tomb2525

tomb2525 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

26.09.2018 03:49
tomb2525
11

Przecież ludność Paitit nie zna tylko dzid i luków. Fabuła jak i poszczególne aktywności poboczne jasno pokazują, że ludność Zaginionego miasta miała większy bądź mniejszy kontakt ze światem zewnętrznym. To że w mieście istnieje zakaz posługiwania się bronią palna, nie oznacza że oni nie wiedzą co to jest. Weźmy chociażby samego Domingueza, który nie tylko został "wychowany" w myśl zasad świata zewnętrznego, ale również wprowadził do Paititi ludzi z Trójcy. W grze można spotkać jeden dokument, w którym zabrania paradowania z bronią palną w ręku, co oznacza tyle że ta broń choć nie w użytku to w mieście była obecna. Z drugiej strony Moraekach, która jest wędrowną handlarką i opuszcza mury miasta w poszukiwaniu nowego towaru. W trakcie gry można ją spotkać zarówno w Kuwak Yaku jak i San Juan, więc wartość towaru i jego przeznaczenie też pewnie znała. Druga sprawa, w trakcie gry w Paititi Lara znajduje jeden artefakt w postaci wyrzeźbionego z drewna karabinu czyli już na starcie można założyć, że regularna ludność miasta ma pojęcie co to jest. Ktoś tu się chyba zbyt usilnie stara przyczepić do wszystkiego co tylko możliwe.

30.01.2016 22:40
2
odpowiedz
tomb2525
11

Gra jest niezła. Ba, ona jest bardzo dobra choć jestem fanem serii TR już od ponad dekady więc raczej nie cechuje sie tu obiektywizmem. Wszystko z tej marki jest dla mnie dobre/bardzo dobre; nawet AOD mi się podobało. Niemniej, jak sporo osób wspomniało, konwersja RoTR na PC jest po prostu straszna, by nie powiedzieć że woła o pomstę do nieba. Ja dysponując naprawdę porządnym sprzętem (między innymi GTX 970), który spełnia wymagania rekomendowane borykam się ze spadkami płynności których nie doświadczyłem nawet w Wiedźminie 3. Bez względu na to jak będę się bawił ustawieniami, nigdy nie uzyskam w miarę stało poziomu, który według zapewnień producenta powinien się utrzymać w obrębie 60fps.

post wyedytowany przez tomb2525 2016-01-30 22:41:20
05.03.2015 08:21
odpowiedz
tomb2525
11

"Black Flag" było częścią przeraźliwie nudną. Wątek główny ciągnął się dosłownie jak flaki z olejem i o mało co mnie pod koniec nie zamęczył. Po dość dobrym początku na Hawanie, wszystko zaczyna się powoli rozmywać. Naprawdę ledwo, ledwo skończyłem tą część i bardzo często łapałem się na tym, że miałem ochotę przerwać rozgrywkę gdzieś w połowie i po prostu o niej zapomnieć. Misje morskie podobnie zresztą jak i poruszanie się statkiem robiło wrażenie jedynie na początku. Później stały się przeraźliwie wtórne, monotonne i w głównej mierze monotematyczne, a przez to nieciekawe. Nawet eksploracja nie miała tego czegoś mimo tego, że teren był ogromny i było co zwiedzać. Gra była po prostu dla mnie wyprana z jakiegokolwiek klimatu, który mógłby utrzymać mnie przed ekranem na godzin więcej niż jedna góra dwie. Po takim czasie odchodziłem od tytułu bo miałem go już po prostu serdecznie dość. Może i dla niektórych Black Flag jest szczytem serii AC, ale dla mnie było nieznośnym eksperymentem do którego raczej nigdy nie wrócę i o którym raczej chcę zapomnieć. Cieszę się niezmiernie z tego, że Ubisoft porzuciło tą drogę rozwoju serii. A co do samego Haythama. Przepraszam, ale pretensjonalizm i sztuczność do mnie nie przemawiają.

01.03.2015 08:33
odpowiedz
tomb2525
11

Mój sprzęt to Intel Core i5 4440 (3.1 GHz) , 8GB RAM i Geforce GTX970 (4GB).

28.02.2015 23:15
odpowiedz
tomb2525
11
8.5
PC

W AC:Unity gram już od przeszło dwóch tygodni i muszę powiedzieć, że jestem nią pozytywnie zaskoczony. Po wielu lamentach i niezbyt przychylnych recenzjach oczekiwałem typowego gniota, ale rzeczywistość okazała się zgoła odmienna. Na wstępie chcę powiedzieć, że do ukończenia gry na 100% zostało mi jeszcze trochę do zrobienia, ale wykonałem już na tyle misji głównych jak i pobocznych, że co nieco mogę o tytule powiedzieć. Zacznę może od tego, że nie miałem z Unity żadnych kłopotów pod względem płynności. Nie odnotowałem spadków FPS, zawieszeń czy bóg wie czego jeszcze. Pod tym względem rozgrywka to sama przyjemność. Dodatkowo nie spotkałem się z żadnymi bugami, które przecież tak często były jednym z głównych powodów krytyki. Jeżeli chodzi o sam wątek fabularny to jest on ciekawy i wciągający, aczkolwiek krótki. Muszę nawet powiedzieć, że aż za krótki. Rewolucja Francuska to temat rzeka i tutaj aż prosiło się aby zbudować długą, złożoną i dynamiczną fabułą. Roszady na szczeblach władzy dawały ogrom możliwości. Dlaczego Ubi się z tym nie postarało i nie wykorzystało w pełni potencjału? Nie mam zielonego pojęcia. Gdyby nie fakt, że Paryż został wypchany ogromem misji pobocznych i znajdziek, to grę skończyłbym już dawno. Odniosłem wrażenie, że ACU jest pod tym względem krótsze niż w przypadku wszystkich pozostałych części. Co zaś się tyczy Paryża. Lokacja wygląda przepięknie. Wprawdzie graficznie gra nie powala (choć wymagania to ma ogromne) niemniej doceniam szczegółowość z jaką oddano stolicę Francji okresu rewolucyjnego. W końcu powrócili do monumentalizmu, który przecież stał był znakiem rozpoznawczym serii za sprawą takich części jak ACII, Brotherhood czy Revelation. Bieganie, zwiedzanie i zapoznawanie się z historią to kawałek świetnej rozrywki. No, przynajmniej dla mnie bo Rewolucja Francuska jest moim zdaniem jednym z najciekawszych okresów historycznych, zaraz oczywiście po IIWŚ. Dużym plusem jest również odwzorowanie samych nastrojów rewolucyjnych. Uliczki pełne ludzi, krzyki, walki, gilotyny, zgromadzenia pod najbardziej charakterystycznymi budynkami Paryża- to wszystko sprawia wrażenie, jakby miasto leżało na tykającej bombie. Ciągle gdzieś ma się wrażenie tej schyłkowości okresu monarchistycznego. Dla mnie rewelacja. Dużym zaskoczeniem jest również sam Arno. Postać może nie tak intrygująca jak Ezio, ale na pewno ciekawsza niż wszyscy trzej Kenwey'owie razem wzięci. W końcu ktoś kto sprawia wrażenie żywego, a nie pełnego kiczu i pretensjonalności. Jeżeli chodzi o samą rozgrywkę to wielkich zmian tutaj nie ma, mimo tego że takowe ponoć były zapowiadane. Troszeczkę rozczarował mnie sam rozwój Arno wraz z postępującą akcją. Wprawdzie z perspektywy wymagań to co jest było odpowiednie, ale z chęcią widziałbym w serii AC trochę bardziej rozwinięte drzewko umiejętności i przede wszystkim przemyślane, bo niektóre z nich w ogóle nie zostały przeze mnie zakupione. Mówiąc uczciwie, może 50% ze wszystkich dostępnych cały czas były przeze mnie wykorzystywane. Również nabycie nowego oręża było wyjątkowo proste. Z chwilą wyremontowania Cafe i wykonania misji z zakupionych kawiarni, co pewien czad dostawałem takie wynagrodzenie, że kwestią krótkiego czasu było skompletowanie najlepszego wyposażenia. Gra stała się po tym fakcie mało wymagająca, choć nie twierdzę że rozgrywka sama w sobie wielce na tym ucierpiała. Wracając jeszcze na chwile do wspomnianych misji pobocznych i innych dodatkowych aktywności. Fakt faktem, Paryż jest tym wypchany na maksa. Mapę zawalono w takim stopniu, że ciężko było opanować ten chaos, aczkolwiek nie twierdzę iż było to niemożliwym. Po pewnym czasie załapałem co i jak i nawet nie odczuwałem tego przesytu. Poza tym, stało się to powodem który zmusił mnie do eksploracji lokacji w każdych dostępnych kierunkach. Dzięki temu, Paryż zwiedziłem wzdłuż i wszerz, przy czym to jeszcze nie koniec. Sporo tego zostało więc mam zajęcie na następny tydzień jak nie dłużej. Czy coś jeszcze tu można powiedzieć? Wydaje mi się, że nie. Oczywiście opinia ta to duży skrót bo mógłbym rozwinąć to i owo, ale wydaje mi się że wyartykułowałem swoje zdanie w wystarczający sposób. Unity pozytywnie mnie zaskoczyło, a to już jest jego ogromna zaleta. Po porażce jaką było ACIII, Liberation i Black Flag, nie oczekiwałem aby ta seria kiedykolwiek podniosło się z mielizny jakościowej, a tu proszę. Oczywiście dla niektórych to co teraz powiedziałem będzie pewnie brzmiało jak herezja, ale ja nie doświadczyłem podczas grania żadnych problemów więc nie mam też do czego zbytnio się przyczepić. Z mojej perspektywy ocena 8.5/10 jest sprawiedliwa, biorąc pod uwagę jakość produktu, który otrzymałem.

12.01.2013 23:01
odpowiedz
tomb2525
11

MarcoV86 czy Ty tak na poważnie? Mam nadzieję, że nie, bo aż mi się śmiać chce, kiedy widzę wychwalanie pod niebiosa tych bezpłciowych blockbusterów, prostych, sztywnych i płytkich do bólu. Jak się lubi bezmózgie przechodzenie z punktu A do B, to faktycznie te tytuły można uznać za "rewelacyjne" (cudzysłowie specjalnie)

Dead Island
Nie wiem dlaczego ten tytuł zebrał tak dobre recenzje. Co najlepsze gra Techlandu dostała miano REWOLUCYJNEJ!! No dosłownie śmiech na sali. Ma kilka swoich plusów jak otwarty świat (trochę tych km2 było), przepiękne krajobrazy (wyspa Banoi to cud miód i orzeszki), dość interesujący bohaterzy, jednakże jest to tyle. Miała być innowacyjność, a dostałem prostotę i typowy odmóżdżacz. Niektóre misje wołają o pomstę do nieba, a zadania poboczne to śmiech na sali. Techland, Dead Island wyzbył ze wszelkich emocji. Brakło mi tu dramatu, tragedii, alienacji. Gra jest bezpłciowa oraz nudna. W pewnym momencie siadł nawet klimat. Postać, którą kierujemy, zachowuje się niczym Rambo brnąć przez niewyobrażalnie wielkie hordy trupów, zabierając i tak już upadający realizm. Wszystko wyszło sztucznie i bez polotu. Gdyby właśnie Techland skupił się na prawdziwym survivalu, wymyślił wciągającą fabułę z jakimś drugim dnem, dodał element czysto zręcznościowe, które urozmaicałby by grę, wprowadziłby jakąś tam nutkę tajemnicy to Dead Island byłoby rewelacyjnie. Tak, to oto dostalibyśmy coś na co wszyscy chyba czekali. Ba, nadal czekają. W rzeczywistości zaserwowano nam "pustą wydmuszkę", która polega na dotarciu z punktu A do B.

Diablo 3
Największe rozczarowanie zeszłego roku. Gra przeceniana na każdej możliwej płaszczyźnie. Naprawdę nie wiem, za co Blizzard zażądało sobie cenę rzędu 200zł. Śmiech na sali. Wtórność, liniowość, brak polotu, trudności w zaangażowaniu gracza, bezpłciowość, misje zakrawają o kpinę. Sama fabułą również bez fajerwerków. Mówiąc szczerze to nawet nie pamiętam już o co tam w ogóle chodziło. Przeszedłem pierwszy akt i połowę drugiego po czym sobie ten tytuł najzwyczajniej w świecie odpuściłem. Cieszę się bardzo, iż powstrzymałem się od zakupu.

Hitman
Kolejny absurd i nieporozumienie. Fabuła? Jaka fabuła! Wtórna, bez emocji czy większego dramatu. Gramy seryjnym zabójcą, a tu brak czegokolwiek. Klimat to jakaś tragedia. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się, abym pałał taką obojętnością w stosunku do głównego bohatera. Jego "surowość" miała chyba nadać charakteru, ale wyszło kompletnie na odwrót. Postaci poboczne to też jakaś kpina. Liniowi, płascy, nudni. Sposoby eliminacji przeciwników bez większej ekscytacji. Każda kolejna misja jeszcze mniej wymagająca niż poprzednia. Do tego ta wszechobecna czerń, która doprawiała o irytację, przy czym sama gra traciła na estetyce.

Far Cry 3
O tym tytule powiem tylko tyle, że spotkało go to samo co ACIII, czyli wiele hałasu o nic. Miało wyjść ambitnie, a wyszło jak zwykle. Rzeczywistość pokazała swoje.

