trak711

trak711 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

13.04.2023 13:56
odpowiedz
trak711
44

Jak w tych kosmetycznych dodatkach będą na przykład dodatkowe zakładki do stash itd, to nagle się okaże, że nie są już takie czysto kosmetyczne.

07.03.2023 23:33
-11
odpowiedz
trak711
44

Trzymajcie mnie, już się wyrywam, żeby kupować. Powinna wyjść po niemiecku z polskimi napisami.

07.02.2023 20:55
odpowiedz
trak711
44

Serial o apokalipsie, bez apokalipsy. Gdzie są muchomory. Kto zbiera grzyby i kiedy zobaczymy grzybobranie?

01.02.2023 10:36
odpowiedz
trak711
44

Przychodzi mi do głowy tylko jeden dialog z filmu Vabank II.

Komisarz Przygoda: Dziękuję panu za pomoc w ujęciu groźnego przestępcy.
Reżyser: Nie ma za co, panie komisarzu. Dwaj męźcizny w jednym w łóżku. Musiałem zawiadomić policję.

Nawet pornhuby pokazują "miłość" homoseksualną w oddzielnej sekcji, żeby im oglądalność nie padła na mordę. Musiałem zasłaniać oczy ręką i pytać żonę, czy już skończyli lizanko i mogę wrócić do oglądania. A tak ogólnie to nudy.

16.01.2023 00:04
odpowiedz
4 odpowiedzi
trak711
44

Na przygodę z grą Elden Ring zabrałem swojego przyjaciela Cheat Engine. Odbywaliśmy zatem przygodę w trybie fabularnym bez żadnych wyzwań gimnastyczno refleksyjnych. Wytrzymałem kilka godzin bo chciałem poznać fabułę. Nie udało się. Moim zdaniem gra jest przekombinowana i toporna.

post wyedytowany przez trak711 2023-01-16 00:44:30
14.11.2022 09:49
odpowiedz
trak711
44

W skrócie. Niedokończylismy tego. Wiemy, że was to wkurza. I bardzo nam jest z tego powodu wszystko jedno.

11.11.2021 22:24
👍
odpowiedz
trak711
44

Dzięki, wartościowej wiedzy nigdy za wiele.

08.12.2020 10:54
😡
odpowiedz
trak711
44

Nie interesuje mnie jak wyglądają samochody. Chcę wiedzieć, gdzie jest budynek 05!

08.12.2020 10:47
😜
odpowiedz
trak711
44

Powinniście wziąć przykład z CDProjekt RED. Oni pozwalają ustawić gęstość tłumu według własnych upodobań. Wy powinniście dać czytelnikom ustawienie gęstości artykułów o Cyberpanku 2077 na portalu.

06.10.2020 05:16
odpowiedz
trak711
44

Ale czy to jest gra z pierwszego tłoczenia? Bo ja kupuję tylko extra vergine.

27.09.2020 22:40
odpowiedz
2 odpowiedzi
trak711
44

O mój komputer z intel 386 dx się nie martwię. Nie jestem tylko pewien windows 3.11 no i zastanawiam się jak wypadnie ray tracing na monochromatycznym monitorze.

19.07.2020 10:18
odpowiedz
trak711
44

Dziwaczne cyferki przy przeciwnikach psują Ci immersję. Mnie takie artykuły czytane rano psują humor. Jak Ci przeszkadzają poziomy w grze, to tłucz sobie strzelanki.

28.02.2020 07:44
odpowiedz
1 odpowiedź
trak711
44

Jeszcze niedawno czytałem, że to szaleństwo przyjmować turystów z Chin z Korei Południowej i mieszać ich z lokalsami i resztą świata na jednej sali. Gdyby wykryto przypadki zachorowań na Korona na Śląsku to kogo by obwiniano? Państwo i samorząd lokalny. Na pewno nie organizatorów. Oni by powiedzieli pozwolono nam, to myśleliśmy, że to bezpieczne. Strasznie przepraszamy. A dlaczego tak późno? Bo jest kampania wyborcza a to nie jest popularna decyzja. Samorząd czekał do ostatniej chwili bo pewnie naciskał na organizatora, żeby ten sam odwołał swoją imprezę. Ten nie odwołał, bo pewnie w grę wchodzą jakieś kwestie związane z ubezpieczeniem, albo zwrotami kosztów za bilety, przeloty etc. Ostatecznie sama impreza się odbędzie tylko bez widzów. Czyli taki ni pies, ni wydra.

12.12.2019 23:01
😂
odpowiedz
trak711
44

Żerard, to jest chyba ten wiedźmin co mu Jaskier całe życie dupę ratował

10.11.2019 02:00
odpowiedz
trak711
44

Zastanawiam się do czego mógłbym porównać pomysł na grzebanie w biosie komputera w nadziei na uruchomienie gry, chyba tylko do reinstalacji systemu w celu zmiany kontrastu na monitorze. To już nawet nie chodzi o to, czy grzebanie w biosie pomoże, czy nie. No ale trzeba mieć jakieś priorytety. Ktoś tu napisał, że mu pomógł downgrade biosu. Naprawdę? Coś takiego robić dla gry, która za dwa trzy tygodnie pozbędzie się tych wszystkich problemów. Ale już napisać tak jak Ty, że jak ktoś nie wie jak zrobić upgerade w biosie, to musi być leniem, albo mieć ograniczenia fizyczne, to mogę tylko odpisać, że jak ktoś czyta posty przed swoim i nie zauważa, że chodzi o downgrade a nie upgrade biosu to jest ... No właśnie kim?

01.05.2019 01:59
odpowiedz
trak711
44

Identyczna sytuacja u mnie. Przedmieścia Warszawy. Gmina budująca w zeszłym roku najwięcej mieszkań na 1000 mieszkańców w całym kraju. Światłowód na infrastrukturze Orange dostarcza mi od dwóch lat mała lokalna firma. Przed chwilą sprawdziłem. Orange oferuje mi wciąż zabójczo szybki internet miedziany. Miałem to dziadostwo kilkanaście lat. Działało z prędkością dwóch megabitów.

01.10.2018 19:22
odpowiedz
trak711
44

Kiedy ponad rok temu, po kilkunastu latach przesiadłem się z miedzianej neostrady 2Mbity na światłowodowe 200 Mbit to uznałem, że wróciłem do cywilizowanego świata. Mieszkam raptem 5 kilometrów od Warszawy a przez lata czułem się jakbym mieszkał w Puszczy Białowieskiej. Co ciekawe Orange na moim terenie wciąż oferuje tylko miedziany internet a mała prywatna firma pracując na tym samym obszarze oferuje światłowód do 400 Mbit dzierżawiąc od nich infrastrukturę. Przez rok eksperymentowałem też z internetem LTE. Mimo założenia przez specjalistę (za naprawdę niemałe pieniądze) profesjonalnej anteny na dachu domu, zakupu dobrego sprzętu, dobrego sygnału i stosunkowo niewielkiej odległości od odbiornika (około 1,5 km) nie byłem z tego rozwiązania zadowolony. Nikomu nie polecam internetu LTE jako alternatywy dla internetu stacjonarnego w domu.

22.09.2018 12:29
odpowiedz
trak711
44

Minąłem sporo takich pustych pseudo outpostów. Nie przejmuj się to błąd w matriksie :)

post wyedytowany przez trak711 2018-09-22 12:31:00
21.09.2018 09:31
odpowiedz
trak711
44

Już zmienili. W nowej wersji patcha ten kawałek co kosztował 2600 teraz jest widoczny za 2500 Idzie w dobrym kierunku, ale trochę wolno :)

post wyedytowany przez trak711 2018-09-21 09:51:04
21.09.2018 08:25
odpowiedz
trak711
44

Na żółtej mapie t10 z pięćdziesiąt parę do quantity znalazłem jeden depozyt sulphur z 450 jednostkami. Wcześniej można było znaleźć jak pamiętam pewnie 1 2 lub 3 depozyty po 90 jednostek. No niby jest progres. Potem patrzę w kopalni i odcinek na poziomie 340, który kosztował 450 sulphitów teraz kosztuje 2600. Trzeba będzie robić kilka map t10 żeby wyfarmić jeden krótki odcinek w kopalni. Nie wiem czy to lepsze rozwiązanie. No chyba że kogoś stać, żeby całe dnie trzaskać mapy t16 - a to pewnie będzie zupełnie inna bajka. Chyba trzeba będzie się wyzerowywać z sulphitu i robić rota map t15 a potem rota w kopalni gdzieś w okolicach lvl 300. No inaczej tego nie widzę.

post wyedytowany przez trak711 2018-09-21 08:30:29
20.09.2018 06:48
odpowiedz
4 odpowiedzi
trak711
44

Miałem dziś taki moment, że myślałem, żeby się wycofać z tej ligi i poczekać na znaczne zmiany jakie mają nastąpić w grudniu. Dotarłem do ściany w kopalni. Lvl 354 okazał się szczytem możliwości. Miałem dwie ścieżki w dół. Jedną za 800 voltaixów a drugą za 400. Na obu poległem po cztery razy. Niektóre moby na tym poziomie mają takie one shot, że moje 5.3k może się schować. Żeby w Quarry wyfarmić 2500 jednostek paliwa do kopalni potrzebuje nudnego grindu przez 25 minut. Jedyny ratunek wtedy to zamiana dźwięków z gry na jakąś fajną muzykę. Ale jeśli farmię 25 min żeby wszystko przehulać w 3 minuty z małą szansą na progres to postanowiłem przestać się kopać z koniem. Jednocześnie ciągle widzimy te komunikaty - jakaś grupa osiągnęła 2000 lvl. Ktoś na singlu osiągnął 1100 lvl itp. Potem patrzę w zestawienie ligi i już grubo ponad 1000 osób zeszło w kopalni niżej od mojego sunder gladiatora. A ja naiwnie myślałem, że tak fajnie będzie przechodzić kolejne granice 400, 500. A tu zonk. Szczególnie przykry, że od chyba 270 poziomu do tego mojego nieszczęsnego 354 lvl wszystkie potworki mają niby wciąż ten sam 83 poziom, czyli mapy na poziomie guardiana - tier 16. Abstrahując od samej walki z guardianami to taka mapa t16 to powinien być pryszcz, nawet z modami. A przecież w kopalni nie ma negatywnych modów. Pomyślałem sobie, że są trzy przyczyny, które mnie zatrzymały na 354 lvl. Słaby build, słabe przedmioty, słabe umiejętności samej gry. I tu mnie olśniło. Odfiltrowałem w ladderze tylko postaci, które zaczęły grę jako Duelist. Co za różnica. Tu jestem nagle nie w okolicach 1500 ale kuśfa - ciężko to uwierzyć 73. A biorąc pod uwagę tylko gladiatorów 17 w światowym zestawie. Najlepszy duelista ma 640 poziom w kopalni, a tylko 34 w ogóle przekroczyło 400 poziom w kopalni. I pomyśleć, że mój build sunder gladiator został z kompletnie dla mnie nieznanych powodów podwójnie znerfiony przed ligą Delve. Widać, że dualiści w kopalni dostają w tyłek aż miło. Ale wisienka na torcie, to moja próba craftingu. Wziąłem rezonator z czterema miejscami i wsadziłem najlepsze fossile jakie miałem żeby wycrafcić coś lepszego niż moje 1h 400pdps axe. W hazard poszło 150c a na wyjściu otrzymałem ładny przedmiot za 2 chaos orb. No nic jeśli mam zostać w tej lidze to będę musiał zacząć się poruszać po kopalni horyzontalnie.

post wyedytowany przez trak711 2018-09-20 06:53:40
07.09.2018 00:39
odpowiedz
trak711
44

Spartacus_Sunder. Chciałbym dołączyć do gildii. Odezwijcie się.

12.08.2018 00:30
odpowiedz
2 odpowiedzi
trak711
44

To dziwna produkcja. Po pierwsze w zasadzie nie gra się w podstawową wersję gry a wyłącznie w ligi. Czyli zaczyna się od zera co trzy miesiące i właśnie tylko tyle czasu ma się na rozwój postaci i czerpanie z niego korzyści. Ceny niektórych przedmiotów są monstrualne. Większość graczy nie zgromadzi tyle waluty, żeby je kupić nawet przez kilka lig. Inni, z kolei mają je w każdej kolejnej lidze już po tygodniu od jej rozpoczęcia. Rozpiętość w przychodach pomiędzy elitą a średniakami i szczególnie planktonem graczy jest wręcz nieprzyzwoita. Całkiem dobrze w tym zakresie POE oddaje realny świat.
Dziwi fakt, że tu praktycznie żadnego znaczenia nie ma jakość lootu. System RNG (Random Numer Generator) jest taki, że wśród przedmiotów Rare prawie nie wypadają wartościowe. Ponadto ponad 90% teoretycznie najlepszych przedmiotów w grze czyli Unique, (których jest grubo ponad 100) nie ma żadnej wartości. Innymi słowy możesz grindować do usranej śmierci i nic Ci to kompletnie nie da. Zaczniesz i skończysz jako biedak. Naprawdę wartościowe są tylko przedmioty wykreowane w ramach własnego działania, tzw craftingu. Żeby skutecznie korzystać z craftingu trzeba lewelować 7 masterów na 8 poziom. Nie da się tego w sensownym czasie powiedzmy dwóch tygodni zrobić samemu. Trzeba wchodzić na specjalny chat o numerze 820 i szukać raz na 24 godziny grupy 6 osób dla każdego oddzielnego mastera i w takiej grupie go lewelować. I to nie tak, że się zbierają gracze którzy chcą wylewelować np jakiegoś jednego mastera niezależnie od tego na jakim poziomie go mają. Wszyscy muszą mieć mastera np. na poziomie 6 a jak masz na 5 to już ta grupa jest dla Ciebie niedostępna. Musisz szukać grupy na poziomie 5. I tak dla każdego z 8 poziomów. Każdy nowy dzień w grze zaczyna się o 2 w nocy polskiego czasu. I tylko wtedy jest najwięcej chętnych do takiego wspólnego lewelowania masterów. Koszmar. Czyli jak np. gdzieś wyjedziesz i ominą Cię dwa pierwsze tygodnie gry to o lewelowaniu masterów i craftingu możesz zapomnieć.
Sama gra jest jakimś chorym snem architekta, który nie przebudowuje a bez przerwy dobudowuje nowe elementy. O co chodzi w jakiejś koncepcji x zaproponowanej w 2014 roku pamiętają tylko Ci, którzy w to wtedy grali. Cała reszta musi się domyślać i ślamazarnie uczyć. A tych koncepcji, czyli lig jest naprawdę wiele.
Do tego wszystkiego nie da się grać bez używania kilku programów zewnętrznych, a przynajmniej jednego wyceniającego przedmioty. Trzeba kupić też przynajmniej kilka elementów gry za realne pieniądze. Bez tego też się nie da.
A to wszystko to dopiero początek. Elementarz. Potem jest trudniej :)

post wyedytowany przez trak711 2018-08-12 00:56:27
04.02.2018 23:11
odpowiedz
trak711
44

Coraz mocniejsze zabezpieczenia dla coraz słabszych gier. Nieciekawa perspektywa dla dzisiejszych nastolatków. Ja tam stary jestem już się nagrałem to mi wszystko jedno.

Pozdrawiam

10.06.2017 00:07
1
odpowiedz
trak711
44

Prawdę mówiąc dałem 240 złotych w ciemno, zgrzytając zębami, że tak drogo i wiedząc już o problemie z animacjami. Wydawało mi się, że takiej gry jak Mass Effect nie da się zje..ć. Och, jakże się myliłem. Już dwa razy próbowałem tę grę skończyć i się poddawałem. Za pierwszym razem w połowie, za drugim razem w trzech czwartych. W języku cywilizowanych ludzi nie ma słów, żeby opisać co te bydlaki korporacyjne mi sprzedały. G...o opakowane w perfume. I w ogóle problemem tej gry nie są jakieś tam mniej lub bardziej żałosne animacje. Prawdziwym problemem tej gry jest to, że kończy się po pierwszych kilku godzinach kontaktu z nią. Po tych kilku godzinach gracz pierdylion razy robi w koło to samo. I raz i jeszcze raz, i jeszcze raz i jeszcze raz i .....o żesz.

31.05.2017 16:58
😉
odpowiedz
trak711
44

RED is bad

23.05.2017 16:10
odpowiedz
trak711
44

Nie jestem wielkim entuzjastą ścieżki rozwoju firmy Bioware i mam świadomość, że przeszli długą drogę od oryginalnych i świetnych gier do taśmy produkcyjnej z plastikową zawartością ale jednak wciąż robią produkty absolutnie grywalne, choć nie wybitne. Gry takie jak Inkwizycja czy Andromeda są rozbudowane. Zgoda co do tego, że kosztem wtórności i powtarzania w kółko tego samego, ale jednak jeśli kogoś to nie razi może mieć nawet ponad 100 godzin "zabawy". To też się liczy. Muszę przyznać, że wpis Voltrona mnie naprawdę ubawił do łez. Nazywanie kogoś "zachodnim idiotą" jest po prostu słabe. To po pierwsze. Po drugie nie wiem, kto mu wmówił, że gry mają promować kulturę wysoką? W każdym razie ten ktoś go oszukał.

18.04.2017 03:01
1
odpowiedz
trak711
44

Zrozumiałem przedstawiony tu wywód w taki sposób. Polscy dystrybutorzy gier dopuszczają do istnienia rynku pośredników w sprzedaży gier na zachód. Pośrednicy kupują hurtowo u dystrybutorów i zarabiają na różnicach istniejących w cenach gier pomiędzy różnymi rynkami unii europejskiej. Nie wiem na jakiej zasadzie się to odbywa, ale odkupują to co powinno się sprzedawać taniej w Polsce i odsprzedają z zyskiem na zachód, gdzie są to i tak najniższe ceny dla tamtych rynków. Czy to jest rzeczywisty powód wzrostu cen gier w Polsce? Chęć zahamowania tego procesu?
Wystarczy dokonać kilku prostych wyliczeń, żeby zdać sobie sprawę jak pazerni są wydawcy i producenci gier w ostatnich latach. GTA 5 kosztowała trochę ponad 100 milionów dolarów a następne ponad 100 milionów kosztowała promocja. Tej grze do samego zwrotu kosztów produkcji i reklamy wystarczyłoby nieco ponad 4 miliony sprzedanych kopii. Jak wiadomo rozeszła się w znacznie większym nakładzie bodaj ponad 30 milionów egzemplarzy. A mówimy tu o ogromnej produkcji. Taki np. Watch Dogs to raptem 68 mln dolarów za wyprodukowanie, Wiedźmin 3 jeszcze mniej a typowa gra to w ogóle inna skala wydatków. Trzeba sobie zatem jasno powiedzieć, że niezależnie od tego czy musisz na to pracować kilka dni, czy kilka godzin to 60 dolarów za gre na PC to zdzierstwo i koniec.

post wyedytowany przez trak711 2017-04-18 03:04:28
29.03.2017 22:31
1
odpowiedz
trak711
44

