Nie wiem. Pobawiłam się chwilę, ale... jak dla mnie przekombinowane, nie nadążam za zastosowaniami różnych kart, a mam wrażenie, ze każda jest zupełnie inna. Lubię gwinta w W3, ale jako osobny byt... Ciężko mi się w tym połapać. Może gdybym poświęciła Gwintowi więcej czasu... ale po prostu odrzuciło mnie od tej gry na ten moment. No cóż, nie wszystko jest dla wszystkich, nie? :)
Muszę zrobić sobie na spokojnie drugie podejście do tej gry, ale to, co mnie zabolało przy pierwszym, a co było powodem odstawienia gry na bok to to, że czułam się, jakbym grała w jakąś głupią strzelankę, tyle że zamiast pistoletu miałam różdżkę. A w grach tego typu nie gustuję. Może drugie podejście po dłuuugim czasie przerwy coś zmieni i podejdę do tej gry z większym entuzjazmem.