Co natomiast wyróżnia TWD na tychże niewypałów? A no fakt, genialnej fabuły, która nie raz przyprawia o przysłowiową "palpitację serca". Gra na emocjach wiedzie niewątpliwie prym. "The Walking Dead" zawierało w sobie coś, co ja oczekuję od każdej gry, a co w żadnym nowym tytule się nie pojawia. O jednym już wspomniałem, czyli emocje. Druga rzecz to genialne portrety psychologiczne. Przez te 5 epizodów dane mi było oglądać kilkanaście różnych oblicz czy to u Lee, czy to u Clem, czy to u Carley, Kennyego, Bena, a nawet Lilly i Larryego. Mamy mocne i wciągające wejście, które już przepełnione jest dramatyzmem, następnie przerażający wręcz drugi odcinek, który pokazuje kompletne zezwierzęcenie ludzi, mimo tego, że okres apokalipsy jest dość krótki, później mamy trzeci odcinek, w którym mamy takie skoki emocjonalne, że aż głowa mała. Czwarty epizod to jeden wielki cliffhanger, w którym Telltale zbudowało prawdziwy, mocny suspens. Widz nie wie co się wydarzy, jak się wszystko potoczy, kto przeżyje, kto nie. Klimat i tragiczna atmosfera wylewa się na gracza hektolitrami. Piąty epizod to jeden wielki dramatyzm, który rozpoczyna się wraz z pierwszą sekundą rozgrywki. Na tej płaszczyźnie, tytuły które wymieniłeś przegrywają z kretesem.

28.12.2012 22:36
odpowiedz
tomb2525
11

Niedawno skończona gra, więc i opinia do wystawienia się kłania. Zaznaczam, że walnę lekki elaboracik. Co tutaj dużo mówić, pomysł fajny, czuć było ogromne chęci, ale niestety na tych chęciach się skończyło. Miało wyjść ambitnie, a rzeczywistość pokazała co innego. Moim zdaniem jest to kompletnie niewykorzystany potencjał. Twórcy wybrali sobie podniosły temat, jakim jest walka o niepodległość Stanów Zjednoczonych, jednakże definitywnie nie udźwignęli ciężaru jaki na siebie nałożyli. Oczywiście trafnym krokiem było wplecenie Connora do tamtejszych wydarzeń, lecz wszystko wyszło topornie, słabo, naciąganie. My jako gracze jedynie ocieramy się o historię USA. Kiedy w poprzednich częściach stanowiła ona [historia] integralną część całości, trzymając gracza przed ekranem komputera, tak tutaj jest ona tylko swoistym dodatkiem, ramą, której zdaniem jest nadanie jako takiego tła i na tym koniec. Od niechcenia wplatane niektóre wielkie zdarzenia, przy których ja osobiście parskałem śmiechem, a to przez ich nieporadność i bezsensowność. Co mnie najbardziej rozśmieszyło to włożenie ni z gruszki ni z pietruszki sekwencję podpisania Deklaracji Niepodległości. Ja osobiście, prócz rozbawienia spowodowanego bezmyślnością twórców, czułem lekkie zażenowanie, iż nie byli w stanie wymyślić czegoś naprawdę porywającego, a jednocześnie związanego z tym faktem. To samo tyczy się np. bitew. Weźmy pierwszą lepszą, czyli bitwa morska w zatoce Chesapeake. Kompletnie zmarnowany pomysł, swoisty zapychacz, bez większego tła historycznego. Trochę się popływało, postrzelało ot, co! Nie wiem czy jest sens wymieniać dalej tą resztę bezmyślności, a jest ich od groma i jeszcze trochę. Jak do tej pory serie AC lubiłem szczególnie za rys historyczny tak tutaj... Szkoda gadać. Ubisoft się po prostu nie popisało. Brakło im chyba weny lub ewentualnie zrobili to na odwal się, licząc za niesłabnące zainteresowanie serią spowodowane popularnością poprzednich odsłon.

