody – wyżej wspomniane liny i przepaści. Biorąc pod uwagę poziom mechaniki i sposobu prowadzenia bohatera w poślizgu można sobie łatwo wyobrazić poziom „radości” na tych etapach. Często gdzieś się blokujemy albo tracimy sterowność postaci i trzeba zaczynać od początku – i nie chodzi tutaj o poziom trudności gry. To jest wyraźnie niedopracowane. Coś, co nie jest błędem gry, ale również zwróciło moją uwagę to brak możliwości podniesienia broni przeciwnika. Jeżeli ktoś do nas strzela, nie możemy odpowiedzieć ogniem. Można odbić pocisk blastera z powrotem w przeciwnika, ale wrogowie często się bugują i jeżeli są w pewnej odległości od bohatera, to mogą po prostu przestać strzelać. Możemy więc czekać aż się odblokuje i nas zauważy, lub iść dalej, z nadzieją, że nie strzeli do nas w momencie wskakiwania na przeszkodę. Na wszystkich planetach rozrzucone są specjalne skrzynki. Poza kilkoma, z których można zwiększyć zapas stymu w BD-1, reszta zawiera jedynie skórki i inne wizualne bajery które nie wnoszą nic do samej rozgrywki. Sama fabuła specjalnie nie porywa – w prawdzie jakiś zarys fabularny jest, ale cała historia sprawa wrażenie zrobionej na siłę tylko po to, żeby usprawiedliwić przerzucanie głównego bohatera z planety na planetę i zabijania kolejnych, hurtowych ilości przeciwników. Wraz z postępami, rozgrywka staje się niesamowicie liniowa i nudna. Fabuła leniwie brnie do przodu, a my musimy latać z miejsca na miejsce, pokonywać tych samych przeciwników i rozwiązywać podobne zagadki logiczne. Po drodze trafiamy na kilka naprawdę ciekawych zwrotów akcji, lecz poza tym gra nie wywołuje żadnych specjalnych emocji. Dialogi również nie zachwycają. Zazwyczaj są drętwe i lakoniczne, a ekspresja aktorów podkładających głos... dziwna. I piszę tutaj o wersji z polskim dubbingiem, ponieważ w taką właśnie grałem. Graficznie tragedii nie ma, jednak zbyt późno wczytujące się tekstury, lub dramatycznie spadające klatki w losowych momentach na konsoli Xbox One S potrafią skutecznie zniechęcić. Zdarzało mi się również zginąć w teksturach w trakcie skoku, albo zablokować się w trakcie walki. Muzyka w grze to chyba jedyna rzecz, która moim zdaniem trzyma poziom. I jest to poziom średni. - ani nie zapadła mi w pamięci, ani nie przeszkadzała w trakcie rozgrywki. Gdyby Star Wars Jedi Fallen w dniu premiery nie uchodził za superprodukcję i tyle nie kosztował, prawdopodobnie na większość rzeczy przymknąłbym oko. Właściwie uznałbym go za grę, którą warto ograć przy okazji. Niestety tutaj oczekiwania były dużo wyższe. Moim zdaniem, jeżeli SWJFO trafi do EA Access, lub trafi się w naprawdę dobrej promocji, to warto zagrać bez wygórowanych oczekiwań. W przeciwnym przypadku szkoda pieniędzy.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl