Kiedy słyszę gra roguelike - myślę gra podobna do Rogue, UnReal World, Cataclysm Dark Days Ahead lub Dwarf Fortress's adventure mode. Tymczasem Enter the Gungeon oferuje zupełnie inną rozgrywkę i całkowicie inne doświadczenia z gry, bliżej jej do shoot-em-up'a niż do roguelike.
W sumie dobry temat na materiał... Czym jest gra roguelike? Czy wystarczy permadeath i proceduralne generowany świat, aby gra zyskała miano podobnej do Rogue?
Właściwie poza za "Final Fantasy: The Spirits Within" nie kojarzę żadnego innego filmu na podstawie gry, który wart był by obejrzenia.
Jeśli chodzi o dobry materiał na adaptacje, to raczej królują gry RPG. Które mają na tyle bogatą fabule że nawet po jej spłyceniu na potrzeby filmu, nadal można by zklecić ciekawy scenariusz.
W o wiele gorszej sytuacji są strzelani czy RTS gdzie fabuła jest płytka jak kałuża podczas suszy. Gdy jeszcze okroi się ją na potrzeby filmu, to zastaje nam scenariusz na film o latających kulach i wybuchających granatach.
Pamiętam że ciekawy system przenoszenia drużyny był w serii "Golden Sun". W drugiej części zaczynaliśmy z kompletnie nową drużyną, a ta zaimportowana z jedynki stawała się grywalna dopiero z czasem, gdy doganialiśmy ją pod względem umiejętności i ekwipunku.
"Victory at sea" wygląda interesująco szczególnie że od lat czekam na produkcje która zastąpi stare i wysłużone "Fighting Steel".