Teraz czas na głównego bohatera. Jak dla mnie kolejna porażka. Po rewelacyjnym, żywiołowym, bezpośrednim, lekko krytycznym, pretensjonalnym, obdarzonym jednocześnie rysem tragicznym, dramatycznym oraz o dziwko komicznym, a co najważniejsze innowacyjnym, brawurowym, chętnym, sprytnym, lojalnym, głęboko wierzącym, oraz żywiołowym i szarmanckim Ezio, przyszedł czas na miałkiego, sztampowego, nudnego, bezbarwnego, bezpłciowego, szarego, naiwnego, wodzonego za nos Connora. Mówiąc szczerze to zapowiadał się dobrze, ale im dalej w las tym coraz gorzej. Pierwszy raz w życiu, byłem obojętny w stosunku do głównej postaci. Nie potrafię znaleźć żadnych pozytywów. Ktoś tutaj wspomniał o tym, iż naiwność nadaje mu autentyczności. Jak dla mnie to jest absurd. Cała postać Connora to jedna wielka karykatura, której daleko do realizmu. Owszem, jest obdarzony niezłomnością i głęboką wiarą, lecz co z tego, skoro w jego ustach to jedynie pusty manifest zawierający nic nieznaczące frazesy. Brak mu było tego przekonania, którym charakteryzował się Auditore. Ubisoft tworząc Ezio postawili sobie naprawdę wysoką poprzeczkę. Zrobili aż trzy gry na jego temat, gdzie dokonali przekroju przez wszelkie możliwe aspekty jego funkcjonowania, pokazując pełnię jego człowieczeństwa. Widać, iż w AC3 chcieli zrobić to samo, aczkolwiek wyszło jak wyszło. Niestety, ale są oni dalece od stworzenia postaci na tyle silnej, by mogła pobić Ezio. Mówiąc dwoma słowami, dali ciała.

Skrobnę też trochę o postaciach pobocznych. Haytham to jak dla mnie kolejna porażka. Nudny, miałki, a do tego snobistyczny, przy czym zrobienie z niego templariusza znacznie ograniczyło pole do popisu. Jego końcowa rola w linii fabularnej również zakrawa o kpinę. Obecny tylko po to, by denerwować graczy, gdyż mówiąc szczerze, większej roli nie odegrał. O Waszyngtona jedynie się ocieramy. Kilka spotkań i na tym koniec. Uważam, iż to on powinien grać, zaraz obok Connora, pierwsze skrzypce. Niestety traf chciał, iż Ubisoft zepchnęło go na bok, przyprawiając mnie o kolejne fale irytacji spowodowane tą bezmyślną decyzją. Powinni pokazać jego wielkie dokonania, wyczyny, wygrane etc, a tu nic. Nosz krew się gotuje w człowieku już na samą myśl. Benjamin Franklin to kolejny dodatek, ot tylko by tam się pojawił na pięć minut. Ubisoft mogłoby poszperać. A nuż, znalazłoby się coś interesującego wartego pokazania. Charles Lee- niby główny antagonista, ale w porównaniu do Borgiów to istna katastrofa. Mówiąc prościej jest nudny, mimo usilnych starań pokazania jego osoby jako silnego charakteru. Główny antagonista, o którym mowa przez 3/4 gry, a jego rola ogranicza się do minimum. Reszta generałów, wodzów etc potraktowana kompletnie po macoszemu. W AC2 i ACB tego nie było. Każda postać historyczna była przedstawiana od najlepszej strony czy to Machiaveli czy to Sforza czy nawet Borgiowie. Nie wspominając już o samym Leonrardzie da Vinci. Silne charaktery, pełniące integralną rolę. W AC3 tego nie ma. Brakuje silnego połączenia.

Niestety, mimo usilnych chęci muszę ponarzekać na estetykę. Nie mam nic do USA, ale wybranie tego miejsca była jak dla mnie strzałem w stopę. Przepiękne formy, monumentalizm, przepych, bogactwo, ogrom, całą gamę kolorów zamieniono na prostotę i schematyczność. Ubisoft odbierając grze ten mały pierwiastek, zabrali coś co było najważniejsze, a mianowicie swoistą magię, która przenosiła graczy w czasy wręcz odrealnione. Zapierające dech w piersi widoki Florencji z Santa Maria del Fiore czy Wenecji z placem świętego Marka lub rozległego Rzymu, zastąpiono nieciekawym Bostonem i jeszcze gorszym Nowym Jorkiem. Ten przepych, rozległość, zapierające dech w piersi krajobrazy poszły w zapomnienie. Ten każdy element nadawał marce klimatu, charakteru, bajecznej atmosfery, a co najważniejsze nadawało to swoistej pikanterii kolejnym sekwencjom. W AC3 tego nie ma. Mogli postawić ba barokową Francję czy nawet Rosję.

Na sam koniec mojej krytycznej opinii, muszę zjechać wręcz co poniektóre sekwencje. Tutaj jednakże będzie krótko. Każda kolejna misja jest jeszcze gorsza od poprzedniej. Cały początek woła o pomstę do nieba. Wątki Haythama to istne pożal się boże. Nie wiem, po co to komu. Tylko czekałem aż się ten okres zakończy. Później lekki skok jakości, ale tylko lekki. Sekwencje są krótkie, nudne, niewymagające, bez polotu i emocji. Mówiąc jednym słowem, bezbarwne. Panuje wymuszenie oraz brak pomysłu, aczkolwiek jest kilka naprawdę fajnych przebłysków więc tutaj bez generalizacji.

A i jeszcze jedno. Misje poboczne to jakaś kpina. W AC2 i ACB niesamowicie urozmaicały akcję, były ściśle powiązane z główną osią fabularną, stanowiły pewne wyzwanie, oraz co najważniejsze BYŁY INTERESUJĄCE oraz RÓŻNORODNE!! AC3 pod tym względem leży i kwiczy. Trzy rodzaje misji, które polegają na zabiciu przygłupich templariuszy, roznoszeniu listów, bądź znalezieniu tego i owego. Nudy. Wyzwalanie kolejnych części miast również bez polotu. ACB pod tym względem to istny majstersztyk.

Ale teraz coś na osłodę, ale tu już będzie krótko, zwięźle. Po prostu wymienię myślnikami
-rozgrywka jak dla mnie bardzo dobra, przyzwyczaiłem się do niej i mówiąc szczerze stanowi fajne połączenie z poprzednimi częściami, od czasu do czasu przypominało się jak to się grało Ezio,
-zasoby ruchów Connora- znacznie zwiększone, dominuje zwinność, szybkość łatwość w eksterminacji, kolejnych fal żołnierzy, do tego kilka nowych, fajnych oraz efektownych ruchów
-nowe zabójcze sekwencję np. wybicia jednym płynnym ruchem piątki żołnierzy, a to wszystko pokazane w formie filmiku, dominuje efektywność
-pomysł z wyzwalaniem forum to dla mnie strzał w dziesiątkę, jedynie z misji pobocznych, które miały swoistego kopa
-rozwijanie osady do kolejny majstersztyk,
-skarb Kidda, aczkolwiek mam jedno zastrzeżenie, a mianowicie chodzi o to, iż w poprzednich częściach jak Ezio szukał tam ekstra dodatków np. skarb Romulusa to mógł z tego spokojnie skorzystać, w AC3 tego nie ma
-idealny pomysł z bieganiem po drzewach, po prostu cud, miód i orzeszki
-kilka naprawdę genialnych momentów jak np. pogoń statkiem i późniejszy abordaż w celu zamordowania bodajże Churcha, świetna sekwencja z zabiciem Pitcairna
-rewelacyjny pomysł z wprowadzeniem zwierząt, polowanie było świetnym urozmaiceniem

Reasumując, moja ocena gry waha się miedzy 5, a 6 i mówiąc szczerze to chyba postawię na 6. Mimo porażki na płaszczyźnie fabularnej i tej dotyczącej bohaterów, to gra miała kilka swoich przebłysków, aczkolwiek nie jest to poziom, którego ja oczekuję od Ubisoftu. Osobiście stawiam na 6.

03.12.2012 22:51
odpowiedz
tomb2525
11

rado3333 to Uncharted jest podobny do serii TR, a nie na odwrót. Jedyna rzecz, która wyróżnia te dwa tytuły toto, że seria z Drakiem, nastawiona jest na czystą akcję, przez co eksploracja schodzi na dalszy plan. Mówiąc prościej, piękne widoki, ale nic poza tym. Jestem lekko zawiedziony tytułem. Po tak rewelacyjnych recenzjach oczekiwałem istnej rewolucji, a dostałem typową strzelankę tylko osadzoną w innej tematyce.

22.11.2012 20:51
odpowiedz
tomb2525
11

Ja mam taki otóż problem. Dzisiaj zakupiony oryginał w sieci sklepów Empik, jednakże mimo wszystko gry nie mogę zainstalować. Podczas procesu wyskakuje mi tekst, bodajże "błąd transferu plików, plik data2.cab, błąd danych crc". Nie mam zielonego pojęcia co z tym zrobić gdyż jestem kompletnym laikiem na płaszczyźnie technologii komputerowej. Prosiłbym o pomoc. Chcę jeszcze nadmienić, że grę próbuję zainstalować na laptopie marki Samsung RC520. Próbowałem również na zwykłym PC. Proces przeszedł bezproblemowo, ale tam znowóż problem z kartą graficzną i też nie chce chodzić.

