Jasne, że jest to mozliwe, żadne przepisy tego nie zabraniają, ale to też nie jest koncert życzeń, wcale nie jest aż tak kolorowo. B2B jak pewnie wiesz nie podpisujesz zazwyczaj z korporacją dla ktorej faktycznie pracujesz, tylko z agencją, przynajmniej z mojego doświadczenia, nie chcą dawać okresu wypowiedzenia dłuższego niż 2 tygodnie, maks 1mc, do tego coraz trudniej o płatny urlop na b2b. Tak przynajmniej jest w sieciach. Im wyższe stanowisko ,to też korporacje mniej chętnie zatrudniają na b2b. Już na aktualnym stanowisku - juz nie typowo techniczne, a pseudo manager niższego szczebla, była tylko opcja umowy o pracę. W firmie, w ktorej niedługo zaczynam też tylko umowa o pracę - stanowisko managerskie z prawdziwego zdarzenia.
Z reszzta nawet mając wybór, w moim przypadku penwie i tak brałbym UoP,. Na moim przykładzie, z umową poza wspomnianym okresem wypowiedzenia 3mce i ewentualną odprawą jaką dostanę w przypadku zwolnien grupowych, plusem są benefity, ktore zacierają granicę zarobków, a nie są to bynajmniej owocowe czwartki, tylko dodatki warte kilka tys zł miesiecznie w tym np. nowy samochód do prywatnego uzytku. Po podniesieniu kwoty wolnej, obniżeniu pit do 12% i podniesieniu progow podatkowych nie jest tak źle z podatkami - jesli tak jak u mnie tylko jeden z małzonków ma dochody, to do 240000 zł podstawy opodatkowania placimy tylko 12% pit.
Ooo myślałem, że nikt tutaj się nie odezwie :). To ja doprecyzuje, że to 19 to akurat na rekę, ponieważ to umowa o pracę. Do tego ma być około 20k netto bonusu rocznie, ale to zobaczymy. Pracowałem długo na b2b, ale 3 lata temu wraz ze zmianą stanowiska na takie pól techniczne pół managerskie nie było innej opcji niż umowa o pracę. Ogólnie nie żałuję, pewnie na b2b byłoby więcej $$, ale będąc jedynym żywicielem rodziny cenię sobie jako taką stabilizację i 3mce wypowiedzenia na umowie o pracę. W obecnej firmie, 2 lata temu, prawie wszyscy z mojego działu na b2b zostali zwolnieni praktycznie z dnia na dzień, także coś za coś.
Kurs od którego zacząłem i w sumie w kwestii certyfikatów technicznych to również skończyłem, to nic odkrywczego - CCNA.
Rzecz się dzieje na obrzerzach miasta wojewódzkiego. Mam obecnie 17 lat doświadczenia zawodowego (Jezu własnie to liczyłem i się przeraziłem, ze to już). Zaczynałem w 2006 w hotelarstwie z pensją około 2000 netto + napiwki, co dawało około 2500. Miałem 19 lat i mIeszkałem z rodzicami. W rodzinie się nie przelewało, ale nie musiałem się dorzucać do rachunków, więc to było dla mnie dużo. Jednak 5 lat później nadal zarabiałem tyle samo, a byłem już żonaty, a w drodze dziecko. Postanowiłem, że pójdę w IT. Było cięzko, ale zainwestowałem w kurs, znalazłem pracę jako specjalista IT za..2000zł tylko ze bez napiwków, ale uznałem, ze trzeba zacisnąc żeby zdobyć doświadczenie. Wziąłem jeszcze pół etatu w call center. Po jakimś czasie znalazłem pracę za 4000 i to było łał, ale szybko się okazało, że z dzieckiem - żona na studiach i nie pracuje to nie mamy szans na spokojne zycie na swoim. Później, koło 2015 miałem szczęscie i zadzownił do mnie rekruter, nawet nie wiem skąd miał numer i dostałem pracę w korporacji jako inżynier sieciowy za 6000, pomyslałem, że złapałem pana boga za nogi, ale nadal mieszkaliśmy u rodziców. Nadal pracuje w tamtej firmie, udało się awansować parę razy, ale właśnie podpisałem nową umowę o pracę u konkurencji za 19000 netto. Uważam to za sukces, ale widzę też jak wsyzstko drożeje. Parę lat temu myslałem, ze 7tys netto to cudowne zarobki, a dzisiaj w dniu wypłaty więcej wydaję na kredyt hipoteczny + rachunki + zajęcia pozaszkolne dzieci. Rodzina 2+2 i mając 15-20 tys na miesiąc to wcale nie są kokosy - owszem dzieciom niczego nie brakuje, ostatnio słyszałem w biedronce "o pomidory po 7zł' i pomyślałem hmmm ale to tanio czy drogo? Dalej nie wiem. Jedzenie po prostu kupuje i nie patrze na ceny, ale chcąc fajnie wykończyć dom, jechać na zagraniczne wakacje, kupić dobrej klasy samochód, to ciężko. Z zarobków jestem dumny, bo nikt mi nigdy nic nie dał, ani materialnie ani znajomości, ale jednocześnie przerażony, bo wiem, że to dużo, a z drugiej strony nadal nie mam sowjego wymaroznego dobrej klasy hi-fi, bo "zawsze coś". Cenię sobie, że Żona mogła zostac w domu i poświęcić czas dzieciom, robi kolejne zaoczne studia. Trochę tez tak jest, ze im więcej zarabiasz tym więcej masz kosztów stałych. Ludzie nie potrafią - ja też nie - zarzadzać pieniędzmi, bo nikt ich teogo nie uczy.