To jedna z tych dziwnych sytuacji, kiedy spędzasz z grą bite trzy dni nie mogąc się od niej praktycznie oderwać, czerpiąc z niej przyjemność, ale absolutnie jej nie polecasz. Wszystko przez to, że po tych trzech dniach gra się definitywnie kończy. Raz, że nie ma żadnych aktywności po osiągnięciu limitu poziomu. Dwa. że nic się nie rozwija w drzewkach i sprzęcie a trzy, że nie ma losowych lokacji. Finito. End. Koniec, a h'n's to przecież głównie ogrywanie tygodniami i miesiącami gry postacią na maksymalnym poziomie. Takie gonienie króliczka. Pętla - lepszy sprzęt - mocniejsi wrogowie i tak w nieskończoność. Tutaj tego nie ma. Dodając cenę 190 złotych mogę śmiało napisać, że grzech piractwa w przypadku tej produkcji powinien być nam odpuszczony przez Odyna gdy już trafimy w zaświaty valhalli.
Warto też was przestrzec przed największym absurdem tej gry czyli systemem tzw. "szału". Nabijamy go zwykłym atakiem przyciskiem myszy. Niestety w tej grze 3/4 drzewka umiejętności staje się aktywne dopiero po napełnieniu paska szału i aktywowaniu go. Przy czym pasek napełnia się szybko tylko jeśli zrezygnuje się z używania aktywnych (jest ich pięć) umiejętności. Z powodów znanych tylko tfurcom aktywne umiejętności nie nabijają szału. Nie po to mamy kilka aktywnych i rozwijanych zdolności, żeby prostacko nie tykać klawiatury i przechodzić grę atakiem i turlaniem czyli klawiszami myszy. Albo zatem olewamy bonusy pasywne z drzewka umiejętności i gramy używając zdolności aktywnych, albo korzystamy ze zdolności pasywnych uruchamiając częściej "szał", ale rezygnujemy z normalnej gry. Słowem absurd. O bugach i takich tak innych nie wypada mi pisać bo "darowanemu koniowi się nie zagląda w zęby". Pozdrawiam.

post wyedytowany przez trak711 2017-03-29 22:41:29
28.08.2016 00:40
😉
odpowiedz
trak711
44

Skoro Cyberpunk ma wyjść w 2077 to na razie nie będę się nim jeszcze interesował

16.08.2016 06:21
😡
odpowiedz
trak711
44
1.0
PC

Oficjalnie jestem pod wrażeniem. Dziś spędziłem dzień z tą grą i muszę przyznać, że tak nieintuicyjnego produktu jeszcze nigdy nie widziałem. Poddałem się przy drugim układzie planetarnym robionym w konwencji podążaj za atlasem. Skończyła się antymateria a stacji kosmicznej nie mogłem znaleźć. Przerobiłem bardzo dokładnie po jednej planecie w dwóch systemach. Zapoznałem się z mechaniką gry i mogę stwierdzić jedno. Ta gra jest przeciwko Tobie. Chce żebyś ją znielubił i wywalił na zbity pysk. Cena 260 złotych jest z księżyca. W zasadzie nie ma sensu wymieniać mankamentów bo to jeden wielki mankament.

01.06.2016 16:46
odpowiedz
trak711
44

Ja nawet Cię rozumiem. Chciałeś pokazać światu, że jesteś prawdziwym Pudzianem Wiedźmina, że wszystko, że od zawsze, że do teraz i jakiś spoiler zniszczył Ci życie. Mocne. Weź po prostu ściągnij poślady i zagraj. Nie bój się to nie potrwa długo po tygodniu będziesz miał wszystko za sobą. Chyba, że ty z tych co zobaczą potwora albo ncp-a i pauzują grę, żeby sobie o nich poczytać w książkach. Ja nie przeczytałem, nie czytam i nie przeczytam żadnej książki Sapkowskiego a i tak gra mi się świetnie.

29.04.2016 22:12
odpowiedz
trak711
44

Wątek dziadka kanibala na bagnach z pierwszej części i jego - "Coś mi blado wyglądasz wnusiu, może byś coś zjadł?"
a odpowiedź Geralta
- "Milcz, skurwielu!" i na koniec "Spieprzaj dziadu".
Bardzo lubię też wszelkie odzywki z życia ulicy i ncp-ów z trzeciego wiedźmina, typu
- "Mam kutasa jak kiełbasa lubię sobie nim pohasać", albo
- "Dali się kurwa ograć jak nowigradzkie dziwki".
- "Ale tam wiedźmak z nimi tańcował".

02.10.2015 02:24
odpowiedz
trak711
44

gra na to nie pozwala. Odinstalowałem i do kosza

02.10.2015 02:21
odpowiedz
trak711
44

Już w trzeciej misji mojej pierwszej kampanii, czyli przystani, czy jak to się tam nazywa trafiłem na tak poważny błąd gry, że ją odinstalowałem. Grałem na najniższym poziomie trudności. Chciałem to jak najszybciej pociągnąć do przodu, żeby się przekonać jak wartościowy to produkt. Przy grze na niskim poziomie trudności w pierwszych dwóch scenariuszach limit poziomów bohatera osiąga się po 20-30 % scenariusza, dalej to tylko byle szybko do końca. W trzecim scenariuszu przystani mamy trzech bohaterów, dwóch kontrolujemy a trzeci stoi w miejscu i co rundę odpiera zmasowane ataki bohaterów wroga i tak przez tydzień, czy dwa. Nie można go ruszyć on tylko stoi i odpiera ataki a misja w grze wskazuje, że ma ich odpierać ile się da. Ten bohater ma 99 elitarnych jednostek i jak piszę runda w rundę odpiera coraz silniejsze armie. Ostatnia jest wręcz monstrualna. Jednak mój bohater przetrwał i ocalił nawet jeszcze 30 z 99 tych elit jakie miał na stanie. Ataki ustały. Zająłem się realizacją dalszej części scenariusza, wyjątkowo upierdliwej i czasochłonnej zresztą. W pewnym momencie zorientowałem się, że ponieważ mój nieruchawy bohater od odpierania ataków wroga przeżył to nie skończę misji bo gra zakłada, że on musi zginąć. Potwierdziło mi się to kiedy zajrzałem na fora internetowe (to było chyba dzień po premierze). No i tak zesrało mi się kilka godzin gry. Postanowiłem to niemieckie nieporozumienie odinstalować i do niego nigdy nie wracać.

19.05.2015 01:42
odpowiedz
trak711
44

Dostałem kartę na darmowego Witcher 3 w opakowaniu od karty graficznej. Założyłem konto na gog.com i tydzień temu ściągnąłem pliki gry. Dziś przed północą zainstalowałem grę. Wszedłem na gog.com i dla pewności jeszcze zainstalowałem gog.galaxy bo nie wiedziałem z którego źródła będzie szybciej i łatwiej dociągnąć ostatni plik gry potrzebny do uruchomienia. Około 12 w nocy zaciągnąłem ten ostatni plik (patch 1.01). Trwało to trochę minut bo mam niestety Neostradę na granicy zasięgu centrali telefonicznej. Uruchamiam patch a tu nic. Info "program nie obsługuje Twojego systemu". Potem przyglądam się dokładniej tej stronie gog.com a tam następny kwiatek - prawie 3 giga spolszczenia. Nie widziałem tego wcześniej bo mi do głowy nie przyszło, że nie jest zawarte w plikach instalacyjnych. Musiałem odinstalować grę, zainstalować od nowa i jeszcze raz ściągnąć patch. Teraz działa. Na razie po angielsku. Mam nadzieję, że z wgraniem spolszczenia, które się dociągnie dopiero za jakiś czas nie będzie takich problemów.

09.04.2015 01:20
odpowiedz
trak711
44

Wyraźnie widać na przykładzie tej flagowej produkcji jak do ogólnego obiegu wraca "gorączka modernizacyjna". Kupuje kolejne komputery osobiste jeden po drugim już od ponad dwudziestu lat i zauważyłem kilka prawidłowości. W latach 90-tych i na początku 2-tysięcznych w zasadzie trzeba było zmieniać kompa co dwa lata bo wszystkie podzespoły miały swoje własne cykle zmian i nie dało się nigdy trafić w jakiś punkt kiedy wszystko razem debiutowało w nowej odsłonie. Stosowałem wtedy zasadę równowartości dzisiejszych czterech tysięcy złotych (bez monitora). Po prostu każdy następny komp miał kosztować w okolicach tej kwoty i starczać na 20, 30 miesięcy użytkowania. Z definicji miał być kompilacją najlepszego co da się osiągnąć ze średniej półki. Ponieważ od jakiegoś czasu nie chce mi się "trzymać ręki na pulsie" to przeciągnąłem ostatnią wymianę sprzętu do granic wytrzymałości. Stary komp ma 6 lat a w międzyczasie wymieniony dysk na ssd; wymienione pamięci ram i zmienianą trzy razy kartę graficzną. Parę dni temu kupiłem za 7 tysięcy komp i dodałem za 2 tysiące monitor do tej rozdzielczości pomiędzy 1080 a 4k (nigdy nie potrafię spamiętać jaka to jest rozdzielczość). Mogłem sobie porównać obie maszyny na win 8. Żona siedzi przy starszym bo nie ma potrzeby żeby grać w cokolwiek poza mahjongiem a ja przy tym nowym. System startuje niewiele wolniej w starym niż w nowym, a przy korzystaniu z netu, oglądaniu filmów i słuchaniu muzyki nie ma różnic. Poza tym, że nowy komp jest tragicznie głośny przez gtx 970. (sześcioletni komp jest cichszy, niż ten nowy). I teraz po tym super przydługim wstępie wyłuszczę po co to piszę :) Otóż chodzi o to, że zawsze miałem poczucie, że komp daje mi 70-80% tego co może w grach, a za te dodatkowe 30-20% musiałbym dodać około drugie tyle ile za niego zapłaciłem. Teraz płacąc za kompa dwa razy tyle co przez ostatnie dwadzieścia lat mam poczucie, że daje mi 50-60% tego co może w grach, a żeby otrzymać brakujące 50-40% musiałbym dopłacić nie dwa razy, ale cztery razy więcej. Wszystko przez sztuczne w moim przekonaniu rozmnożenie rozdzielczości i dodatkowych parametrów graficznych. Mówiąc krótko jesteśmy d.mani.

16.03.2015 21:55
odpowiedz
trak711
44

Mam swoje lata i doskonale pamiętam jak zaczynało to, co teraz zapewnia wam pieniądze. To było kilka nieoficjalnych poradników do takich gier jak Baldur's Gate czy Newerwinter Nights i przez myśl by mi wtedy nie przyszło, że kilka lat później ludzie, którzy to stworzyli i wymyślili będą wysyłać w świat zblazowaną grupę wyśmiewającą mniej lub bardziej rozgarniętych zapaleńców gier komputerowych. To się po prostu w pale nie mieści. Wasze miejsce pracy naście lat temu wyglądało dokładnie tak topornie jak większość tych dziwacznych postaci chcących zaistnieć na jarmarku gier. Trochę pokory.

05.10.2014 00:29
odpowiedz
trak711
44

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że system Windows stając się z jednej strony coraz bardziej niezawodny z drugiej zatraca jednak bezpowrotnie kontakt z takimi użytkownikami jak ja. Mam na myśli osoby które nie są informatykami, ale potrafią same zrobić zdecydowaną większość rzeczy związanych z codzienną higieną systemu. Osobami które przez wiele lat kawałek po kawałku odkrywały tę systemową układankę na zasadzie prób i błędów. W zasadzie Win XP był ostatnim modelem, w którym tacy laicy z doświadczeniem pochodzącym z długiego użytkowania umieli sobie sami podłubać w systemie. Potem wydawca wszystko poukrywał, pozmieniał i okrasił ciężkostrawnym interfejsem. Po kilkunastu latach ciągłego użytkowania Windowsa przechodząc na win 7 a szczególnie win 8 czułem się tak jak niechybnie muszą się czuć ludzie ponownie uczący się chodzić np po porażeniu mózgowym. Ten news wywołał też u mnie zabawne wspomnienie bodaj z 1996 roku. Nie mogłem zrozumieć dlaczego moja starsza koleżanka z pracy mająca dłuższy niż ja staż na komputerach osobistych prosiła mnie, żebym jej uruchamiał proste gry z win 3.11 - sapera, czy solitera i nie chciała wiedzieć o win 3.11 kompletnie nic więcej ponad to co było jej potrzebne do pracy. Nie mogłem tego zrozumieć dopóki ktoś mi nie wyjaśnił, że ta kobieta dwa miesiące wcześniej skończyła długi wielomiesięczny kurs obsługi oprogramowania polskiego komputera Odra a jakieś kilka tygodni po jego zakończeniu komputer Odra wraz z oprogramowaniem na zawsze wycofano. Łatwiej mi było wtedy zrozumieć dlaczego ta Pani jak tylko się zaczynało mówić o Windows to mruczała pod nosem windows-srindows zobaczymy ile to się utrzyma na rynku :) Czuje się teraz podobnie jak ta Pani wtedy. Zastanawiam się jak długo utrzyma się filozofia Windows 7 i 8 jednak zupełnie inna niż poprzedników.

04.06.2012 15:36
odpowiedz
trak711
44

Na poziomie Inferno jest naprawdę trudno. To tyle powiem.

25.11.2011 16:08
odpowiedz
trak711
44

Za dużo zagadek, już z tym nie wyrabiam. Przesadzili.