13.07.2012 18:36
odpowiedz
tomb2525
11

Szczerze powiedziawszy to mam mieszane odczucia odnośnie tytułu. Z jednej strony bardzo podoba mi się sposób w jaki "odświeżyli" Larę. Stała się taka bardziej ludzka. Rozwój od samego początku pójdzie pełną parą. Na dodatek dostaniemy bardzo dobrą fabułę, w miarę otwarty świat, survival no i oczywiście akcja osadzona w jednym miejscu dzięki czemu nie odczujemy wrażenia takiego chaosu jak poprzednio. Sam rebot również uważam za trafną decyzję. Chyba więcej ze starych założeń nie da się wyciągnąć. Lecz jest to jedno "ale". Ogólnie to jestem bardzo sentymentalny i już brakuję tego starego smaczku jaki towarzyszył poprzednim tytułom. Mimo wszystko przykuwały do krzesła na dobre kilkanaście godzin. Do tej pory pamiętam jak to się z wypiekami na twarzy wracało do domu by odpalić jedynkę, dwójkę czy czwórkę. Ba nawet AOD miało tam swój klimacik. Tutaj już to lekko zanika. Jednakże póki co nie oceniam całości gdyż zbyt wiele nam nie pokazano. Zobaczymy co zaoferuje tytuł. Gdzieś czytałem, że jeżeli gracz skupi się na zbieraniu wszelkich znajdziek, eksplorowaniu grobowców itd to grą będzie się mógł cieszyć przez około 25h, jednak czy to prawda to ręki dać sobie nie dam.

PS. na dzień dzisiejszy uważam, że Uncharted został zdetronizowany z poziomu najlepszej gry. A zresztą, czy on kiedykolwiek był najlepszy? Nie wydaje mi się

04.07.2012 23:21
odpowiedz
tomb2525
11

Cóż.......Jeżeli chodzi o kolejne epizody to bardzo ciężko cokolwiek powiedzieć. Teoretycznie według zapowiedzi Telltale, epizod 3 winien pojawić się pod koniec lipca. Jednak jest to jedno "ale". Na kilku stronach można znaleźć info, jakoby party wydawane będą w odstępie dwóch miesięcy czyli sierpień, październik i grudzień (3 ostatnie). Tak plasował by się plan, gdyby okazało się, iż ta wiadomość jest prawdziwa. Biorąc pod uwagę opóźnienie z Starved for help, można by wziąć to na poważnie. Jednakże, to opóźnienie można tłumaczyć tym, że Telltele chciało zaprezentować ten odcinek na targach E3, po czym zadecydowano o jakiś poprawkach gatunku estetycznego, więc premierę znowu przesunięta na koniec czerwca. Tak więc, reasumując ciężko jest cokolwiek powiedzieć o ewentualnych premierach. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Osobiście liczę na to, że Telltele weźmie się w garść i w odpowiednim czasie wyda Long Road Ahead.

02.07.2012 10:58
odpowiedz
tomb2525
11

Obieryzgłaz szczerze powiedziawszy to też miałem problem z wydedukowaniem kim ona była, ale po poskładaniu pewnych elementów do kupy, podejrzewam, że jest to kolejna ofiara St Johnów, lub ewentualnie tych bandytów, choć Johnowie są bardziej prawdopodobni. Sama powiedziała aby Danny powiedział o co tak naprawdę chodzi. Pewnie zabrali jej córkę, po czym jak jej odbiło na swój cel wzięła Clementine. Pod koniec pada takie stwierdzenie (zaznaczam, że nie wiem czy dobrze udało mi się przetłumaczyć), że póki nasza grupa nie robi interesów z Johnami ona jest bezpieczna.

Co do samego drugiego epizodu to rewelacyjny aczkolwiek kilka punktów poniżej pierwszego. Co mi się podobało, to na pewno podejmowane decyzje. Zabić czy uratować, być jak oni albo nie, wziąć czy zostawić, dać albo nie dać itd. Dodatkowo to ciągle rozwijające się relację miedzy naszymi bohaterami. Oczywiście fajny motyw z Johnami oraz cała ta otoczka. Aczkolwiek odcinek nie wyzbył się minusów. Moim zdaniem za szybo wprowadzili taki wątek. Mogli poczekać jeszcze trochę. W grze mamy dopiero niecałe 4 miesiące od apokalipsy więc to troszeczkę naciągane aby od tak ktoś zmienił swoje nastawienie do pewnych spraw. Do tego nie wyjaśniony element z bandytami, aczkolwiek może pociągną to dalej, choć po zapowiedziach nic nie wynika. Do tego troszkę zatracili klimat z pierwszego odcinka. Odczułem zbyt dużą sielankowość na tej farmie, ale może taki był zabieg. Pewnie celem było wywołanie jak największego WOW pod koniec, jednak trochę za mało tych smaczków jak na dwugodzinny part. Part pierwszy 9/10 drugi już 7.5/10. Zobaczymy co nam trzeci zaserwuje.

29.06.2012 15:50
odpowiedz
tomb2525
11

Ja tak się zastanawiam na co oni czekają. Pierwszy epizod o tej porze już był dostępny, ale z drugim już zwlekają. Niech pracują w tempie lodowca. Przecież wiedzą jak wszyscy to kochają ;/

24.06.2012 13:52
odpowiedz
tomb2525
11

Aliant_mmz nie ważne, czy opowiesz się za czy przeciwko. I tak Lee się dostanie :D

19.06.2012 18:52
odpowiedz
tomb2525
11

MarilynLFC i tu się mylisz. The Walking Dead sprzedało się w milionowych nakładach. Przy żadnej innej produkcji Telltale nie miało takiego popytu jak właśnie przy TWD. Problem jest tej natury, iż mimo tego, że gra jest praktycznie skończona, wymaga ona wiele poprawek , a poza tym jak już wspomniałem, kolejny epizod musi pomyślnie przejść testy wykonane przez Sony i Microsoft. A poza tym prawie 30 minutowy fragment Starved for help został pokazany na targach E3 więc gra nadal jest tworzona. Najnormalniej w świecie Telltele przeceniło swoje możliwości. W każdym bądź układzie kolejny epizod ma się pojawić w przyszłym tygodniu co zostało już oficjalnie potwierdzone.

07.06.2012 15:46
odpowiedz
tomb2525
11

Do wszystkich zainteresowanych. Znalazłem filmik z targów E3 podczas którego padło info kiedy wyjdzie epizod drugi. Niestety, ale muszę wszystkich zmartwić. Na Starved for Help przyjdzie nam czekać około 3tyg gdyż producenci gry celują w czas pod koniec CZERWCA!! Istny koszmar. Nigdy więcej gier od Telltalle.

02.06.2012 22:32
odpowiedz
tomb2525
11

EG2009_123658239 też mi się właśnie ta data kilkakrotnie przed oczami przewinęła. Z tego co wiem to jest to najprawdopodobniej dzień zakończenia targów E3, na których Telltalle chciało pokazać kolejny epizod bądź całą grę podczas zamkniętego pokazu. Stąd taka obsuwa. No, przynajmniej tak czytałem.

01.06.2012 22:43
odpowiedz
tomb2525
11

W opisie widnieje takie stwierdzenie, gdyż tak tą grę określiła firma Telltale. Co do kluczy to SPOILER ma je zombie-brat Lee, który jest przygnieciony na zewnątrz przez słup wysokiego napięcia. Aby się dostać bliżej niego, trzeba wykonać parę czynności w celu odciągnięcia gromadki nieboszczyków.

30.05.2012 20:07
odpowiedz
tomb2525
11

Widzę, że nie tylko ja czekam z niecierpliwością. No cóż muszę Was lekko zmartwić. Daty jakie figurują na różnych stronach nie są oficjalnie potwierdzone (a wszyscy myśleli, że są) przez firmę Telltele. Co za tym idzie odstępy czasowe pomiędzy poszczególnymi epizodami mogą być znacznie dłuższe niż przypuszczaliśmy. Z tego co czytałem na różnych forach firma ta ma tendencję do wystawiania graczy w pole, co już nie pierwszy raz się zdarzyło. Związane jest to z tym, iż kolejne epizody są dopracowywane w tzw. biegu czyli tym czasie "między, między". Oczywiście, cała gra została ukończona przed premierą kwietniową, jednak nie w 100%. Do tego należy również dodać testy wykonywane przez Microsoft i Sony. W momencie, jak oni zatwierdzą projekt, będzie on wypuszczony. No cóż, na razie pozostaje nam tylko czekać.

02.05.2012 00:28
odpowiedz
tomb2525
11

Apuspl kolejny epizod będzie miał premierę 30 maja. Mam nadzieję, że pomogłem :)

25.04.2012 22:04
odpowiedz
tomb2525
11

Aaaaaaaa, no chyba że tak. Ja zaopatrzyłem się w grę z innego źródła :D

25.04.2012 21:21
odpowiedz
tomb2525
11

Gra świetna. Mogę powiedzieć, że wręcz rewelacyjna. Idealnie przeniesiony klimat komiksu. Postacie również bardzo dobre. Według mnie lepszy Lee od Ricka, mimo tego, że wiele cech mają wspólnych. Grupa różnorodna, każdy wnosi coś do ogółu. Na całe szczęście obawy związane z grafiką i point&click się nie sprawdziły. Umieszczenia w uniwersum TWD nowej historii było według mnie strzałem w 10. W końcu doczekałem się gry z zombie która nie polega na bieganiu z maszynówką i eksterminacji hordy przeciwników. Gra daje fajne wrażenie filmu. Do postu reg666. Niestety, ale za grę nie płaci się raz. Za każdy epizod trzeba będzie uiścić opłatę w wysokości podajże 24 dolców o ile się nie mylę, chyba że od razu zakupisz cały pakiet w cenie 50

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl