Pierwsze 3 części miały w sobie coś co trzymało nas do samego końca gry, wręcz wciągając gracza. Niestety ss3 chyba przegrało stawiając na realistyczne lokacje, które nie różniły się od siebie praktycznie niczym. Ta, to chyba główny problem ss3, niezmieniający się gameplay to coś na co wszyscy byli przygotowani sięgając po ten tytuł i każdy był w stanie to zaakceptować, a nawet czerpać z tego frajdę (w sumie to jest podstawa w grach Serious Sam). W pierwszych częściach pamiętam że to co mnie przyciągało do rozgrywki to były nowe lokacje, inne od poprzednich, przeciwnicy i w SS second encounter na końcu każdego "rozdziału" interesujący boss. W drugiej części przyciągała nas bajkowa grafika, także baśniowe lokacje (np. ogromny las, gdzie puszka po coca coli jest 10 razy większa od nas), nowe rozwiązania. Chodzi o to że potrzebujemy czegoś więcej niż zabicie 5000 przeciwników w jednej misji. Klimatyczne lokacje, muyzka, nawet te teksty, niby banalne, a jednak wywołujące uśmiech na naszych twarzach.