15.10.2011 00:20
odpowiedz
trak711
44

Zagrałem na najniższym poziomie trudności w pierwszej kampanii. Gra się wyjątkowo długo ciągnie. Ta gra to prawdziwy czasostop. Wchodzisz rano, wywodzisz nad ranem następnego dnia. Praktycznie to Homm 5. Może trochę ładniejsze. Jest jedno udogodnienie (przynajmniej w pierwszej kampanii) Obcy atakują z jednego kierunku. Tam się trzeba udać, podbić i czekać z jakiego nowego kierunku zaatakują. I to największa zmiana w stosunku do piątki. I tyle.
Tak poza tym to naprawdę warto zainwestować w umiejętność dającą 75% doświadczenia głównego bohatera dla nowych herosów. Dajesz takiego nowego do miasta i ustawiasz mu wszystkie dziadostwa związane z rozbudową . Oczywiście on najpierw musi się przytulić do Twojego bohatera.
Nekropolia zabija wszystko szybko i czysto. Zobaczymy jak będzie dalej ale potrzebuję przynajmniej dnia przerwy

18.05.2011 17:26
odpowiedz
trak711
44

Nie potrafię się połapać w klawiszologii tej gry. Może wszystko jest dobrze opisane w instrukcji (nie czytałem), ale wydaje mi się dobrym zwyczajem w tego typu produkcjacjach spacja ajko pauza - tu tak nie jest. Nie rozum dlaczego autorzy wszystko pozmieniali w stosunku do pierwowzoru. To jakieś dziwaczne jest. Niby super, niby najlepsza gra RPG a jednak jakiś zonk. Po godzinie zrezygnowałem, bo nie zrozumiałem klawiczologii. Biegam tym Geraltem i brakuje mi podstawowych info - przynajmniej mi się nie wyświetliły - jak upgradować postać, jak przypisać klawisze, co zrobić, żeby nie tłuc bez przerwy prawy klawisz myszy etc.
To jest naprawdę dziwny produkt. Siakiś taki - no nie wiem.

09.03.2011 00:53
odpowiedz
trak711
44

Trzy kliki myszą, cztery klawą, minuta filmu, sześć klików myszą, osiem klików klawą dwie minuty filmu. Spojrzysz Pan w prawo, spojrzysz Pan w lewo nic, dłużyzny. Ani się nikt nie odezwie, ani nikt nic nie zrobi. Widać tylko drogę na Ostrołękę. Rencamy i Nogamy czerpane to jest z Polskiego Kina Moralnego Niepokoju. Dynamiczno-bezjajeczna walka beznibypauzowa. Jest postęp :)

09.03.2011 00:06
odpowiedz
trak711
44

Dlaczego ta gra jest interaktywnym filmem z niewielkim udziałem gracza.
Dlaczego będąc w miejskiej lokacji posiadającej kilkaset wygenerowanych postaci poruszam się w kompletnej próżni NCP-owej.
Teraz dopiero w pełni rozumiem sens wykładów TFURCUF z Bioware nauczających innych jak tworzyć makiety do gier wideo.
Po co ten homoseksualny wątek z elfem (to już nie wystarczająco odważna jest miłość między gatunkowa <człowiek - elf> teraz ma być odważniej człowiek - elf - obaj faceci, - no to jest Arma-Biedroń - czyli Armagedon inaczej, tak czy siak koniec świata. Ale tak na poważnie np. "piękna inaczej" (bo nie można ją nazwać królową Photoshopa), żona zmarłego w prologu ncp-a, (którego sam zabiłem, za jej zgodą), ma być moją główną miłością? Czy im rozum odjęło. Ta gra to YouTube z grywalnymi, rzadkimi między klikaniami. Tyle po pierwszych godzinach kontaktu z grą.

04.10.2010 22:26
odpowiedz
trak711
44

Tutaj macie setup-y
http://www.racedepartment.com/f1-2010-setups/
Miłego grania
Pozdrawiam
Ps.
Opiszcie swoje wrażenia po zmianie setupu :)

(dla piratów lub ociężałych)
enter w ekran

24.09.2010 00:31
odpowiedz
trak711
44

Na klawiaturze nie da się grać. W mojej wersji na PC dojechałem do Monaco. W Monaco jest słabo. Czekam na schematy ustawień zaawansowanych bo bez tego, to daleko nie pojadę. Gra jako taka, nie jest rewelacyjna. A jeśli chodzi o komentarze radiowe od inżyniera (jestem na niby kolegą Adriana, ‹który - nie to jest sensacja roku- wygrał już jeden wyścig›) to przebijają Borowczyka. Niezależnie czy jedziesz za Alonso, czy za Yamamoto usłyszysz "bierz go", "jest od ciebie znacznie wolniejszy", etc. Zresztą i Yamamoto i Alonso jadą tak samo.
Przetestowałem grę PC, z klawiatury, w wersji kariery na czterech pierwszych torach na najprostszym poziomie. Nie wiem, czy to ze względu na najniższy poziom trudności, ale co najmniej dwa razy słyszałem komunikat od inżyniera, "jesteś pięć sekund za partnerem", w momencie kiedy tego "partnera" właśnie wyprzedzałem.
O takich smaczkach jak wejście w sesji kwalifikacyjnej (ustawiasz sobie gdzie chcesz się pojawić zaczynając sesję) dokładnie w to samo miejsce co inny kierowca (crash nieunikniony) nie wspomnę.
Ogólnie jest to g...o.

02.08.2010 10:52
odpowiedz
trak711
44

Grałem w jedynkę, od razu w wersję 1.6. Możliwość eksploracji uniwersum gry była czymś przyjemnym. Przemieszczanie się po rejonach niemających żadnego wpływu na rozwój fabuły dawało dużo frajdy. Wszędzie były jakieś wyzwania. To jedyna gra do tej pory (a grałem naprawdę w wiele crpg), w której zwykła włóczęga po mapie, bez ustalonych celów misji itp. dawała tyle satysfakcji. Jeśli tego nie zmienili to dwójka może być tylko lepsza.

23.07.2010 21:12
odpowiedz
trak711
44

"Mam takie pytanie w akcie VI mam zanieść pierścień do starego dębu elfów gdzie on się zajduje mapę mam całą odkrytą i nie mogę tego znaleźć."

O ile dobrze pamiętam to południowo wschodni róg południowo wschodniej części mapy. Potem otwiera się przejście (gra nie komunikuje, że zakończyłeś tę misję poboczną i cały czas informuje, że masz zanieść pierścień do dębu - jeden w wielu bugów) i dalej musisz dojść do tego ołtarza o który chodzi w misji. Nie jest podświetlony na żółto, więc sam go musisz odnaleźć. Jest gdzieś pośrodku bliżej północnej części mapy. Tam walczysz z demonami i musisz wyjść kawałek poza obręb ołtarz, żeby zakończyć misję.

"co Ty gadasz ja mam procka 1,9 jeden rdzeń i śmiga mi na najwyższych z muzyką, wymagania wcale nie są tak wygórowane"

Mi nie chodzi o wymagania, bo one w takich grach po prostu z zasady nie są, ani nie mogą być wygórowane. Chodzi mi o mielenie procka podczas każdej kolejnej tury i podczas wchodzenia i wychodzenia z zamku - to dwie kompletnie różne rzeczy.

20.07.2010 23:37
odpowiedz
trak711
44

Gra jest gniotem!. Dlaczego? Bo inni Rosjanie zrobili w tym samym czasie King's Bounty i Armored Princess. To był krok we właściwym kierunku. Reainessance to krok w tył nawet wobec HOMM. Gra jest podobna do HOMM w tym sensie, że rozgrywka jest równie długa. Ale niestety inaczej niż w HOMM gra jest przewidywalna a jednocześnie praktycznie w ogóle nie zróżnicowana. Po paru dniach z Discipless 3 marzysz wyłącznie o trainerze, który zlikwiduje przynajmniej tury ruchu. Jest tylko 19 map i odczuwasz lęk, że każda następna mapa uczyni cię masochistą. Ci którzy nie mają najnowszych procesorów i wymiatających pamięci osuną się w niebyt 10-30 sekundowych przerw przy każdej okazji przejścia od planu gry do planu miasta. Jeśli macie 3-4 latni procesor i pamięci to większość czasu spędzicie na oczekiwaniu załadowania czegokolwiek. Horror.
Fabuła jest żałosna. W zasadzie nie ma fabuły. I jeszcze ten mały problem, że opis kolejnych zadań do wykonania w ramach misji jest---żaden. Nie, nie pomyliłem się --- jest żaden. To takie rosyjskie safari - sam se wymyśl co dalej.
Ogólna ocena 1 na 10 - nawet sobie nie potrafię sobie wyobrazić co przeżywali ludzie - w tym nasi rodacy grając w rosyjskojęzyczną wersję 1.0. Tylko określenie "masochizm" przychodzi mi do głowy. Ale nawet ta wersja 1.6 jest zabugowana na amen. zamiast właściwego miasta pokazuje się stolica innej rasy i to nie raz w czasie gry ale praktycznie ciągle. Grę trzeba restartować. OK przeżyłem tą grę bo chciałem sobie o niej wyrobić zdania ze względu na jej poprzedniczki. Teraz ostrzegam - kontakt z tą grą jest toksyczny.

13.07.2010 14:44
odpowiedz
trak711
44

Napiszę tak, żeby to było jasne. Z dala od tego gniota. Dno i wodorosty. Żenada pod każdym względem. Można było polubić ruski styl w king's bounty, dlatego nie napiszę, że to przez niechęć do sąsiadów. Ta niby-gra nie miała prawa powstawać trzy lata. Ona wygląda jakby ją studio autorów zwymiotowało w miesiąc. I to wszystko po dziesiątkach poprawek. GNIOT ROKU w tej kategorii gier (napisane po przejściu pierwszej kampanii - a nawet nie do końca bo po odkryciu całej mapy nie wiadomo co dalej - bug albo indolencja TFURCOF.

09.06.2010 01:47
odpowiedz
trak711
44

Zagrałem z trainerem. Co ciekawe nieskończone życie wcale nie oznacza, że rare boss Cię nie zabiją. W przypadku walki z ekipą Conquerora w catacombs (quest extra) nawet lepiej się grało bez pomocy trainera. Ogólnie jest to najdziwniejsza i jedna z najlepszych gier w jakie grałem - choć notowania ma dość niskie i przeszła prawe bez echa. Ma też na tej stronie tutorial. który jest bardzo słaby.

04.02.2010 03:49
odpowiedz
trak711
44

Jestem rozczarowany - czyli inaczej mówiąc jakiś czar był spodziewany i nie nastąpił. Na Boga TO JEST STRZELANKA. Przypomniałem sobie tylko że jestem słaby w strzelankach i to wszystko. Nie chce mi się wierzyć że to piszę, ale jedynka jest lepsza od dwójki prawie we wszystkim - brawo BIOWARE - tylko tak dalej. Komu schlebiacie - no komu?

Pytam się Cerberusie -po co mnie wskrzesiłeś. Jakby nie dość, że muszę żyć wskrzeszony to jeszcze po samobójczej misji okazuje się, że nic mi się nie udało no scenarzyści brawo. Rzygowina.

28.10.2009 23:47
odpowiedz
trak711
44

titanium
Właściwie muszę Ci przyznać rację. napisałem impulsywny post negujący wszelkie zalety tej gry. Ale ciągle coś mi przeszkadza w tej grze. Przede wszystkim nie podoba mi się, że od trzeciego rozdziału gra schodzi do podziemi. Nie podoba mi się, że będąc zwolennikiem Estebana ciągle znajduje niepotrzebne mi do niczego tablice dodające bonus do "mądrości" - podchodzi mi ona prawie pod 200 i nic mi nie daje. Gdybym od czasu do czasu znalazł +5 do siły, albo chociaż + do zdrowia ale oczywiście nic. Co do amuletu to pod koniec trzeciego rozdziału, albo na początku czwartego będąc sprzymierzeńcem Estebana kupiłem u jednego z magów wólkanicznej twierdzy taki amulet, że nic wyprodukowanego ręcznie nie może się z nim równać.

28.10.2009 23:03
odpowiedz
trak711
44

Titanium - po pierwsze muszę Cię przeprosić bo złoszczę się wyłącznie na grę, w żadnym wypadku na Ciebie. Nie znam Cie i nigdy nie poznam. Napisałem swój pierwotny - negatywny w stosunku do gry Risen tekst w środku nocy z potrzeby chwili. Abstrahując od wszystkich napisanych przeze mnie negatywnych argumentów dotyczących gry podtrzymuję jedno. Przyjemność jest ostatnim uczuciem jakie skojarzyłbym z tą produkcją Piranii. Co do mieczy to spijacz dusz osiągalny jest w trzecim rozdziale, super amulet daje jeden z magów chyba też w trzecim rozdziale. A jeśli chodzi o kasę to wystarczy rozwinąć myślistwo, kupić-zdobyć narzędzia do oprawiania i zabijać.
Co do kowalstwa ważne jest to, że żaden produkt własnej produkcji nie jest lepszy od tych, które można znaleźć ostatecznie w grze - dotyczy to przede wszystkim broni, ale także biżuterii.

28.10.2009 21:49
odpowiedz
trak711
44

titanium napisał:

"brak przydatności kowalstwa -> bzdura TOTALNA :) Jest to jedna z najccenieniejszych umiejętności w grze, szalenie wiele w nią wnosząca. Przez znakomitą większość gry najlepsze miecze masz tylko i wyłącznie dzięki kowalstwu. Nie wspominając o potężnych amuletach które uzyskać można tylko ten sposób. Statsy akurat jest na co wydawać i wręcz sporo punktów neistety na końcu jeszcze brak, a chętnie by się wydało."

Gra jest tak skonstruowana, że możesz kupić najlepszy amulet. Możesz znaleźć-kupić najlepsze pierścienie. Możesz znaleźć najlepsze bronie - kowalstwo to kompletna pomyłka.
Wyłącznie alchemia się liczy i ta jest naprawdę ważna. Kowalstwo liczy się tylko jeśli nie znajdziesz w grze tych kilku miejsc gdzie są naprawdę potężne przedmioty. Jeśli jesteś hardcorowcem i nie korzystasz z solucji to pewnie wykuty dwuręczny miecz obsydianowy jest dla ciebie ratunkiem, ale jeśli zdarza Ci się przeczytać solucję to wiesz, że w pewnych miejscach można to i owo znaleźć albo wykopać. Uprzedzając komentarze typu gra z solucją jest dla lamerów - powiem, że gra bez solucji w Risen jest tylko dla masochistów i tego zdania nic nie zmieni. Do końca trzeciego rozdziału można iść na żywioł (z małymi wyjątkami) ale poruszanie się po świątyniach jaszczuroludzi bez solucji to głupota. Nie daje to wiele satysfakcji a w...wia niezmiernie.
Tak w ogóle na 26 poziomie miałem 35 nie wykorzystanych punktów nauki bo nie miałem ich w co wsadzić. Z broni dystansowych nie korzystałem, magia zamknięta, wszystko co ważne rozwinięte na maksa - kolejny powód, dla którego nisko oceniam tę produkcję.

titanium napisał:

"Test TOTALNĄ bzdurą że w nocy w tej grze nic nie widać. Ot, wyssana z palca niebotyczna wręcz bzdura. Toż nawet jeżeli nie potrafisz skalibrować normalnie monitora (niby podstawa, ale ok - dla niektórych to może być "wyższa magia"), to w samej grze masz odpowiednie do tego opcje. Na co więc wymyślać tego typu bajki? To naprawdę nie masz już czego krytykować w tej grze i zamiast tego musisz wymyślać?"

Mam kalibrować monitor pod kilkudniową przygodę z nieudanym produktem Pirania Bytes - nie rozśmieszaj mnie. Może w swoim czołobitnym stosunku do Risen nie zauważyłeś, że autorzy tej gry celowo stworzyli świat w którym nie wiele widać bo taki jest ich cel. I właśnie to mi się nie podoba, a że Ty rozjaśniłeś swój ekran na maska to jeszcze nie znaczy, że ja też mam go wypalać.

titanium napisał:

"no sorry, ale Risen brzydkim? Naprawdę, ale *****ć też trzeba z jakąś nutą chociaż sensu.... Bo u Ciebie to sztuka dla sztuki. :)"

No to z nutą sensu Ci powiem, że jest to gra brzydka graficznie, po prostu brzydka.

28.10.2009 00:11
odpowiedz
trak711
44

ANTYOskar 2009 dla gry Risen za najbrzydszą, najbardziej nieprzyjazną i nieprzyjemną grę roku. Jest to gra ponadprzeciętnie brzydka. Okropny graficznie klon Gothica miał czerpać pełnymi garściami z pierwowzoru i czerpie. Czy to ten sam silnik graficzny z marca 2001 roku, tylko jeszcze brzydszy? To o to miało chodzić w tym utrzymaniu klimatu Gothica. No to brawo udało się. Jesteś bezimienny i możesz zrobić ze swoją przyszłością co chcesz? Tak oczywiście, tylko najpierw przeczytaj walkthrough, bo jeśli przed przystąpieniem do gry umyślisz sobie rolę maga to niestety ale normalnie grając masz na to minimalne szanse - po prostu zostaniesz bandytą albo pół-magiem.
Taki mały smaczek - budzisz się na plaży jest sztorm - grafika sprawia, że ledwie co widzisz, a raczej raz widzisz (błyskawice) a raz nie widzisz (przerwy w błyskawicach). Wydaje ci się, że to taki trik na początek gry, żebyś wczuł się w grę. Ale niestety po pewnym czasie orientujesz się, że żeby cokolwiek w grze sensownie pociągnąć do przodu musisz szukać łóżka i spać do południa bo ani rano ani wieczorem, ani tym bardziej w nocy nic w tej grze kompletnie nie widać. To jest absolutne dno dna.
Nie zakochałem się w przemianie w łazika, nie jestem wzruszony lewitowaniem i nie oniemiałem z wrażenia pod wpływem telekinezy. Niemcy pobili wszelkie granice absurdu. Skrzyżowanie gry przygodowej ze zręcznościową pozycjonują jako RPG.
Połączenie wielu głosów wskazujących, że gra jest zbyt prosta i banalna z równie dużą ilością głosów wskazujących, że gra jest trudna lub wręcz zbyt trudna wskazuje, że gra jest po prostu słaba, by nie powiedzieć zła. Ta gra nie ma żadnej "miodności". To dno i wodorosty - omijać z daleka.
Od wielu lat żadna gra nie sprawiła mi takiego zawodu jak ta, a przecież nie spodziewałem się po niej jakoś specjalnie wiele.

19.09.2009 17:40
odpowiedz
trak711
44

Saves35
"Kto ma pełną wersje pierwszy turniej brykami USA i ostatni pojedynek wygrał ktoś go bo dla mnie to jest nie realne mimo że mam taki sam pojazd na max tuningowany jego nie dotyczą żadne prawa fizyki w ogóle nie hamuje jedzie jak po sznurku wypycha mnie z trasy jak już mi się uda go wyprzedzić i teraz uwaga mam ustawiony najniższy poziom trudności oO wkur$!*^ mnie ta gra a grało się tak przyjemnie czym dalej tym bardziej niedopracowana i coraz więcej minusów."

Ta gra jest tak absolutnie przekombinowana (naprawdę wkur.....), że najłatwiejszy poziom jest czasem trudniejszy od normalnego, czy zaawansowanego. Ogólnie, ta gra nie sprawia przyjemności w kontakcie. Miodność - 0/10

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl